Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 października 2016

Projekt denko #14

Hej wszystkim!

Dzisiaj przychodzę do Was z projektem denko, w którym opowiem co nie co o ostatnio zużytych przeze mnie kosmetykach.

Tak prezentują się one wszystkie:

Zaczynając po kolei od największych produktów:
Mamy tutaj dwa zużyte szampony, których używałam na przemian.
Szampon Moc i Blask z Timotei towarzyszy mi od dawna, moje włosy bardzo go lubią i są po umyciu gładkie i lśniące.
Jeśli jednak potrzebuję mocnego oczyszczenia włosów i skóry głowy sięgałam po Volume Lift z Syossa. Szampon ten nie ma zbyt dobrego składu ale nadaje się do mocnego mycia od czasu do czasu. Przy dłużyszym stosowaniu moje włosy reagowały na niego tępością i były bardzo suche.

Oba te cudeńka zachwyciły mnie przede wszystkim swoim zapachem.
Nektar do kąpieli Bloom Essence z Organique wlewałam do wanny kiedy brałam dłuższą kąpiel. Zapewniało mi to po pierwsze miły, kwiatowy, słodki zapach. Po drugie bardzo dobrze nawilżało ciało, które moczyło się w wodzie :)
Drugim produktem jest balsam do ciała o zapachu orchidei z Body Soul Welness. Tutaj też zapach był cudowny, słodki i kwiatowy, działanie natomiast gorsze. Nie odczułam zbyt dużego nawilżenia, a przy wmasowywaniu produktu w ciało był on jakby suchy sam w sobie, wchłaniał się i nic nie dawał oprócz przyjemnego zapachu.

Zużyłam też dwie bardzo lubiane przeze mnie perfumy.
Sweet Rose z La Rive uważam za świetną z jej kategorii cenowej, która jest niska i przstępna. Zapach określiłabym jako różany, słodki, lekki. Nie utrzymywał się specjalnie długo ale nie wymagajmy za dużo :)
Beyonce Heat to woda toaletowa, której zapach określiłabym jako intensywny, cieższy, ale też słodki. Utrzymuje się on dłużej niż w poprzednim przypadku.

Teraz czas na kolorówkę.
Wykończyłam mój ulubiony od roku podkład True Match z L'Oreal Paris w odcieniu 1N Ivory. Już zaopatrzyłam się w kolejny, ponieważ podkład daje ładny, naturalny efekt. Więcej o nim możecie przeczytać tutaj! 
Kolejnym zdenkowanym produktem jest puder Translusent Loose Powder z Kobo, który bardzo dobrze i na długo matowił cerę, a także nadawał się pod oczy do utrwalenia korektora. Z pewnością do niego wrócę kiedy tylko wykończę obecnie używany.
Z produktów do ust nie jestem zadowolona, bezbarwna pomadka Axotret nawilżała usta jedynie na chwilę, później były one dwa razy bardziej suche.
Co do błyszczyka, jest to nr 24 Just Gorgeous z Essence, sam kolor był ładny, soczysty i malinowy. Jednak zepsuł się i dlatego musiałam go wyrzucić.

Zużyłam też dwa oczyszczające plastry na nos z Douglasa. Działają jak każde tego typu plastry, są dość mocne i boleśnie się je zrywa. Dobrze oczyszczają i pozbywają się zaskórników otwartych, jednak nie robią tego w 100%.
Co do maseczki regenerującej z Ziai to bardzo ją polecam, pięknie rozświetla i napina skórę twarzy. Bardzo lubię ją używać kiedy moja twarz jest zmęczona i szara, co w okresie jesienno-zimowym zdarza się dość często.

Tak prezentuje się całe denko, dajcie znać czy znacie jakieś produkty, które pokazałam i co o nich sądzicie! :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na filmy, które pojawiły się przez ostatnie 2 tyg na moim kanale na YouTube:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 11 sierpnia 2016

NEGATYW-Eveshadow Base, Wibo

Hej hej!

