Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Batiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Batiste. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 kwietnia 2016

Projekt denko #12

Hejka! <3

Zapraszam Was dzisiaj na kolejny na moim blogu projekt denko. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, polega on na pokazaniu Wam ostatnio zużytych przeze mnie produktów i krótkie opisanie działania każdego z nich. Tworzy się dzięki temu fajna, którka i zwięzła recenzja wielu różnych produktów w jednym miejscu :)

Całe dzisiejsze denko prezentuje się tak:

Jak widzicie, udało mi się zdenkować dość dużą ilość kosmetyków, więc zabieramy się teraz za każdy po kolei :) Miłej lektury!

Suche szampony z Batiste zna chyba każdy. Dla mnie są niezastąpione przy odświeżeniu fryzury i nadaniu włosom lekkiej objętości i świeżści. Do tego efekt ten utrzymuje się długo, więc nie musimy się martwić o naszą fryzurę. Na zdjęciu widzicie akurat dwa moje ulubione zapachy, tj. cherry oraz eden.
















Po około pół roku zużyłam maskę do włosów Algae z Kallosa. Używałam jej na spółkę z moją współlokatorką i obie mamy podobne spostrzeżenia: jeśli zależy nam na efekcie gładkich włosów, łatwych w rozczesaniu to jak najbardziej to uzyskamy. Żeby natomiast maska działała cuda w postaci głębokiego nawilżenia czy odżywienia to tego powiedzieć nie można.

Pozostając w tematyce włosów skończył mi się szampon Daily Wax z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem z Pilomaxu. O tym produkcie jak i masce z tej serii możecie więcej przeczytać tutaj. Teraz napiszę jedynie, że szampon ma fajny, dość naturalny skład bez SLS-ów natomiast bardzo mało się pieni, praktycznie w ogóle i pozostawia włosy poplątane.

O detoksykującym musie do ciała z białą i zieloną herbatą z Organique też pisałam (klik). Wspomnę jedynie, że cała seria ma piękny zapach oraz dobre działanie. W przypadku musu ciało było przez długi czas nawilżone, a zapach się utrzymywał. Szybko się wchłaniał więc myślę, że może się super sprawdzić na lato :)

Krem z ekstraktem z ogórka z firmy Ava był dla mnie odkryciem, ponieważ za niską cenę dostajemy produkt z genialnym, naturalnym składem. Krem daje nam efekt nawilżenia, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż, ponieważ podkład się na nim nie waży. Na pewno wypróbuję inne kremy tej firmy, ponieważ zachwycił mnie ten konkretny zarówno działaniem jak i przede wszystkim dobrym składem. Polecam Wam jego dłuższą recenzję z analizą składu --> klik

Krem MaxRepair z Evree zachwala wiele osób, więc i jak się skusiłam. Dobrze się sprawdził w okresie zimowym, ponieważ tak jak wskazuje opis regenerował suchą skórę dłoni, a także ją chronił przez wytworzenie tłustej otoczki (filmu). Wskazuje to na fakt, że nigdy do końca się nie wchłaniał i nawet przy posmarowaniu na noc rąk rano dalej krem był odczuwalny.

Kolejny ciekawy krem do twarzy to krem z mocznikiem z Isany Med. Używałam go na noc, ponieważ dawał mocne i przyjemne nawilżenie Pomimo zawartości parafiny nie zapychał porów co także jest na plus. Mimo, że dość mocno nawilżał to był produktem lekkim, o przyjemnym zapachu.

Oczyszczająca maska Mask of Magnaminty z Lusha stała się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Naturalny skład, przyjemny zapach, wspaniałe działanie-tak bym ją opisała. Używałam jej srednio raz na tydzień i to pomogło mi oczyścić cerę, odświeżyć ją. Po zmyciu maski czujemy napięcie skóry oraz mamy uczucie oczyszczenia i odświeżenia. Regularne stosowanie poprawia zdecydowanie stan skóry problematycznej.

Kolejnym pozytywnym odkryciem jest tonik korygujący z Bielendy. Moja skóra bardzo go polubiła głównie ze względu na zawartość kwasów: migdałowego i laktobionowego, które dobrze wpływają na skórę mieszaną, tłustą i trądzikową. Po użyciu skóra była odświeżona, napięta i przede wszystkim miała przywróconą równowagę kwasowo-zasadową (pH ) co jest głównym działaniem toników.

