Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2016

Projekt denko #11

Witajcie kochani!

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam w poście ostatnio zużyte przeze mnie produkty. Jeśli macie ochotę to możecie także obejrzeć film o nich na moim kanale na YouTube:

A póki co zaczynamy przegląd projektu denko!
 Tak prezentuje się on w całości. Przejdźmy teraz do opisania w kilku zdaniach działania każdego zużytego kosmetyku.

Zacznijmy od produktów do włosów. Widzimy tutaj szampon Moc i Blask z Timotei, który powinien być znany dla moich czytelników ;) Co jakiś czas do niego wracam aby za bardzo nie przyzwyczaić do niego włosów. Dobrze się pieni, nie obciąża włosów, ma dość dobry skład jak na szampon drogeryjny w przystępnej cenie.
Kolejną rzeczą jest odżywka Oxygen&Moisture z Dove (recenzja-klik), którą bardzo polubiłam przede wszystkim za efekt nawilżenia jaki daje. Po jej użyciu włosy są miękkie, lekkie i sypkie. Jedyną wadą może być to, że średnio radzi sobie z ułatwianiem rozczesywania włosów.
Trzecim produktem do włosów jest jest maska intensywna odbudowa z Ziai. Ma przyjemny, owocowy zapach i dobre działanie. Odbudowanie bardzo zniszczonych włosów jest raczej nie możliwe, natomiast maska na pewno troche je regeneruje i kondycjonuje. 

Przechodząc do produktów do ciała mamy żel pod prysznic z Yves Rocher. Niestety, pomimo dobrego działania, braku wysuszenia skóry nie kupię go ponownie ze względu na zapach. Nie potrafię porównać go do niczego innego ale jest dla mnie bardzo drażniący i chemiczny co sprawia, że kąpiel nie jest ani trochę przyjemna. Tyle dobrze, że nie utrzymuje się długo na skórze.
Kolejną rzeczą jest antyperspirant w rolerze Activ z Ziai, o którym też już kiedyś wspominałam. Dobrze i długo chroni, ma orzeźwiająący zapach i nie pozostawia plam na ubraniach. Czego chcieć więcej? :)
Próbka Multi Modeling wyszczuplające serum do ciała antycellulitowe dostałam jako gratis przy zakupach w Ziai. Nie spodziewałam się po nim cudów, użyłam aby się nie zmarnowało aczkolwiek taki produkt nie pozbawi nas cellulitu. Może byś jedynie pomocą przy kuracji antycellulitowej (codzienne ćwiczenia, picie dużej ilości wody, zdrowe odżywianie się, masaże).

Czas na kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Znajdziemy tu wiecznie obecną w mojej łazience pastę oczyszczającą z serii liście manuka z Ziai (recenzja-klik). Nie wyobrażam sobie bez niej poranków, ponieważ odwieżający zaoach od razu mnie budzi, a peelingujące drobinki dobrze oczyszczają moją skórę.
Drugą rzeczą jest nowość dla mnie czyli Super Power mezo tonik z Bielendy, który był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Zawiera delikatne kwasy, więc dobrze działa na moją przetłuszczającą się, miejscami problematyczną cerę. Do tego tonizuje i odświeża twarz, czego chcieć więcej? :)

Nad tymi dwoma produktami rozwodzić się nie będę. Napiszę jednak, że odkąd używam do demakijażu twarzy chusteczek np. z Cleanic lub Alterry, a dopiero później mleczka oczyszczającego to moja twarz wydaje się być idealnie czysta.

Teraz coś, czego u mnie pełno czyli maseczki do twarzy z Ziai (recenzja-klik). Oliwkową maskę kaolinową z cynkiem z serii liście zielonej oliwki używam regularnie bo przyjemnie oczyszcza twarz jednocześnie jej nie wysuszając.
Maseczka kojący kompres idealnie sprawdza się po zabiegach na twarz aby ją uspokoić i ukoić po podrażnieniach wywołanych zabiegiem.
Maskę dotleniającą z glinką czerwoną używałam po raz pierwszy i byłam zadowolona, ponieważ daje przyjemne uczucie odwieżenia i nawilżenia.

