Pokazywanie postów oznaczonych etykietą negatyw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą negatyw. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2016

NEGATYW-Eveshadow Base, Wibo

Hej hej!

Na moim blogu można znaleść dużą liczbę postów z pozytywną recenzją produktów kosmetycznych. Jednak raz na jakiś czas znajdą się też  kosmetyki, które nie do końca mnie zachwyciły. Tak jest też z bohaterem dzisiejszego posta czyli bazą pod cienie z Wibo. Sama firmę bardzo lubię, mam kilka lakierów do paznokci, paletkę cieni i puder i bardzo dobrze się sprawdzają. Baza jednak nie przypadła mi do gustu. Dlaczego? O tym poniżej :)
Baza znajduje się w okrągłym, plastikowym opakowaniu, któe dodatkowo zapakowane jest w ładny, czarno-złoty kartonik. No i tu już pierwszy minus, opakowanie jest tak wąskie, że produkt bardzo ciężko się z niego wyciąga. Może jeśli ktoś ma małe palce i całkiem obcięte paznokcie to będzie okej, ale ja muszę wyciągać go małym palcem i w dodatu wszystko od razu ląduje pod paznokciem... Opakowanie jest bardzo niepraktyczne, nie wyobrażam sobie jak będę wydobywać produkt pod koniec używania.
Sama konsystencja bazy jest woskowa, kolor przezroczysto-szary. Jeśli szukacie bazy, która dodatkowo wyrówna wam koloryt to niestety się zawiedziecie. Ja kupiłam ją nie czytając o niej niz wcześniej i trochę się zawiodłam, że jest przezroczysta.


Producent mówi:
"Przedłuża trwałość cieni, wygładza i rozjaśnia skórę. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne, nie rolują siię w załamaniach powiek, nawet po wielu godzinach. Zawiera wit. E i wosk pszczeli."

Na pewno mogę się zgodzić, że ładnie wygładza i rozjaśnia nam skórę powiek. Jednak dość ciężko nakłada się na nią cień, staje się bardzo tępa. Czy kolory są intensywniejsze? To możecie ocenić na zdjęciu poniżej. Przy jasnych kolorahc raczej nie widać różnicy, przy ciemniejszych faktycznie podbija kolor ale trzeba umiejetnie nałożyć cień, bo inaczej dzieje się to nierównomiernie i powstają brzydkie plamy. Starałam się to ukazać na zdjęciu. Dzięki swojej woskowej konsystencji zapobiega zbieraniu się cieni w załamaniach, ale nie sądzę, że na wiele godzin. U mnie działała jak większość baz, po 6-7 godzinach już nie wyglądało to ładnie.


Podsumowując:
PLUSY:
-rozjaśnienie i wygładzenie powiek
-zapobieganie zbierania się cieni w załamaniach
MINUSY:
-niepraktyczne opakowanie
-nie ujednolici nam kolorytu powiek
-przy nieumiejętnie nałożonych cieniach tworzy z nich brzydkie plamy


Dajcie koniecznie znać, czy znacie tę bazę i jak się u Was sprawdza :) Ja zapewne wykończę ją ale później na pewno sięgnę po inną. Jakie sa Wasze ulubione?

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam serdecznie na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się ostatnio kilka filmów. Zastanawiam się też nad zrobieniem rozdania na kanale, co byście chcieli aby znalazło się w tym rozdaniu? Piszcie w komentarzach tu lub pod filmami! <3



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

niedziela, 8 lutego 2015

NEGATYW-body scrub vanilla&argan, Jardins de Provence

Hej hej!


Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o peelingu do ciała, który kupiłam w Biedronce. Jest to body scrub vanilla&argan z  Jardins de Provence. Nie do końca mogłam się zdecydować czy jest to dobry czy zły produkt, ale w końcu zdecydowałam, że nie używa mi się go zbyt dobrze i dlatego klasyfikuję go jako negatyw. Jednak ma swoje plusy, o których zaraz opowiem.


Peeling znajduje się w płaskim słoiku, który nieco przypomina opakowania Organique. Szata graficzna jest ładna, wyraźnie widać najważniejsze informacje. Sam produkt ma gęstą konsystencję i żółty kolor. Znajdują się w nim duże drobinki peelingujące.