Tę odżywkę do brwi i rzęs z MySecret używałam od dawna, aczkolwiek nie zauważyłam żadnego działania na wzrost brwi czy rzęs. Sprawdziła się natomiast przy makijażu aby utrzymać moje brwi w ryzach zamiast stosowania specjanych żeli :)

Zastanawiałam się czy pokazywać Wam tę próbkę kremu do cery problematycznej z Chantarelle. Jak widać stosowałam jedynie próbkę, która starczyła na 2 razy, więc nie mogę wydać opinii na temat działania kremu. Zaufam jednak osobie, od której tę próbkę dostałam (pani kosmetolog, u której byłam na praktykach) ponieważ bardzo go zachwalała. Jeśli macie ochotę na dobry (niestety dość drogi) krem, który dobrze wpływa na skórę problematyczną i pomaga walczyć z problemem to myślę, że warto wypróbować ten :)

O maseczkach z Ziai nie będe już po raz setny pisać, że je uwielbiam i bardzo dobrze działają na moją skórę. Tutaj widzicie trzy wersje maseczki nawilżającej od lewej są te najlepiej działające. O maseczkach z Ziai możecie więcej przeczytać tutaj.

Ostatnio do mojej wieczornej pielęgnacji włączyłam chusteczki do demakijażu. Nie zmywam nimi wszystkiego jak czasami niektórzy, tj. omijam oczy i zmywam jedynie podkład. Nie zastępuje to jednak całego demakijażu, jest jedynie początkiem tj właściwym demakijażem. Następnie myję twarz z resztek makijażu mleczkiem. Dzięki temu mam 100% pewność, że twarz jest czysta i gotowa na nałożenie kremu.

Dajcie znać, czy znacie jakies produkty z tego denka oraz co Wy ostatnio zużyliście :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 26 listopada 2015

Projekt denko #10

Hejka!

Witajcie w dziesiątym już w karierze bloga projekcie denko! Pokażę Wam dzisiaj trochę produktów, które ostatnio zużyłam i tradycyjnie napiszę o każdym kilka słów :) Jeśli chcecie zobaczyć film o tym projekcie denko to zapraszam:


Wszystkie zużyte produkty prezentują się tak:

No to lecimy po kolei! :)

Pierwszym produktem jaki tu widzicie jest szampon z mocznikiem z Isany Med, który bardzo lubię za działanie, ponieważ fajnie nawilża włosy i dobrze je oczyszcza. Jednak ma dość rzadką konsystencję i przez to jest mało wydajny dlatego najczęściej zabieram go ze sobą na wyjazdy bo ma małą pojemność i starcza akurat na tydzień wyjazdu :)
Po srodku znajduje się płyn do kąpieki ExtraDoux z Auchan. Kupiony był w pośpiechu przy wprowadzaniu się do nowego mieszkania aby mieć cokolwiek do postawienia na wannie ;) Szału nie robi, ma bardzo chemiczny, sztuczny zapach ale plusem jest na pewno to, że nie wysusza skóry.
Trzecią rzeczą jest suchy szampon z Batiste o zapachu floral&flirty blush. Tak jak za zapach go nie lubię, tak za działanie uwielbiam :) Fajnie odświeża włosy i nadaje im objętość w zaledwie kilka sekund. Co do zapachu to zdecydowanie wolę cherry i do niego chyba wrócę teraz :)

Setne już chyba, zużyte przeze mnie opakowanie toniku Puritin z Iwostin. Świetnie odświeża i oczyszcza i oczywiście wyrównuje pH skóry. Idealnie nadaje się do cery tłustej i problematycznej.
Co do drugiego produktu czyli żelu do mycia twarzy Refresh z Kolastyny to zdecydowanie wolę jego różowego brata :) Ten ma za rzadką konsystencję, brzydki zapach i w ogóle się nie pieni co czyni zmywanie makijażu i oczyszczanie twarzy nieco trudnymi. O porównaniu tych dwóch żeli możecie przeczytać więcej tutaj.









