Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozytyw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozytyw. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 września 2016

POZYTYW-puder rozświetlający True Match Highlight, L'Oreal Paris

Witajcie!

W dzisiejszym poście przedstawię Wam ciekawą nowość, a mianowicie rozświetlający puder True Match Highlight od L'Oreal Paris! Jakiś czas temu dotarła do mnie ta przesyłka i po przetestowaniu produktu mogę w końcu co nie co Wam o nim opowiedzieć :)

Produkt znajduje się w eleganckim, połyskującym, srebrnym opakowaniu. Jego zamknięcie jest solidne i wytrzymałe, po otwarciu mamy to co nas interesuje-puder rozświetlający raz z odcieniem różu, a pod nim znajdujemy bardzo poręczne lusterko oraz pędzelek do aplikacji kosmetyku. Z yłu opakowania mam bardzo przydatne graficzne przedstawienie miejsc, na które powinniśmy nałożyć produkt.

Producent mówi:
"Pierwszy Puder rozświetlający od L’Oréal Paris dopasowuje się do każdej tonacji skóry. Aksamitna formuła i idealne połączenie trzech odcieni sprawi, że twarz będzie wyglądać niczym naturalnie muśnięta słońcem. 3 odcienie (ciepły, naturalny i chłodny) dla idealnego dopasowania do odcienia skóry. Delikatna, lekka formuła, która łatwo się rozprowadza. Nie wysusza skóry, pozostawia ją miękką oraz gładką w dotyku. Zawiera lusterko i pędzelek dla komfortu aplikacji."

A co z tego faktycznie się sprawdziło?
Do aplikacji używam dołączonego pędzelka, ponieważ wygodnie nabiera się nim wszystkie trzy odcienie, które mamy dostępne. Formuła pudru jest aksamitna, na twarzy tworzy ładną rozświetloną taflę. Osobiście jestem fanką delikatnie rozświetlonej cery i bałam się, że tu efekt będzie zbyt mocny. Jednak to co uzyskujemy to promienna, zdrowa skóra, puder rozświetlający nadaje jej ładnego, nieprzesadzonego blasku. Kto jednak lubi mocniejszy efekt na pewno może go osiągnąć dokładając nieco produktu. Sam rozświetlacz świetnie się także sprawdził w kąciku oka ładnie je otwierając i rozjaśniając spojrzenie. Kosmetyk jest trwały, bez problemu utrzymał się na twarzy cały dzień wraz z resztą makijażu. Aby zobaczć jak produkt radzi sobie "na żywo" zapraszam do obejrzenia filmu ---> klik. Jedyne do czego mogę się przyczepić, a właściwie przestrzec właścicielki cery problematycznej, produkt (jak każdy rozświetlacz) odbijając światło niestety wzmaga widoczność nierówności i niedoskonałości skóry.

Podsumowując:
PLUSY:
-formuła
-trwałość
-delikatny efekt z możliwym wzmocnieniem
-efekt zdrowej, rozświetlonej skóry
MINUSY:
-uwidacznie nierówności i niedoskonałości twarzy

Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, ma szanse stać się moim ulubieńcem umożliwjając mojej twarzy powrót do wyglądu jak w lecie, kiedy już nastaną chłodne, jesienne dni.
A Wy skusicie się na ten rozświetlający puder?

Buziaki! :*

P.S. Jeszcze raz zapraszam Was do obejrzenia filmu, w który bliżej możecie zapoznać się z tym produktem, a także na inne filmy, które ostatnio ukazały się na moim kanale na YouTube




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 25 sierpnia 2016

POZYTYW-Liquid Matte Lipstick, Goolden Rose | odsłona #2

Witajcie!

Jakiś czas temu zapoatrzyłam się w zachwalane wszędzie matowe pomadki z Golden Rose z serii Liquid Matte Lipstick. Napisałam recenzję już o dwóch odcieniach, możecie przeczytać ją tutaj. Moja kolekcja wzbogaciła się jednak o kolejne dwa odcienie i to o nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Pomadki, tak jak te opisane w poprzednim poście znajdują się w przezroczystych opakowaniach, przez które od razu widzimy kolor produktu. Zakrętka jest matowa i czarna, klasyczna. Na spodzie widzimy numerek każdego odcienia, u mnie w tym wypadku są to 01 i 04.

