Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skład. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lipca 2016

Projekt denko #13

Hej!

Zapraszam dzisiaj na projekt denko, czyli krótkie podsumowanie ostatnio zużytych kosmetyków i kilka słów o każdym z nich :)

Wszystkie zużyte kosmetyki wyglądają tak:

A teraz po kolei :)

Na początek dwa produkty do włosów z Gliss Kur. Pierwszy to odżywka Ultimate Repair. Przede wszystkim sprawdziła się w ułatwieniu rozczesywania włosów, do czego w głównej mierze powinna służyć. Nie obciążała włosów, ale nie robił też nic więcej, brak tu odczuwalnej odbudowy lub nawilżenia włosów.
Drugą rzeczą jest maska przeciw rozdwajaniu się końcówek, która też się sprawdziła ale już nie jeśli chodzi o jej przeznaczenie. Na pewno po jej użyciu włosy były gładkie, nie puszyły się, nie były też obciążone. To sprawia, że możemy przeciwdziałać rozdwajaniu końcówek ale na pewno jeśli mamy już taki problem to maska nam nie pomoże, nie "sklei" na nowo rozdwojonych końców. Ba, żaden produkt nam tego nie zapewni ze względu na budowę włosa, który jest martwy (żywa jest jedynie cebulka).

Kolejnym produktem do włosów jest szampon Moc i Blask z Timotei, którego pełno jest na moim blogu, ponieważ co pewnien czas lubię do niego wracać. Ma w składzie naturalne ekstrakty, ale też niestety znajdziemy tam SLS. Szampon dobrze się pieni, nie wysusza włosów i nie plącze ich.
Drugą rzeczą, którą widzicie jest pianka do golenia z gliceryną z Isany. Też często pojawia się na blogu, bo nie wyobrażam sobie używania niczego innego. Pianka ma ładny, choć chemiczy zapach, skóra po goleniu nie jest podrażniona, a wręcz nawilżona i wypielęgnowana. Jedyne do czego mogę się przczepić to wydajność, z tym jest lepiej zdecydowanie w żelach do golenia tej marki.

Będąc dalej w tematyce "prysznicowej" zużyłam dwa produkty do mycia ciała z firmy Baylis&Harding, a mianowicie żel pod prysznic i płyn do kąpieli. Oba produkty miały mocny, cytrusowy zapach i piękny, perłowy kolor. Wszystko to wraz z opakowaniem sprawiało, że wyglądały bardzo luksusowo. Myślę jednak, że jest to jedynie zabieg marketingowy, bo samo działanie było przeciętne, produkty słabo się pieniły, nie wysuszały skóry ale też nie pozostawiały jej nawilżonej.

Antyperspiran Active z Ziai to kolejny znany na blogu produkt, od dawna jestem mu wierna, ponieważ ma przyjemny, orzeźwiający zapach, dobrze chroni i jest wygodny w użyciu. Zastanawiam się jednak na wypróbowaniu innych antyperspirantów z Ziai.
Drugiego kosmetku ze zdjęcia chyba nie muszę przedstawiać, płyn micelarny z Garniera zna chyba każdy :) Dobrze zmywa nawet wodoodporny makijaż (chociaż wymaga to dłuższego przytrzymania wacika na oku), a także nie podrażnia. Lato jest okresem kiedy dopada mnie alergia, a moje oczy są bardzo wrażliwe i podrażnione. Używanie tego płynu nie podrażnia ich bardziej, więc bez przeszkód mogę zmyć makijaż.

Następnym zużytym produktem jest krem Oxygenating&Moisturizing z Naobay. Jest to próbka, którą znalazłam w BeGlossy i bardzo polubiłam. Krem przyjemnie nawilżał skórę twarzy, a nawilżenie długo się utrzymywało, jeśli wieczorem użyłam kremu to skóra była nawilżona aż do rana.
Drugim kosmetykiem jest baza pod cienie Focus&Fix Eye Primer z Makeup Revolution. Miałam ją dość długo, była wydanja i dobrze się sprawdzała. Miała odcień skóry, więc wyrównywała koloryt powiek, podbijała kolor cieni i sprawiała, że długo utrzymywały się na powiece. Jeśli chcecie dokładniej przyjrzeć się jej działaniu to zapraszam na jej recenzję ---> klik

Dwa opakowania chusteczek do demakijażu firmy Rival de Loop potwierdzają, że używam ich codziennie. Nie chodiz o konkretnie te, ale generalnie o chusteczki do demakijażu, którymi zmywam sobie podkład, korektor oraz pomadkę Dopiero po takim wstępnym oczyszczeniu skóry myję twarz mleczkiem do demakijażu dzięki czemu mam pewność, że skóra jest dobrze oczyszczona. Te konkretnie chusteczki są trochę mało nasączone dlatego wolałabym przerzucić się na lepsze, dajcie znać w komentarzach jakie polecacie :)
Ostatnimi produktami są maseczki z Ziai: płatki róży z kwasem kialuronowym oraz maska anty-stres. Ta pierwsza bardzo dobrze i głęboko nawilża, więc jeśli potrzebujecie takiego efektu to polecam sięgnąć po nią zamiast zwykłej, nawilżającej. Druga maseczka ładnie rozjaśnia nam skórę, przez co wygląda ona na zdrową i promienną.