Dwie rzeczy, które chętnie nakładałam na twarz :) Pierwsza to głęboko oczyszczające plastry na nos z Dermo pHarmy. Dobrze i mocno oczyszczają skórę nosa z zaskórników otwartych (potocznie zwanych wągrami), są wygodne w użyciu ale przede wszystkim skuteczne.
Maseczka do cery suchej mleczny kompres z Ziai sprawdziła się świetnie na moją podrażnioną zabiegami kosmetycznymi skórę twarzy. Przyjemnie koi i nawilża skórę, przypomina mi bardzo krem z tej samej serii.

Ta malutka woda toaletowa o zapachu jerzynowym z Yves Rocher była ze mną zawsze w torebce i używałam jej za każdym razem gdy potrzebowałam odświeżenia w ciągu dnia. Miała bardzo przyjemny, owocowy zapach, który nie był sztuczny. Utrzymywał się on dość długo.
Ostatnim już zużytym produktem jest antyperspirant Activ z Ziai w formie rolera. Sprawdza się świetnie w każdej sytuacji, ma przyjemny, delikatny owocowy zapach. Nie robi plam na ubraniach, szybko się wchłania i chroni bardzo dobrze.


Obejrzeliście już wszyskie kosmetyki z tego projektu denko :)
Dajcie znać czy znacie te produkty!

Buziaki! :*

P.S. Za cztery dni zaczyna się grudzień, a to oznacza odliczanie dni do Świąt Bożego Narodzenia! Z tej okazji postanowiłam spróbować swoich sił w codziennym vlogowaniu. Od 1 do 24 grudnia na moim kanale na YouTube będą pojawiać się vlogi z moich przygotowań do Świąt i z mojego życia w ogóle. Zapraszam Was więc serdecznie do zasubskrybowania kanału i przeżycia ze mną tego pięknego, świątecznego czasu :) VLOGMAS 2015 oto nadchodzę! :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 20 sierpnia 2015

Projekt denko #8

Hejka!

Jak widzicie dzisiejszy post będzie o zużytych przeze mnie kosmetykach. O każdym napiszę tutaj kilka słów jako taka zbiorcza, krótka recenzja. Jeśli chcecie więcej posłuchać o tych produktach to zapraszam do obejrzenia filmu o nich, który znajdziecie na moim kanale na YouTube :)


Jeśli chodzi o zużyte kosmetyki to prezentują się one tak:
Zużyłam to wszystko przez ostatnie miesiące, część rzeczy się nie sprawdziła część była okej, a jeszcze inne uwielbiam i kupuję regularnie. No to lecimy po kolei :)

Te dwie maseczki z Ziai (recenzja) to z pewnością nie są wszystkie jakie zużyłam, ponieważ te maseczki lądują na mojej twarzy conajmniej raz w tygodniu. Bardzo je lubię, te dwie czyli nawilżającą i oczyszczającą używam na zmianę w zależności od tego czego potrzebuje moja skóra. Oprócz nich uwielbiam maseczke anty-stres, liście zielonej oliwki czy maseczkę różaną.

Z kolorówki udało mi się zużyć dwa eyelinery. Pierwszy jest z Eveline nazywa się Liquid Precision 2000 procent (recenzja). Jako aplikator miał małą, elastyczną gąbeczkę, którą ciężko się maluje kreskę na początku. Jednak jak już dojdziemy do wprawy to malowanie kreski trwa dosłownie chwilę. Ma fajny, czarny, głęboki kolor i długo się utrzymuje, nie rozmazuje się.
Drugim eyelinerem jest Cat's Eyes Liner z Miss Sporty w pisaku. Na początku fajnie malowało się nim kreski, po pewnym czasie jednak jak wysycha staje się to trudniejsze. Nie jest też bardzo wytrzymały, może się rozmazywać.
Trzecią rzeczą jest Regenerum regeneracyjne serum do rzęs (recenzja) posiadające dwie końcówki: do malowania linii rzęs oraz samych rzęs na ich długości. Sprawdziło się średnio, nie obsersowałam jakiegoś widocznego wydłużenia, wzmocnienia częs czy też ich zagęszczenia. Natomiast pojawiły się u mnie nowe rzęsy w wewnętrznym kąciku oka więc coś chyba jednak zrobiło :)

