Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Projekt denko #7

Witajcie!

Dość długo nie pojawił się na blogu żaden projekt denko, więc dzisiaj o tym będę pisać, jako że uzbierałam całkiem sporą ilość produktów.
Dokładnie jest tego tyle:
Jeśli chcecie usłyszeć nieco więcej o tych produktach niż przeczytacie na blogu zapraszam na film na YouTube:


Ale zajmijmy się już denkiem, o każdym z produktów postaram się napisać krótką opinię żebyście się nie zanudzili przypadkiem :)

O tym, że maseczki z Ziai bardzo lubię chyba nie muszę przypominać (klik). Najczęściej używam tych widocznych powyżej czyli masła kakaowego, które przyjamnie wygładza skórę, różanej maseczki, która pozostawia twarz nawilżoną. Obie maseczki z serii liście zielonej oliwki też sprawdzają się świetnie, jedna dobrze odżywia skórę, a druga ją oczyszcza przy okazji jej nie wysuszając.

Widzicie tutaj próbkę balsamu do ciała do bardzo suchej skóry z Garniera. Ja użwałam zaróno próbki jak i pełnowymiarowego produktu i jestem zadowolona. Myślę, że dobrze sprawdzi się na lato do złagodzenia skóry po opalaniu oraz do jej nawilżenia.

Po dość długim czasie zużyłam zieloną glinkę z Organique (klik). Dostajemy ją w formie proszku, który mieszamy z wodą lub olejkami, według uznania. Na pewno wrócę do niej, ponieważ bardzo mocno oczyszcza skórę co przydaje się przy problematycznej cerze. Forma w jakiej ją kupujemy także przemawia na plus, ponieważ maseczka się nie utlenia i może dłużej leżeć.

Z Mariona używałam już kilka rzeczy do włosów z olejkiem arganowym. Tu widzicie ampułki z olejkiem. Skusiłam się na 2-tygodniową kurację gdzie co drugi dzień używaam połowę takiej ampułkii na włosy. Nie widzę specjalnie żadnych efektów, jedyne co zauważyłam to po umyciu włosów były przjemne i miękkie.

Teraz trzy produkty do pielęgnacji twarzy, każdy bardzo fajny. Immunoserum z zieloną i białą herbatą z Organique (klik) świetnie działało na tłustą cerę z problemami. Koiło ją i zapobiegało powstawaniu kolejnych niedoskonałości. Minusem jest cena (około 70-80 zł) więc póki co sobie je odpuszczę :)
Krem złuszczający z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami z Bandi (klik) był ciekawym produktem do przetestowania, ponieważ było to moje pierwsze zetknięcie się z kwasami. Są one oczywiście tu bardzo słabe i nie było widocznego złuszczenia, ale odczuwało się przyjemną gładkość skóry.
Krem nawilżający z witaminą E z The Body Shop fajnie się sprawdzał pod makijaż, był lekki i szybko się wchłaniał. Szybko się też niestety skończył przez małą pojemność :(

Dwa podkłady jakie tu widzicie to Anti acne w odcieniu Sand z Under 20, który był pierwszym podkładem jakiego używałam kiedy zaczęłam się malować. Znalazłam go przypadkiem i po prostu wyrzucam bo nie nadaje się już do użytku. Ponadto jest za ciemny do mojej obecnej karnacji i ma małe krycie. Jednak kiedyś wystarczał i polecam go osobom zaczynającym z makijażem.
Lasting Finish 25h w odcieniu 100 Ivory z Rimmela (klik) używam teraz namiętnie, jest to mój ulubiony podkład. Świetnie kryje, matuje i długo się uyrzymuje. Może nie będzie idealny na upalne, letnie dni ale przez resztę roku sprawuje się cudownie.

Teraz czas na dwa produkty do włosów. Po pierwsze jest to olejek arganowy z Marionu, który podobnie jak ampułki nie robił rewelacji na głowie, ale nawilżał lekko końcówki i zmiękczał włosy.
Po drugie szampon moc i blask z Timotei, który ostatnimi czasy bardzo polubiłam przede wszystkim za skład, który jest na prawdę bardzo dobry. Moje włosy bardzo go lubią, nie puszą się ani nie są przyklapnięte, po umyciu sa miękkie i przyjemne w dotyku. Może nie są super nawilżone ale na pewno ich nie przesusza.

Balsam o zapachu masła kakaowego z Nivea urzekł mnie przede wszystkim zapachem i szybością działania. Jest to produkt, który nakładamy na ciało podczas kąpieli po czym spłukujemy. Po kąpieli nasza skóra jest już nawilżona, nie trzeba używać więcej balsamów i kremów. Idealny pomysł dla osób, które nie mają wiele czasu.
Mydło do rąk o zapachu gumy balonowej z Carexu...Hmm co ja tu mogę powiedzieć. Idźcie do drogerii, powąchajcie. Mogę się założyć, że tez wyjdziecie z nim w reklamówce ze sklepu :)
Jeśli chodzi o lawendowy żel pod prysznic to plusem jest na pewno pompka i to, że nie wysuszał skóry. Nic więcej natomiast rewelacyjnego nie robił.