Dokładnie opisywałam formułę pomadek w poprzednim poście. Tutaj skupię się na kolorach, ale co nie co o noszeniu ich też nadmienię.
Kolor 01 jest najjaśniejszym ze wszystkich dostępnych odcieni tej serii. Określiłbym go jako bardzo jasny róż z nude. Kiedy stałam przy wysepce Golden Rose wydał mi się idealny i powędrował do mojej torebki. Kiedy pierwszy raz użyłam go na ustach lekko się przeraziłam, nigdy nie miałam tak bladego i jasnego koloru na ustach. Wydał mi się za jasny, ale nie zmyłam go od razu, postanowiłam dać mu szansę. I tak po połowie dnia noszenia go na ustach w końcu się przekonałam. Jest to kolor niecodzienny i unikatowy, nie każdy będzie chciał nosić go na co dzień. Dla mnie na lato nadaje się idealnie, jest to coś nowego, pewna odmiana.
Odwrotnie jest z odcieniem 04 czyli soczystym, jasnym, malinowym różem, który często noszę na ustach i zazwyczaj na takie odcienie produktów do ust poluję w drogeriach. Jest wyrazisty, podkreśla ładnie kolor ust uwydatniając je delikatnie. Pasuje praktycznie do każdego makijażu mimo swojej intensywnej barwy.

Jeśli natomiast chodzi o samą formułę to pomadki te ultra łatwo się rozprowadza na ustach, nie potrzebujemy konturówek. Są mocno napigmentowane i nie do końca zastygają na ustach. Dają matowy efekt ale dzięki temu, że pozostają minimalnie lepkie nie wysuszają ust i komfortowo możemy nosić je przez długie godziny. Długie godziny, ponieważ są bardzo trwałe i mimo, że po pewnym czasie ścierają się jak jażda pomadka, to robią to w sposób równomierny i estetyczny.

Podsumowując:
PLUSY:
-formuła
-różnorodność odcieni
-aplikacja
-trwałość
-brak wysuszania ust
MINUSY:
-brak!

A Wy skusiłyście się już na te pomadki? Dajcie znać jakie odcienie przypadły Wam do gustu albo które zamierzacie kupić :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów w ostatnim czasie:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 28 lipca 2016

POZYTYW-Soniczna szczoteczka do twarzy z Biedronki

Hej wszystkim!

Zapewne większość z Was kojarzy słynną soniczną szczoteczkę Lunę z Foreo. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jej tańszy zamiennik, który jakiś czas temu dostępny był w... Biedronce! Nie będzie to w żadnym wypadku porównanie tych dwóch produktów, ponieważ oryginału nigdy nie używałam, opiszę po prostu moje doświadczenie ze szczoteczką z Biedronki :)

W takim opakowaniu kupujemy szczoteczkę. Dostępne są kolory: jasny róż, róż, fiolet i turkus. Do zestawu dołączone są od razu niezbędne do działania baterie co uważam za duży plus. Sama szczoteczka jest silikonowa, a 1/3 jej powierzchni z jednej strony ma różnego rozmiaru wypustki. Wg mnie mogłoby być ich więcej i pokrywać połowę powierzchni szczoteczki. W dolnej części mamy przycisk, którym włączamy/wyłączamy urządzenie, a także dwa przyciski regulujące. Możemy bowiem włączyć dwie prędkości drgań, wolniejszą do masażu i szybszą do głębokiego oczyszczania. Tył szczoteczki jest gładki, a sam jej kształt jest wygodny do trzymania w ręce i użytkowania.


Producent mówi:
"Soniczna szczoteczka do pielęgnacji skóry twarzy zapewnia przyjemny masaż i dogłębne oczyszczanie porów. Skutecznie i łagodnie usuwa martwy naskórek. Specjalne, szerzej rozstawione wypustki pozwalają oczyścić skrzydełka nosa. Wykonana z najwyższej jakości materiałów, dzięki czemu nie wymaga wymiany elementów czyszczących. Urządzenie ma dwie fazy działania-szybką do intensywnego oczyszczania oraz wolną do masażu twarzy. Skóra staje się jędrniejsza i bardziej promienna dzięki szybszej wbsorbcji kosmetyków."

