poniedziałek, 8 września 2014

Z ŻYCIA CODZIENNEGO-moje tusze do rzęs, ranking

Cześć dziewczyny!

Moje oczy muszą być zawsze mocno podkreślone, niekoniecznie poprzez nakładanie masy cieni, czasami wystarczy im mocne wytuszowane dobrą maskarą. Obecnie jestem posiadaczką pięciu tuszów do rzęs, z których niektóre używam codziennie, a po inne sięgam sporadycznie. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój ranking tych pięciu tuszów i trochę je porównać. Mam nadzieję, że przyda się Wam to przy kolejnych zakupach i wyborze maskary.
 Tu widzicie całą moją kolekcję :) Czas przyjrzeć się z bliska każdej maskarze i co nie co o niej opowiedzieć. Ranking zacznę od tej, która najmniej się sprawdza, przez te przeciętne aż do mojej ulubionej.

5. Colossal Volume Express, Maybelline. Albo maskara ta nie spełnia swojej roli, albo ja nie potrafię się nią malować. Osobiście nie przepadam za typem szczoteczek z włosia, a ta taką posiada. Nie zdarzyło się chyba nigdy abym podczas malowania rzęs nie "pomalowała" przy okazji połowy powieki. Nie jest to problem kiedy używamy tylko maskary, ale gorzej jest gdy mamy już nałożony pełen makijaż. Kiedy już uda mi się pomalować nią rzęsy nie widzę jakiegoś super efektu, rzęsy nie są ani mocno pogrubione, ani wydłużone, nie mówiąc już o podkręceniu. Widać, że są pomalowane, ale bardzo delikatnie. Plusem jest to, że nie robią się na rzęsach grudki, ale po całym dniu tusz się lekko osypuje. Jeśli ktoś lubi delikatny makijaż i chce tylko trochę podkreślić rzęsy i potrafi malować się taką szczoteczką to polecam, dla mnie jednak ten tusz nie daje zadowalającego efektu.
Cena: ok. 25 zł
4. Scandal Eyes Show Off, Rimmel. Jest to dla mnie maskara przeciętna, jednak nie używam jej na co dzień. Powodem jest, jak w tej poprzedniej, że ciężko maluje się nią rzęsy. Ma sylikonową szczoteczkę, ale jest ona bardzo duża co sprawia trochę problemów. Plusem szczoteczki jest jej kształt, dzięki któremu wytuszujemy nawet najkrótsze rzęsy w kąciku oka. Ten tusz pogrubia rzęsy, nie skleja ich ze sobą, ale jakoś specjalnie nie wydłuża. Możemy natomiast zobaczyć, że są lekko podkręcone. Jedna warstwa to dla mnie trochę za mało, więc zazwyczaj maluję się nią dwa razy. Wtedy efekt jest fajny, rzęsy są podkreślone mocno, ale nie nachalnie. Ważne, że produkt ten się nie osypuje i jest trwały.
Cena: ok. 28 zł
3. Volume Milion Lashes Extra Black, L'oreal. Jest to już jeden z moich ulubionych tuszów do rzęs. Kiedy chcę postawić na naturalne, lekko podkreślone rzęsy zawsze po niego sięgam. Ma wygodną, sylikonową szczoteczkę, którą z przyjemnością maluje się rzęsy. Jedna warstwa pięknie rozdziela, podkreśla, i lekko wydłuża rzęsy. Przy drugiej warstwie stają się nieco pogrubione. Nie mamy żadnych grudek, a rzęsy wyglądają bardzo naturalnie. Nawet kiedy je dotkniemy nie czujemy na nich tuszu. Jedyne co może komuś przeszkadzać, to fakt, że tusz ten nie za bardzo podkręca rzęsy. Trzyma się on długo, nie osypuje się, nie ściera. Jest idealny do lekkiego, naturalnego makijażu. Nie widzę w nim żadnych wad, jednak to co czyni go nie do końca moim ulubionym to to, że nie specjalnie mocno wydłuża rzęsy.
Cena: ok. 50 zł
2. Fabulous Lash, Miss Sporty. Kupiłam ją przez całkowity przypadek, na szybko chcąc kupić inny tusz tej samej firmy. Kiedy zobaczyłam szczoteczkę z włosia, w dodatku dziwnie skręconą, nawet jej nie wypróbowałam. Uznałam, że znowu będę miała całe powieki wymalowane i zero efektu na rzęsach. Jednak pewnego dnia spróbowałam i jestem w szoku! Szczoteczką maluje się bardzo przyjemnie, nic innego niż rzęsy nie zostało pomalowane :) Szczoteczka może i nie bardzo pogrubia i podkreśla, ale niesamowicie wydłuża rzęsy równocześnie je podkręcając! Rozdziela je przy tym i nie ma żadnych grudek. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i od tamtej pory używam jej prawie codziennie. Przy dwóch warstwach mamy rzęsy podkreślone i wydłużone aż do nieba ;)
Cena: ok. 10 zł
1. Fabulous Lash Instant Volume, Miss Sporty. Jest to zdecydowanie mój faworyt wśród tuszów do rzęs. Używam jej od lat i nigdy mnie nie zawiodła. Ma mega wygodną w malowaniu, sylikonową szczoteczkę. Po nałożeniu już jednej warstwy rzęsy są pogrubione, podkreślone, podkręcone, wydłużone, bez grudek. Wszystko czego wymagam od idealnej maskary :) Jedynym minusem może być to, że lekko skleja rzęsy, ale po dokładnym wytuszowaniu i przeczesaniu wyglądają już okej. Tusz utrzymuje się na oczach chyba wiecznie, przetrwał niejedną imprezę do białego rana, nic się nie osypało. Polecam każdemu ten tusz, bo jest genialny.
Cena: ok. 14 zł
Jak widzicie, mój ranking jest dość specyficzny. Na pierwszym miejscu nie są najdroższe maskary, wręcz przeciwnie. Moje ulubione tusze kupię za mniej niż 20 zł. Nie zawsze tanie znaczy złe :)