Peeling ma dość fajne działanie, mocno ściera przez co skóra jest oczyszczona i gładka. Na plus jest również fakt, że produkt nie wysusza skóry. Jednak jest mało wydajny, całe opakowanie wystarcza na około 5 zastosowań. Dodatkowo zapach tego peelingu jest (w moich odczuciach) straszny. Bardzo chemiczny, sztuczny, duszący. Możliwe, że ma coś wspólnego z wanilią i olejem arganowym, ale głównie ze względu na zapach nie miałam żadnej przyjemności z używania go.


Podsumowując:
PLUSY:
-oczyszcza
-nie wysusza
MINUSY:
-zapach
-wydajność
-parafina na pierwszym miejscu w składzie

Jeśli nie przeszkadzają Wam sztuczne, mocne zapachy to możliwe, że będziecie z tego peelingu zadowoleni, bo co do działania nie mam zastrzerzeń. Jednak zapach przeważył nad tym, że chciałam jak najszybciej go wykończyć i na pewno po niego nie sięgnę ponownie. Uważam, że za tą cenę (ok 10 zł) można znaleźć ładniej pachnące, równie dobre produkty.

Znacie te peelingi?

P.S. Nowy filmik już jest na kanale YouTube, HAUL-Sinsay, Rossman :) Zapraszam!



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

piątek, 31 października 2014

POZYTYW-paleta cieni Lovely

Hejka!

Dzisiaj pokażę Wam naprawdę tanią, wszędzie dostępną paletę cieni Lovely. Są to odcienie dla mnie idealne na jesienne dni, beże, brązy, srebro. Niektóre cienie są lepiej napigmentowane a inne prawie w ogóle, dlatego nie jest to idealny pozytyw, mam mieszane uczucia ale za taką cenę jest na prawdę w porządku.


W palecie otrzymujemy 12 cieni oraz aplikator, który niestety nie za dobrze "łapie" cienie, więc go nie używam. Cienie możemy podzielić na matowe oraz brokatowe. Te drugie mają dobrą pigmentację i łatwo się je aplikuje. Niestety, z matowymi jest większy problem, bo ich pigmentacja jest bliska zeru. Używam ich sporadycznie do make up "no make up". Cienie dobrze się blendują, a także ich trwałość jest zadowalająca. Z bazą wytrzymują cały dzień, bez niej rolują się lekko w załamaniu powieki po 5 godzinach.


Odcienie są bardzo uniwersalne, możemy z nich stworzyć wiele makijaży zarówno takich na co dzień jak i na większe wyjścia. Jak widzicie na zdjęciach niestety łatwo się osypują, zwłaszcza te brokatowe. O tyle o ile nie jest to aż taki problem w opakowaniu to przy malowaniu jest to trochę denerwujące.


Dodatkowo na odwrocie palety otrzymujemy instrukcję wykonania smoky eyes, plus za to, bardzo fajny pomysł :)

Podsumowując:
PLUSY:
-pigmentacja cieni brokatowych
-uniwersalność odcieni
-cena
-dostępność
-blendowanie
-trwałość
MINUSY:
-pigmentacja cieni matowych
-osypywanie się

Ogólnie za taką cenę polecam aczkolwiek myślę, że znajdzie się wiele lepszych palet o odcieniach podobnych do tych :)


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

poniedziałek, 27 października 2014

NEGATYW-szampon i żel peelingujący, Balneokosmetyki

Hej kochane!

Dzisiaj pora pokazać Wam dwa małe bubelki, które zagościły w mojej łazience po znalezieniu w pudełku Shiny Box. Są to dwa produkty z Balneokosmetyki: biosiarczkowy szampon oraz biosiarczkowy żel peelingujący do mycia ciała.

Moje próbki tych produktów znalazły się w przezroczystych, plastikowych buteleczkach o pojemności 50 ml. Zarówno szata graficzna jak i kolor kosmetyków przypadł mi do gustu. Etykiety są proste i przejrzyste, wyglądają wręcz aptecznie. Konsystencja obu produktów jest bardzo lejąca, przeciekają niestety przez palce podczas kąpieli. Ich zapach strasznie mnie odrzucił. Oba kosmetyki pachną tak samo, mnie ten zapach kojarzy się z ogórkami kiszonymi, które kupujemy w woreczkach w supermarkecie. Tak jak normalnie nie mam problemu z tym zapachem, tu całkowicie się nie sprawdził. Wydajność jest za to godna podziwu, taka mała buteleczka każdego z produktów wystarczyła na 5-6 razy nie oszczędzając kosmetyku.