Użytkowanie jest banalne, wystarczy zwilżyć twarz i nałożyć środek myjący (ja robiłam to już po uprzednim zmyciu podkładu z twarzy), w moim przypadku jest to mleczko do mycia twarzy z Mixy. Na co dzień stosuję prędkość wolniejszą, od czasu do czasu gdy potrzebuję dużego oczyszczenia skóry to pracuję na szybszej prędkości. Taki masaż trwa u mnie około minuty, odczuwalne są przyjemne wibracje szczoteczki. Następnie wystarczy zmyć resztki mleczka i umyć szczoteczkę pod bierzącą wodą.
Po umyciu twarzy od razu czujemy, że jest ona czyściutka, w dotku jest jędrna i gładka, jakby wypolerowana :) Co do oczyszczania, jest ono wyczuwalne, krem nałożony po demakijażu faktycznie szybciej się wchłania natomiast nie oczyści ona bardzo dokładnie porów, przynajmniej ja tego nie zauważyłam. Jednak nie ma co wymagać od szczoteczki za taką cenę (około 30 zł). Myślę, że jak na tą cenę to sprawdza się ona bardzo dobrze.


Podsumowując:
PLUSY:
-prosta w użyciu
-dwie prędkości
-oczyszczenie
-wygładzenie skóry
MINUSY:
-nie oczyszcza dokładnie porów
-powierzchnia z wypustkami mogłaby być nieco większa

Jak widzicie, jestem zadowolona z zakupu i chętnie używam tej szczoteczki przy wieczornej pielęgnacji. Uważam, że za cenę tak niską otrzymujemy produkt o dobrym działaniu, które wspomaga pielęgnację skóry.

A Wy mieliście do czynienia z sonicznymi szczoteczkami? :)

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie pojawiły się nowe filmy:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 30 czerwca 2016

POZYTYW-maseczka Clarina Anti Acne Face Mask, Himalaya Herbal Healthcare

Witajcie! <3

Dla większości z Was, czy to uczniów czy studentów, wakacje już pewnie się zaczęły :) Ja już zdałam sesję, jestem w trakcie praktyk studenckich, ale udało mi się znaleźć chwilę na napisanie tego postu bo myślę, że warto zapoznać się z dzisiejszym bohaterem czyli maseczką Clarina Anti Acne firmy Himalaya Herbal Healthcare. Natrafiłam na nią w Hebe i postanowiłam wypróbować, więc dzisiaj co nie co o niej opowiem, a dla zainteresowanych tematyką przedstawię jej skład z opisem poszczególnych składników i ich działania :)

Maseczka znajduje się w tubce o pojemności 75ml, co według mnie jest idealnym rozwiązaniem, ponieważ dzięki takiemu zamknięciu nie utleni się ona i nie straci swoich właściwości. Sama maska ma typową dla glinek konsystencję, zapach jest bardzo przyjemny, a kolor szaro-kremowy.


Producent mówi:
"Oczyszcza, redukuje łojotok, zapobiega tworzeniu się blizn. Dzięki głęboko oczyszczającemu działaniu zapobiega blokowaniu porów. Preparat zawiera naturalny kwas salicylowy wykazujący działanie keratolityczne (odblokowuje pory). Składniki aktywne: wyciąg z kurkumy, wyciąg z aloesu oraz Indian Willow (wierzba czteronasienna). Sposób użycia: maskę nanieść na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, omijając okolice oczu, pozostawić na 10-15 min, zmyć przy pomocy zwilżonej gąbki. Stosować 1-2 razy w tygodniu."

Czy słowa producenta pokrywają się z rzeczywistością? Po nałożeniu maski na twarz odczuwam przez pierwszą chwilę lekkie pieczenie. Myślałam, że za sprawą występującego w niej kwasu salicylowego (o nim za chwilę) ale chyba jednak inny składnik tak działa. Po chwili pieczenie ustępuje, a maska po 15 min wysycha. Spłukuje się ją wygodnie i szybko. Po użyciu skóra jest odczuwalnie oczyszczona, gładka i napięta. Możliwe, że przy regularnym stosowaniu jest w stanie regulować wydzielanie sebum oraz zapobiegać powstawaniu krost poprzez oczyszczanie porów.
Jest jednak jedna kwestia, która mnie zastanawia. Producent wymienia wśród składników aktywnych kwas salicylowy oraz ekstrakt z wierzby czteronasiennej, podczas gdy ja ich w składnie w ogóle nie znalazłam! Na początku składu owszem jest kwas ale jest to kwas stearynowy, a nie salicylowy. Drugiego wspomnianego składnika nie doszukałam się w ogóle. Poprawcie mnie jeśli się mylę, nie jestem ekspertem w czytaniu składu, więc możliwe, że coś pominęłam. Jeśli jednak nie, to uważam to za duży minus oraz oszukiwanie klienta. Pomimo tego maska sprawdza się dobrze.