Na moim blogu można znaleść dużą liczbę postów z pozytywną recenzją produktów kosmetycznych. Jednak raz na jakiś czas znajdą się też  kosmetyki, które nie do końca mnie zachwyciły. Tak jest też z bohaterem dzisiejszego posta czyli bazą pod cienie z Wibo. Sama firmę bardzo lubię, mam kilka lakierów do paznokci, paletkę cieni i puder i bardzo dobrze się sprawdzają. Baza jednak nie przypadła mi do gustu. Dlaczego? O tym poniżej :)
Baza znajduje się w okrągłym, plastikowym opakowaniu, któe dodatkowo zapakowane jest w ładny, czarno-złoty kartonik. No i tu już pierwszy minus, opakowanie jest tak wąskie, że produkt bardzo ciężko się z niego wyciąga. Może jeśli ktoś ma małe palce i całkiem obcięte paznokcie to będzie okej, ale ja muszę wyciągać go małym palcem i w dodatu wszystko od razu ląduje pod paznokciem... Opakowanie jest bardzo niepraktyczne, nie wyobrażam sobie jak będę wydobywać produkt pod koniec używania.
Sama konsystencja bazy jest woskowa, kolor przezroczysto-szary. Jeśli szukacie bazy, która dodatkowo wyrówna wam koloryt to niestety się zawiedziecie. Ja kupiłam ją nie czytając o niej niz wcześniej i trochę się zawiodłam, że jest przezroczysta.


Producent mówi:
"Przedłuża trwałość cieni, wygładza i rozjaśnia skórę. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne, nie rolują siię w załamaniach powiek, nawet po wielu godzinach. Zawiera wit. E i wosk pszczeli."

Na pewno mogę się zgodzić, że ładnie wygładza i rozjaśnia nam skórę powiek. Jednak dość ciężko nakłada się na nią cień, staje się bardzo tępa. Czy kolory są intensywniejsze? To możecie ocenić na zdjęciu poniżej. Przy jasnych kolorahc raczej nie widać różnicy, przy ciemniejszych faktycznie podbija kolor ale trzeba umiejetnie nałożyć cień, bo inaczej dzieje się to nierównomiernie i powstają brzydkie plamy. Starałam się to ukazać na zdjęciu. Dzięki swojej woskowej konsystencji zapobiega zbieraniu się cieni w załamaniach, ale nie sądzę, że na wiele godzin. U mnie działała jak większość baz, po 6-7 godzinach już nie wyglądało to ładnie.


Podsumowując:
PLUSY:
-rozjaśnienie i wygładzenie powiek
-zapobieganie zbierania się cieni w załamaniach
MINUSY:
-niepraktyczne opakowanie
-nie ujednolici nam kolorytu powiek
-przy nieumiejętnie nałożonych cieniach tworzy z nich brzydkie plamy


Dajcie koniecznie znać, czy znacie tę bazę i jak się u Was sprawdza :) Ja zapewne wykończę ją ale później na pewno sięgnę po inną. Jakie sa Wasze ulubione?

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam serdecznie na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się ostatnio kilka filmów. Zastanawiam się też nad zrobieniem rozdania na kanale, co byście chcieli aby znalazło się w tym rozdaniu? Piszcie w komentarzach tu lub pod filmami! <3



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 14 lipca 2016

Projekt denko #13

Hej!

Zapraszam dzisiaj na projekt denko, czyli krótkie podsumowanie ostatnio zużytych kosmetyków i kilka słów o każdym z nich :)

Wszystkie zużyte kosmetyki wyglądają tak:

A teraz po kolei :)

Na początek dwa produkty do włosów z Gliss Kur. Pierwszy to odżywka Ultimate Repair. Przede wszystkim sprawdziła się w ułatwieniu rozczesywania włosów, do czego w głównej mierze powinna służyć. Nie obciążała włosów, ale nie robił też nic więcej, brak tu odczuwalnej odbudowy lub nawilżenia włosów.
Drugą rzeczą jest maska przeciw rozdwajaniu się końcówek, która też się sprawdziła ale już nie jeśli chodzi o jej przeznaczenie. Na pewno po jej użyciu włosy były gładkie, nie puszyły się, nie były też obciążone. To sprawia, że możemy przeciwdziałać rozdwajaniu końcówek ale na pewno jeśli mamy już taki problem to maska nam nie pomoże, nie "sklei" na nowo rozdwojonych końców. Ba, żaden produkt nam tego nie zapewni ze względu na budowę włosa, który jest martwy (żywa jest jedynie cebulka).