Ostatnie dwa produkty to podkłady. O pierwszym Perfect Stay 24h z Rimmela robiłam film z pierwszym wrażeniem (klik). Podkład ten długo utrzmuje się na skórze aczkolwiek nie ma wielkiego krycia. Idealnie sprawdzał się zwłaszcza w lecie, nie gromadzi się w złamaniach i zmarszczkach mimicznych i nie waży się nawet na tłustym kremie do twarzy.
Podkład Lasting Finish 25h z Rimmela (recenzja-klik) jest już nieco cięższy z większym kryciem. Póki co mój ulubieniec bo wygląda naturalnie jednocześnie zakrywając wszystko co konieczne. Trzeba jednak uważać przy aplikacji, ponieważ można stworzyć sobie na twarzy maskę.

Tak prezentuje się mój projekt denko! Dajcie znać czy znacie te produkty i jak się u Was sprawdziły :)

A ja zapraszam Was do obejrzenia filmów, które ostatnio pojawiły się na moim kanale na YouTube:




Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 8 października 2015

ZAKUPOWY SZAŁ-lakiery do paznokci, kosmetyki do makijażu, Lush

Siemka! <3

Ostatnio uzbierała mi się dość pokaźna ilość nowości kosmetycznych. Postanowiłam więc, że dzisiaj je Wam pokażę. Znajdziecie tu wiele fajnych produktów do makijażu oraz całkiem sporo lakierów do paznokci. Zapraszam do czytania :)

Tak prezentują się całe zakupy. Jak widać są tu produkty do ust, do oczu, do paznokci i do twarzy :) Także let's gest started :)

Te dwa pielęgnacyjne cudeńka kupiłam podczas mojej podróży do Paryża gdzie znalazłam stacjonarny sklep Lush. Nie mogłam się oprzeć i przygarnęłam do siebie oczyszczającą maseczkę Mask Of Magnaminty oraz cukrowy peeling do ust o zapachu gumy balonowej. Oba produkty są wykonane tylko ze składników naturalnych co sprawia, że ich cena nie należy do niskich. Jednak uważam, że warto wydać nieco więcej i mieć pewność, że używamy dobrych kosmetyków. O obu tych produktach napisałam już recenzję, ponieważ częśc zakupów mam już dość długo i po prostu czekały na inne żeby opisać wszystko razem w haulu :) Jeśli jesteście ciekawi dokładnej ich recenzji to zapraszam tutaj.
Kolejnymi zdobyczami są dwa produkty do ust. Pierwszy to matowa pomadka Extra Lasting z serii Matt&Lasting nr 3 z Lovely. Mam już taką samą w odcieniu różowym i jeśli śledzicie bloga to wiecie, że ją kocham. Dlatego zdecydowałam się też na odcień czerwony, ponieważ boję się maloważ usta czerwoną pomadką. Zawsze kończy się to rozmazanym makijażem ust i resztkmai szminki na zębach. Te pomadki natomiast mają super pigmentację, łatwo się rozprowadzają na ustach, a kiedy na nich zaschną to są nie do zniszczenia przez cały dzień.
Drugim produktem do ust jest błyszczyk Goodbye Appetite z Eveline. W opakowaniu wygląda na różowy, na ustach jest bezbarwny z lekkimi drobinkami. Nie mam nic do ust co zamiast koloru nadaje im po prostu ładny blask, więc ten błyszczyk będzie wypełniał tę lukę kosmetyczną :)

Jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu oczu to każda rzecz jest z innej firmy :) Zacznę od mascary Instant Extensions The One z Oriflame. Pierwszy raz skusiłam się na coś z katalogu, głównie żeby porównać jak mają się takie produkty do tych kupowanych w drogeriach. Mascara ma za zadanie przede wszystkim wydłużać rzęsy. Czy faktycznie będzie to robić? Zobaczymy.
Następną rzeczą jest eyeliner w pisaku Super Liner Superstar z L'Oreal Paris. Dawno nie miałam eyelinera w tej formie, więc chętnie do tego wrócę, ponieważ ostatnio nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu bez kreski na górnej powiece.
Kredka do oczu nr 103 Silver firmy Momtaz New York to mój kolejny zakup. Myślałam, że będzie się nadawać na linię wodną ale niestety okazała się dość tępa. Dopiero jeśli podgrzeje się ją nad płomieniem staje się bardziej woskowa i może wtedy uda mi się nią namalować kreskę jeśli nie na linii wodnej to chociaż na powiece.
Ostatnim produktem do makijażu oczu jest ciemnobrązowy, matowy cień nr 750 Chocolate Chic z Maybelline. Zdążyłam już go użyć dośc dużo i stał się moim ulubieńcem. Ma dobrą pigmentację i trwałość, a do tego dobrze się blenduje w załamaniu powieki.