Tu dokładnie widać skład kosmetyku, a poniżej wypiszę wszystkie składniki wraz z opisem ich działania :)

INCI:
AQUA (woda)
KAOLIN - działanie sebostatyczne
GLICERIN (gliceryna) - nawilżenie
BENTONITE (krzemian glinu) - detoksykacja
STEARIC ACID (kwas stearynowy) - emulgator
PROPYLENE GLYCOL (mieszanina alkoholi cetylowego i stearylowego) - emolient, tworzy okluzję
ISOPROPYL MYRISTATE (mirystynian izopropylu) - emolient
SODIUM COCOYL GLUTAMATE - substancja myjąca
CURCUMA LONGA ROOT EXTRACT (ekstrakt z korzenia kurkumy) - działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne
ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT (ekstrakt z liści aloesu zwyczajnego) - leczenie ran, działanie przeciwzapalne
XANTAG GUM (guma ksantanowa) - zagęszczacz
PHENOXYETANOL (fenoksyetanol) - konserwant
PARFUM - zapach
METHYLPARABEN - konserwant
PROPYLPARABEN - konserwant
METHYLCHLOROISOTHIAZOLINE - konserwant
METHYLISOTHIAZOLINE - konserwant
DISODIUM EDTA (sól dwusodowa kwasu wersenowego) - kompleksuje jony metali, konserwant
TOCOPHERYL ACETATE (octan tokoferylu) - hamuje TEWL, działanie antyoksydacyjne, pochodna wit. E
CI14700 - czerwony barwnik
HYDROXYCITRONELLAL - zapach imitujący konwalie
HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE - zapach imitujący lilie, konwalie
LIMONENE - zapach imitujący konwalie
BUTYL PHENYL METHYL PROPIONAL - zapach
ALPHA ISOMETHYL IONONE - zapach


Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-oczyszczanie
MINUSY:
-błędy w składzie (?)

Jak widzicie maseczka ogólnie sprawdza się dobrze i to co powinna robić robi aczkolwiek mam mieszane uczucia co do podanego składu i opisu producenta. Powtarzam, że mogę się mylić i jeśli tak jest to mnie poprawcie z tym składem :)

A Wy jakie maseczki najczęściej stosujecie w wakacje?
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam Was na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 16 czerwca 2016

POZYTYW-liquid matte lipstick, Golden Rose

Hejka!

Dzisiaj będzie recenzja produktów do makijażu co się u mnie raczej rzadko zdarza :) Ale postanowiłam pokazać Wam świetne matowe pomadki od Golden Rose, które mnie urzekły i na pewno nie poprzestanę na zakupie dwóch odcieni, które dzisiaj zobaczycie :)


Ich opakowanie jest bardzo proste, co dla mnie jest plusem. Widzimy wszystko co niezbędne: firmę, nazwę serii oraz oczywiście kolory pomadek, które nie zmieniają się po nałożeniu na usta :) Na spodzie opakowania widać także numery konkretnych odcieni, u mnie jest to brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień z lekkimi, pomarańczowymi tonami w odcieniu 09.


Teraz przejdźmy do samej formuły i tego jak pomadki się prezentują i noszą.
Aplikatory są w formie bardzo wygodnych gąbeczek dzięki którym nakładanie produktu jest niezwykle szybkie i proste, nie musimy bawić się wcześniej konturówką bo wszystko da się pięknie wyrysować.
Sama formuła jest według mnie idealna, ponieważ mimo, że są to pomadki matowe to nie zasychają do końca na ustach ale wyczuwamy przez cały czas noszenia, że usta są lekko lepkie. Dzięki temu pomadki nie wysuszają ust jak to często się niestet zdarza.
Jeśli chodzi o trwałość to tak jak widzimy na opakowaniu - longstay... 100% :) Pomadki przetrwają posiłek, picie, cały dzień, a podobno nawet i pocałunki :) Nie ma problemu w noszeniu pomadki przez większość dnia chociaż wiadomo, troszkę zjada się ona po wewnętrznej stronie warg ale robi to równomiernie i nie wygląda to strasznie.

Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-różnorodność odcieni
-aplikacja
-trwałość
-formuła
MINUSY:
-brak!

Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy Wy też skusiłyście się na te pomadki i jak się u Was sprawdzają :)

P.S. Jeśli jesteście ciekawi jak pomadki prezentują się na żywo na ustach to zapraszam na film o nich na moim kanale na YouTube


Oraz zapraszam Was na inne filmy, które ostatnio pojawiły się na kanale :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 2 czerwca 2016

POZYTYW-wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory, Ava

Witajcie!

Po raz drugi na moim blogu pojawia się recenzja kremu do twarzy z firmy Ava i po raz drugi jest ona pozytywna! Poprzednio pisałam o kremie na dzień z ekstraktem z ogórka (recenzja--->klik) o bardzo dobrym, natturalnym składzie, który świetnie się u mnie sprawdził. Postanowiłam więc wypróbować krem na noc tej firmy i się nie zawiodłam :) Aby dokładniej go przedstawić jest to wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i Koenzymem Q10.

Produkt znajduje się w plastikowej butelce z pompką, a ona dodatkowo zamknięta jest w dużym pudełku, na którym znajdziemy wszelkie niezbędne informacje o produkcie zarówno w jezyku polskim jak i angielskim. Krem z buteleczki wydostaje się łatwo, w odpowiedniej ilości-niecała pompka wystarcza na jedną aplikację. Jego zapach jest bardzo delikatny, "naturalny", nieperfumowany.
Ma typową, kremową konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania.











Jeśli chodzi o działanie to przyjżyjmy się temu co obiecuje producent:
"Wyjątkowo skuteczny krem przeznaczony do pielęgnacji skóry dojrzałej. Zastosowana nowatorska technologia ciekłokrystaliczna idealnie dopasowuje się do struktury naskórka pozostawiając skórę jedwabiście gładką oraz długorwale i intensywnie nawilżoną. Zawiera ekstrakt z Róży Japońskiej wyraźnie zwężający pory, redukujący ich widoczność. W połączeniu z niacynamidem (witamina B3) reguluje wydzielanie sebum, rozjaśnia  przebarwienia, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny zapobiegając powstawaniu zmarszczek. Efekt anti-aging został wzmocniony przez dodanie kwasu hialuronowego oraz czystego koenzymu Q10. Krem jest bardzo wydajny, nie zatyka porów, pozostawia skórę miękką, elastyczną i aksamitną w dotyku."

Skonfrontujmy teraz obietnice z rzeczywistym działaniem. Jedyne do czego bym się mogła doczepić to działanie anti-aging, ponieważ składniki opisane wyżej, które wpływają na spowolnienie starzenia się skóry znajdują się w małej ilości w składzie kremu. Dziwi mnie to, że krem na dzień miał o wiele bardziej bogaty w składniki aktywne skład niż krem na noc. Powinno być raczej na odwrót :) Nie mniej jednak znajdziemy tu dużo oleji takich jak np. masło shea, olej z winogron, olej sojowy. Do tego w miarę na począku składu jest witamina B3.
Jeśli chodzi o odczucia i konkretne działanie to krem na pewno nie zatyka porów, jest lekki, daje uczucie głębokiego nawilżenia (a nie tylko utworzenia otoczki na powierzchni skóry) oraz wygładzenia skóry. Po użyciu kremu wieczorem, rano budzimy się z rozświetloną, nawilżoną i gładką skórą. Wydaje mi się to wystarczające, gdyż chodziło mi głównie o nawilżenie skóry na noc. Co do redukcji widoczności porów, możliwe że przy długotrwałym, regularnym stosowaniu to osiągniemy aczkolwiek myślę, że nie będzie to efekt spektakularny.


Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-gładkość skóry
-rozświetlenie, rozjaśnienie
-szybkie wchłanianie
MINUSY:
-mało bogaty skład jak na tę firmę

Mimo tego, że skład kremu mógłby być nieco bardziej urozmawicony lub w większej ilośći mogłbyby występować tu składniki wymienione przez producenta to koniec końców uważam, że jest to dobry krem do wieczornej pielęgnacji dla wszystkich, którzy oczekują nawilżenia i wygładzenia skóry.

Znacie tę firmę i jej produkty? Ja koniecznie musze się przyjżeć innym kosmetykom, ponieważ myślę, że warto :)


P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 7 kwietnia 2016

POZYTYW-tusze L'Oreal Paris, Volume Milion Lashes Extra Black & Noir Feline

Witajcie!

Jakiś czas temu dotarła do mnie cudowna przesyłka od L'Oreal Paris Polska, a w niej zawarte były dwa tusze do rzęs z serri Volume Milion Lashes, a mianowicie Extra Black oraz Noir Feline. Dzisiaj postanowiłam napisać krótkę recenzję tych produktów, ponieważ mnie zachwyciły. Jeśli chcecie zobaczyć jak tusze prezentują się na żywo na rzęsach to zapraszam na test na żywo, który jest na moim kanale na YouTube:

Przechodząc już jednak do recenzji, w takim eleganckim opakowaniu otrzymałam naszych dwóch małych bohaterów:

Oba tusze znajdują się w standardowej wielkości opakowaniach z bardzo elegancją szatą graficzną. Połączenie czerni, złota oraz ciemnej zieleni na pewno przykuwa uwagę. Oba opakowania przy zakręcaniu wydają cichy dźwięk kliknięcia co upewnia nas, że tusz jest dokładnie zamknięty i chroni przed jego wysychaniem.


Tusz Extra Black miałam już kiedyś okazję używać i nada uważam, że jest wart swojej ceny i bardzo dobrze się sprawuje. Ma dużą, silikonową szczotę, która ślicznie rozczesuje i rozdziela rzęsy. Do tego, jak sama nazwa wskazuje sprawia, że rzęsy są czarne i przez to wydają się gęstrze niż normalnie. Dwie warstwy tuszu wyglądają naprawdę slicznie, rzęsy są podkreślone ale nie jest to efekt nahalny-idealny na co dzień.

Tusz Noir Feline ma nieco wydziwnioną szczoteczkę, także silikonową. Jest ona z jednej strony zakrzywiona, dzięki czemu przy maloaniu uzyskujemy efekt kociego oka, tzn bardzo podkreślone są rzęsy przy zewnętrznym kąciku oka. Ta mascara także ładnie rozdziela rzęsy ale potrzeba chwili aby się przyzwyczaić do operowania tą szczoteczką. Po aplikacji dwóch warstw rzęsy są czarne, rozdzielone, mega wydłużone (zwłaszcza w zewnętrznym kąciku) więc daje nam to efekt pięknego, wieczorowego wachlarza rzęs. Ja się w tym efekcie zakochałam, ponieważ uwielbiam takie wyraziste spojrzenie.



Podsumowując:
PLUSY:
-rzęsy są czrne
-rozdzielenie rzęs
-efekt dzienny (Extra Black)
-efekt wachlarza rzęs (Noir Feline)
MINUSY:
-trzeba przyzwyczaić się do dość dużych rozmiarów szczoteczek

A jakie są Wasze ulubione i niezastąpione tusze do rzęs? Piszcie! :*

P.S. Zapraszam jeszcze raz na film o tych produktach gdzie zobaczycie jak zachowują się przy nakładaniu i jak wyglądają na rzęsach :) A także na film, który ostatnio pojawił się na kanale :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 10 marca 2016

SZAMPON I ODŻYWKA-regenerate nourishment, Dove

Witajcie! <3

Dzisiejszy post będzie trochę podobny do poprzedniego, mianowicie przedstawię Wam kolejny duet do włosów, który używam i z którego jestem zadowolona. Mowa tu o szamponie i odżywce regenerate nourishment z Dove, które stosowałam razem ale postanowiłam powiedzieć kilka słów o każdej rzeczy z osobna. Oba produkty są z serii z czerwonymi algami.