Pasta oczyszczająca z serii liście manuka z Ziai (klik) mój ulubieniec od kiedy tylko ją kupiłam. Super oczyszcza i orzeźwia skórę twarzy. Niestety przy tym ją wysusza, choć to jest to co produkt to cery tłustej najczęściej robi. Ale przy stosowaniu kremu nawilżającego wszystko jest ekstra :)
Płynu micelarnego z Garniera nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Radzi sobie z każdym typem makijażu oczu, czy to tylko z mascarą czy toną cieni do tego. Co waż,e ani razu nie podrażnił moich oczu.

To już ostanie zużyte przeze mnie produkty. Pianka do depilacji o zapachu jabłkowym z Isany sprawdzała się dobrze, nie pojawiały się podrażnienia, a skóra była względnie nawilżona. Jednak przez konsystencję nie była zbyt wydajna niestety.
Do kremu do rąk z olejkiem arganowym z Eveline nie jestem przekonana. nawilżenie utrzymuje się chwile, za to krem wchłania się wieki. Do tego średnio przyjemny zapach. Zdecydowanie bardziej lubię krem z Evree, ten jakoś mi nie przypasował.
Podobnie jest z antypaerpirantem Ultra Dry z Rexony, działać działa ale są mocniejsze od niego. Nie mam jakiś dużych problemów jednak sprawdził się on średnio.


Tak prezentują się już wszystkie produkty z projektu denko. Ja powoli zabieram się za zużywanie i zbieranie kolejnych. A Wy piszcie czy coś z tego mieliście i jaką macie na temat tych rzeczy opinię :)

Buziaki :*

P.S. Na moim kanale na YouTube ruszyły wakacyjne vlogi, a pierwszy z nich już można oglądać! Zapraszam :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 10 grudnia 2014

PROJEKT DENKO #4

Hej wszystkim!

Od razu spieszę z przeprosinami, ponieważ długo mnie tutaj nie było. Powodem jest natłok zajęć i masa nauki na studiach, ale postaram się teraz pisać częściej, bo mam póki co więcej czasu.

Zaczynamy od czegoś co zalega u mnie już jakiś czas, a mianowicie od projektu denko.
Nie jest to bardzo duża ilość kosmetyków, jednak z chęcią już je wyrzucam i robię miejsce na następne. Jeśli jesteście zainteresowane zapraszam do obejrzenia denka na YouTube w filmie.

Zacznijmy od pielęgnacji włosów. Pierwszym wykończonym produktem jest suchy szampon z Batiste o zapachu cherry. Szampon ma miliony miłośników i nie ulega wątpliwości, że działanie ma cudowne. Ja sama jestem nim oczarowana i używam go dość często, dlatego już zaopatrzyłam się w kolejne opakowanie. Biały proszek, który zostaje na włosach mi nie przeszkadza, szybko da się go wyczesać.

Kolejną rzeczą jest maska do włosów Bed Head TIGI Dumb Blonde. Kocham ją za ananasowy zapach, który utrzymuję się przez dwa kolejne dni oraz za działanie. Super zmiękcza i wygładza włosy, a do tego ułatwia rozczesywanie. Niestety kupiłam ją dość dawno temu w Niemczech i teraz nie wiem gdzie można ją stacjonarnie dostać, myślę że trzeba szukać w internecie, bo wiem, że wiele z Was było nią zainteresowanych :)

Ostatnim produktem do włosów jest szampon nadający blask diamond gloss z Nivea. Nie polubiłam go tak jak odżywki long repair z tej firmy. Ciężko się go spłukiwało, miałam wrażenie, że ciągle jest na włosach, ta konsystencja mi nie odpowiadała. Nie robił też cudów na głowie, więc do niego nie wrócę.

Teraz kilka "zwykłych" produktów, używanych codziennie. Płatki kosmetyczne to coś co można zaleźć w każdym moim denku, używam ich tony.

Dezodorant stress protect z Nivei się nie sprawdził, chronił krócej niż większość innych dezodorantów, raczej go nie polubiłam bo oczekiwałam czegoś o wiele silniejszego, mimo że nie mam dużego problemu z poceniem się.

Mydło do rąk z 4U było przyjemne, nie wysuszało rąk ale miało dla mnie zbyt mało intensywny zapach.

No i pasta Colgate, fajna ale bez szału, lubię takie miętowe smaki.




A tu taki misz-masz. Pierwszy jest podkład True Match z L'oreal, który lubiłam bo był bardzo lekki ale miał trochę za małe krycie. Na zimę zaopatrzyłam się już w nieco cięższy, natomiast w okresie letnim planuję wrócić do True Match.

Patyczki zapachowe z Pachnącej Szafy o zapachu zielonej herbaty. Bardzo ładna woń, choć dość delikatna. Nada się do małych pomieszczeń. Nie jest dusząca ale lekko odświeża powietrze i nadaje miły zapach.