Ja od tuszu wymagam, aby po pomalowaniu moje rzęsy były pogrubione, wydłużone, rozdzielone podkręcone i mocno podkreślone. W tym sprawdza mi się maskara z Miss Sporty, ale w zależności od makijażu i okazji sięgam też po inne z mojej kolekcji.

Znacie któryś z tych tuszów? Jakie są Wasze ulubione?

Zapraszam też na mój POST ROZDANIOWY, zapisujcie się i wygrywajcie mój skomponowany zestaw.

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

30 komentarzy:

  1. Ze wszytskich tych tuszy znam tylko ten z Maybelline, który u mnie niestety sie nie sprawdził :( Efekt tak mizerny jak piszesz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ogólnie nie jest to dobry tusz, szkoda marnować na niego tyle pieniędzy :(

      Usuń
  2. Fabulous Lash bardzo lubiłam, muszę po nią sięgnąć ponownie :-)) Za to z Collosalem się nie polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę, się, że nie tylko ja jestem jego fanką :)

      Usuń
  3. Tyle tuszy do rzęs nigdy nie miałam ;) U mnie maksymalnie dwa znajdziesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ich tyle, ponieważ kiedy dwa pierwsze się nie sprawdziły kupiłam te z Miss Sporty, a Loreal to prezent :) Normalnie też mam max 2 :)

      Usuń
  4. Używałam wszystkie które tutaj pokazałaś i jednak wybieram Maybelline :) ale pracuje w drogerii i muszę przyznać że wszystkie się dobrze sprzedają :) bardzo fajny post i super blog! :) w wolnej chwili zapraszam do mnie. Jeśli mój blog również Ci się spodoba to co powiesz na wspólną obserwację? :)
    Buziaczki
    www.divoces.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro pracujesz w drogerii mogłabyś mi polecić jeszcze jakieś niedrogie a dobre tusze? :)

      Usuń
  5. Uwielbiam Colossal od Maybelline, scandaleyes się u mnie nie sprawdził a Loreala mam tylko w wersji czerwonej : ) Mój hicior to zdecydowanie 2000 calorie od Max Factora, uwielbiam go i polecam z czystym sumieniem : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wykończę moje tusze to mu się przyjrzę :)

      Usuń
  6. Posiadam tusz z firmy "Maybelline", tyle tylko iż w czerwonej buteleczce- u mnie sprawdza się świetnie! ;)) Zaś "L'oreal Million Lashes" to mój ideał i numer 1 wśród mascar, które do tej pory miałam okazję testować ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L'oreal sprawdza się świetnie, jest wart swojej ceny :)

      Usuń
  7. Ja lubię teraz Colosal.
    Pozdrawiam Emm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać u innych się sprawdza, super! :)

      Usuń
  8. u mnie również Colosal na pierwszym:) Pozdrawiam Cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, widzę że innym odpowiada bardziej :)

      Usuń
  9. Miałam jedynie ten tusz L`Oreala i lubiłam go :) Teraz muszę się rozejrzeć za tymi z Miss Sporty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam, kosztują grosze a są świetne! Jeden jest do wygrania w moim rozdaniu, ale nigdy go nie używałam, zostawiam Wam do testowania :)

      Usuń
  10. Nie miałam chyba żadnego z tych :))

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbowanie, myślę, że się nie zawiedziesz ;)

      Usuń
  11. Twój faworyt (Miss Sporty) jest również jednym z moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Cieszę się, że innym też służy :)

      Usuń
  12. Najbardziej podoba mi się szczoteczka L'Oreala :) Miałam kilka maskar Colossal i ja je bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ja nie umiem się nimi malować :) A szczoteczka L'oreal jest świetna :)

      Usuń
  13. Nie znam żadnego, ale tez muszę mieć otwartych jednocześnie kilka tuszy i uzywać sobie w zależności od potrzeb czy nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy tusz jest inny, więc myślę, że to normalne mieć kilka otwartych :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! Na wszystkie staram się odpisywać i zaglądać na Wasze blogi.
Buziaki! :*