To już wszystkie kosmetyki, jakie zużyłam w ostatnim czasie. Jeśli chcecie usłyszeć nieco więcej o tym projekcie denko to zapraszam na film:



Buziaki! :*


P.S. Jeśli jeszcze nie widzieliście ostatnich filmów na moim kanale na YouTube to zapraszam:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 30 czerwca 2016

POZYTYW-maseczka Clarina Anti Acne Face Mask, Himalaya Herbal Healthcare

Witajcie! <3

Dla większości z Was, czy to uczniów czy studentów, wakacje już pewnie się zaczęły :) Ja już zdałam sesję, jestem w trakcie praktyk studenckich, ale udało mi się znaleźć chwilę na napisanie tego postu bo myślę, że warto zapoznać się z dzisiejszym bohaterem czyli maseczką Clarina Anti Acne firmy Himalaya Herbal Healthcare. Natrafiłam na nią w Hebe i postanowiłam wypróbować, więc dzisiaj co nie co o niej opowiem, a dla zainteresowanych tematyką przedstawię jej skład z opisem poszczególnych składników i ich działania :)

Maseczka znajduje się w tubce o pojemności 75ml, co według mnie jest idealnym rozwiązaniem, ponieważ dzięki takiemu zamknięciu nie utleni się ona i nie straci swoich właściwości. Sama maska ma typową dla glinek konsystencję, zapach jest bardzo przyjemny, a kolor szaro-kremowy.


Producent mówi:
"Oczyszcza, redukuje łojotok, zapobiega tworzeniu się blizn. Dzięki głęboko oczyszczającemu działaniu zapobiega blokowaniu porów. Preparat zawiera naturalny kwas salicylowy wykazujący działanie keratolityczne (odblokowuje pory). Składniki aktywne: wyciąg z kurkumy, wyciąg z aloesu oraz Indian Willow (wierzba czteronasienna). Sposób użycia: maskę nanieść na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, omijając okolice oczu, pozostawić na 10-15 min, zmyć przy pomocy zwilżonej gąbki. Stosować 1-2 razy w tygodniu."

Czy słowa producenta pokrywają się z rzeczywistością? Po nałożeniu maski na twarz odczuwam przez pierwszą chwilę lekkie pieczenie. Myślałam, że za sprawą występującego w niej kwasu salicylowego (o nim za chwilę) ale chyba jednak inny składnik tak działa. Po chwili pieczenie ustępuje, a maska po 15 min wysycha. Spłukuje się ją wygodnie i szybko. Po użyciu skóra jest odczuwalnie oczyszczona, gładka i napięta. Możliwe, że przy regularnym stosowaniu jest w stanie regulować wydzielanie sebum oraz zapobiegać powstawaniu krost poprzez oczyszczanie porów.
Jest jednak jedna kwestia, która mnie zastanawia. Producent wymienia wśród składników aktywnych kwas salicylowy oraz ekstrakt z wierzby czteronasiennej, podczas gdy ja ich w składnie w ogóle nie znalazłam! Na początku składu owszem jest kwas ale jest to kwas stearynowy, a nie salicylowy. Drugiego wspomnianego składnika nie doszukałam się w ogóle. Poprawcie mnie jeśli się mylę, nie jestem ekspertem w czytaniu składu, więc możliwe, że coś pominęłam. Jeśli jednak nie, to uważam to za duży minus oraz oszukiwanie klienta. Pomimo tego maska sprawdza się dobrze.


Tu dokładnie widać skład kosmetyku, a poniżej wypiszę wszystkie składniki wraz z opisem ich działania :)

INCI:
AQUA (woda)
KAOLIN - działanie sebostatyczne
GLICERIN (gliceryna) - nawilżenie
BENTONITE (krzemian glinu) - detoksykacja
STEARIC ACID (kwas stearynowy) - emulgator
PROPYLENE GLYCOL (mieszanina alkoholi cetylowego i stearylowego) - emolient, tworzy okluzję
ISOPROPYL MYRISTATE (mirystynian izopropylu) - emolient
SODIUM COCOYL GLUTAMATE - substancja myjąca
CURCUMA LONGA ROOT EXTRACT (ekstrakt z korzenia kurkumy) - działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne
ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT (ekstrakt z liści aloesu zwyczajnego) - leczenie ran, działanie przeciwzapalne
XANTAG GUM (guma ksantanowa) - zagęszczacz
PHENOXYETANOL (fenoksyetanol) - konserwant
PARFUM - zapach
METHYLPARABEN - konserwant
PROPYLPARABEN - konserwant
METHYLCHLOROISOTHIAZOLINE - konserwant
METHYLISOTHIAZOLINE - konserwant
DISODIUM EDTA (sól dwusodowa kwasu wersenowego) - kompleksuje jony metali, konserwant
TOCOPHERYL ACETATE (octan tokoferylu) - hamuje TEWL, działanie antyoksydacyjne, pochodna wit. E
CI14700 - czerwony barwnik
HYDROXYCITRONELLAL - zapach imitujący konwalie
HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE - zapach imitujący lilie, konwalie
LIMONENE - zapach imitujący konwalie
BUTYL PHENYL METHYL PROPIONAL - zapach
ALPHA ISOMETHYL IONONE - zapach


Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-oczyszczanie
MINUSY:
-błędy w składzie (?)

Jak widzicie maseczka ogólnie sprawdza się dobrze i to co powinna robić robi aczkolwiek mam mieszane uczucia co do podanego składu i opisu producenta. Powtarzam, że mogę się mylić i jeśli tak jest to mnie poprawcie z tym składem :)

A Wy jakie maseczki najczęściej stosujecie w wakacje?
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam Was na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 2 czerwca 2016

POZYTYW-wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory, Ava

Witajcie!

