Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 września 2016

FROM ZERO TO HERO-makijaż w brązach z dodatkiem turkusu

Hejka!

Dzisiaj postanowiłam odświeżyć nieco serię "from zero to hero", w której pokazuję Wam metamorfozę no makeup-makeup, ot, taką magię makijażu :)

Jeśli chcecie zobaczyć poprzednie wpisy z tej serii to zapraszam:
KLIK
KLIK

Dzisiejszymi bohaterami będą brązy i turkus na oczach oraz róż na ustach. A tak wygląda moja przemiana:

Jeśli chcecie bliżej przyjrzeć się makijażowi to proszę:

Jak w poprzednich wpisach tak i też tutaj podam Wam jakich produktów użyłam do wykonania makijażu:
-baza pod podkład MakeUp Prime, Kobo
-mieszanka podkładów True Match 1N Ivory oraz 4N Beige, L'Oreal Paris (klik)
-korektor pod oczy kryjąco-rozświetlający 8w1, La Lux Paris (klik)
-korektor Camouflage w odcieniu 010 Ivory, Catrice
-puder Soft Matt Loose Powder w odcieniu 1 Natural, Manhattan
-kuleczki brązujące w odcieniu Warm, Avon
-rozświetlacz Diamond Illuminator, Wibo
-baza pod ciebie Eyeshadow Base, Wibo (klik)
-jasno brązowy cień na całą powiekę (ten najbardziej zużyty), paletka The Color Workshop
-brązowy cień w załamanie powieki, Mariza
-eyeliner style metallic liner w odcieniu 11, Golden Rose (klik)
-mascara na górne rzęsy Lash Sensational, Maybelline 
-mascara na dolne rzęsy Ideal Volume, Kobo
-żel do brwi Lash&Brow Repair, MySecret (klik)
-kredka do ust Matte Lipstick Crayon w odcieniu 17, Golden Rose

Jak widzicie siła makijażu potrafi być ogromna i zmienić nasz wygląd. Ja taką metamorfozę przechodzę każdego dnia :)

A jakie są Wasze 2 ulubione kosmetyki, bez których nie wyobrażacie sobie codziennego makeupu?

Buziaki!

P.S. Ostatnio na moim kanale na YouTube pojawiło się kilka nowych filmów, zapraszam:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 8 września 2016

POZYTYW-puder rozświetlający True Match Highlight, L'Oreal Paris

Witajcie!

W dzisiejszym poście przedstawię Wam ciekawą nowość, a mianowicie rozświetlający puder True Match Highlight od L'Oreal Paris! Jakiś czas temu dotarła do mnie ta przesyłka i po przetestowaniu produktu mogę w końcu co nie co Wam o nim opowiedzieć :)

Produkt znajduje się w eleganckim, połyskującym, srebrnym opakowaniu. Jego zamknięcie jest solidne i wytrzymałe, po otwarciu mamy to co nas interesuje-puder rozświetlający raz z odcieniem różu, a pod nim znajdujemy bardzo poręczne lusterko oraz pędzelek do aplikacji kosmetyku. Z yłu opakowania mam bardzo przydatne graficzne przedstawienie miejsc, na które powinniśmy nałożyć produkt.

Producent mówi:
"Pierwszy Puder rozświetlający od L’Oréal Paris dopasowuje się do każdej tonacji skóry. Aksamitna formuła i idealne połączenie trzech odcieni sprawi, że twarz będzie wyglądać niczym naturalnie muśnięta słońcem. 3 odcienie (ciepły, naturalny i chłodny) dla idealnego dopasowania do odcienia skóry. Delikatna, lekka formuła, która łatwo się rozprowadza. Nie wysusza skóry, pozostawia ją miękką oraz gładką w dotyku. Zawiera lusterko i pędzelek dla komfortu aplikacji."