Producent mówi:
Szampon:
"Do włosów przetłuszczających się z tendencją do łupieżu i nadmiernego wypadania.Skutecznie zwalcza łupież i zapobiega jego powstawaniu. Łagodzi stany zapalne i nawilża całą strukturę włosa. Wzmacnia i odżywia cebulki włosów zapobiegając ich wypadaniu. Nie podrażnia, nie uczula i nie wysusza skóry głowy."
Żel peelingujący:
"Do skóry suchej i szorstkiej z nadmiarem tkanki tłuszczowej. Oczyszcza skórę z martwych komórek naskórka. Pobudza metabolizm i zwiększa dotlenienie skóry. Wspomaga redukcję celulitu i rozstępów. Zwiększa jędrność i sprężystość skóry."

Jeśli chodzi o działanie szamponu to nie byłam zbyt zachwycona. Odczuwałam, że włosy są czyste ale następnego dnia rano robiły się z nich strąki i szybciej niż zazwyczaj się przetłuszczały. Zapach na szczęście nie utrzymywał się na włosach długo, ale i tak nie przypadł mi do gustu. Z problemem łupieżu kiedyś się borykałam, więc mam nadzieję, ze szampon ten zapobiegnie jego nawrotowi.
Peeling sprawował się nieco lepiej. Ma małe drobinki, które nie zdzierają naskórka mocno, ale dla mnie to w zupełności wystarczyło. Przyjemnie się go używało, ale zapach odrzucał i konsystencja tez była zbyt rzadka jak dla mnie. Po kilku użyciach nie spodziewałam się od razu redukcji celulitu i ujędrnienia skóry, więc na ten temat się tu nie wypowiadam.


Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-działanie peelingu
-wydajność
MINUSY:
-zapach
-konsystencja
-działanie szamponu

Mam mieszane uczucia co do tych produktów, ale jednak większość rzeczy przemawia przeciwko nim, dlatego raczej już po nie nie sięgnę. Jednak z drugiej strony cieszę się, że miałam okazję wypróbować produkty Balneokosmetyki.

Znacie i lubicie tę firmę? Może polecicie mi inne ich produkty? :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

wtorek, 21 października 2014

WASZE-Liebster Blog Award #2

Hej Wam!


Zostałam niedawno nominowana do Liebster Blog Award przez Margaret Lifestyle za co jej serdecznie dziękuję :)



Liebster Blog Award przyznawana jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która nas nominowała oraz wymyślić własne 11 pytań i nominować kolejne 11 osób.

A oto i zadane mi pytania:

1.Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Po oglądnięciu kilku osób i ich kanałów na YouTube stwierdziłam, że też mam coś do powiedzenia w tym temacie, i dlatego zdecydowałam się robić to za pośrednictwem bloga, ale także mam swój kanał na YouTube, na który serdecznie Was zapraszam.

2. Jaki był Twój największy bubel kosmetyczny?
Teraz przychodzi mi do głowy tylko odżywka z Nivei Long Repair, ale myślę, że było takich bubli więcej.

3. Twój ulubiony kosmetyk z kolorówki?
Tusz do rzęs, bez niego nigdy nie wyjdę z domu!

4. Kosmetyk o najładniejszym według Ciebie zapachu?
Osobiście uwielbiam wszystkie ładnie i słodko pachnące pomadki :)

5. Co najchętniej lubisz robić jeśli masz wolny czas?
Uwielbiam spotykać się z moimi znajomymi, a także fotografować, bo jest to moje hobby.

6. Jaką książkę poleciłabyś mi do przeczytania?
Wszystkie książki Dana Browna.

7. Jaki kraj chciałabyś zwiedzić i dlaczego? 
Od dawna już marzy mi się podróż do USA, ponieważ jestem ciekawa tej kultury i ile prawdy jest w tych wszystkich amerykańskich filmach.

8. Co robisz gdy masz zły dzień lub jest Ci smutno? Jak poprawiasz sobie humor? 
Umawiam się z przyjaciółką, której mogę się wygadać. Jeśli ona nie ma czasu to idę na zakupy, to zawsze pomaga. A szczytem szczęścia są zakupy z przyjaciółką, od razu złe myśli idą w kąt! :)

9. Jak brzmi Twoje aktualne motto życiowe? 
"Każda chwila jest ostatnią, chwyć mocno mnie za rękę a pokażę ci tęczę."
"A jeśli jest to coś czego masz jutro rano żałować to śpij do południa"
"Don't cry because it's over, smile because it happened"

10. Co jest Twoim największym atutem?
Jeśli chodzi o cechy charakteru to otwartość i kreatywność. A z wyglądu to chyba oczy :)

11. Czy masz osobę która Cię inspiruje? Jeśli tak to kto to jest i dlaczego?
Są to wszyscy moi znajomi, ponieważ mają masę pozytywnej energii i nie da się z nimi nudzić ani przez chwilę. W szczególności kilka osób nauczyło mnie cieszyć się chwilą i podchodzić do życia z dystansem.