Po raz drugi na moim blogu pojawia się recenzja kremu do twarzy z firmy Ava i po raz drugi jest ona pozytywna! Poprzednio pisałam o kremie na dzień z ekstraktem z ogórka (recenzja--->klik) o bardzo dobrym, natturalnym składzie, który świetnie się u mnie sprawdził. Postanowiłam więc wypróbować krem na noc tej firmy i się nie zawiodłam :) Aby dokładniej go przedstawić jest to wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i Koenzymem Q10.

Produkt znajduje się w plastikowej butelce z pompką, a ona dodatkowo zamknięta jest w dużym pudełku, na którym znajdziemy wszelkie niezbędne informacje o produkcie zarówno w jezyku polskim jak i angielskim. Krem z buteleczki wydostaje się łatwo, w odpowiedniej ilości-niecała pompka wystarcza na jedną aplikację. Jego zapach jest bardzo delikatny, "naturalny", nieperfumowany.
Ma typową, kremową konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania.











Jeśli chodzi o działanie to przyjżyjmy się temu co obiecuje producent:
"Wyjątkowo skuteczny krem przeznaczony do pielęgnacji skóry dojrzałej. Zastosowana nowatorska technologia ciekłokrystaliczna idealnie dopasowuje się do struktury naskórka pozostawiając skórę jedwabiście gładką oraz długorwale i intensywnie nawilżoną. Zawiera ekstrakt z Róży Japońskiej wyraźnie zwężający pory, redukujący ich widoczność. W połączeniu z niacynamidem (witamina B3) reguluje wydzielanie sebum, rozjaśnia  przebarwienia, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny zapobiegając powstawaniu zmarszczek. Efekt anti-aging został wzmocniony przez dodanie kwasu hialuronowego oraz czystego koenzymu Q10. Krem jest bardzo wydajny, nie zatyka porów, pozostawia skórę miękką, elastyczną i aksamitną w dotyku."

Skonfrontujmy teraz obietnice z rzeczywistym działaniem. Jedyne do czego bym się mogła doczepić to działanie anti-aging, ponieważ składniki opisane wyżej, które wpływają na spowolnienie starzenia się skóry znajdują się w małej ilości w składzie kremu. Dziwi mnie to, że krem na dzień miał o wiele bardziej bogaty w składniki aktywne skład niż krem na noc. Powinno być raczej na odwrót :) Nie mniej jednak znajdziemy tu dużo oleji takich jak np. masło shea, olej z winogron, olej sojowy. Do tego w miarę na począku składu jest witamina B3.
Jeśli chodzi o odczucia i konkretne działanie to krem na pewno nie zatyka porów, jest lekki, daje uczucie głębokiego nawilżenia (a nie tylko utworzenia otoczki na powierzchni skóry) oraz wygładzenia skóry. Po użyciu kremu wieczorem, rano budzimy się z rozświetloną, nawilżoną i gładką skórą. Wydaje mi się to wystarczające, gdyż chodziło mi głównie o nawilżenie skóry na noc. Co do redukcji widoczności porów, możliwe że przy długotrwałym, regularnym stosowaniu to osiągniemy aczkolwiek myślę, że nie będzie to efekt spektakularny.


Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-gładkość skóry
-rozświetlenie, rozjaśnienie
-szybkie wchłanianie
MINUSY:
-mało bogaty skład jak na tę firmę

Mimo tego, że skład kremu mógłby być nieco bardziej urozmawicony lub w większej ilośći mogłbyby występować tu składniki wymienione przez producenta to koniec końców uważam, że jest to dobry krem do wieczornej pielęgnacji dla wszystkich, którzy oczekują nawilżenia i wygładzenia skóry.

Znacie tę firmę i jej produkty? Ja koniecznie musze się przyjżeć innym kosmetykom, ponieważ myślę, że warto :)


P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 19 maja 2016

ZAKUPOWY SZAŁ-kosmetki do pielęgnacji włosów oraz kolorówka z Golden Rose

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie o tym co kosmetycznego wpadło w moje łapki w ostatnim czasie :)
Jeśli interesuje Was co kupiłam sobie z ubrań na siłownię to zapraszam do obejrzenia filmu na moim kanale na YouTube bo tam pokazuję więcej niż tylko kosmetyki, o których będę pisać :)


Przechodząc jednak do zakupów to prezentują się one tak:
Jak widzicie są tu rzeczy do pielęgnacji włosów, twarzy, a także kilka rzeczy z kolorówki.

Zachęcona pozytywną recenzją suchego olejku krystalicznego do twarzy, ciała i włosów z Ziai postanowiłam go wypróbować. Podoba mi się, że ma trzy zastosowania chociaż chyba boję się nakładać go na twarz z obawy, że zapcha mi pory. Natomiast patrząc na jego imponujący skład myślę, że może bardzo dobrze sprawdzić się na włosy, które potrzebują odżywienia. Jak tylko będę miała o nim konkretne zdanie to na pewno pojawi się recenzja :)

Drugim produktem do włosów jest ultralekka odżywka z olejkiem arganowym z Mariona, którą używałam jakiś czas temu i skusiłam się na nią ponownie. Uwielbiałam ją za zapach, ułatwianie rozczesywania i za błyskawiczną aplikację po kąpieli nie trzeba trzymać odżywki 10 min na włosach tylko wystarczy je nią spsikac i gotowe!