A co z tego faktycznie się sprawdziło?
Do aplikacji używam dołączonego pędzelka, ponieważ wygodnie nabiera się nim wszystkie trzy odcienie, które mamy dostępne. Formuła pudru jest aksamitna, na twarzy tworzy ładną rozświetloną taflę. Osobiście jestem fanką delikatnie rozświetlonej cery i bałam się, że tu efekt będzie zbyt mocny. Jednak to co uzyskujemy to promienna, zdrowa skóra, puder rozświetlający nadaje jej ładnego, nieprzesadzonego blasku. Kto jednak lubi mocniejszy efekt na pewno może go osiągnąć dokładając nieco produktu. Sam rozświetlacz świetnie się także sprawdził w kąciku oka ładnie je otwierając i rozjaśniając spojrzenie. Kosmetyk jest trwały, bez problemu utrzymał się na twarzy cały dzień wraz z resztą makijażu. Aby zobaczć jak produkt radzi sobie "na żywo" zapraszam do obejrzenia filmu ---> klik. Jedyne do czego mogę się przyczepić, a właściwie przestrzec właścicielki cery problematycznej, produkt (jak każdy rozświetlacz) odbijając światło niestety wzmaga widoczność nierówności i niedoskonałości skóry.

Podsumowując:
PLUSY:
-formuła
-trwałość
-delikatny efekt z możliwym wzmocnieniem
-efekt zdrowej, rozświetlonej skóry
MINUSY:
-uwidacznie nierówności i niedoskonałości twarzy

Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, ma szanse stać się moim ulubieńcem umożliwjając mojej twarzy powrót do wyglądu jak w lecie, kiedy już nastaną chłodne, jesienne dni.
A Wy skusicie się na ten rozświetlający puder?

Buziaki! :*

P.S. Jeszcze raz zapraszam Was do obejrzenia filmu, w który bliżej możecie zapoznać się z tym produktem, a także na inne filmy, które ostatnio ukazały się na moim kanale na YouTube




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 25 sierpnia 2016

POZYTYW-Liquid Matte Lipstick, Goolden Rose | odsłona #2

Witajcie!

Jakiś czas temu zapoatrzyłam się w zachwalane wszędzie matowe pomadki z Golden Rose z serii Liquid Matte Lipstick. Napisałam recenzję już o dwóch odcieniach, możecie przeczytać ją tutaj. Moja kolekcja wzbogaciła się jednak o kolejne dwa odcienie i to o nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Pomadki, tak jak te opisane w poprzednim poście znajdują się w przezroczystych opakowaniach, przez które od razu widzimy kolor produktu. Zakrętka jest matowa i czarna, klasyczna. Na spodzie widzimy numerek każdego odcienia, u mnie w tym wypadku są to 01 i 04.

Dokładnie opisywałam formułę pomadek w poprzednim poście. Tutaj skupię się na kolorach, ale co nie co o noszeniu ich też nadmienię.
Kolor 01 jest najjaśniejszym ze wszystkich dostępnych odcieni tej serii. Określiłbym go jako bardzo jasny róż z nude. Kiedy stałam przy wysepce Golden Rose wydał mi się idealny i powędrował do mojej torebki. Kiedy pierwszy raz użyłam go na ustach lekko się przeraziłam, nigdy nie miałam tak bladego i jasnego koloru na ustach. Wydał mi się za jasny, ale nie zmyłam go od razu, postanowiłam dać mu szansę. I tak po połowie dnia noszenia go na ustach w końcu się przekonałam. Jest to kolor niecodzienny i unikatowy, nie każdy będzie chciał nosić go na co dzień. Dla mnie na lato nadaje się idealnie, jest to coś nowego, pewna odmiana.
Odwrotnie jest z odcieniem 04 czyli soczystym, jasnym, malinowym różem, który często noszę na ustach i zazwyczaj na takie odcienie produktów do ust poluję w drogeriach. Jest wyrazisty, podkreśla ładnie kolor ust uwydatniając je delikatnie. Pasuje praktycznie do każdego makijażu mimo swojej intensywnej barwy.

Jeśli natomiast chodzi o samą formułę to pomadki te ultra łatwo się rozprowadza na ustach, nie potrzebujemy konturówek. Są mocno napigmentowane i nie do końca zastygają na ustach. Dają matowy efekt ale dzięki temu, że pozostają minimalnie lepkie nie wysuszają ust i komfortowo możemy nosić je przez długie godziny. Długie godziny, ponieważ są bardzo trwałe i mimo, że po pewnym czasie ścierają się jak jażda pomadka, to robią to w sposób równomierny i estetyczny.

Podsumowując:
PLUSY:
-formuła
-różnorodność odcieni
-aplikacja
-trwałość
-brak wysuszania ust
MINUSY:
-brak!