Perfumy Fleurs Merveilleuses, które dostałam dawno temu w prezencie. Dla mnie ich woń była hmm "tania". Nie były to głębokie nuty zapachowe, które lubię, natomiast na końcówkę jesieni i cieplejsze dni się nadały.




Na koniec kilka próbek. Oczyszczająca maseczka z Ziai to jedna z moich ulubionych, zaraz po zielonej glince z Organique.

Plastry oczyszczające na nos Nose Pore Strips już były w poprzednik denku, nadal ich używam i je lubię choć kiedy się skończą wrócę do tych z Dermo pHarmy, bo mają mocniejsze działanie.

Olejek pod prysznic o zapachu oliwkowym z Barw Harmonii polubiłam tak samo jak ten różany. Działanie mają takie same, super nawilżają skórę i utrzymuje się to przez długi czas.

Podkład Lasting Finish z Rimmela pokochałam i już mam pełnowymiarowy produkt. Super kryje, wyrównuje koloryt i jest naprawdę długotrwały. Idealny na zimę.


To już wszystkie ostatnio zużyte przeze mnie kosmetyki. Znacie je?

Tutaj jeszcze raz filmik z tego denka z małym dodatkiem :)

Buziaki! :*


Zapraszam Was na ROZDANIE , które organizuję :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

sobota, 8 listopada 2014

NAWILŻENIE CIAŁA JESIENIĄ-jak? czym? czego szukać w kosmetykach?

Witajcie!

Jesień za oknami już w pełni, więc najwyższy czas postawić w naszej codziennej pielęgnacji na nawilżenie ciała. Im wcześniej przed zimą zaczniemy, tym mniejsze problemy nas później spotkają.
W tym poście pokażę Wam przykładowe produkty, które powinny zająć fundamentalne miejsce w naszej łazience na okres jesienno-zimowy, a także postaram się podać Wam kilka składników, których należy szukać w składzie kosmetyków aby uzyskać efekt nawilżenia, żeby było Wam łatwiej wybierać świadomie kosmetyki nawilżające.


Ogólnie na "nawilżenie" skóry składają się trzy procesy:
1. Nawilżenie
2. Zatrzymanie wody w naskórku
3. Uzupełnienie płaszcza tłuszczowego

Przykładowe substancje nawilżające:
-kwas hialuronowy
-mocznik
-gliceryna
-kwas mlekowy
-witamina E
-kolagen

Przykładowe substancje natłuszczające:
-kwasy tłuszczowe
-witamina A
-ceramidy
-cholesterol
-NNKT (Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe)


To teraz kilka przykładów tego co powinno stać się od dzisiaj naszym wieczornym lub porannym rytuałem :)


1. Pod prysznicem
Oprócz stosowania płynu do kąpieli warto raz na jakiś czas użyć na całe ciało olejku do kąpieli, wmasować go w ciało, a następnie spłukać. Da nam to długotrwały efekt głębokiego nawilżenia. U mnie są to póki co próbki olejków z Barw Harmonii, na zdjęciu olejek oliwkowy.
Dobrym pomysłem dla leniuchów jest także balsam pod prysznic, który nakładamy na mokre ciało i po chwili spłukujemy. Szybki sposób na lekkie nawilżenie skóry. Moim ulubieńcem jest balsam z Nivei, pięknie pachnie.

2. Po kąpieli do ciała
Po wyjściu spod prysznica/z wanny warto wsmarować w ciało balsam lub masło (jeśli nie użyliśmy balsamu do spłukiwania oczywiście). Ja mam dwa warianty, w zależności od potrzeb mojej skóry. Na miejsca bardzo suche i skłonne do przesuszania się (uda, łydki, ramiona) używam silnie nawilżającego balsamu z Bioliq, natomiast na inne części ciała stosuję mus do ciała z Tutti Frutti. Dodatkowo nadaje on skórze przyjemny zapach.

3. Nawilżenie twarzy
Nasza twarz również potrzebuje nawilżenia, zarówno w postaci kremów jak i maseczek. Dla mnie wystarcza trójka widoczna na zdjęciu, Ziaję używam po demakijażu w ciągu dnia, natomiast wieczorem na usta nakładam grubą warstwę kremu z Nivei, przez noc ładnie się wchłania i rano mamy piękne, nawilżone usta. Raz na kilka dni należałoby pamiętać o maseczce nawilżającej, ja bardzo lubię te z Ziai.

3. Dłonie
Na nie należy zwracać szczególną uwagę, ponieważ są stale narażone na czynniki zewnętrzne, zimno, mróz, wiatr. Krem do rąk powinnyśmy trzymać w torebce i używać go tak często jak to możliwe. U mnie taką rolę pełni krem z Palona Hand SPA, przyjemny, lekko nawilżający, idealny na co dzień. Wieczorem kremuje łokcie i dłonie dużą ilością mocniej nawilżającego kremu z Eveline Cosmetics. Raz na jakiś czas można wykonać zabieg nawilżający na dłonie, w moim przypadki jest to moczenie ich w musujących tabletkach z Body Club.