Firmę Ava możecie już kojarzyć z mojego bloga, ponieważ bardzo polubiłam się z kremem na dzień, którego recenzja znajduje się tutaj. Naturalny skład tych kosmetyków sprawił, że kupiłam krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i koenzymem Q10. Nie ma aż tak bogatego składu jak mój poprzedni krem co jest dziwne, ponieważ jest przeznaczony na noc. Aczkolwiek mimo to ma dużo naturalnych składników aktywnych na początku składu, więc mam nadzieje, że chociaż da mi uczucie nawilżenia nawet jeśli zwężenie porów nie będzie aż tak spektakularne.

O matowych pomadkach z Golden Rose mówi się baardzo dużo więc i ja musiałam oczywiście sobie je sprawić :) Kolory jakie widzicie tu brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień, która wpada lekko w tony pomarańczu w odcieniu 09. Co nie co już mogę o nich powiedzieć, ponieważ musiałam je oczywiście już spróbować i jedną z nich noszę na ustach na wcześniej wspomnianym filmiku więc zapraszam do obejrzenia jeśli chcecie zobaczyć jak pomadki prezentują się na żywo :) Aplikacja trwa sekundy, jest bardzo wygodna, a sama formuła pomadki jest cudowna, ponieważ pozostaje lekko lepka na ustach i nie wysusza ich. O trwałości mogę powiedzieć jedynie, że powala!!

Poza pomadkami widzicie tu biały lakier do paznokci z serii Rich Color z szerokim pędzelkiem. Zbliża się lato, a ja o tej porze roku uwielbiam nosić panzokcie pomalowane na biało więc koniecznie musiałam się zaopatrzyć w fajny, dobrze kryjący lakier.

Tak prezentują się cały zakupy, nie mogę się już doczekać testowania wszystkiego :)
Zapraszam Was jeszcze raz do obejrzenia filmu z zakupami oraz innych fimów z mojego kanału!

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 21 kwietnia 2016

Projekt denko #12

Hejka! <3

Zapraszam Was dzisiaj na kolejny na moim blogu projekt denko. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, polega on na pokazaniu Wam ostatnio zużytych przeze mnie produktów i krótkie opisanie działania każdego z nich. Tworzy się dzięki temu fajna, którka i zwięzła recenzja wielu różnych produktów w jednym miejscu :)

Całe dzisiejsze denko prezentuje się tak:

Jak widzicie, udało mi się zdenkować dość dużą ilość kosmetyków, więc zabieramy się teraz za każdy po kolei :) Miłej lektury!

Suche szampony z Batiste zna chyba każdy. Dla mnie są niezastąpione przy odświeżeniu fryzury i nadaniu włosom lekkiej objętości i świeżści. Do tego efekt ten utrzymuje się długo, więc nie musimy się martwić o naszą fryzurę. Na zdjęciu widzicie akurat dwa moje ulubione zapachy, tj. cherry oraz eden.
















Po około pół roku zużyłam maskę do włosów Algae z Kallosa. Używałam jej na spółkę z moją współlokatorką i obie mamy podobne spostrzeżenia: jeśli zależy nam na efekcie gładkich włosów, łatwych w rozczesaniu to jak najbardziej to uzyskamy. Żeby natomiast maska działała cuda w postaci głębokiego nawilżenia czy odżywienia to tego powiedzieć nie można.

Pozostając w tematyce włosów skończył mi się szampon Daily Wax z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem z Pilomaxu. O tym produkcie jak i masce z tej serii możecie więcej przeczytać tutaj. Teraz napiszę jedynie, że szampon ma fajny, dość naturalny skład bez SLS-ów natomiast bardzo mało się pieni, praktycznie w ogóle i pozostawia włosy poplątane.

O detoksykującym musie do ciała z białą i zieloną herbatą z Organique też pisałam (klik). Wspomnę jedynie, że cała seria ma piękny zapach oraz dobre działanie. W przypadku musu ciało było przez długi czas nawilżone, a zapach się utrzymywał. Szybko się wchłaniał więc myślę, że może się super sprawdzić na lato :)

Krem z ekstraktem z ogórka z firmy Ava był dla mnie odkryciem, ponieważ za niską cenę dostajemy produkt z genialnym, naturalnym składem. Krem daje nam efekt nawilżenia, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż, ponieważ podkład się na nim nie waży. Na pewno wypróbuję inne kremy tej firmy, ponieważ zachwycił mnie ten konkretny zarówno działaniem jak i przede wszystkim dobrym składem. Polecam Wam jego dłuższą recenzję z analizą składu --> klik

Krem MaxRepair z Evree zachwala wiele osób, więc i jak się skusiłam. Dobrze się sprawdził w okresie zimowym, ponieważ tak jak wskazuje opis regenerował suchą skórę dłoni, a także ją chronił przez wytworzenie tłustej otoczki (filmu). Wskazuje to na fakt, że nigdy do końca się nie wchłaniał i nawet przy posmarowaniu na noc rąk rano dalej krem był odczuwalny.

Kolejny ciekawy krem do twarzy to krem z mocznikiem z Isany Med. Używałam go na noc, ponieważ dawał mocne i przyjemne nawilżenie Pomimo zawartości parafiny nie zapychał porów co także jest na plus. Mimo, że dość mocno nawilżał to był produktem lekkim, o przyjemnym zapachu.

Oczyszczająca maska Mask of Magnaminty z Lusha stała się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Naturalny skład, przyjemny zapach, wspaniałe działanie-tak bym ją opisała. Używałam jej srednio raz na tydzień i to pomogło mi oczyścić cerę, odświeżyć ją. Po zmyciu maski czujemy napięcie skóry oraz mamy uczucie oczyszczenia i odświeżenia. Regularne stosowanie poprawia zdecydowanie stan skóry problematycznej.