A Wy skusiłyście się już na te pomadki? Dajcie znać jakie odcienie przypadły Wam do gustu albo które zamierzacie kupić :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów w ostatnim czasie:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 11 sierpnia 2016

NEGATYW-Eveshadow Base, Wibo

Hej hej!

Na moim blogu można znaleść dużą liczbę postów z pozytywną recenzją produktów kosmetycznych. Jednak raz na jakiś czas znajdą się też  kosmetyki, które nie do końca mnie zachwyciły. Tak jest też z bohaterem dzisiejszego posta czyli bazą pod cienie z Wibo. Sama firmę bardzo lubię, mam kilka lakierów do paznokci, paletkę cieni i puder i bardzo dobrze się sprawdzają. Baza jednak nie przypadła mi do gustu. Dlaczego? O tym poniżej :)
Baza znajduje się w okrągłym, plastikowym opakowaniu, któe dodatkowo zapakowane jest w ładny, czarno-złoty kartonik. No i tu już pierwszy minus, opakowanie jest tak wąskie, że produkt bardzo ciężko się z niego wyciąga. Może jeśli ktoś ma małe palce i całkiem obcięte paznokcie to będzie okej, ale ja muszę wyciągać go małym palcem i w dodatu wszystko od razu ląduje pod paznokciem... Opakowanie jest bardzo niepraktyczne, nie wyobrażam sobie jak będę wydobywać produkt pod koniec używania.
Sama konsystencja bazy jest woskowa, kolor przezroczysto-szary. Jeśli szukacie bazy, która dodatkowo wyrówna wam koloryt to niestety się zawiedziecie. Ja kupiłam ją nie czytając o niej niz wcześniej i trochę się zawiodłam, że jest przezroczysta.


Producent mówi:
"Przedłuża trwałość cieni, wygładza i rozjaśnia skórę. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne, nie rolują siię w załamaniach powiek, nawet po wielu godzinach. Zawiera wit. E i wosk pszczeli."

Na pewno mogę się zgodzić, że ładnie wygładza i rozjaśnia nam skórę powiek. Jednak dość ciężko nakłada się na nią cień, staje się bardzo tępa. Czy kolory są intensywniejsze? To możecie ocenić na zdjęciu poniżej. Przy jasnych kolorahc raczej nie widać różnicy, przy ciemniejszych faktycznie podbija kolor ale trzeba umiejetnie nałożyć cień, bo inaczej dzieje się to nierównomiernie i powstają brzydkie plamy. Starałam się to ukazać na zdjęciu. Dzięki swojej woskowej konsystencji zapobiega zbieraniu się cieni w załamaniach, ale nie sądzę, że na wiele godzin. U mnie działała jak większość baz, po 6-7 godzinach już nie wyglądało to ładnie.


Podsumowując:
PLUSY:
-rozjaśnienie i wygładzenie powiek
-zapobieganie zbierania się cieni w załamaniach
MINUSY:
-niepraktyczne opakowanie
-nie ujednolici nam kolorytu powiek
-przy nieumiejętnie nałożonych cieniach tworzy z nich brzydkie plamy


Dajcie koniecznie znać, czy znacie tę bazę i jak się u Was sprawdza :) Ja zapewne wykończę ją ale później na pewno sięgnę po inną. Jakie sa Wasze ulubione?

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam serdecznie na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się ostatnio kilka filmów. Zastanawiam się też nad zrobieniem rozdania na kanale, co byście chcieli aby znalazło się w tym rozdaniu? Piszcie w komentarzach tu lub pod filmami! <3



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 19 maja 2016

ZAKUPOWY SZAŁ-kosmetki do pielęgnacji włosów oraz kolorówka z Golden Rose

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie o tym co kosmetycznego wpadło w moje łapki w ostatnim czasie :)
Jeśli interesuje Was co kupiłam sobie z ubrań na siłownię to zapraszam do obejrzenia filmu na moim kanale na YouTube bo tam pokazuję więcej niż tylko kosmetyki, o których będę pisać :)


Przechodząc jednak do zakupów to prezentują się one tak:
Jak widzicie są tu rzeczy do pielęgnacji włosów, twarzy, a także kilka rzeczy z kolorówki.