Tak z grubsza wygląda moja nawilżająca pielęgnacja na okres jesienno-zimowy. Zachęcam Was do dbania o swoją skórę i odpowiednie jej nawilżanie. Szukajcie w składzie kosmetyków substancji podanych na początku postu, pomogą Wam one utrzymać ciało piękne przez całą zimę :)



Mam nadzieję, że udało mi się pomóc chociaż części z Was i zachęcić do nawilżania skóry.
A Wy jakie macie sposoby na pielęgnację jesienną?

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 5 listopada 2014

PROJEKT DENKO #3

Witajcie Dziewczyny!

Dzisiaj poopowiadam Wam trochę o kosmetykach, które zużyłam w przeciągu około 1,5 miesiąca. Jest tego trochę, więc chcę się już ich pozbyć, a wcześniej napisać Wam kilka słów o każdym produkcie :)
Tutaj znajdziecie moje poprzednie denko, chyba było nieco większe od dzisiejszego :)
Jeśli natomiast jesteście zainteresowani obejrzeniem filmu z tego denka zapraszam na YouTube,


Są wśród tych kosmetyków takie, które sprawdziły się świetnie ale też takie, z których zużycia bardzo się cieszę.

Może na początek próbki i inne drobne denka. Od lewej widzicie plastry oczyszczające na nos z Dermo pHarmy. Rewelacyjne, super oczyszczają, mocno i dokładnie. Minusem może być cena, bo za 2 plastry płacimy około 7 zł. Jednak jak tylko gdzieś je spotkam to kupię ponownie, bo przy regularnym stosowaniu pory na nosie są widocznie oczyszczone.

Kolejną rzeczą jest różany olejek pod prysznic z Barw Harmonii. Bardzo się polubiliśmy, fajnie nawilża i pięknie pachnie. W składzie na pierwszym miejscu olej, więc wszystko przemawia za tym, żeby miniaturkę zamienić na pełnowymiarowy produkt. Jeśli wiedzie gdzie go mogę dostać to piszcie.

Trzy maseczki z Ziai to też trafione produkty, spełniają swoje funkcje, są tanie i ogólnodostępne. Nie wyobrażam sobie jesiennych dni bez nałożonej maseczki, najczęściej właśnie tej z Ziai.

Krem Barwa Siarczkowa także mnie zaciekawił. Po tak małej objętości ciężko stwierdzić widoczne efekty, jednak zaintrygował mnie i mam zamiar się w niego zaopatrzyć.

Dezodorant w chusteczce dostałam do przetestowania. Wydał mi się być zwykłą mokrą chusteczką. Efekt utrzymał się bardzo krótko, więc nie przekonał mnie raczej do siebie.

Plastry z Botanical Choice to tańszy zamiennik oczyszczających plastrów z Dermo pHarmy. Jednak mimo wszystko wolę te drugie, te tańsze nie oczyszczają tak silnie i dokładnie.

Korektor do twarzy z INGLOT bardzo lubiłam, fajnie krył niedoskonałości. Minusem była wydajność, dla mnie kredka powinna być wysuwana i do strugania.

Puder z Wibo, na długa matuje, kryje i nie zmienia koloru podkładu. Niestety, ostatnimi czasu ciężko na niego trafić w drogeriach.

Eyeliner w pędzelku z Wibo również się sprawdził, cienki aplikator pozwalał namalować dokładna kreskę. Potrafił wytrzymać cały dzień i noc nienaruszony.

Korektor pod oczy z Wibo (coś dużo tej firmy) dość dobrze krył cienie natomiast potrafił uwidaczniać zmarszczki mimiczne.



Mydło z ON LINE pięknie pachniało, nie wysuszało rąk. Jednak ciężko było zmyć nim podkład z rąk.

Listerine Zero bardzo lubię, już mam kolejną butelkę. Dobrze oczyszcza i odświeża jamę ustną, a dzięki brakowi alkoholu jesteśmy w stanie dłużej płukać nim usta.

Żel peelingujący i szampon biosiarczkowa moc z Balneokosmetyki to niestety dwa małe buble, o których przeczytacie więcej tutaj.

Płatki kosmetyczne, te najzwyklejsze. Chyba najszybciej zużywająca się rzecz w mojej łazience.






Odżywka z Nivei też niestety się nie sprawdziła, ciężko było ją spłukać z włosów i nie dawała żadnego pozytywnego efektu oprócz łatwiejszego rozczesania niesfornych kosmyków. Więcej o niej możecie przeczytać w mojej recenzji.

Żel do depilacji z Isany bardzo polubiłam. Jest niezwykle wydajny, pięknie pachnie i pomaga nam w depilacji, tzn nie udało mi się zaciąć odkąd jej używam (a mam do tego naprawdę dobry "talent").  Również nogi były mniej podrażnione. Kupiłam już kolejne opakowanie lecz inną wersję.