Kolejnym produktem do włosów jest szampon Moc i Blask z Timotei, którego pełno jest na moim blogu, ponieważ co pewnien czas lubię do niego wracać. Ma w składzie naturalne ekstrakty, ale też niestety znajdziemy tam SLS. Szampon dobrze się pieni, nie wysusza włosów i nie plącze ich.
Drugą rzeczą, którą widzicie jest pianka do golenia z gliceryną z Isany. Też często pojawia się na blogu, bo nie wyobrażam sobie używania niczego innego. Pianka ma ładny, choć chemiczy zapach, skóra po goleniu nie jest podrażniona, a wręcz nawilżona i wypielęgnowana. Jedyne do czego mogę się przczepić to wydajność, z tym jest lepiej zdecydowanie w żelach do golenia tej marki.

Będąc dalej w tematyce "prysznicowej" zużyłam dwa produkty do mycia ciała z firmy Baylis&Harding, a mianowicie żel pod prysznic i płyn do kąpieli. Oba produkty miały mocny, cytrusowy zapach i piękny, perłowy kolor. Wszystko to wraz z opakowaniem sprawiało, że wyglądały bardzo luksusowo. Myślę jednak, że jest to jedynie zabieg marketingowy, bo samo działanie było przeciętne, produkty słabo się pieniły, nie wysuszały skóry ale też nie pozostawiały jej nawilżonej.

Antyperspiran Active z Ziai to kolejny znany na blogu produkt, od dawna jestem mu wierna, ponieważ ma przyjemny, orzeźwiający zapach, dobrze chroni i jest wygodny w użyciu. Zastanawiam się jednak na wypróbowaniu innych antyperspirantów z Ziai.
Drugiego kosmetku ze zdjęcia chyba nie muszę przedstawiać, płyn micelarny z Garniera zna chyba każdy :) Dobrze zmywa nawet wodoodporny makijaż (chociaż wymaga to dłuższego przytrzymania wacika na oku), a także nie podrażnia. Lato jest okresem kiedy dopada mnie alergia, a moje oczy są bardzo wrażliwe i podrażnione. Używanie tego płynu nie podrażnia ich bardziej, więc bez przeszkód mogę zmyć makijaż.

Następnym zużytym produktem jest krem Oxygenating&Moisturizing z Naobay. Jest to próbka, którą znalazłam w BeGlossy i bardzo polubiłam. Krem przyjemnie nawilżał skórę twarzy, a nawilżenie długo się utrzymywało, jeśli wieczorem użyłam kremu to skóra była nawilżona aż do rana.
Drugim kosmetykiem jest baza pod cienie Focus&Fix Eye Primer z Makeup Revolution. Miałam ją dość długo, była wydanja i dobrze się sprawdzała. Miała odcień skóry, więc wyrównywała koloryt powiek, podbijała kolor cieni i sprawiała, że długo utrzymywały się na powiece. Jeśli chcecie dokładniej przyjrzeć się jej działaniu to zapraszam na jej recenzję ---> klik

Dwa opakowania chusteczek do demakijażu firmy Rival de Loop potwierdzają, że używam ich codziennie. Nie chodiz o konkretnie te, ale generalnie o chusteczki do demakijażu, którymi zmywam sobie podkład, korektor oraz pomadkę Dopiero po takim wstępnym oczyszczeniu skóry myję twarz mleczkiem do demakijażu dzięki czemu mam pewność, że skóra jest dobrze oczyszczona. Te konkretnie chusteczki są trochę mało nasączone dlatego wolałabym przerzucić się na lepsze, dajcie znać w komentarzach jakie polecacie :)
Ostatnimi produktami są maseczki z Ziai: płatki róży z kwasem kialuronowym oraz maska anty-stres. Ta pierwsza bardzo dobrze i głęboko nawilża, więc jeśli potrzebujecie takiego efektu to polecam sięgnąć po nią zamiast zwykłej, nawilżającej. Druga maseczka ładnie rozjaśnia nam skórę, przez co wygląda ona na zdrową i promienną.

To już wszystkie kosmetyki, jakie zużyłam w ostatnim czasie. Jeśli chcecie usłyszeć nieco więcej o tym projekcie denko to zapraszam na film:



Buziaki! :*


P.S. Jeśli jeszcze nie widzieliście ostatnich filmów na moim kanale na YouTube to zapraszam:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 7 kwietnia 2016

POZYTYW-tusze L'Oreal Paris, Volume Milion Lashes Extra Black & Noir Feline

Witajcie!