Zachęcona pozytywną recenzją suchego olejku krystalicznego do twarzy, ciała i włosów z Ziai postanowiłam go wypróbować. Podoba mi się, że ma trzy zastosowania chociaż chyba boję się nakładać go na twarz z obawy, że zapcha mi pory. Natomiast patrząc na jego imponujący skład myślę, że może bardzo dobrze sprawdzić się na włosy, które potrzebują odżywienia. Jak tylko będę miała o nim konkretne zdanie to na pewno pojawi się recenzja :)

Drugim produktem do włosów jest ultralekka odżywka z olejkiem arganowym z Mariona, którą używałam jakiś czas temu i skusiłam się na nią ponownie. Uwielbiałam ją za zapach, ułatwianie rozczesywania i za błyskawiczną aplikację po kąpieli nie trzeba trzymać odżywki 10 min na włosach tylko wystarczy je nią spsikac i gotowe!

Firmę Ava możecie już kojarzyć z mojego bloga, ponieważ bardzo polubiłam się z kremem na dzień, którego recenzja znajduje się tutaj. Naturalny skład tych kosmetyków sprawił, że kupiłam krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i koenzymem Q10. Nie ma aż tak bogatego składu jak mój poprzedni krem co jest dziwne, ponieważ jest przeznaczony na noc. Aczkolwiek mimo to ma dużo naturalnych składników aktywnych na początku składu, więc mam nadzieje, że chociaż da mi uczucie nawilżenia nawet jeśli zwężenie porów nie będzie aż tak spektakularne.

O matowych pomadkach z Golden Rose mówi się baardzo dużo więc i ja musiałam oczywiście sobie je sprawić :) Kolory jakie widzicie tu brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień, która wpada lekko w tony pomarańczu w odcieniu 09. Co nie co już mogę o nich powiedzieć, ponieważ musiałam je oczywiście już spróbować i jedną z nich noszę na ustach na wcześniej wspomnianym filmiku więc zapraszam do obejrzenia jeśli chcecie zobaczyć jak pomadki prezentują się na żywo :) Aplikacja trwa sekundy, jest bardzo wygodna, a sama formuła pomadki jest cudowna, ponieważ pozostaje lekko lepka na ustach i nie wysusza ich. O trwałości mogę powiedzieć jedynie, że powala!!

Poza pomadkami widzicie tu biały lakier do paznokci z serii Rich Color z szerokim pędzelkiem. Zbliża się lato, a ja o tej porze roku uwielbiam nosić panzokcie pomalowane na biało więc koniecznie musiałam się zaopatrzyć w fajny, dobrze kryjący lakier.

Tak prezentują się cały zakupy, nie mogę się już doczekać testowania wszystkiego :)
Zapraszam Was jeszcze raz do obejrzenia filmu z zakupami oraz innych fimów z mojego kanału!

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 7 kwietnia 2016

POZYTYW-tusze L'Oreal Paris, Volume Milion Lashes Extra Black & Noir Feline

Witajcie!

Jakiś czas temu dotarła do mnie cudowna przesyłka od L'Oreal Paris Polska, a w niej zawarte były dwa tusze do rzęs z serri Volume Milion Lashes, a mianowicie Extra Black oraz Noir Feline. Dzisiaj postanowiłam napisać krótkę recenzję tych produktów, ponieważ mnie zachwyciły. Jeśli chcecie zobaczyć jak tusze prezentują się na żywo na rzęsach to zapraszam na test na żywo, który jest na moim kanale na YouTube:

Przechodząc już jednak do recenzji, w takim eleganckim opakowaniu otrzymałam naszych dwóch małych bohaterów:

Oba tusze znajdują się w standardowej wielkości opakowaniach z bardzo elegancją szatą graficzną. Połączenie czerni, złota oraz ciemnej zieleni na pewno przykuwa uwagę. Oba opakowania przy zakręcaniu wydają cichy dźwięk kliknięcia co upewnia nas, że tusz jest dokładnie zamknięty i chroni przed jego wysychaniem.


Tusz Extra Black miałam już kiedyś okazję używać i nada uważam, że jest wart swojej ceny i bardzo dobrze się sprawuje. Ma dużą, silikonową szczotę, która ślicznie rozczesuje i rozdziela rzęsy. Do tego, jak sama nazwa wskazuje sprawia, że rzęsy są czarne i przez to wydają się gęstrze niż normalnie. Dwie warstwy tuszu wyglądają naprawdę slicznie, rzęsy są podkreślone ale nie jest to efekt nahalny-idealny na co dzień.