Jako, że już kiedyś byłam nominowana do Liebster Blog Award nie będę ponownie nominować 11 osób, ale wklejam tu pytania wymyślone przeze mnie poprzednio, niech każdy kto ma ochotę odpowie na nie i da mi znać w komentarzu, chętnie poczytam Wasze odpowiedzi :)

1. Jak opisał/a byś się w jednym słowie?
2. Jakie jest Twoje motto życiowe?
3. Gdybyś miał/a przez jeden dzień stać się sławną osobą, kto by to był i dlaczego?
4. Co uważasz za najtrudniejsze w prowadzeniu bloga?
5. Mocno podkreślone usta czy oczy?
6. Jaki jest Twój ulubiony trick kosmetyczny?
7. Bez jakiego kosmetyku nie wyjdziesz z domu?
8. Co uważasz, za swój największy atut jeśli chodzi o urodę?
9. Jakie masz największe marzenie kosmetyczne/zakupowe?
10. Jeśli musiał/a byś pozbyć się wszystkich swoich kosmetyków oprócz jednego, co zostałoby w Twojej kosmetyczce?
11. Blondynki czy brunetki?


Myślę, że znowu udało się Wam dowiedzieć czegoś nowego o mnie :)
Buziaki!
:*

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 1 października 2014

NEGATYW-odżywka odbudowująca long reapir, Nivea

Hejka!

Pewnie już zapomniałyście, ale przez pewien czas testowałam odżywkę odbudowującą z Nivei, long repair. Na początku odsyłam Was do postów o jej teście oraz o zakupach z jej udziałem.
Dzisiaj przyszła w końcu pora na podsumowanie mojego spotkania z tym produktem, więc nie przedłużając zapraszam na recenzję.
Za cenę 8,99 zł kupiłam w Hebe 200 ml, plastikową buteleczkę zamykaną na charakterystyczny "klik". Opakowanie nie jest przezroczyste, więc nie widzimy ile odżywki jeszcze zostało, ale za to bez problemu wiemy kiedy odżywka się skończyła bo czujemy, że nic więcej z niej nie wyciśniemy. Jej konsystencja jest bardzo gęsta, kolor ma przezroczysty ale nie klarowny, lekko brudnawy. Zapach ma przyjemny, charakterystyczny dla produktów Nivei.












Producent mówi:
"Czy Twoje włosy są łamliwe i mają rozdwajające się końcówki? Odżywka LONG REPAIR z olejkiem babassu wzmacnia włosy już od nasady, odbudowuje strukturę włosów i ułatwia rozczesywanie, chroni końcówki włosów."

No to teraz przejdźmy od tych obietnic do rzeczywistych efektów. Ja z natury mam grube, mocne włosy, więc jeszcze większego wzmocnienia nie wymagam i nie zauważyłam. Na plus odżywki przemawia na pewno to, że faktycznie włosy po niej bardzo dobrze się rozczesują. Nie przyspiesza też ona procesu przetłuszczania się włosów. Nie potrafię powiedzieć, czy włosy są odbudowane i chronione, jednak nie są ani bardziej miękkie ani lepiej się nie układają. Niestety, ja podczas pracy z tą odżywką zauważyłam praktycznie same minusy. Zacznijmy od aplikacji, która jest przyjemna przez pierwsze 3-4 użycia. Później musimy mocno ściskać i mocować się z opakowaniem żeby cokolwiek z niego wycisnąć. Odżywkę spłukuje się z włosów wiekami, nawet po 5 minutach dalej czuć ją na głowie i przez to nigdy nie miałam pewności, że zmyłam ją do końca. Jest jak dla mnie zbyt oleista i tłusta jak na odżywkę do codziennej pielęgnacji. Co do działania to tak jak pisałam wcześniej, szału nie było. Do tego jest ona strasznie mało wydajna, starczyła mi może na 2 tygodnie codziennego stosowania, normalnie moje odżywki wytrzymują dłużej. Ani się obejrzałam a jej już nie było.