Kolejnym pozytywnym odkryciem jest tonik korygujący z Bielendy. Moja skóra bardzo go polubiła głównie ze względu na zawartość kwasów: migdałowego i laktobionowego, które dobrze wpływają na skórę mieszaną, tłustą i trądzikową. Po użyciu skóra była odświeżona, napięta i przede wszystkim miała przywróconą równowagę kwasowo-zasadową (pH ) co jest głównym działaniem toników.

Tę odżywkę do brwi i rzęs z MySecret używałam od dawna, aczkolwiek nie zauważyłam żadnego działania na wzrost brwi czy rzęs. Sprawdziła się natomiast przy makijażu aby utrzymać moje brwi w ryzach zamiast stosowania specjanych żeli :)

Zastanawiałam się czy pokazywać Wam tę próbkę kremu do cery problematycznej z Chantarelle. Jak widać stosowałam jedynie próbkę, która starczyła na 2 razy, więc nie mogę wydać opinii na temat działania kremu. Zaufam jednak osobie, od której tę próbkę dostałam (pani kosmetolog, u której byłam na praktykach) ponieważ bardzo go zachwalała. Jeśli macie ochotę na dobry (niestety dość drogi) krem, który dobrze wpływa na skórę problematyczną i pomaga walczyć z problemem to myślę, że warto wypróbować ten :)

O maseczkach z Ziai nie będe już po raz setny pisać, że je uwielbiam i bardzo dobrze działają na moją skórę. Tutaj widzicie trzy wersje maseczki nawilżającej od lewej są te najlepiej działające. O maseczkach z Ziai możecie więcej przeczytać tutaj.

Ostatnio do mojej wieczornej pielęgnacji włączyłam chusteczki do demakijażu. Nie zmywam nimi wszystkiego jak czasami niektórzy, tj. omijam oczy i zmywam jedynie podkład. Nie zastępuje to jednak całego demakijażu, jest jedynie początkiem tj właściwym demakijażem. Następnie myję twarz z resztek makijażu mleczkiem. Dzięki temu mam 100% pewność, że twarz jest czysta i gotowa na nałożenie kremu.

Dajcie znać, czy znacie jakies produkty z tego denka oraz co Wy ostatnio zużyliście :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 24 marca 2016

Jak dobrać odpowiedni kosmetyk?

Hejka! :*

W dzisiejszym poście chciałabym dać Wam kilka rad, które mam nadzieję pomogą Wam w doborze odpowiednich kosmetyków. Nie będę pisać konkretnie jak wybrać dobry podkład, krem, szampon, itd ale skupię się na ogólnych zasadach. Jeśli byłybście ciekawe konkretnych typów kosmetyków to piszcie, chętnie to także opiszę w osobnym poście :)

Teraz jednak przejdźmy do zasad, dzięki którym przebierając w setkach produktów w drogerii będziecie wiedzieć czym się kierować aby dokonać dobrego wyboru!

1. PRZED ZAKUPAMI ZRÓB RESEARCH
Zanim zdecydujesz się kupić jakiś produkt poczytaj na forach czy blogach różne recenzję różnych kosmetyków tego typu. To da Ci ogólny wgląd w plusy i minusy produktów i wchodząc do drogerii będziesz wiedzieć czego na pewno nie kupisz bo nikt tego nie polecił, a na co jednak warto zwrócić uwagę. Pamiętaj jednak żeby podchodzić do tego z rezerwą ponieważ każdy ma inne wymagania co do działania kosmetyków.

2. SŁUCHAJ SWOJEGO CIAŁA
Często produkty kosmetyczne są oznaczone jako te 50+, "do cery trądzikowej", "nawilżające", "matujące". Nie powinniśmy ślepo podążać za tym szufladkowaniem, ponieważ dla przykładu krem 40+ jest tak nazwany, ponieważ zapewne ma działanie silnie nawilżające i liftingujące. Jeśli mamy 25 lat i problem z bardzo suchą skórą czemu by nie spróbować takiego kremu? Nie mówię od razu żeby nakładać na siebie te ciężkie kremy 50+ ponieważ w młodym wieku nie jest to wskazane, aczkolwiek mając własny rozum i zapoznając się ze składem kosmetyku (o czym za chwilę) nie powinniśmy ślepo podążać za grupowaniem kosmetyków na tego rodzaju typy, ponieważ są one tak nazwane przez konkertne działanie.

3. NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ ETYKIETOM
Uważaj na to co producent umieszcza na etykietach kosmetyków chcąc zachęcić do zakupu. Często czytasz dużymi literami na etykiecie, że produkt nawilżający zawiera kwas hialuronowy lub glicerynę. W rzeczywistości może zawierać śladowe ilości kwasu hialuronowego, który w żaden sposób na nas nie zadziała, ponieważ jest go za mało. I w drugą stronę, gliceryna może być na drugim miejscu w składzie produktu i może jej być dużo. To nie zawsze dobrze, ponieważ gdy jest jej za dużo to ma działanie odwrotne-wyciąga wodę z naskórka. Najczęściej jednak mamy wypisane składniki aktywne, które wierzymy, że zadziałają bo to dla nich wybieramy konkretny produkt. A tak naprawdę są ich śladowe ilości, tego się wystrzegaj.