Osatnią zakupową kategorią są lakiery do paznokci, które widzicie powyżej. Kupowałam te odcienie głównie z myślą o jesieni, ale część z nim nada się także na inne pory roku.
Od lewej widać tu lakier z Inglot nr 72 czyli brązowo-bordowy odcień z błyszczącymi drobinkami, idealny na jesienne dni.
Następna w kolejności jest piękna czerwień z Sally Hansen nr 580 Red My Lips. Uważam, że tak głęboką czerwień powinna mieć i nosić każda kobieta.
Dalej dwa różowe lakiery, pierwszy to Brights No Grooms z Essie, a drugi nr 293 Pop Rose z Rimmela. Oba nadadzą się na jesień jak i lato i wiosnę, są więc bardzo neutralne.
Ostatnim lakierem jest perłowy lakier nr 24 z Lovely. Na studiach nie zawsze mogę mieć pomalowane paznokcie na mocny kolor, ten więc bedzie idealny aby manicure ładnie wyglądał nie będąc równocześnie bardzo nahalnym.


Przebrnęliście już przez całe zakupy ostatnich miesięcy :) Dajcie koniecznie znać w komentarzach do Wy ciekawego ostatnio upolowaliście :) Jeśli chcecie posłuchać nieco więcej o tych zakupach oraz kilku rzeczach więcej to zapraszam na haul:

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 18 czerwca 2015

Projekt denko #7

Witajcie!

Dość długo nie pojawił się na blogu żaden projekt denko, więc dzisiaj o tym będę pisać, jako że uzbierałam całkiem sporą ilość produktów.
Dokładnie jest tego tyle:
Jeśli chcecie usłyszeć nieco więcej o tych produktach niż przeczytacie na blogu zapraszam na film na YouTube:


Ale zajmijmy się już denkiem, o każdym z produktów postaram się napisać krótką opinię żebyście się nie zanudzili przypadkiem :)

O tym, że maseczki z Ziai bardzo lubię chyba nie muszę przypominać (klik). Najczęściej używam tych widocznych powyżej czyli masła kakaowego, które przyjamnie wygładza skórę, różanej maseczki, która pozostawia twarz nawilżoną. Obie maseczki z serii liście zielonej oliwki też sprawdzają się świetnie, jedna dobrze odżywia skórę, a druga ją oczyszcza przy okazji jej nie wysuszając.

Widzicie tutaj próbkę balsamu do ciała do bardzo suchej skóry z Garniera. Ja użwałam zaróno próbki jak i pełnowymiarowego produktu i jestem zadowolona. Myślę, że dobrze sprawdzi się na lato do złagodzenia skóry po opalaniu oraz do jej nawilżenia.

Po dość długim czasie zużyłam zieloną glinkę z Organique (klik). Dostajemy ją w formie proszku, który mieszamy z wodą lub olejkami, według uznania. Na pewno wrócę do niej, ponieważ bardzo mocno oczyszcza skórę co przydaje się przy problematycznej cerze. Forma w jakiej ją kupujemy także przemawia na plus, ponieważ maseczka się nie utlenia i może dłużej leżeć.

Z Mariona używałam już kilka rzeczy do włosów z olejkiem arganowym. Tu widzicie ampułki z olejkiem. Skusiłam się na 2-tygodniową kurację gdzie co drugi dzień używaam połowę takiej ampułkii na włosy. Nie widzę specjalnie żadnych efektów, jedyne co zauważyłam to po umyciu włosów były przjemne i miękkie.