Podsumowując:
PLUSY:
-zapach
-ułatwia rozczesywanie
-cena
MINUSY:
-aplikacja
-czas zmywania
-konsystencja
-brak wyraźnych efektów
-wydajność


Wiele osób zachwalało odżywki z tej serii, ja natomiast jestem nią rozczarowana. Jednak używam teraz szamponu z Nivei i z niego jestem zadowolona (chciałam je przetestować razem ale jak kupiłam szampon to niespodziewanie skończyła się odżywka).

A Wy jakie macie doświadczenie z tymi odżywkami? Sprawdziły się u Was?

Buziaki! :*

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

niedziela, 14 września 2014

NEGATYW-dwufazowy płyn do demakijażu oczu, Nivea

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie recenzją dwufazowego płynu do demakijażu oczu z Nivei. Idealny do delikatnych okolic oczu. Ja osobiście zaznaczam, że kończę to opakowanie i sięgam po płyny micelarne. Dlaczego? Zaraz się przekonacie.

Produkt ten kupicie za ok. 16 zł w praktycznie każdej drogerii. Płyn dwufazowy zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce o pojemności 125 ml. Szata graficzna jest przejrzysta i monochromatycza, dominują kolory niebieski i biały. Zamknięcie jest na charakterystyczny 'klik', dozownik umożliwia nam nałożenie na wacik w miarę rozsądną ilość kosmetyku. Konsystencję ma lejącą, tłustą. Dwie fazy łatwo mieszają się przy wstrząśnięciu i niestety szybko wracają do pierwotnej postaci.












Producent mówi:
"Delikatnie i efektywnie usuwa nawet najbardziej trwały makijaż oraz tusz. Chroni delikatne okolice oczu i pielęgnuje rzęsy. Wzbogacony w ekstrakt z bławatka."

Skład: Aqua, Isododecane, Cyclomethicone, Isopropyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Centaurea Cyanus Flower Extract, Sodium Chloride, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, CI 60725, CI 61565.

Według mnie kosmetyk ten sprawdzi się wyłącznie u osób bez wrażliwych oczu oraz takich, które lubią delikatny makijaż.
U mnie ten płyn dwufazowy się nie za dobrze sprawuje. Jeśli śledzicie mojego bloga wiecie, że lubię mocno podkreślone rzęsy i w ogóle makijaż oczu na pierwszym miejscu :) Nivea niestety nie radzi sobie z jego zmywaniem. Jestem zmuszona do tarcia oczu i ich podrażniania przy praktycznie każdym demakijażu. Nawet po przytrzymaniu wacika kilka sekund na powiece nie ma różnicy i muszę robić szkodę swoim oczom. Nie mówiąc już o brokatowych cieniach, bo je domywam chyba wieki.
Innym minusem jest tłusta powłoczka, która zostaje na powiekach po użyciu kosmetyku. Niektórym to nie przeszkadza, dla mnie jednak jest to duża wada. Osobiście nie lubię tego typu kosmetyków, gdzie mam całe powieki ubabrane w tłustej powłoczce.

Na plus przemawia wydajność (nie mogę go zużyć), która jest ogromna oraz dostępność. Jeśli chodzi o cenę, myślę, że jest zbyt wysoka jak na takie działanie, które u mnie pozostawia wiele do życzenia.

Podsumowując:
PLUSY:
-dostępność
-wydajność
-opakowanie
MINUSY:
-nie zmywa mocnego makijażu
-podrażnienie oczu (przez zmuszenie do ich tarcia)
-tłusta powłoczka
-cena
-szybkie rozwarstwienie się faz

Miałyście do czynienia z tym produktem? Jakie są Wasze ulubione kosmetyki do demakijażu oczu?

Zapraszam też na mój POST ROZDANIOWY, zapisujcie się i wygrywajcie mój skomponowany zestaw. Dzisiaj ostatni dzień konkursu :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 10 września 2014

NEGATYW-podkład All Mat Plus, Catrice

Cześć wszystkim!