Zacznę od szamponu, który używało się bardzo przyjemnie. Miał kremową konsystencję aczkolwiek na tyle lejącą się aby dobrze wydobywał się z tubki i wsmarowywał we włosy. Dość mocno się pienił, miał przyjemny zapach, a jego spłukiwanie nie stanowiło problemu.  Po umyciu włosy były miękkie, lekkie i sypkie. Szampon nie ułatwiał ich rozczesywania, ale nie jest to jego głównym zadaniem więc nie uważam tego za wadę. Może jednak trochę plątać włosy co już przyjemne nie jest.

Podsumowując:
PLUSY:
-aplikacja
-nie obciąża włosów
-włosy są miękkie i sypkie
MINUSY:
-może plątać włosy


Jeśli chodzi o odżywkę to ma bardziej kremową konsystencję niż szampon, podobną nutę zapachową i równie łatwo rozprowadza się na włosach. Po jej użyciu włosy nie dość, że są miękkie i sypkie to mozna odczuć, że odżywka kondycjonuje je w zadowalającym stopniu. Końcówki przestają się puszyć, włosy są "ujarzmione" i dobrze wyglądają. Odżywka ułatwia także ich rozczesywanie dzięki czemu nie niszczymy ich bardziej szarpiąc szczotką.

Podsumowując:
PLUSY:
-kondycjonuje
-włosy są miękkie i sypkie
-aplikacja
MINUSY:
-brak


Podsumowując działanie całego duetu mogę śmiało polecić go większości osób. Produkty te przeznaczone są dla bardzo zniszczonych włosów. Dla mnie sprawdzą się u osób ze średnio zniszczonymi włosami, ponieważ taki zabieg pielęgnacyjny z użyciem duetu trochę je skondycjonuje i odżywi. Pamiętajmy jednak o tym, ze włosów nie można całkiem odbudować, końcówek skleić itd. Ale te produkty zdecydowanie poprawią stan średnio zniszczonych włosów

A jakie są Wasze ulubione produkty do włosów? Piszcie! :*

P.S. Zapraszam też na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 25 lutego 2016

DUET SZAMPON I MASKA DO WŁOSÓW-laboratorium Pilomax

Witajcie! <3

Dzisiejszy post będzie recenzją dwóch produktów firmy Pilomax, a mianowicie szamponu i maski do włosów. Stosuje je już od dłuższego czasu, szampon nawet wykończyłam więc najwyższy czas wydać swoją opinię :)

Produktami jakie testowałam są szampon WAX Daily z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem oraz maska WAX Blonda NaturClassic oba do włosów jasnych i zniszczonych.
Przejdźmy teraz do opisu każdego z tych kosmetyków.

Szampon znajduje się w przezroczystym, wygodnym opakowaniu, przez które widzimy stopień jego zużycia. Aplikator także jest wygodny, nie ma problemu z otworzeniem go podczas kąpieli. Sam produkt ma barwę mleczną, prawie że przezroczystą, jest dość gęsty jak na konsystencję standardowych szamponów. Zapach ma delikatny, nie drażniący.
Samo działanie określiłabym jako zadowalające, szampon myje włosy, nie obciąża ich i nie wysusza. Na plus zasługuje także dobry skład, bez SLSów czy innych dodatków. Jednak wiąże się z tym dość uciążliwy dla mnie fakt mianowicie praktycznie zerowa piana. Wiadomym jest, że przy braku SLSów szampon nie da nam mnóstwa piany ale on nie pieni się praktycznie w ogóle, uczucie jest takie jakbyśmy myli głowę odżywką. Przez to pozostawało mi wrażenie niedomytych włosów. Nie jest to jakiś znaczący minus, ponieważ poza tym szampon spełnia wszystkie założenia jednak było to dla mnie małe niedogodnienie, o którym postanowiłam wspomnieć. Jeśli ktoś ma gęste, długie i niesforne włosy (jak ja) to niestety szampon lekko ja plącze gdy nie użyjemy później żadnej odżywki.
Podsumwując:
PLUSY:
-nawilżenie
-dobry skład
-nie obciąża włosów
MINUSY:
-włosy lekko się plączą po umyciu jedynie szamponem
-brak pienienia się