Dwufazowy płyn do demakijażu z Nivei, ufff wreszcie się skończył. Kiedyś się lubiliśmy lecz teraz mam dość jego tłustej konsystencji, tarcia oczu żeby zmyć makijaż i nierównomiernego wykańczania się obu faz płynu. Przerzuciłam się na płyny micelarne i nie żałuję :)

Ostatni już produkt to Garnier Czysta Skóra 3w1, o którym pisałam już milion razy, zawsze same dobre rzeczy i dzisiaj nie będzie inaczej. Super oczyszcza, zmywa makijaż i działa na tłustą cerę nie przesuszając jej ani trochę. Kolejne opakowanie już w użyciu.


Jeśli dotrwałyście do końca to gratuluję, ja sama mam już dość przetrzymywania tych produktów i zaraz się ich pozbywam i robię miejsce na kolejne :)

Znacie te produkty? Lubicie? :)

Jeszcze raz serdecznie zapraszam do obejrzenia filmiku :)


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

wtorek, 4 listopada 2014

ULUBIEŃCY-październik 2014

Hejka!

W związku z tym, że październik już za nami dzisiaj czas na ulubione kosmetyki minionego miesiąca. Był on dla mnie bardzo szalony, rozpoczęte studia, nowe miasto, nowi znajomi to wszystko sprawiło, że czasu nie było na nic ale mam nadzieję, że nie zaniedbałam Was zbytnio :)
Studia są świetne, mimo, że to dopiero początek to już mi się podobają. Nauki jest czasami dużo, czasami mało ale spokojnie do ogarnięcia. Jeśli ktoś zastanawia się nad kierunkiem kosmetologia to polecam :)

Dosyć gadania, przechodzimy do kosmetyków. TUTAJ możecie obejrzeć film na YouTube z tymi ulubieńcami, a nawet znalazło się tam kilka dodatkowych. Tutaj ograniczam się do kosmetyków, bo taka jest tematyka bloga, ale w filmie pokazałam kilka innych rzeczy, które towarzyszyły mi przez cały miesiąc.


Tak prezentują się wszyscy kosmetyczni ulubieńcy. Nie ma ich dużo, a to z uwagi na to, że wiele rzeczy, które używam znalazło się w ulubieńcach września i nie będę się tu powtarzać :)


Jeśli chodzi o kolorówkę to pierwszym ulubieńcem jest balsam do ust Carmex. Niestety, podczas jesieni i zimy często miewam suche, spierzchnięte, popękane usta i ten produkt idealnie je koi, regeneruje i nawilża. Poza tym zawiera filtr SPF 15, idealnie na jesienne, słoneczne dni. Nie rozstawałam się z nim cały miesiąc i myślę, że przez kolejne nadal będzie stałym wyposażeniem mojej torebki.

Kolejnym ulubionym kosmetykiem jest lakier do paznokci z BeBeauty, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Początkowo po pomalowaniu paznokci ujrzałam w nim błyszczące drobinki i się załamałam. Jednak po chwili zaczęło to wyglądać naprawdę ładnie, elegancko i jesiennie. Jeśli jesteście ciekawe jak prezentuje się on na paznokciach to odsyłam do postu o nim.

Ostatnią rzeczą z kolorówki jest mascara z Etre Belle, którą znalazłam w Shiny Box'ie. Miesiąc temu zakochana byłam w tuszu z Miss Sporty, tym razem nieco inna półka cenowa :) Nigdy nie zależało mi specjalnie na efekcie podkręconych rzęs, ale kiedy zrobiła to ta mascara to zakochałam się w takim looku :) Do tego rozdziela, wydłuża i lekko pogrubia rzęsy nie osypując się nic a nic. W moim rankingu tuszów do rzęs znalazłby się zdecydowanie na pierwszym miejscu!


Teraz będzie nieco bardziej pielęgnacyjnie, bardzo polubiłam zmywacz do paznokci z Isany. Radzi sobie nawet z brokatowymi lakierami, nie muszę już dłużej trzeć płytki paznokcia przez 10 min żeby zmyć lakier, a przez to nie niszczę jej aż tak bardzo. Wielokrotnie czytałam, że blogerkom przeszkadza aplikator, a właściwie jego brak ale dla mnie to akurat problemu nie stanowi, na wacik wylewa się tyle produktu ile jest konieczne.

Kolejnym zaskoczeniem jest olejek różany pod prysznic z Barw Harmonii. Niestety, dane mi było testować tylko próbkę ale na pewno jeśli gdzieś znajdę pełnowymiarowy produkt to go kupię (jeśli ktoś z Was wie gdzie go dostanę, proszę, napiszcie). Olejek jest faktycznie olejkiem Na pierwszym miejscu w składzie nie ma wody a właśnie olej, poza tym pięknie pachnie i długotrwale nawilża skórę co jest podczas jesieni niezbędne.