Czas na rzeczy używane przy kąpieli bo trochę się ich zebrało. Pierwszy z lewej jest żel pod prysznic z Original Source o zapachu Vanilla&Raspberry. Bardzo wydajny kosmetyk, ma piękny zapach, fajnie się pieni i nie wysusza skóry.
Suchy szampon z Batiste o zapachu tropical kupiłam, bo dużo osób zachwalało ten zapach. Mnie nie przypadł on do gustu, zdecydowanie bardziej wolę cherry lub floral. Natomiast działanie tego szamponu jest świetne, jak każdego z tej firmy. Przychodzi z pomocą za każdym razem jak chcemy odświeżyć włosy, nadać im objętości bądź spieszymy się i nie mamy czasu ich umyć.
Teraz dwa szampony, jeden jest to Volume lift z Syoss, który raczej się nie sprawdził na moich włosach. Nie nadał im objętości ani mocy ale możliwe, że to dlatego, że moje włosy tego nie potrzebują. Jest to szampon głęboko oczyszczający, natomiast delikatnym szamponem jest hipoalergiczny szampon do włosów z Białego Jelenia. Bardzo fajnie się sprawdził, nie obciążał włosów, nie pienił się mocno ale dobrze je mył.

To, że widzicie tutaj dwa opakowania toniku Puritin z Iwostimu znaczy jedynie tyle, że go uwielbiam i kupuję zawsze jak tylko poprzednie mi się kończy. Lubię używać go po demakijażu aby odświeżyć skórę i przywrócić jej naturalne pH. Sprawdza się do cery tłustej, ponieważ reguluje wydzielanie sebum.
Drugą rzeczą widoczną na zdjęciu jest krem-żel do demakijażu z Kolastyny (recenzja). Bardzo miłe zaskoczenie, bo kupiłam go trochę w ciemno :) Jest bardzo delikatny, a przy tym idealnie zmywa podkład z twarzy nie wysuszając jej ani trochę. Jeśli chcecie czegoś delikatnego do demakijażu to sięgnijcie po ten produkt.

Ostatnimi produktamim które sięgnęły denka są dwa antyperspiranty i jedna pianka do golenia. Pianka do golenia sensitiv z Isany sprawdzała się dobrze jak każda pianka z tej firmy. Jednak zdecydowanie bardziej wolę żele niż pianki, ponieważ te drugie są mało wydajne. Mimo to skóra po goleniu nie była podrażniona co oznacza, że pianka spełnia swoje zadanie.
Antyperspirant Cherish z Avon bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, przekonałam się dzięki niemu do dezodorantów w rolerze. Miał piękny zapach, dobrze chronił i idealnie sprawdził się podczas letnich, upalnych dni.
Nie mogę tego niestety powiedzieć o dezodorancie z Rexony pure protection, ponieważ nie spełnił swojego zadania ani trochę. Nie dawał dobrej ochrony, nie pachniał zbyt przyjemnie, na pewno nie starczał na 48h ochrony jak podaje producent.


Całe denko już za nami! Piszcie w komentarzach czy mieliście coś z wymienionych przeze mnie produktów i jak się one sprawdziły u Was :)

Buziaki! :*


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 9 kwietnia 2015

PROJEKT DENKO #6

Hej wszystkim!

Mam nadzieję, ze ten tydzień mija Wam miło i przyjemnie :)
Tymczasem ja zapraszam Was na najnowszy projekt denko, ponieważ zużyte kosmetyki już zalegają w moim mieszaniu od pewnego czasu.

Przy okazji zapraszam do obejrzenia projektu denko na YouTube:



A jeśli chodzi o zużyte produkty to tu znajdują się wszystkie:

Trochę tego jest, więc lecimy po kolei :)

Szampon Batiste jest od dłuższego czasu moim ulubieńcem, zwłaszcza ten zaoach cherry. Świetnie odświeża włosy i unosi je i nasady. Idealne rozwiązanie na szybkie doprowadzenie fryzury do ładu :)

Szampon do włosów normalnych z pokrzywą zwyczajną z Green Prahmacy (klik) też bardzo polubiłam, szczególnie za skład. Nie ma w nim parabenów, a SLS zamieniony jest na SMS, czyli jego lżej działający zamiennik. Co prawda podczas mycia włosy wydają się tępe w dotyku ale po umyciu są miękkie i odżywione.