Jakiś czas temu dotarła do mnie cudowna przesyłka od L'Oreal Paris Polska, a w niej zawarte były dwa tusze do rzęs z serri Volume Milion Lashes, a mianowicie Extra Black oraz Noir Feline. Dzisiaj postanowiłam napisać krótkę recenzję tych produktów, ponieważ mnie zachwyciły. Jeśli chcecie zobaczyć jak tusze prezentują się na żywo na rzęsach to zapraszam na test na żywo, który jest na moim kanale na YouTube:

Przechodząc już jednak do recenzji, w takim eleganckim opakowaniu otrzymałam naszych dwóch małych bohaterów:

Oba tusze znajdują się w standardowej wielkości opakowaniach z bardzo elegancją szatą graficzną. Połączenie czerni, złota oraz ciemnej zieleni na pewno przykuwa uwagę. Oba opakowania przy zakręcaniu wydają cichy dźwięk kliknięcia co upewnia nas, że tusz jest dokładnie zamknięty i chroni przed jego wysychaniem.


Tusz Extra Black miałam już kiedyś okazję używać i nada uważam, że jest wart swojej ceny i bardzo dobrze się sprawuje. Ma dużą, silikonową szczotę, która ślicznie rozczesuje i rozdziela rzęsy. Do tego, jak sama nazwa wskazuje sprawia, że rzęsy są czarne i przez to wydają się gęstrze niż normalnie. Dwie warstwy tuszu wyglądają naprawdę slicznie, rzęsy są podkreślone ale nie jest to efekt nahalny-idealny na co dzień.

Tusz Noir Feline ma nieco wydziwnioną szczoteczkę, także silikonową. Jest ona z jednej strony zakrzywiona, dzięki czemu przy maloaniu uzyskujemy efekt kociego oka, tzn bardzo podkreślone są rzęsy przy zewnętrznym kąciku oka. Ta mascara także ładnie rozdziela rzęsy ale potrzeba chwili aby się przyzwyczaić do operowania tą szczoteczką. Po aplikacji dwóch warstw rzęsy są czarne, rozdzielone, mega wydłużone (zwłaszcza w zewnętrznym kąciku) więc daje nam to efekt pięknego, wieczorowego wachlarza rzęs. Ja się w tym efekcie zakochałam, ponieważ uwielbiam takie wyraziste spojrzenie.



Podsumowując:
PLUSY:
-rzęsy są czrne
-rozdzielenie rzęs
-efekt dzienny (Extra Black)
-efekt wachlarza rzęs (Noir Feline)
MINUSY:
-trzeba przyzwyczaić się do dość dużych rozmiarów szczoteczek

A jakie są Wasze ulubione i niezastąpione tusze do rzęs? Piszcie! :*

P.S. Zapraszam jeszcze raz na film o tych produktach gdzie zobaczycie jak zachowują się przy nakładaniu i jak wyglądają na rzęsach :) A także na film, który ostatnio pojawił się na kanale :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 3 grudnia 2015

Ulubieńcy-listopad 2015

Witajcie kochani!

Za nami listopad, czas więc na podsumowanie kosmetycznych ulubieńców. O dziwo znalazły się tu w większości rzeczy do makijażu, zazwyczaj więcej jest pielęgnacji :)
Dodatkowo zapraszam Was do obejrzenia filmu z ulubieńcami, ponieważ pokazuję tam dodatkową rzecz jaką jest Uber czyli nowa forma taksówki. Z filmu też możecie dowiedzieć się jaki jest kod na darmowy przejazd, więc zapraszam :)


A jeśli chodzi o kosmetyki to tutaj znajdują się wszyscy ulubieńcy:

Nie jest ich dużo ale za to ilość nadrabiają jakością ;)

Pierwszym ulubieńcem jest nowa formuła L'Oreal True Match. O tym podkładzie dużo było zarówno na blogu (recenzja klik) jak i na YouTube (pierwsze wrażenie klik). Już wtedy mówiłam o nim pozytywne rzeczy ale dałam sobie czas na przetestowanie go w 100%, w różnych warunkach itd. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych podkładów w ogóle. Ma lekką konsystencję, dobrze rozprowadza się na twarzy. Nadaje jej nieskazitelny, gładki wygląd i wyrównany koloryt. Jednyą wadą może być dość lekkie krycie, ale na dni kiedy moja skóra wygląda w miarę dobrze sprawdza się idealnie!