Ostatnim już ulubieńcem jest balsam do ciała z Nivei o zapachu masła kakaowego. Jest to ten typ balsamu, który nakładamy na mokre ciało i po chwili spłukujemy. Nie byłam do niego specjalnie przekonana, ale faktycznie lekko nawilża i co najważniejsze...przepięknie pachnie! Kupię go na pewno znowu jak mi się skończy choćby dla samego zapachu :)


Ufff dotarliśmy do końca. Podobają się Wam moi ulubieńcy?
Jakie produkty Wy najbardziej polubiliście w październiku? Wrzucajcie linki Waszych postów z nimi, chętnie przeczytam :)

Na koniec jeszcze raz zainteresowanych odsyłam do obejrzenia ulubieńców na YouTube


Buziaki!


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

wtorek, 21 października 2014

WASZE-Liebster Blog Award #2

Hej Wam!


Zostałam niedawno nominowana do Liebster Blog Award przez Margaret Lifestyle za co jej serdecznie dziękuję :)



Liebster Blog Award przyznawana jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która nas nominowała oraz wymyślić własne 11 pytań i nominować kolejne 11 osób.

A oto i zadane mi pytania:

1.Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Po oglądnięciu kilku osób i ich kanałów na YouTube stwierdziłam, że też mam coś do powiedzenia w tym temacie, i dlatego zdecydowałam się robić to za pośrednictwem bloga, ale także mam swój kanał na YouTube, na który serdecznie Was zapraszam.

2. Jaki był Twój największy bubel kosmetyczny?
Teraz przychodzi mi do głowy tylko odżywka z Nivei Long Repair, ale myślę, że było takich bubli więcej.

3. Twój ulubiony kosmetyk z kolorówki?
Tusz do rzęs, bez niego nigdy nie wyjdę z domu!

4. Kosmetyk o najładniejszym według Ciebie zapachu?
Osobiście uwielbiam wszystkie ładnie i słodko pachnące pomadki :)

5. Co najchętniej lubisz robić jeśli masz wolny czas?
Uwielbiam spotykać się z moimi znajomymi, a także fotografować, bo jest to moje hobby.

6. Jaką książkę poleciłabyś mi do przeczytania?
Wszystkie książki Dana Browna.

7. Jaki kraj chciałabyś zwiedzić i dlaczego? 
Od dawna już marzy mi się podróż do USA, ponieważ jestem ciekawa tej kultury i ile prawdy jest w tych wszystkich amerykańskich filmach.

8. Co robisz gdy masz zły dzień lub jest Ci smutno? Jak poprawiasz sobie humor? 
Umawiam się z przyjaciółką, której mogę się wygadać. Jeśli ona nie ma czasu to idę na zakupy, to zawsze pomaga. A szczytem szczęścia są zakupy z przyjaciółką, od razu złe myśli idą w kąt! :)

9. Jak brzmi Twoje aktualne motto życiowe? 
"Każda chwila jest ostatnią, chwyć mocno mnie za rękę a pokażę ci tęczę."
"A jeśli jest to coś czego masz jutro rano żałować to śpij do południa"
"Don't cry because it's over, smile because it happened"

10. Co jest Twoim największym atutem?
Jeśli chodzi o cechy charakteru to otwartość i kreatywność. A z wyglądu to chyba oczy :)

11. Czy masz osobę która Cię inspiruje? Jeśli tak to kto to jest i dlaczego?
Są to wszyscy moi znajomi, ponieważ mają masę pozytywnej energii i nie da się z nimi nudzić ani przez chwilę. W szczególności kilka osób nauczyło mnie cieszyć się chwilą i podchodzić do życia z dystansem.


Jako, że już kiedyś byłam nominowana do Liebster Blog Award nie będę ponownie nominować 11 osób, ale wklejam tu pytania wymyślone przeze mnie poprzednio, niech każdy kto ma ochotę odpowie na nie i da mi znać w komentarzu, chętnie poczytam Wasze odpowiedzi :)

1. Jak opisał/a byś się w jednym słowie?
2. Jakie jest Twoje motto życiowe?
3. Gdybyś miał/a przez jeden dzień stać się sławną osobą, kto by to był i dlaczego?
4. Co uważasz za najtrudniejsze w prowadzeniu bloga?
5. Mocno podkreślone usta czy oczy?
6. Jaki jest Twój ulubiony trick kosmetyczny?
7. Bez jakiego kosmetyku nie wyjdziesz z domu?
8. Co uważasz, za swój największy atut jeśli chodzi o urodę?
9. Jakie masz największe marzenie kosmetyczne/zakupowe?
10. Jeśli musiał/a byś pozbyć się wszystkich swoich kosmetyków oprócz jednego, co zostałoby w Twojej kosmetyczce?
11. Blondynki czy brunetki?


Myślę, że znowu udało się Wam dowiedzieć czegoś nowego o mnie :)
Buziaki!
:*

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

sobota, 18 października 2014

ZAKUPOWY SZAŁ-Hebe, Rossman

Witajcie moje kochane!