Z Isany miałam kilka produktów do depilacji, a ten aloesowy żel bardzo polubiłam. Szczególnie lubię w nim to, że pozostawia skórę miłą i bez podrażnień a to wszystko za sprawą aloesu jaki znajduje się w składzie. Co prawda moim faworytem jest brzoskwiniowy żel, ale ten też jest całkiem w porządku.

Dalej są dwa produkty z serii czerwone owoce z Yves Rocher czyli żel pod prysznic i żel peelingujący (klik) Oba mają bardzo ładny zapach, ten pierwszy dodatkowo fajnie się pienił i mył. Peeling miał drobne drobinki chyba z pestek kiwi, które bardzo delikatnie peelingował skórę.

I teraz dwie rzeczy do ciała :) Pierwszą jest mus do ciała TuttiFrutti z Farmony o zapachu brzoskwini i mango. Piękny zapach, który mnie urzekł, a do tego miłe nawilżenie chociaż niebyt mocne. Z suchą skórą podczas zimy produkt ten sobie nie radził, ale na wiosnę i lato będzie jak znalazł :)

Body scrub vanilla&argan (klik) z Biedronki ma jeden duży plus i jeden duży minus. Lubiłam w nim to, że mocno złuszczał dzięki dużym drobinkom. Jednak zapach był tak duszący, sztuczny i mocny, że używanie tego, właściwie dobrego, produktu nie było ani trochę miłe :(

Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy udało mi się zużyć krem ulga dla wrażliwej skóry z Ziai (klik), który był ze mną dobrych kilka miesięcy. Fajnie sprawdzał się pod makijaż, szybko się wchłaniał i dodatkowo miał filtr UV. Nawilżenie utrzymywało się dość długo co pomogło mojej twarzy przeżyć zimowe mrozy :)

Tonik z Iwostinu Puritin powinniście dobrze znać jeśli czytacie tego blog nieco dłużej. Jeden z moich ulubieńców, bardzo fajnie odświeża i koi skórę twarzy. Nie wyobrażam sobie bez niego demkaijażu ani poranka bez przetarcia nim twarzy. Kolejne opakowanie już stoi w łazience.




Kilka małych opakowań, na początek dwie maseczki z Ziai: oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-kojąca oraz regenerująca (klik). Ta pierwsza fajnie oczyszcza bez efektu wysychania na twarzy i niemiłego uczucia. Co do maski regenerującej ma śliczny, czekoladowy zapach i fajnie odświeża twarz i wyrównuje jej koloryt.

Kwa kremy są z Yves Rocher jest to Anti-age global oraz Elixir 7.9. Oba używałam pod oczy i sprawdziły się fajnie, Elixir nieco lepiej bo po nałożeniu skóra sprawiała wrażenie rozjaśnionej i wyrównanej.




Tutaj nic szczególnego, rzeczy, które można znaleźć w każdym moim denku czyli dwa opakowania po płatkach kosmetycznych oraz pastę do zębów z Blend-a-med 3D white, która miała ożeźwiający smak.

I na koniec mydło do rąk z Isany o zapachu bzu i orchidei, które miało ładny zapach ale bardzo delikatny, ja jednak wolę mocniejsze. Dość dobrze radziło sobie z podkładem, więc użważam je za dobre :)

Ostatnim produktem jest coś o czym nie wiem do końca co myśleć. Są to skarpetki złuszczająco-regenerujące z Diazo. Miałam co do nich duże oczekiwania i jestem zawiedziona, ale nie mówię, że produkt jest zły bo mam wrażenie, ze ja też mogłam tego nie ogarnąć i zrobić coś nei tak przez co nie uzyskałam fajnego efektu. Produkt ten składa się z dwóch części: skarpetek nasączonych preparatem złuszczającym oraz maski, którą nakładamy póżniej aby zregenerować złuszczony naskórek. U mnie nic się nie złuszczało, jedynie stopy były lekko nawilżone po użyciu tej drugiej części.