Tusz Noir Feline ma nieco wydziwnioną szczoteczkę, także silikonową. Jest ona z jednej strony zakrzywiona, dzięki czemu przy maloaniu uzyskujemy efekt kociego oka, tzn bardzo podkreślone są rzęsy przy zewnętrznym kąciku oka. Ta mascara także ładnie rozdziela rzęsy ale potrzeba chwili aby się przyzwyczaić do operowania tą szczoteczką. Po aplikacji dwóch warstw rzęsy są czarne, rozdzielone, mega wydłużone (zwłaszcza w zewnętrznym kąciku) więc daje nam to efekt pięknego, wieczorowego wachlarza rzęs. Ja się w tym efekcie zakochałam, ponieważ uwielbiam takie wyraziste spojrzenie.



Podsumowując:
PLUSY:
-rzęsy są czrne
-rozdzielenie rzęs
-efekt dzienny (Extra Black)
-efekt wachlarza rzęs (Noir Feline)
MINUSY:
-trzeba przyzwyczaić się do dość dużych rozmiarów szczoteczek

A jakie są Wasze ulubione i niezastąpione tusze do rzęs? Piszcie! :*

P.S. Zapraszam jeszcze raz na film o tych produktach gdzie zobaczycie jak zachowują się przy nakładaniu i jak wyglądają na rzęsach :) A także na film, który ostatnio pojawił się na kanale :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 10 grudnia 2015

POZYTYW-organiczny krem z ekstraktem ze świeżego ogórka, Ava

Witam wszystkich!

Od długiego czasu szukam idealnego kremu do twarzy, zarówno na dzień jak i na noc. Na ten drugi chyba przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać, natomiast jeśli chodzi o pierwszy to chyba go znalazłam. Dzisiaj zapraszam wiec na recenzję organicznego kremu z ekstraktem ze świeżego ogórka z firmy Ava.

Krem, który kupimy za 30 zł (np. w Rossmanie) znajduje się w niedużym, plastikowym opakowaniu, które ma dość elegancką szatę graficzną, która ładnie prezentuje się na półce w łazience. Jego konsystencja jest typowa, nie za gęsta. Kolor kremu to brudny beż/żółty. Co do zapachu to nie jest zbyt piękny, ale tego można się po organicznym kremie spodziewać. Po nałożeniu na twarz produkt szybko się wchłania.

Producent mówi:
"Nawilża, odżywia i tonizuje. Łagodzi podrażnienia, rozjaśnia piegi i przebarwienia, działa ściągająco. Zawiera ekstrakt ze świeżego ogórka bogaty w witaminy B i C. Roślinne wyciągi, witamina E, naturalne oleje i woski kwiatowe odpowiednio pielęgnują i wzmacniają naturalne funkcje ochronne skóry. Polecany dla cery normalnej, tłustej i trądzikowej.
99% składników pochodzenia naturalnego!"

Szczerze? Wszystko opisane wyżej się sprawdza. Skóra twarzy jest przyjemnie nawilżona, a ściągnięcie nie jest wyczuwane, skóra jest po prostu napięta. Krem nie zapycha i idealnie nadaje się pod makijaż. Wszystkie te opisane wyżej cudne działania są sprawką świetnego składu kosmetyku, który jest dla mnie jego największym plusem. Jeśli ktoś choć trochę interesuje się tą tematyką to przedstawiam tutaj skład kremu wraz z przetłumacoznymi na polski nietórymi składnikami. Pamiętajcie, że największy wpływ ma pierwszych 5 składników, reszta też działa ale jest ich znacznie mniej w kosmetyku. Zauważcie, że w składzie brak m.in. parafiny, która często zapycha, a niezmiernie dużo jest tu ekstraktów z roślin i olejów :)