Znowu będą zakupy! Tak jak przez ostatni miesiąc nie miałam na nie kompletnie czasu, teraz udało mi się parę razy wyrwać do sklepów :) Dzisiaj efekty ostatnich zakupów.


Kupiłam w końcu 3 rzeczy, na które polowałam od dłuższego czasu, reszta wpadła w moje ręce raczej przypadkiem :)

Zacznę może od zakupów w Hebe. Pierwszym co rzuciło mi się w oczy, a na pojawienie się czego w Polsce długo czekałam. Mowa tu o pomadce od Maybelline Baby Lips. Pełno jej w stanach, na zagranicznych blogach i YouTube. Wreszcie zawitała do Polski! Ja wybrałam wersję o miętowym zapachu, bez koloru. Fajnie nawilża, ładnie pachnie i ma filtr SPF 20, wszystko idealnie!
Hebe, 9,99 zł

Kolejną rzeczą, o której marzyłam od dawna jest, znany już w blogosferze, Tangle Teezer. Dużo słyszałąm o fenomenie tej szczotki do włosów i postanowiłam sama ją wypróbować na moich gęstych, problematyczych włosach. Wyboru kolorystycznego nie było, ale ta różowa bardzo przypadła mi do gustu :)
Hebe, 34,99 zł

Ostatnią rzeczą z Hebe jest czarny eyeliner z Eveline Cosmetics. Ma ciekawy aplikator, w formie takiego sztywnego patyczka. Spodziewałam się pędzelka, a tu taka niespodzianka. Mam nadzieję, że sobie poradzę bo nigdy takim czymś nie robiłam kreski. Eyeliner jest wodoodporny i długotrwały, przynajmniej według producenta. Jak będzie na żywo zobaczymy, wrzucę Wam zdjęcia makijażu z jego udziałem.
Hebe, 9,99 zł

Teraz przejdę do zakupów z Rossmana. W pobliżu mojego mieszkania było kilka dni temu otwarcie nowego Rossmana, więc się na nie wybrałam. Okazało się, że do zakupów dodawane były gratisy. Skusiłam się więc na płyn micelarny z Garniera, który także zebrał dużo pozytywnych opinii. Jest to mój pierwszy płyn micelarny, wcześniej bawiłam się z dwufazowymi płynami, ale już wystarczy tej męczarni :)
Rossman, 17,99 zł

Do tego dostałam dwie rzeczy w gratisie. Pierwszą jest balsam do ciała z Nivei, który nakładamy na mokre ciało i następnie spłukujemy. Ma on piękny, kakaowy, słodki zapach i nie mogę się doczekać testowania.

Drugi gratis jest dość dla mnie nietypowy, pierwszy raz spotykam się z tego typu produktem. Chodzi tu o dezodorant w chusteczce z Cleanic. Dostałam taką próbkę (wydaje mi się, że jedną chusteczkę) i zamierzam przetestować. Szczerze mówiąc mam trochę wątpliwości co do działania i skuteczności, ale zobaczymy.


Uff, dotrwałyście do końca. Podobają się Wam zakupy? Przygarnęłybyście jakiś z tych produktów?

Możecie obejrzeć film na YouTube, gdzie także je pokazuję, KLIK zapraszam :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 1 października 2014

NEGATYW-odżywka odbudowująca long reapir, Nivea

Hejka!

Pewnie już zapomniałyście, ale przez pewien czas testowałam odżywkę odbudowującą z Nivei, long repair. Na początku odsyłam Was do postów o jej teście oraz o zakupach z jej udziałem.
Dzisiaj przyszła w końcu pora na podsumowanie mojego spotkania z tym produktem, więc nie przedłużając zapraszam na recenzję.
Za cenę 8,99 zł kupiłam w Hebe 200 ml, plastikową buteleczkę zamykaną na charakterystyczny "klik". Opakowanie nie jest przezroczyste, więc nie widzimy ile odżywki jeszcze zostało, ale za to bez problemu wiemy kiedy odżywka się skończyła bo czujemy, że nic więcej z niej nie wyciśniemy. Jej konsystencja jest bardzo gęsta, kolor ma przezroczysty ale nie klarowny, lekko brudnawy. Zapach ma przyjemny, charakterystyczny dla produktów Nivei.












Producent mówi:
"Czy Twoje włosy są łamliwe i mają rozdwajające się końcówki? Odżywka LONG REPAIR z olejkiem babassu wzmacnia włosy już od nasady, odbudowuje strukturę włosów i ułatwia rozczesywanie, chroni końcówki włosów."