I to już koniec! Dajcie znać czy mieliście któryś z tych produktów i jak się u Was sprawdził :)

A ja zapraszam Was jeszcze na mojego nowo założonego Twittera oraz Aska :)

Buziaki! :*

P.S. Na kanale na YouTube pojawił się też mój pierwszy vlog z wyjazdu do Krakowa, serdecznie Was zapraszam do obejrzenia:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 12 marca 2015

ZAKUPOWY SZAŁ-Rossman, Hebe, Avon, The Body Shop

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie dotyczył małych kosmetycznych zakupów jakie ostatnio zrobiłam w kilku drogeriach i sklepach.
Korzystając z okazji zapraszam Was też na film o tym jak prawidłowo wykonać demakijaż, starałam się wyczerpać ten temat jak tylko mogłam i może znajdziecie tam garść rad dla siebie :)


A teraz przejdźmy już do tematu posta czyli... ZAKUPÓW! :)

Kupiłam produkty do pielęgnacji włosów i twarzy i w takiej też kolejności Wam je przedstawię :)
Pierwszą rzeczą jest suchy szampon z Batiste o zapachu tropical. Szampony te są niezwykle popularne w całej blogosferze co mnie nie dziwi, ponieważ świetnie odświeżają włosy i unoszę je u nasady. Dla mnie jest to must have lecz zawsze kupowałam zapach cherry, teraz skusiłam się na wypróbowanie czegoś nowego. A jaki jest Wasz ulubiony zapach?
Hebe, ok. 12 zł

Drugim szamponem jest szampon z Timotei Moc i Blask. Przyznam, że jest to mój pierwszy szampon tej firmy i spodziewam się po nim wiele dobrego, ponieważ zawiera w składzie naturalne ekstrakty ziołowe oraz nie posiada parabenów. Głównie te dwa czynniki skłoniły mnie do zakupu tego produktu, mam nadzieję, że się nie zawiodę :)
Hebe, ok. 8 zł

Odżywkę z Diplony już miałam w wersji fioletowej, teraz przyszedł czas na odżywkę Your Repair Profi w wersji pomarańczowej. Poprzednia sprawdziła mi się dobrze, więc postanowiłam wypróbować inną wersję, bardziej potrzebną moim włosom. Nie wierzę żey całkiem je odbudowała ale mam nadzieję, że co nie co im pomoże.
Biedronka, 10 zł

Ostatnim produktem do włosów jest również popularna w kręgu blogerek urodowych maska Crema al Latte z Serical. Przyznam, że zainteresowały mnie jej pozytywne recenzje i skusiłam się na tę litrową butlę maski. Co prawda zapach nie przypadł mi do gustu, ale działanie jest póki co bardzo przyjemne, jestem ciekawa jakie efekty będzie dawała na dłuższą metę.
Hebe, ok. 12 zł

Teraz czas na kosmetyki do pielegnacji twarzy. Podkład Lasting Finish z Rimmela dobrze znacie jeśli śledzicie mojego bloga (klik) :) Od pewnego czasu jest to mój ukochany podkład, daje mocne krycie, długo się utrzymuje, a przy tym wygląda naturalnie na twarzy. Mój odcień to 100 Ivory, najjaśniejszy :)
Rossman, 35 zł

Moim właściwie pierwszym produktem z Avonu są perełki bronzujące, które służą bardziej do ocieplania niż konturowania twarzy, ja wypróbowałam już obie metory. Dobrze się nim pracuje, nie tworzy plam, można stopniować efekt przez dokładanie produktu. Dodatkowo perełki mają śliczny zapach :)
Avon, 47,90 zł

Ostatnim już kupionym przeze mnie produktem jest krem nawilżajacy z witaminą E z The Body Shopu. Zamierzam używać go pod oczy aby pielęgnować i nawilżać delikatną skórę pod oczami. Znalazłam go dodatkowo na promocji, więc grzechem byłoby nie wziąć go ze sobą do domu. Kremik ma przyjemny, kremowy zapach i bardzo lekką konsystencję, więc myślę, że się polubimy :)
The Body Shop, 18 zł

Tak prezentują się całe zakupy, mam nadzieję, że te produkty będą mi dobrze służyć.
Mieliście coś z tych rzeczy? Jak się sprawdziły?

Zapraszam też do oglądnięcia haulu na kanale na YouTube:



Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 10 grudnia 2014

PROJEKT DENKO #4

Hej wszystkim!