INCI: Aqua (woda), Lavandula Angustifolia Flower Water (lawendula lekarska), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej macadamia) , Olea Europaea Olive Oil (oliwa z oliwek), Phytosqualan (fitoskwalen), Cetearyl Alcohol (mieszanina alkoholu stearynowego i cetylowego), Coco-Glucoside (pochodna oleju kokosowego), Olea Europaea Fruit Oil (olej owocowy), Olea Europaea Oil Unsaponifiables (olej niezmydlający się), Hydrogenated Vegetable Oil (utleniony olej warzywny), Glyceryl Stearate (stearynian glicerolu), Glycine Soja Sterols, Beta-Sitosterol, Tocopherol (witamina E), Glycerin (gliceryna), Cucumis Sativus Fruit Extract (ekstrakt z ogórka), Zea Mays Starch Citric Acid, Sodium Carbonate, Cetaryl Glucoside, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Dehydroacetate, Xhantan Gum, Ferula Galbanifula Oil, Citrus Aurantium Oil, Ricinus Communis Oil, Sodium Ohytate.


Podsumowując:
PLUSY:
-cena
-SKŁAD!!
-wchłanianie
-nawilżenie
-nie zapycha
MINUSY:
-brak

Jak mogliście przeczytać krem ma świetny skład jak na produkt dostępny w drogerii za tak niską cenę. Sprawdza się świetnie do cery tłustej, nie zapycha porów, przyjemnie nawilża i dobrze sprawdza się pod makijaż. Jak dla mnie jest to mój idealny krem, mogę przestać szukać innego :)

A jakie Wy lubicie stosować kremy? Piszcie!

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie przez grudzień nagrywam dla Was VLOGMAS, czyli codzienne daily vlogi :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 3 grudnia 2015

Ulubieńcy-listopad 2015

Witajcie kochani!

Za nami listopad, czas więc na podsumowanie kosmetycznych ulubieńców. O dziwo znalazły się tu w większości rzeczy do makijażu, zazwyczaj więcej jest pielęgnacji :)
Dodatkowo zapraszam Was do obejrzenia filmu z ulubieńcami, ponieważ pokazuję tam dodatkową rzecz jaką jest Uber czyli nowa forma taksówki. Z filmu też możecie dowiedzieć się jaki jest kod na darmowy przejazd, więc zapraszam :)


A jeśli chodzi o kosmetyki to tutaj znajdują się wszyscy ulubieńcy:

Nie jest ich dużo ale za to ilość nadrabiają jakością ;)

Pierwszym ulubieńcem jest nowa formuła L'Oreal True Match. O tym podkładzie dużo było zarówno na blogu (recenzja klik) jak i na YouTube (pierwsze wrażenie klik). Już wtedy mówiłam o nim pozytywne rzeczy ale dałam sobie czas na przetestowanie go w 100%, w różnych warunkach itd. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych podkładów w ogóle. Ma lekką konsystencję, dobrze rozprowadza się na twarzy. Nadaje jej nieskazitelny, gładki wygląd i wyrównany koloryt. Jednyą wadą może być dość lekkie krycie, ale na dni kiedy moja skóra wygląda w miarę dobrze sprawdza się idealnie!

Następną rzeczą do makijażu jest puder transparentny z Kobo. Nie ma on co prawda dołączonego puszku do aplikacji, aczkolwiek na używam w tym celu pędzla i efekt jest świetny. Puder wtapia się w podkład i skórę przez co wygląda bardzo naturalnie. Matowi cerę na dość długi okres czasu, fajnie utrwala nasz makijaż.

Kolejna rzecz z Kobo, a mianowicie tusz do rzęs Ideal Volume Mascara z limitowanej edycji. Nie sądziłam, że taka zwykła, silikonowa szczoteczka może zdziałaś takie cuda. Tusz ślicznie rozdziela rzęsy i je wydłuża. Nie zdażyło mi się aby używając go mieć sklejone rzęsy. Dzięki temu świetnie nadaje się do wykonania szybkiego makijażu kiedy chcemy aby nasze rzęsy były ładnie rozdzielone i wydłużone.

Ostatnim ulubieńcem jest coś do pielęgnacji. Od pewnego czasu szukałam dobrego kremu z wysokim filtrem przeciwsłonecznym. Jednak ceny takich kremów w aptekach nieco mnie przerażały. Dlatego zdecydowałam się na matujący krem do twarzy SPF 50+ z Ziai Med i nie żałuję. Krem nie jest jak większość tych z wysokim faktorem, tzn nie pozostawia na twarzy białej warstwy. Nie wchłania się całkowicie, aczkolwiek film pozostawiony przez niego nie przeszkadza np w nałożeniu makijażu.