Następną rzeczą do makijażu jest puder transparentny z Kobo. Nie ma on co prawda dołączonego puszku do aplikacji, aczkolwiek na używam w tym celu pędzla i efekt jest świetny. Puder wtapia się w podkład i skórę przez co wygląda bardzo naturalnie. Matowi cerę na dość długi okres czasu, fajnie utrwala nasz makijaż.

Kolejna rzecz z Kobo, a mianowicie tusz do rzęs Ideal Volume Mascara z limitowanej edycji. Nie sądziłam, że taka zwykła, silikonowa szczoteczka może zdziałaś takie cuda. Tusz ślicznie rozdziela rzęsy i je wydłuża. Nie zdażyło mi się aby używając go mieć sklejone rzęsy. Dzięki temu świetnie nadaje się do wykonania szybkiego makijażu kiedy chcemy aby nasze rzęsy były ładnie rozdzielone i wydłużone.

Ostatnim ulubieńcem jest coś do pielęgnacji. Od pewnego czasu szukałam dobrego kremu z wysokim filtrem przeciwsłonecznym. Jednak ceny takich kremów w aptekach nieco mnie przerażały. Dlatego zdecydowałam się na matujący krem do twarzy SPF 50+ z Ziai Med i nie żałuję. Krem nie jest jak większość tych z wysokim faktorem, tzn nie pozostawia na twarzy białej warstwy. Nie wchłania się całkowicie, aczkolwiek film pozostawiony przez niego nie przeszkadza np w nałożeniu makijażu.



Tak prezentują się moi listopadowi ulubieńcy! A co Wy polubiliście w tym minionym miesiącu? Dajcie koniecznie znać w komentarzach! :)

P.S. Zapraszam Was serdecznie na VLOGMAS 2015 na moim kanale na YouTube gdzie od 1 do 24 grudnia staram się codziennie wrzucać dla Was vlogi z moich przygotowań do Świąt :)



Buziaki! :*


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 1 października 2015

Ulubieńcy-wrzesień 2015

Witajcie!

Przyszedł czas na pokazanie Wam kosmetyków, które szczególnie polubiłam we wrześniu, czyli moim ostatnim miesiącu wakacji. W chwili gdy to czytacie jestem już z powrotem na studiach. Wakacje upłynęły mi na spotkaniach ze znajomymi, szukaniu nowego mieszkania na studia, pracy w barze oraz podrózy do Paryża. Z tego ostatniego mam dla Was małą relację w formie vlogów, tutaj znajdziecie ostatni z nich:

Ale teraz przejdźmy już do tematu postu czyli kosmetyków.
We wrześniu często używałam trzech widocznych powyżej produktów do makijażu oraz jednego do pielęgnacji. Lecimy więc po kolei :)

Odkąd kupiłam w Paryżu maseczkę oczyszczającą Mask Of Magnaminty firmy Lush używam jej regularnie raz w tygodniu. Widzę w niej same pozytywne rzeczy, po pierwsze jest wykonana tylko z naturalnych składników, po drugie jej działanie sprawdza się za każdym razem. Ma piękny, miętowy zapach, zielony kolor i dość duże peelingujące drobinki. Po nałożeniu jej na twarz czujemy odświeżenie i oczyszczenie. Przy zmywaniu jej dodatkowo peelingujemy skórę, a następnie możemy wyczuć jaką gładką i czystą mamy twarz. Dodatkowo przez zawarte w niej składniki maseczka nie wysusza skóry przy jednoczesnym oczyszczaniu. Jeśli chcecie dowiedzieć się o niej więcej to zapraszam do przeczytania recenzji (klik).

Teraz zaczynają się produkty do makijażu. Pierwszym jest róż do policzków z TCW The Color Workshop. Kiedyś podobny róż tej samej firmy był w moich ulubieńcach, jednak tamten sprawdzał się na okres letni, a ten będzie idealny na okres przejściowy między latem i jesienią. Odcień tego różu określiłabym jako różowo-brzoskwiniowy bez drobinek o tonach lekko zimnych. Jeśli umiejętnie go nałożymy to tworzy śliczny, naturalnie wyglądający rumieniec na policzkach. Jednak trzeba uważać bo można zrobić nim brzydką plamę i ciężko go wtedy rozetrzeć.