Od razu spieszę z przeprosinami, ponieważ długo mnie tutaj nie było. Powodem jest natłok zajęć i masa nauki na studiach, ale postaram się teraz pisać częściej, bo mam póki co więcej czasu.

Zaczynamy od czegoś co zalega u mnie już jakiś czas, a mianowicie od projektu denko.
Nie jest to bardzo duża ilość kosmetyków, jednak z chęcią już je wyrzucam i robię miejsce na następne. Jeśli jesteście zainteresowane zapraszam do obejrzenia denka na YouTube w filmie.

Zacznijmy od pielęgnacji włosów. Pierwszym wykończonym produktem jest suchy szampon z Batiste o zapachu cherry. Szampon ma miliony miłośników i nie ulega wątpliwości, że działanie ma cudowne. Ja sama jestem nim oczarowana i używam go dość często, dlatego już zaopatrzyłam się w kolejne opakowanie. Biały proszek, który zostaje na włosach mi nie przeszkadza, szybko da się go wyczesać.

Kolejną rzeczą jest maska do włosów Bed Head TIGI Dumb Blonde. Kocham ją za ananasowy zapach, który utrzymuję się przez dwa kolejne dni oraz za działanie. Super zmiękcza i wygładza włosy, a do tego ułatwia rozczesywanie. Niestety kupiłam ją dość dawno temu w Niemczech i teraz nie wiem gdzie można ją stacjonarnie dostać, myślę że trzeba szukać w internecie, bo wiem, że wiele z Was było nią zainteresowanych :)

Ostatnim produktem do włosów jest szampon nadający blask diamond gloss z Nivea. Nie polubiłam go tak jak odżywki long repair z tej firmy. Ciężko się go spłukiwało, miałam wrażenie, że ciągle jest na włosach, ta konsystencja mi nie odpowiadała. Nie robił też cudów na głowie, więc do niego nie wrócę.

Teraz kilka "zwykłych" produktów, używanych codziennie. Płatki kosmetyczne to coś co można zaleźć w każdym moim denku, używam ich tony.

Dezodorant stress protect z Nivei się nie sprawdził, chronił krócej niż większość innych dezodorantów, raczej go nie polubiłam bo oczekiwałam czegoś o wiele silniejszego, mimo że nie mam dużego problemu z poceniem się.

Mydło do rąk z 4U było przyjemne, nie wysuszało rąk ale miało dla mnie zbyt mało intensywny zapach.

No i pasta Colgate, fajna ale bez szału, lubię takie miętowe smaki.




A tu taki misz-masz. Pierwszy jest podkład True Match z L'oreal, który lubiłam bo był bardzo lekki ale miał trochę za małe krycie. Na zimę zaopatrzyłam się już w nieco cięższy, natomiast w okresie letnim planuję wrócić do True Match.

Patyczki zapachowe z Pachnącej Szafy o zapachu zielonej herbaty. Bardzo ładna woń, choć dość delikatna. Nada się do małych pomieszczeń. Nie jest dusząca ale lekko odświeża powietrze i nadaje miły zapach.

Perfumy Fleurs Merveilleuses, które dostałam dawno temu w prezencie. Dla mnie ich woń była hmm "tania". Nie były to głębokie nuty zapachowe, które lubię, natomiast na końcówkę jesieni i cieplejsze dni się nadały.




Na koniec kilka próbek. Oczyszczająca maseczka z Ziai to jedna z moich ulubionych, zaraz po zielonej glince z Organique.

Plastry oczyszczające na nos Nose Pore Strips już były w poprzednik denku, nadal ich używam i je lubię choć kiedy się skończą wrócę do tych z Dermo pHarmy, bo mają mocniejsze działanie.

Olejek pod prysznic o zapachu oliwkowym z Barw Harmonii polubiłam tak samo jak ten różany. Działanie mają takie same, super nawilżają skórę i utrzymuje się to przez długi czas.

Podkład Lasting Finish z Rimmela pokochałam i już mam pełnowymiarowy produkt. Super kryje, wyrównuje koloryt i jest naprawdę długotrwały. Idealny na zimę.


To już wszystkie ostatnio zużyte przeze mnie kosmetyki. Znacie je?

Tutaj jeszcze raz filmik z tego denka z małym dodatkiem :)

Buziaki! :*


Zapraszam Was na ROZDANIE , które organizuję :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!