4. CZYTAJ SKŁAD KOSMETYKÓW
Jest to chyba najważniejsza, podstawowa zasada. Nie ważne co usłyszymy w recenzjach czy przeczytamy na etykiecie, cała prawda na temat produktu jest w jego składzie. Zawsze umieszczony jest na opakowaniu jako INCI. Tam znajdziemy wypisanne wszystkie składniki w kolejności malejącej jeśli chodzi o procentową zawartość w kosmetyku. Tam przeczytamy ile czego jest, czy kolagen widniejący na etykiecie faktycznie może Ci coś dać bo jest go przyzwoita ilość itd. Warto z grubsza poznać nomenklaurę INCI lub włączyć słownik INCI w internecie i przeanalizować skład przed zakupem.

5. STWÓRZ LISTĘ SKŁADNIKÓW ZAKAZANYCH
Posiadanie listy składników, które Ci szkodzą pozwoli Ci na wyeliminowanie nietrafionych zakupów. Jeśli np. masz cerę trądzikową wypisz wszystkie składniki komedogenne, jeśli suchą-wysuszające i podrażniające. Jeśli Twoje włosy nie lubią silikonów to stwórz ich spis. Noś taką listę ze sobą i przy zakupach sprawdz w składzie czy znajdują się tam te niedobre składniki. Z czasem możesz uzupełniać swoją listę o kolejne, które nie zdały egzaminu. Lub w drugą stronę, możesz wypisać składniki, które Twoja cera lub włosy uwielbiają i to ich przede wszystkim szukaj w INCI (nie na etykiecie).


Myślę, że te rady w jakiś sposób pomogą Wam przy kolejnych zakupach i w Waszej kolekcji będzie się pojawiać coraz mniej bubli kosmetycznych :)

Koniecznie napiszcie na dole jak Wy poszukujecie swoich idealnych produktów kosmetycznych :)
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 10 grudnia 2015

POZYTYW-organiczny krem z ekstraktem ze świeżego ogórka, Ava

Witam wszystkich!

Od długiego czasu szukam idealnego kremu do twarzy, zarówno na dzień jak i na noc. Na ten drugi chyba przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać, natomiast jeśli chodzi o pierwszy to chyba go znalazłam. Dzisiaj zapraszam wiec na recenzję organicznego kremu z ekstraktem ze świeżego ogórka z firmy Ava.

Krem, który kupimy za 30 zł (np. w Rossmanie) znajduje się w niedużym, plastikowym opakowaniu, które ma dość elegancką szatę graficzną, która ładnie prezentuje się na półce w łazience. Jego konsystencja jest typowa, nie za gęsta. Kolor kremu to brudny beż/żółty. Co do zapachu to nie jest zbyt piękny, ale tego można się po organicznym kremie spodziewać. Po nałożeniu na twarz produkt szybko się wchłania.

Producent mówi:
"Nawilża, odżywia i tonizuje. Łagodzi podrażnienia, rozjaśnia piegi i przebarwienia, działa ściągająco. Zawiera ekstrakt ze świeżego ogórka bogaty w witaminy B i C. Roślinne wyciągi, witamina E, naturalne oleje i woski kwiatowe odpowiednio pielęgnują i wzmacniają naturalne funkcje ochronne skóry. Polecany dla cery normalnej, tłustej i trądzikowej.
99% składników pochodzenia naturalnego!"

Szczerze? Wszystko opisane wyżej się sprawdza. Skóra twarzy jest przyjemnie nawilżona, a ściągnięcie nie jest wyczuwane, skóra jest po prostu napięta. Krem nie zapycha i idealnie nadaje się pod makijaż. Wszystkie te opisane wyżej cudne działania są sprawką świetnego składu kosmetyku, który jest dla mnie jego największym plusem. Jeśli ktoś choć trochę interesuje się tą tematyką to przedstawiam tutaj skład kremu wraz z przetłumacoznymi na polski nietórymi składnikami. Pamiętajcie, że największy wpływ ma pierwszych 5 składników, reszta też działa ale jest ich znacznie mniej w kosmetyku. Zauważcie, że w składzie brak m.in. parafiny, która często zapycha, a niezmiernie dużo jest tu ekstraktów z roślin i olejów :)

INCI: Aqua (woda), Lavandula Angustifolia Flower Water (lawendula lekarska), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej macadamia) , Olea Europaea Olive Oil (oliwa z oliwek), Phytosqualan (fitoskwalen), Cetearyl Alcohol (mieszanina alkoholu stearynowego i cetylowego), Coco-Glucoside (pochodna oleju kokosowego), Olea Europaea Fruit Oil (olej owocowy), Olea Europaea Oil Unsaponifiables (olej niezmydlający się), Hydrogenated Vegetable Oil (utleniony olej warzywny), Glyceryl Stearate (stearynian glicerolu), Glycine Soja Sterols, Beta-Sitosterol, Tocopherol (witamina E), Glycerin (gliceryna), Cucumis Sativus Fruit Extract (ekstrakt z ogórka), Zea Mays Starch Citric Acid, Sodium Carbonate, Cetaryl Glucoside, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Dehydroacetate, Xhantan Gum, Ferula Galbanifula Oil, Citrus Aurantium Oil, Ricinus Communis Oil, Sodium Ohytate.