Teraz trzy produkty do pielęgnacji twarzy, każdy bardzo fajny. Immunoserum z zieloną i białą herbatą z Organique (klik) świetnie działało na tłustą cerę z problemami. Koiło ją i zapobiegało powstawaniu kolejnych niedoskonałości. Minusem jest cena (około 70-80 zł) więc póki co sobie je odpuszczę :)
Krem złuszczający z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami z Bandi (klik) był ciekawym produktem do przetestowania, ponieważ było to moje pierwsze zetknięcie się z kwasami. Są one oczywiście tu bardzo słabe i nie było widocznego złuszczenia, ale odczuwało się przyjemną gładkość skóry.
Krem nawilżający z witaminą E z The Body Shop fajnie się sprawdzał pod makijaż, był lekki i szybko się wchłaniał. Szybko się też niestety skończył przez małą pojemność :(

Dwa podkłady jakie tu widzicie to Anti acne w odcieniu Sand z Under 20, który był pierwszym podkładem jakiego używałam kiedy zaczęłam się malować. Znalazłam go przypadkiem i po prostu wyrzucam bo nie nadaje się już do użytku. Ponadto jest za ciemny do mojej obecnej karnacji i ma małe krycie. Jednak kiedyś wystarczał i polecam go osobom zaczynającym z makijażem.
Lasting Finish 25h w odcieniu 100 Ivory z Rimmela (klik) używam teraz namiętnie, jest to mój ulubiony podkład. Świetnie kryje, matuje i długo się uyrzymuje. Może nie będzie idealny na upalne, letnie dni ale przez resztę roku sprawuje się cudownie.

Teraz czas na dwa produkty do włosów. Po pierwsze jest to olejek arganowy z Marionu, który podobnie jak ampułki nie robił rewelacji na głowie, ale nawilżał lekko końcówki i zmiękczał włosy.
Po drugie szampon moc i blask z Timotei, który ostatnimi czasy bardzo polubiłam przede wszystkim za skład, który jest na prawdę bardzo dobry. Moje włosy bardzo go lubią, nie puszą się ani nie są przyklapnięte, po umyciu sa miękkie i przyjemne w dotyku. Może nie są super nawilżone ale na pewno ich nie przesusza.

Balsam o zapachu masła kakaowego z Nivea urzekł mnie przede wszystkim zapachem i szybością działania. Jest to produkt, który nakładamy na ciało podczas kąpieli po czym spłukujemy. Po kąpieli nasza skóra jest już nawilżona, nie trzeba używać więcej balsamów i kremów. Idealny pomysł dla osób, które nie mają wiele czasu.
Mydło do rąk o zapachu gumy balonowej z Carexu...Hmm co ja tu mogę powiedzieć. Idźcie do drogerii, powąchajcie. Mogę się założyć, że tez wyjdziecie z nim w reklamówce ze sklepu :)
Jeśli chodzi o lawendowy żel pod prysznic to plusem jest na pewno pompka i to, że nie wysuszał skóry. Nic więcej natomiast rewelacyjnego nie robił.

Pasta oczyszczająca z serii liście manuka z Ziai (klik) mój ulubieniec od kiedy tylko ją kupiłam. Super oczyszcza i orzeźwia skórę twarzy. Niestety przy tym ją wysusza, choć to jest to co produkt to cery tłustej najczęściej robi. Ale przy stosowaniu kremu nawilżającego wszystko jest ekstra :)
Płynu micelarnego z Garniera nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Radzi sobie z każdym typem makijażu oczu, czy to tylko z mascarą czy toną cieni do tego. Co waż,e ani razu nie podrażnił moich oczu.

To już ostanie zużyte przeze mnie produkty. Pianka do depilacji o zapachu jabłkowym z Isany sprawdzała się dobrze, nie pojawiały się podrażnienia, a skóra była względnie nawilżona. Jednak przez konsystencję nie była zbyt wydajna niestety.
Do kremu do rąk z olejkiem arganowym z Eveline nie jestem przekonana. nawilżenie utrzymuje się chwile, za to krem wchłania się wieki. Do tego średnio przyjemny zapach. Zdecydowanie bardziej lubię krem z Evree, ten jakoś mi nie przypasował.
Podobnie jest z antypaerpirantem Ultra Dry z Rexony, działać działa ale są mocniejsze od niego. Nie mam jakiś dużych problemów jednak sprawdził się on średnio.