W moim codziennym, wrześniowym makijażu nie mogło zabraknąć tego ciemnobrązowego matowego cienia do powiek nr 750 Chocolate Chic z Maybelline. Idealnie nadaje się do nakładania w załamanie powieki, tworzy głębie oka w zwykłym, codziennym makijażu. Ma dość dobrą pigmentację i trwałość, z łatwością też się go blenduje z innymi cieniami.

Drugim produktem do makijażu oka jaki używałam ostatnio codziennie jest eyeliner w pisaku Superliner Superstar z L'Oreal Paris. Bardzo wygodnie maluje się nim czarną kreskę na powiece, jednak ja musiałam się przestawić z malowania jej pędzelkiem na formę pisaka i kreski często wychodziły mi dość grube :) Ale jak już dojdzie się do wprawy to namalowanie kreski trwa dosłownie chwilę. Eyeliner jest trwały, potrafi przetrwać w idealnym stanie cały dzień.


Tak prezentują się moi wrześniowi ulubieńcy. Jeśli macie ochotę posłuchać o każdym z tych produktów nieco więcej to serdecznie zapraszam Was na mój kanał na YouTube gdzie znajdziecie film z ulubieńcami :)

Jak zawsze w komentarzu podzielcie się co Wy pokochaliście we wrześniu :)
Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 2 lipca 2015

Ulubieńcy-czerwiec 2015

Witajcie!

Po małej przerwie wracam z postami :) Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moje ulubione czerwcowe kosmetyki, więc zapraszam do czytania, a także obejrzenia filmu o nich na YouTube:


W minionym miesiącu najbardziej przypadły mi do gustu cztery produkty:
Są to dwie rzeczy pielęgnacyjne oraz dwie do makijażu, więc zaczynamy :)

Krem do rąk Max Repair z firmy Evree idealnie sprawdził się do moich wiecznie suchych dłoni. Stosuję go regularnie co wieczór przed pójściem spać, ponieważ dość długo się wchłania. Ma przyjemny zapach i idealnie nawilża tworząc na dłoniach okluzję zatrzymującą wodę w naskórku. To wszystko głównie za sprawą gliceryny i mocznika znajdujących się już na początku składu. A jeśli już o składzie mowa, to także jest bardzo dobry, brak w nim np. parabenów. Polecam każdej osobie, która chce poradzić sobie z suchymi, nieprzyjemnymi w dotyku dłońmi.

Krem nawilżający z mocznikiem z Isana Med także towarzyszy mi co wieczór. Przyjemnie i długotrwale nawilża moją twarz, uczycie to utrzymuje się aż do rana kiedy to przemywam skórę. Jest dość tłusty i treściwy, więc raczej nie będzie się nadawał pod makijaż, ale do wieczornej pielęgnacji za to sprawdzi się idealnie.

Jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe to urzekł mnie w tym miesiącu puder sypki Soft Mat Loose Powder w odcieniu 1 Natural z Manhattanu. Do jego aplikacji używam dołącznej gąbeczki (a nie jak zazwyczaj pędzla) co umożliwia idealne wprasowanie pudru w skórę. Daje to bardzo naturalny efekt prz naprwdę dobrym zmatowieniu twarzy. Utrzymuje się też przez to długo nawet w takie upalne dni jak teraz.


I na koniec ulubieniec wrzechczasów czyli tusz do rzęs Studio Lash Instant Volume z Miss Sporty. Nawet jeśli używam innych mascar i tak w końcu wracam do tej. Tak było i teraz, na nowo się w niej zakochałam. Cudownie wydłuża, pogrubia i rozdziela moje rzęsy Przy dwóch warstwach efekt jest wow! Można zapomnieć o cieniu do powiek, sma tusz "robi" nam cały make up :) Jedyne czego mi w nim brakuje to podkręcenia rzęs ale cóż, wiadomo, nie można mieć wszystkiego :)


A co Wy polubiliście najbardziej w czerwcu?
Buziaki! :*





Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!