Podsumowując:
PLUSY:
-cena
-SKŁAD!!
-wchłanianie
-nawilżenie
-nie zapycha
MINUSY:
-brak

Jak mogliście przeczytać krem ma świetny skład jak na produkt dostępny w drogerii za tak niską cenę. Sprawdza się świetnie do cery tłustej, nie zapycha porów, przyjemnie nawilża i dobrze sprawdza się pod makijaż. Jak dla mnie jest to mój idealny krem, mogę przestać szukać innego :)

A jakie Wy lubicie stosować kremy? Piszcie!

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie przez grudzień nagrywam dla Was VLOGMAS, czyli codzienne daily vlogi :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 12 listopada 2015

POZYTYW-tea ritual: mus do ciała i maseczka do twarzy, Organigue

Witajcie!

Należę do tej grupy osób, które nie wyobrażają sobie tygodnia bez maseczki na twarzy oraz kąpieli bez posmarowania później ciała pięknie pachnącym balsamem, musem lub masełkiem. Z tego też powodu produkty, które Wam dzisiaj przedstawię są regularnie przeze mnie wykorzystywane. Bardzo polubiłam się z detoksykującą maseczką do twarzy oraz musem do ciała z serii tea ritual z Organique.


Z produktami tej firmy spotkałam się już wcześniej i bardzo je sobie ceniłam, tak samo jest z bohaterami dzisiejszego postu. Organique oferuje klientom dobre jakościowo kosmetyki z dobrymi, głównie naturalnymi, składami. Co prawda ceny ich wyrobów nie należą do niskich jednak ja wychodzę z założenia, że lepiej zapłacić nieco więcej, a mieć pewność, że stosujemy coś wartościowego dla naszej skóry i urody.

Mus do ciała detoksykacja z serii tea ritual znajduje się w przezroczystym, plastikowym opakowaniu z elegancką zakrętką z emblematem firmy, imitowaną na metalową. Na opakowaniu znajdziemy etykietę z miłą dla oka szatą graficzną i wszelkimi niezbędnymi informacjami o składzie i działaniu kosmetyku. Sam produkt ma kolor błękitny oraz piękny, herbaciany zapach, który działa niezwykle orzeźwiająco. Konsystencja musu jest treściwa z delikatnymi drobinkami, które nie są wyczuwalne przy wcieraniu preparatu w skórę.

Producent mówi:
"Puszysty mus do każdego rodzaju skóry, o zapachu orzeźwiającej, zielonej herbaty. Polecany do codziennego stosowania. W połączeniu z maską do twarzy i żelem peelingującym do ciała pozwala na stworzenie aromatycznego, oczyszczającego domowego rytuału. Skóra po zabiegu odzyskuje blask, witalność, pozostaje promienna i pachnąca.
Składniki aktywne:
-ekstrakty z białej i zielonej herbaty: oczyszczają skórę z toksyn, działają antyoksydacyjnie
-masło Shea: regeneruje,  odżywia, chroni
-gliceryna roślinna: nawilża, zmiękcza
-witamina E w mikrokapsułkach: silny antyoksydant, chroni przed starzeniem
-kwas fitowy: poprawia nawilżenie, elastyczność, normalizuje
Sposób użycia: wmasuj mus w osuszoną skórę ciała."

Czy obietnice producenta się sprawdzają? Wiadomym jest, że detoksykacji czy działania anty-aging nie jesteśmy w stanie zaobserwować. Jednak po wmasowaniu musu w ciało po kąpieli obserwujemy nawilżenie i napięcie skóry. Przy regularnym stosowaniu kosmetyku jest ona nawilżona i przyjemna w dotyku. Do tego szybkie wchłanianie i piękny, orzeźwiający zapach sprawiają, że przyjemność wieczornej kapieli nie kończy się na moczeniu się w wannie ale także po tym. 


Detoksykująca maseczka do twarzy z serii rea ritual zamknięta jest w prawie identycznym, jednak nieco niższym opakowaniu. Jego estetyczny wygląd i wszelkie niezbędny informacje to wszystko czego można wymagać. Konsystencja maseczki jest żelowa z małymi, peelingującymi drobinkami wyczuwalnymi przy zmywaniu maseczki z twarzy. Zapach jest taki jak w przypadku musu, herbaciany i bardzo orzeźwiający.

Producent mówi:
"Aksamitna maska do pielęgnacji każdego rodzaju cery, o zapachu orzeźwiającej, zielonej herbaty. Polecana do stosowana 2-3 razy w tygodniu. W połączeniu z żelem myjącym i musem do ciała pozwala na stworzenie aromatycznego, oczyszczającego domowego rytuału. Skóra po zabiegu odzyskuje blask, witalność, pozostaje promienna i pachnąca.
Składniki aktywne:
-ekstrakty z białej i zielonej herbaty: oczyszczają skórę z toksyn, działają antyoksydacyjnie
-gliceryna roślinna: nawilża, zmiękcza
-olej z pestek winogron: regeneruje, odżywia i chroni skórę
-witamina E w mikrokapsułkach: silny antyoksydant, chroni przed starzeniem
-kwas fitowy: poprawia nawilżenie, elastyczność, normalizuje
Sposób użycia: na oczyszczoną skórę twarzy równomiernie nałóż maskę. Po 20 minutach usuń nadmiar wacikiem zwilżonym tonikiem lub zmyj wodą."

I teraz konfrontacja obietnic z prawdą. Ja bardzo działanie tej maseczki lubię. Znowu nie jestem w stanie potwierdzić działania detoksykującego i antyoksydacyjnego. Jestem w stanie natomiast powiedzieć, że po użyciu maseczki skóra twarzy jest napięa, oczyszczona, odżwieżona i przyjemnie gładka. Jest idealna kiedy chcemy oczyścić twarz ale równocześnie mamy ochotę na małe spa i odprężenie się. 