Tak prezentują się już wszystkie produkty z projektu denko. Ja powoli zabieram się za zużywanie i zbieranie kolejnych. A Wy piszcie czy coś z tego mieliście i jaką macie na temat tych rzeczy opinię :)

Buziaki :*

P.S. Na moim kanale na YouTube ruszyły wakacyjne vlogi, a pierwszy z nich już można oglądać! Zapraszam :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 4 czerwca 2015

FROM ZERO TO HERO-odsłona druga

Witajcie!

Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam jak wygląda u mnie zmiana z nieogarniętej, naturalnej do pomalowanej i takiej, na jaką już można spokojnie patrzeć :) Jakiś czas temu pojawił się podobny post, znajdziecie go tutaj :)
A więc nie przestraszcie się, zostawiam Was ze zdjęciami przed i po oraz użytych przeze mnie produków :)

I jeszcze zapraszam na najnowszy film na kanale na YouTube gdzie mówię Wam wszystko o kierunku jaki studiuję, czyli o kosmetologii :)

A teraz już zdjęcia:
przed
po
Użyte produkty:
-podkład Lasting Finish, Rimmel
-korektor Camouflage, Catrice
-puder Stay Matt, Rimmel
-baza pod cienie Fix&Primer, Makeup Revolution
-kredka do oczu, Miss Sporty
-paletka cieni Night in Venice, Joko
-mascara Studi Lash Insttant Volume, Miss Sporty
-odzywka do brwi Lash&Brow repair, My secret
-szminka z serii Velvet Matte nr 03, Gloden Rose


I co sądzicie o takiej przemianie?

Buziaki! :*





Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 21 maja 2015

ZAKUPOWY SZAŁ-promocja -49% w Rossmanie

Hejka! :*

Każdy już chyba słyszał o cudownej promocji w Rossmanie gdzie można było upolować kosmetyki z 49% przeceną. I ja skusiłam się na kilka rzeczy i dzisiaj Wam je pokażę :)
Jeśli chodzi o dokładne swatche i nieco więcej informacji to zapraszam na film na kanale YouTube:



Całe zakupy prezentują się tak:
Poszłam na zakupy w pierwszej i ostatniej części promocji, które obejmowały produkty do twarzy oraz do ust i paznokci.

Jeśli chodzi o pierwszą część gdzie przecenione były produkty do twarzy kupiłam dwa podkłady oraz puder.
Podkład Lasting Finish 25h z Rimmela już znam i używam od pewnego czasu non stop. Kupiłam żeby uzupełnić moje zapasy skoro można było dostać go nieco taniej :) Jest moim ulubieńcem przez super krycie, trwałość i ogólnie konsystencję. Więcej o nim możecie przeczytać w recenzji.
Podkład Perfect Stay 24h z Astora kupiłam na wypróbowanie przez lato, ponieważ jest od poprzedniego lżejszy i ma mniejsze krycie. Jest to podkład połączony z bazą, co jest dodatkowym atutem :) Użyłam go raz i jestem zadowolona póki co, idealnie kolorem pasuje do mojej cery, a także ma żółte tony co jest niewąpliwym mega plusem.
Puder Soft Mat Loose Powder z Manhattanu też trafił do mojego koszyka przez czystą ciekawość, ponieważ dawno nie używałam pudrów sypkich. O tym słyszałam dużo dobrego, że fajnie matuje i długo się to zmatowienie utrzymuje. Mam nadzieję, że to się spełni i zostanie on moim kolejnym ulubieńcem, póki co będę testować :)

Z trzeciej, ostatniej części promocji gdzie można było wybrać produkty do ust przygarnęłam dwie ciekawe rzeczy. Pierwszą jest tint z Wibo 12h Tint Color Stay w pięknym, koralowym odcieniu. Nie mogłam się powstrzymać i od razu go wypróbowałam. Świetnie wtapia się w usta i wygląda niezwykle naturalnie ale niestety potrzeba trochę wprawy żeby fajnie się nim pomalować, muszę jeszcze poćwiczyć :)
Drugą rzeczą jest matowa pomadka Extra Lasting z Lovely w odcieniu brudnego, zgaszonego różu. Pokochałam ją od pierwszego nałożenia (bo oczywiscie nie mogłam się powstrzymać). Nie dość, że kolor świetny, trwałość powalająca (pół dnia i lekko się zjadła) to jeszcze do tego nie wysuszyła mi ust mimo, że daje dość mocny, matowy efekt. Póki co wydaje się iść w kierunku ulubieńca maja, ale zobaczymy :)