No to teraz przejdźmy od tych obietnic do rzeczywistych efektów. Ja z natury mam grube, mocne włosy, więc jeszcze większego wzmocnienia nie wymagam i nie zauważyłam. Na plus odżywki przemawia na pewno to, że faktycznie włosy po niej bardzo dobrze się rozczesują. Nie przyspiesza też ona procesu przetłuszczania się włosów. Nie potrafię powiedzieć, czy włosy są odbudowane i chronione, jednak nie są ani bardziej miękkie ani lepiej się nie układają. Niestety, ja podczas pracy z tą odżywką zauważyłam praktycznie same minusy. Zacznijmy od aplikacji, która jest przyjemna przez pierwsze 3-4 użycia. Później musimy mocno ściskać i mocować się z opakowaniem żeby cokolwiek z niego wycisnąć. Odżywkę spłukuje się z włosów wiekami, nawet po 5 minutach dalej czuć ją na głowie i przez to nigdy nie miałam pewności, że zmyłam ją do końca. Jest jak dla mnie zbyt oleista i tłusta jak na odżywkę do codziennej pielęgnacji. Co do działania to tak jak pisałam wcześniej, szału nie było. Do tego jest ona strasznie mało wydajna, starczyła mi może na 2 tygodnie codziennego stosowania, normalnie moje odżywki wytrzymują dłużej. Ani się obejrzałam a jej już nie było.

Podsumowując:
PLUSY:
-zapach
-ułatwia rozczesywanie
-cena
MINUSY:
-aplikacja
-czas zmywania
-konsystencja
-brak wyraźnych efektów
-wydajność


Wiele osób zachwalało odżywki z tej serii, ja natomiast jestem nią rozczarowana. Jednak używam teraz szamponu z Nivei i z niego jestem zadowolona (chciałam je przetestować razem ale jak kupiłam szampon to niespodziewanie skończyła się odżywka).

A Wy jakie macie doświadczenie z tymi odżywkami? Sprawdziły się u Was?

Buziaki! :*

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

niedziela, 14 września 2014

NEGATYW-dwufazowy płyn do demakijażu oczu, Nivea

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie recenzją dwufazowego płynu do demakijażu oczu z Nivei. Idealny do delikatnych okolic oczu. Ja osobiście zaznaczam, że kończę to opakowanie i sięgam po płyny micelarne. Dlaczego? Zaraz się przekonacie.

Produkt ten kupicie za ok. 16 zł w praktycznie każdej drogerii. Płyn dwufazowy zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce o pojemności 125 ml. Szata graficzna jest przejrzysta i monochromatycza, dominują kolory niebieski i biały. Zamknięcie jest na charakterystyczny 'klik', dozownik umożliwia nam nałożenie na wacik w miarę rozsądną ilość kosmetyku. Konsystencję ma lejącą, tłustą. Dwie fazy łatwo mieszają się przy wstrząśnięciu i niestety szybko wracają do pierwotnej postaci.












Producent mówi:
"Delikatnie i efektywnie usuwa nawet najbardziej trwały makijaż oraz tusz. Chroni delikatne okolice oczu i pielęgnuje rzęsy. Wzbogacony w ekstrakt z bławatka."

Skład: Aqua, Isododecane, Cyclomethicone, Isopropyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Centaurea Cyanus Flower Extract, Sodium Chloride, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, CI 60725, CI 61565.

Według mnie kosmetyk ten sprawdzi się wyłącznie u osób bez wrażliwych oczu oraz takich, które lubią delikatny makijaż.
U mnie ten płyn dwufazowy się nie za dobrze sprawuje. Jeśli śledzicie mojego bloga wiecie, że lubię mocno podkreślone rzęsy i w ogóle makijaż oczu na pierwszym miejscu :) Nivea niestety nie radzi sobie z jego zmywaniem. Jestem zmuszona do tarcia oczu i ich podrażniania przy praktycznie każdym demakijażu. Nawet po przytrzymaniu wacika kilka sekund na powiece nie ma różnicy i muszę robić szkodę swoim oczom. Nie mówiąc już o brokatowych cieniach, bo je domywam chyba wieki.
Innym minusem jest tłusta powłoczka, która zostaje na powiekach po użyciu kosmetyku. Niektórym to nie przeszkadza, dla mnie jednak jest to duża wada. Osobiście nie lubię tego typu kosmetyków, gdzie mam całe powieki ubabrane w tłustej powłoczce.

Na plus przemawia wydajność (nie mogę go zużyć), która jest ogromna oraz dostępność. Jeśli chodzi o cenę, myślę, że jest zbyt wysoka jak na takie działanie, które u mnie pozostawia wiele do życzenia.

Podsumowując:
PLUSY:
-dostępność
-wydajność
-opakowanie
MINUSY:
-nie zmywa mocnego makijażu
-podrażnienie oczu (przez zmuszenie do ich tarcia)
-tłusta powłoczka
-cena
-szybkie rozwarstwienie się faz

Miałyście do czynienia z tym produktem? Jakie są Wasze ulubione kosmetyki do demakijażu oczu?

Zapraszam też na mój POST ROZDANIOWY, zapisujcie się i wygrywajcie mój skomponowany zestaw. Dzisiaj ostatni dzień konkursu :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!