czwartek, 9 kwietnia 2015

PROJEKT DENKO #6

Hej wszystkim!

Mam nadzieję, ze ten tydzień mija Wam miło i przyjemnie :)
Tymczasem ja zapraszam Was na najnowszy projekt denko, ponieważ zużyte kosmetyki już zalegają w moim mieszaniu od pewnego czasu.

Przy okazji zapraszam do obejrzenia projektu denko na YouTube:



A jeśli chodzi o zużyte produkty to tu znajdują się wszystkie:

Trochę tego jest, więc lecimy po kolei :)

Szampon Batiste jest od dłuższego czasu moim ulubieńcem, zwłaszcza ten zaoach cherry. Świetnie odświeża włosy i unosi je i nasady. Idealne rozwiązanie na szybkie doprowadzenie fryzury do ładu :)

Szampon do włosów normalnych z pokrzywą zwyczajną z Green Prahmacy (klik) też bardzo polubiłam, szczególnie za skład. Nie ma w nim parabenów, a SLS zamieniony jest na SMS, czyli jego lżej działający zamiennik. Co prawda podczas mycia włosy wydają się tępe w dotyku ale po umyciu są miękkie i odżywione.







Z Isany miałam kilka produktów do depilacji, a ten aloesowy żel bardzo polubiłam. Szczególnie lubię w nim to, że pozostawia skórę miłą i bez podrażnień a to wszystko za sprawą aloesu jaki znajduje się w składzie. Co prawda moim faworytem jest brzoskwiniowy żel, ale ten też jest całkiem w porządku.

Dalej są dwa produkty z serii czerwone owoce z Yves Rocher czyli żel pod prysznic i żel peelingujący (klik) Oba mają bardzo ładny zapach, ten pierwszy dodatkowo fajnie się pienił i mył. Peeling miał drobne drobinki chyba z pestek kiwi, które bardzo delikatnie peelingował skórę.

I teraz dwie rzeczy do ciała :) Pierwszą jest mus do ciała TuttiFrutti z Farmony o zapachu brzoskwini i mango. Piękny zapach, który mnie urzekł, a do tego miłe nawilżenie chociaż niebyt mocne. Z suchą skórą podczas zimy produkt ten sobie nie radził, ale na wiosnę i lato będzie jak znalazł :)

Body scrub vanilla&argan (klik) z Biedronki ma jeden duży plus i jeden duży minus. Lubiłam w nim to, że mocno złuszczał dzięki dużym drobinkom. Jednak zapach był tak duszący, sztuczny i mocny, że używanie tego, właściwie dobrego, produktu nie było ani trochę miłe :(

Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy udało mi się zużyć krem ulga dla wrażliwej skóry z Ziai (klik), który był ze mną dobrych kilka miesięcy. Fajnie sprawdzał się pod makijaż, szybko się wchłaniał i dodatkowo miał filtr UV. Nawilżenie utrzymywało się dość długo co pomogło mojej twarzy przeżyć zimowe mrozy :)

Tonik z Iwostinu Puritin powinniście dobrze znać jeśli czytacie tego blog nieco dłużej. Jeden z moich ulubieńców, bardzo fajnie odświeża i koi skórę twarzy. Nie wyobrażam sobie bez niego demkaijażu ani poranka bez przetarcia nim twarzy. Kolejne opakowanie już stoi w łazience.




Kilka małych opakowań, na początek dwie maseczki z Ziai: oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-kojąca oraz regenerująca (klik). Ta pierwsza fajnie oczyszcza bez efektu wysychania na twarzy i niemiłego uczucia. Co do maski regenerującej ma śliczny, czekoladowy zapach i fajnie odświeża twarz i wyrównuje jej koloryt.

Kwa kremy są z Yves Rocher jest to Anti-age global oraz Elixir 7.9. Oba używałam pod oczy i sprawdziły się fajnie, Elixir nieco lepiej bo po nałożeniu skóra sprawiała wrażenie rozjaśnionej i wyrównanej.




Tutaj nic szczególnego, rzeczy, które można znaleźć w każdym moim denku czyli dwa opakowania po płatkach kosmetycznych oraz pastę do zębów z Blend-a-med 3D white, która miała ożeźwiający smak.

I na koniec mydło do rąk z Isany o zapachu bzu i orchidei, które miało ładny zapach ale bardzo delikatny, ja jednak wolę mocniejsze. Dość dobrze radziło sobie z podkładem, więc użważam je za dobre :)

Ostatnim produktem jest coś o czym nie wiem do końca co myśleć. Są to skarpetki złuszczająco-regenerujące z Diazo. Miałam co do nich duże oczekiwania i jestem zawiedziona, ale nie mówię, że produkt jest zły bo mam wrażenie, ze ja też mogłam tego nie ogarnąć i zrobić coś nei tak przez co nie uzyskałam fajnego efektu. Produkt ten składa się z dwóch części: skarpetek nasączonych preparatem złuszczającym oraz maski, którą nakładamy póżniej aby zregenerować złuszczony naskórek. U mnie nic się nie złuszczało, jedynie stopy były lekko nawilżone po użyciu tej drugiej części.


I to już koniec! Dajcie znać czy mieliście któryś z tych produktów i jak się u Was sprawdził :)

A ja zapraszam Was jeszcze na mojego nowo założonego Twittera oraz Aska :)

Buziaki! :*

P.S. Na kanale na YouTube pojawił się też mój pierwszy vlog z wyjazdu do Krakowa, serdecznie Was zapraszam do obejrzenia:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

16 komentarzy:

  1. Ty tonikiem robisz demakijaz?! Nie wolno tak! Nie od tego jest ! :* No i z denkiem to sie postaralaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie nie, chodziło mi bardziej o to, że nie wyobrażam sobie nie uzyć go po demakijażu :) Kiedy już zmyję podkład z twarzy żelem do demakijażu to dopiero używam toniku :)

      Usuń
  2. Właśnie tą wersje Batiste chce zakupić jako kolejną :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Spore denko :) ja w Marcu w sumie nic nie zuzylam jedynie płatki kosmetyczne ale zbieram na kolejny raz :) tutti frutti mnoe kusi i tonik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełko ma super zapach, myślę, że sprawdzi się super teraz na wiosnę :)

      Usuń
  4. Cherry to i moja ulubiona wersja Batiste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo widzę, że jednak nie wszyscy uwielbiają tropical, są też zwolennicy "mojego" zapachu :)

      Usuń
  5. Zaraz poczytam o toniku z Iwostin, bo zaciekawiłaś mnie nim.:) No i pędzę na Twój vlog:)

    OdpowiedzUsuń
  6. good products !!! thanks for your nice comment on my blog !!kiss

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Na wszystkie staram się odpisywać i zaglądać na Wasze blogi.
Buziaki! :*