Tak prezentują się moi listopadowi ulubieńcy! A co Wy polubiliście w tym minionym miesiącu? Dajcie koniecznie znać w komentarzach! :)

P.S. Zapraszam Was serdecznie na VLOGMAS 2015 na moim kanale na YouTube gdzie od 1 do 24 grudnia staram się codziennie wrzucać dla Was vlogi z moich przygotowań do Świąt :)



Buziaki! :*


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 10 września 2015

L'Oreal True Match-nowa formuła podkładu!

Witajcie!

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam nową formułę dość znanego podkładu True Match od L'Oreal. Sama kiedyś go używałam i sobie chwaliłam za efekt jaki daje oraz za trwałość o czym możecie przecztać tutaj. Teraz producent wychodzi na przeciw wymaganiom kobiecej częsci społeczeństwa ulepszając starą formułę podkładu. Co jest ulepszone i czy faktycznie się sprawdza? Na pierwsze pytanie znajdziecie odpowiedź w tym poście, natomiast efekty możecie zobaczyć w filmie na YouTube z pierwszym wrażeniem tego podkładu. Dokładną recenzję napiszę na blogu po nieco dłuższym stosowaniu podkładu :)


Jakiś czas temu L'Oreal przysłało mi do testów podkład True Match w trzech odcieniach. Zacznając od samego opakowania jestem mile zaskoczona, wszystko jest niezwykle estetyczne i eleganckie. Zarówno na opakowaniu jak i dołączonych ulotkach znajdziemy wszelkie niezbędne informacje o produkcie. Możemy dowiedzieć się, że nowa formuła zawiera nowe pigmenty pomagające dopasować się odcieniowi podkładu do skóry, wiele olejków które wtapaiją się w skórę dając naturaly efekt oraz substancje nawilżające. Dodatkowo, co wydaje mi się być strzałem w dziesiątkę, dołączona jest tabela z opisem poszczególnych odcieni podkładu i karnacji, do których te odcienie się dopasowują. Jest to coś przydatnego, czego nie spotkałam wcześniej u żadnej innej marki.

Co do samego podkładu, znajdujemy go w pięknych, szklanych buteleczkach z opisanym ocieniem na zakrętce. Odcienie, które ja otrzymałam to 3D/3W Golden Beige (jasna karnacja, ciepłe tony), 4N Beige (średnia karnacja, neutralne tony) oraz 4D/4W Golden Natural (ciemna karnacja, ciepłe tony). Są to niestety odcienie nieco za ciemne do mojej karnacji bądź zbyt żółte. Jestem w stanie do makijażu użyc jedynie odcienia 4N, który ma neutralne tony, a i tak jest nieco za ciemny. Nie traktuję tego jednak jako wadę, ponieważ jest to po prostu złe dobranie odcienia do mojej karnacji co jest ciężkie jeśli nie robi się tego samemu testując podkład na twarzy. Myślę, że w przyszłości na pewno zaopatrzę się w odcień jasniejszy i z chęcią będę go używać.

Co do tego czym nowa formuła różni się od starej, póki co mogę powiedzieć, że podkład wygląda bardziej naturalnie na twarzy idealnie się w nią wtapiając. Daje efekt gładkiej cery i wyrównuje jej koloryt nie wyglądając przytym jak maska. Malutkie drobinki zawarte w podkładzie ślicznie rozświetlają cerę tak jak w poprzedniej wersji. Podobne jest także krycie, raczej średnie, więc dużych zmian nie ukryjemy, jednak przy pomocy korektora wszystko wygląda ok.
Konsystencja podkładu też jest podobnie lejąca się i niezwykle lekka. Dzięki temu z łatwością rozprowadzimy podkład na całej twarzy.


To by było na tyle z prezentacji nowego podkładu. Ja jestem nim zaintrygowana i na pewno będę dalej go testować aby za niedługo przedstawić Wam pełną i wiarygodną recenzję :)
A czy Wy próbowaliście starej formuły tego podkładu? Skusicie się na nową?

Buziaki! :*

P.S. Na kanale na YouTube pojawiły się kolejne vlogi z wakacji w Paryżu, a do tego w konkursie na mojej stronie na facebooku możecie wygrać małą pamiątkę ode mnie prosto z Paryża :) Zapraszam!




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!