Ostatnią kupioną rzeczą jest lakier z Wibo z serii MixSand w odcieniu koralowo-czerwonym z brokatem. Jeden lakier piaskowy z tej firmy już mam i bardzo go polubiłam, więc stwierdziłam, że fajnie będzie wypróbować wersję z brokatem. Na pewno pojawią się na blogu jakieś zdjęcia manicure jak już pomaluje sobie paznokcie tym lakierem :)

Tyle udało mi się kupić, jestem zadowolona z zakupów bo mam teraz kilka nowości do próbowania :)
A co ciekawego udało się Wam upolować na tej promocji?
Piszcie!

Buziaki :*


P.S. Na kanale na YouTube pojawił się też dzisiaj nowy film, Get Ready With me-pielęgnacja twarzy oraz makijaż, Zapraszam serdecznie :)


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 7 maja 2015

PALETA COLOR FESTIVAL-makijaż #6

Witajcie!

W dzisiejszym poście wrócę do czegoś to od pewnego czasu się tu pojawia, a mianowicie makijażu wykonanego paletą Color Festival z Sephory. Jeśli jeszcze nic o niej nie wiecie a jesteście ciekawi to tutaj znajdziecie recenzję oraz film o niej:
Poprzednie makijaże:
#1 klik
#2 klik

#3 klik
#4 klik
#5 klik

Tym razem postawiłam na dość mocny i wyrazisty makijaż oczu i lekko pomalowane usta. Użyłam też kolorów, których raczej na co dzień nie stosuję, więc można uznać to za mój wieczorowy look :)

Do wykonania tego makijażu krok po kroku użyłam następujących produktów:
-podkład Lasting Finish 25 hours z Rimmela w odcieniu 100 Ivory (klik)
-korektor do niedoskonałości SoClear z Miss Sporty w odcieniu 1 (klik)
-puder Stay Matte z Rimmela w odcieniu 005
-rozświetlacz Diamond Illuminator, Wibo
-baza pod cienie Focus&Fix eye primer, Makeup Revolution (klik)
-kredka do oczu (na dolną powiekę) w odcieniu arctic blue, Artistry (klik)
-mascara Studio Lash Instant Volume, Miss Sporty (klik)
-pomadka Ultimate Shine odcień 300 Pink A Berry, Catrice
1 - użyłam tego cienia do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka
2 - ten cień nałożyłam na zewnętrzny kącik, jest on dość błyszczący i perłowy, więc nadało to oku nieco lekkości mimo ciemnych odcieni
3 - ten cień połączył dwa pozostałe i nałożyłam go na cały środek powieki
Zaznaczonym cieniem pokryłam wszystkie fioletowe nałożone wcześniej. Nie ma on zbyt dobrej pigmentacji, nadaje jedynie blask i mieniące się drobinki cieniom leżącym poniżej. Nadało to makijażu nieco imprezowego wyglądu :)

Detale makijażu możecie zobaczyć teraz:

Cienie mimo mocnych barw utrzymały się nienaruszone na powiekach dobrych kilka godzin, pigmentacja jest idealna, nie licząc srebrnego cienia ale znalazłam dla niego inne, opisane wyżej, zastosowanie :) Szminkę pokochałam ostatnimi czasy i ciągle ją noszę, głównie dlatego, że nie jest nachalna, a jedynie podbija mój naturalny kolor ust. Do takiego mocnego makijażu oczu pasuje to moim zdaniej idealnie :)


A jak Wam się podoba? Zmienilibyście coś, jeśli tak to co? :)

Buziaki! :*

P.S. Jeśli jesteście ciekawi jak przechowuję swoje kosmetyki (między innymi przedstawione w tym makijażu) zapraszam Was na film o mojej toaletce:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!