Maska do włosów znajduje się w dość dużym pojemniczku, z którego łatwo ją „wydostać”. Ma ona konsystencję masła do ciała, kolor kremowy i przyjemny, delikatny zapach taki sam jak szamponu. Producent zaleca nałożenie jej na włosy na czas 15-45 min, ja najczęściej trzymam ją około 20-30 min. Po spłukaniu produktu nasze włosy są przyjemne w dotyku, łatwe do rozczesania, sypkie i zadbane. Uważam, że zafundowanie takiej małej kuracji włosom raz w tygodniu powinno poprawić ich kondycję. Może i rozdwojone końcówki nam się nie „skleją”, ale fryzura będzie wyglądała na zadbaną, włosy na nawilżone i zdrowe. Mimo, że nie każdy ma czas i lubi leżeć w wannie prawie godzinę z maską na włosach to im dłużej ją trzymamy tym lepszy jest efekt.
Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-dobrze kondycjonuje włosy przy regularnym stosowaniu
-ułatwia rozczesywanie
MINUSY:
-dość długi czas, jaki musimy ją trzymać na włosach


Mówiąc ogólnie o całym duecie sądzę, że jest wart wypróbowania ale nie jest niezawodny i najlepszy. Szampon był nieco problematyczny w użyciu dlatego raczej do niego nie wrócę, natomiast maska bardzo mi się spodobała i po wykończeniu tego opakowania z pewnością kupię kolejną.


P.S. Zapraszam Was serdecznie na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się ostatnio kilka filmów:

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 19 listopada 2015

POZYTYW-odżywka do włosów Oxygen&Moisture, Dove

Witajcie!

Ostatnio na blogu pełno pozytywnych recenzji. Dzisiaj też takową przeczytacie, ponieważ znowu w moje łapki wpadł bardzo ciekawy i godny polecenia produkt. Jest nim odżywka do włosów Oxygen&Moisture z Dove. 

Odżywka znajduje się w wysokiej, 250 ml plastikowej tubce, z której łatwo wyciska się pożądaną ilość produktu. Szata graficzna opakowania jest minimalistyczna i estetyczna. Nie mniej jednak znajdziemy na opakowaniu wszelkie potrzebne informacje dotyczące stosowania produktu. Sama odżywka ma biały kolor i dość gęstą konsystencję. Dobrze rozprowadza się na włosach i dość szybko z nich spłukuje, nie trzeba stać pod prysznicem pół godziny :) Jej zapach bardzo przypadł mi do gustu lecz ciężko jest mi go opisać, powiedziałabym, że jest po prostu przyjemny, lekki i kremowy tak jak i sama odżywka.







Producent mówi:
"Luksusowa odżywka z technologią Oxyfusion, która uzupełnia działanie szamponu z tej samej linii. Dzięki lekkiej formule nawilża i delikatnie wygładza włosy, nie obciążając ich. Dodaje do 95% więcej objętości.
Po umyciu nanieś odżywkę na mokre włosy od połowy ich długości omijając nasadę włosów, następnie dokładnie spłucz."



W moim odczuciu odżywka spełnia 2 na 3 obietnice producenta, a mianowicie nawilża i wygładza włosy. Co do nadania im objętości kłóciłabym się, bo nic takiego nie zaobserwowałam, ale też moje włosy są same w sobie gęste i mają dużą objętość więc może to dlatego. Po nałożeniu jej na włosy, spłukaniu i wysuszeniu włosów od razu czuje się, że są one "ujarzmione", nie puszą się, a końcówki są gładkie i nawilżone. Efekt utrzymuje się dość długo, chyba, że wyjdę na wilgone powietrze to włosy znowu żyją własnym życiem :) Odżywka nie daje efektu trwałego, bardziej jest on odczuwany po prostu po jej użyciu. Nie mniej jednak różnica przed i po umyciu włosów jest odczuwalna i widoczna.


Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-wygładzenie
-przyjemny zapach i konsystencja
MINUSY:
-efekt jest jedynie po zastosowaniu

Dajcie koniecznie znać czy używałyście kiedyś tej odżywki i co o niej sądzicie, a także jakie są Wasze ulubione odżywki i maski do włosów :)


P.S. Zapraszam na poniedziałkowy film na kanale na YouTube czyli Get Ready With Me z makijażem na studia :)

Buziaki! :*


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!