Jakiś czas temu wybrałam się na szybkie zakupy po podkład. I już teraz wiem, że takie zakupy nie mogą być robione na szybko. Kolor wybierałam w biegu, nie byłam do końca zdecydowana na żadną konkretną firmę. W końcu stanęło na Catrice All Mat Plus, odcień 040 sun beige.
Dzisiaj nadszedł czas na jego recenzję (o teście przeczytacie tutaj), która będzie niestety negatywna. Jest to nauczka dla mnie, że na szybko podkładu kupować nie wolno :)
Chciałabym tylko podkreślić, że podkład ten jest NEGATYWEM wyłącznie dla mnie i to nie dlatego, że jest tragiczny jeśli chodzi o spełnianie obietnic producenta, ale z innego, błahego powodu. Dla innych może nadać się idealnie, także zapraszam do dalszej lektury :)

Podkład został zakupiony w drogerii Natura za 26,99 zł. Dostajemy go z zaklejoną taśmą zakrętką, więc mamy pewność, że nikt wcześniej go nie użył. 30 ml buteleczka z matowego szkła także robi wrażenie, szata graficzna jest przejrzysta i czytelna. Zapach podkładu jest lekko wyczuwalny, przypomina mi kremy Vichy. Spodziewałam się po odkręceniu zastać tam pompkę, ale zamiast niej dostajemy dziwny patyczek, którym musimy wydłubywać podkład z buteleczki. Nie pasuje mi to, ponieważ nie jest to ani poręczne ani ekonomiczne. Nie można także zakręcić do końca buteleczki, zakrętka tylko obraca się dookoła. Jeśli chodzi o odcień, to jest on średni (ani jasny ani ciemny), a konsystencja raczej zbita, kremowa.





Producent mówi:
"Długotrwały podkład do twarzy. Neutralizuje świecenie skóry. Zawiera pigmenty odbijające światło. Dla satynowo-matowej i jednolitej cery. Nawilżająca i beztłuszczowa formuła. Przetestowany dermatologicznie".

No i teraz tak, nie jestem do końca w stanie opowiedzieć Wam o tym co jest prawdą w obietnicach producenta. A to dlatego, że trzy razy podchodziłam do nałożenia podkładu i po 5 minutach go zmywałam. Już tłumaczę dlaczego. Kupowałam go na szybko i wydawało mi się, że odcień jest dobry. I nie jest zły. Jednak problemem jest to, że podkład bardzo wpada w kolor żółty. Kiedy nakładam go na twarz wyglądam jak... marchewka :) Cała żółta. Z reguły używam podkładów wpadających bardziej w róż niż w żółć i pomarańcz. Dotychczas nie miałam z tym wielkiego problemu, wszystkie się sprawdzały, ale ten jest moją kompletną, kolorystyczną klapą.

Prawdą na pewno jest to, że nawilża skórę i dobrze ją matuję i kryje. Nie wiem jak długo się utrzymuje ani czy neutralizuje świecenie na długo, na chwilę na pewno.

Podsumowując:
PLUSY:
-krycie
-matowienie
-butelka
MINUSY:
-cena
-aplikator (wielki minus jak dla mnie)
-odcień (w moim przypadku) oraz ciężkie jego dobranie

Jak widzicie, podkład ten nie jest dla mnie jeśli chodzi o odcień i koloryt. Jednak pod innymi względami raczej mi odpowiada. Uważam jednak że wyrzuciłam dość dużo pieniędzy (jak na podkład) w błoto. Myślę, że za prawie 30 zł kupimy już o wiele lepszy podkład, np mój ulubieniec, którego kupiłam gdy tylko zorientowałam się, że ten nie jest dla mnie. Mowa o podkładzie L'oreal True Match (tutaj jego recenzja). Może uda mi się użyć go w lecie kiedy będę bardziej opalona, zobaczę. Póki co zostaje na półce nietknięty.

Jednak Wam go polecam, ma on fajną konsystencję, dobre krycie i matowi skórę.
Jednak bądźcie bardzo ostrożni przy doborze koloru, nałóżcie podkład najlepiej na linię żuchwy i poczekajcie chwilę. Wtedy odcień zrobi się taki jak powinien a Wy zobaczycie czy Wam pasuje.

A może ktoś go ma i w przeciwieństwie do mnie jest zadowolony? Ja mimo wszystko mam co do niego mieszane uczucia :)

Zapraszam Was też na HAUL na moim kanale na YouTube :) Wystarczy kliknąć tutaj !

P.S. Kto jest ciekawy mojego wielkiego denka? Jeśli chcecie to jutro postaram się wrzucić na YouTube film :)

Zapraszam też na mój POST ROZDANIOWY, zapisujcie się i wygrywajcie mój skomponowany zestaw.

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!