Podsumowując, oba produkty z serii tea ritual bardzo przypadły mi do gustu i z chęcią po każdy z nich sięgam w codziennej pielęgnacji. Zachęcam i Was do wypróbowania tych kosmetyków, myślę, że się nie zawiedziecie :)

Jakie są Wasze ulubione produkty z Organique?

P.S. Zapraszam serdecznie na mój kanał na YouTube gdzie w poniedziałek pojawił się film z całą kolekcją moich produktów do ust :)


Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 22 października 2015

Projekt denko #9

Siemka! :)

Z racji tego, że od początku tego miesiąca jestem już we Wrocławiu na studiach i zmieniam mieszkanie, przyszedł czas żeby pożegnać się ze zużytymi w ostatnim czasie produktami. Dlatego też zapraszam Was na mały projekt denko :)
Co do mojego końca wakacji to zapraszam też na ostatniego wakacyjnego vloga:

Wszystkie zużyte kosmetyki prezentują się następująco:
Jak widzicie głównie znalazły się tu produkty do pielęgnacji ciała, ale przemyciło się też kilka innych rzeczy, więc zaczynamy po kolei :)

Ostatnio nie było u mnie tygodnia bez przynajmniej dwóch dni, w których nakładałam na twarz maseczkę. Zachowały mi się dwa opakowania, reszta pewnie przez gapiostwo wylądowała w koszu ;) Pierwsza jest maseczka na twarz, szyję i dekolt głęboko nawilżająca SOS z Eveline Cosmetics. Dawała przyjemne uczucie nawilżonej i gładkiej skóry aczkolwiek był to efekt chwilowy. Ma w sobie kilka fajnych składników nawilżających, więc możliwe, że przy regularnym stosowaniu dawałaby dobre efekty.
Maska anty-stres z Ziai przydawała się na chwile kiedy chciałam trochę odpocząć. Ma przyjemny zapach i pozostawia naszą skórę gładką i przyjemnie naprężoną.

Udało mi się w ostatnim czasie zużyć dwa produkty nawilżające do ust. Pierwszym jest rumiankowa pomadka z Alterry. Dawała uczucie nawilżenia i dobrze pielęgnowała usta ale bardzo nie przypadł mi do gustu jej zapach i smak, więc raczej do niej już nie wrócę.
Drugą pomadką jest waniliowy Carmex. Myślę, że praktycznie każdy słyszał o jego wspaniałym działaniu, nawilżeniu. Ja zgadzam się ze wszystkimi pozytywnymi opiniani na jego temat. Co może się wydawać dziwne, jego zapach i smak mi nie przeszkadzają, wręcz je lubię a z tego co zdążyłam zauważyć to ludzie albo te pomadki uwielbiają albo nienawidzą. Ja jestem zdecydowanie w tej pierwszej grupie :)

Kolejną zużytą rzeczą jest moja ukochana pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciwko zaskórnikom z serii liście manuka z Ziai. Uwielbiam ją za uczucie odświeżenia, lekki peeling i idealnie oczyszczoną skórę twarzy po jej użyciu. Nie wyobrażam sobie porannego mycia twarzy bez tego produktu, zdecydowanie jestem na tak co potwierdza kolejne opakowanie pasty stojące na półce w łazience.

O tym produkcie też często możecie ode mnie usłyszeć, ponieważ praktycznie od roku non stop używam pianek do depilacji z tej firmy. Tu widzicie akurat piankę do golenia zielone jabłko z Isany. Dzięki niej nie mam żadnych podrażnień a sama depilacja trwa dosłownie chwilę.

Kremowe mydło arganowe z Ziai lubiłam za to, że dobrze się pieniło i nie wysuszało mojej skóry po kąpieli jednak ma ono dość specyficzny zapach, który mnie niestety drażnił. Przez to kąpiel nie była tak przyjemna jakby mogła być. Jeśli komuś nie przeszkadza zapach to śmiało niech sięga po to mydło.

I na koniec trzy produkty do włosów. Pierwszy z lewej jest szampon total repair extreme z Loreal Elseve. Jest to kompletny bubel zużyty do mycia pędzli. Przy stosowaniu na włosy były one po umyciu bardziej tłuste i brudne niż przed. Nie wiem dlaczego tak się działo, ale po wyschnięciu sklejały się w strąki i wyglądały bardzo nieestetycznie.
Drugi jest szampon moc i blask z Timotei, który z kolei bardzo lubię i ostatnio stosuję regularnie. Nie obciąża włosów i nie ma SLS-ów więc jest dość łagodny, co też w nim cenię. Po umyciu włosy są sypkie, błyszczące i miękkie.
Ostatnią rzeczą jest odżywka do włosów full hair 5 z Syoss. Niekoniecznie sprawdzało się pięć obietnic producenta jednak przy moich wiecznie poplątanych włosach sprawdziła się idealnie. Po nałożeniu jej na kilka minut nie miałam kompletnie trudności z rozczesaniem włosów.


Tak prezentują się dokładniej wszyskie zużyte ostatnio przeze mnie produky. Trafiło się wsród nich kilka bubli co zdaża się stosunkowo rzadko u mnie, ale też są tu rzeczy, które stosuję regularnie i po wykończeniu jednego opakowania od razu sięgam po następne.

Jeśli chcecie posłuchać troche wiecej o tych produktach to zapraszam do obejrzenia filmu:

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!