Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inglot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inglot. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 października 2015

ZAKUPOWY SZAŁ-lakiery do paznokci, kosmetyki do makijażu, Lush

Siemka! <3

Ostatnio uzbierała mi się dość pokaźna ilość nowości kosmetycznych. Postanowiłam więc, że dzisiaj je Wam pokażę. Znajdziecie tu wiele fajnych produktów do makijażu oraz całkiem sporo lakierów do paznokci. Zapraszam do czytania :)

Tak prezentują się całe zakupy. Jak widać są tu produkty do ust, do oczu, do paznokci i do twarzy :) Także let's gest started :)

Te dwa pielęgnacyjne cudeńka kupiłam podczas mojej podróży do Paryża gdzie znalazłam stacjonarny sklep Lush. Nie mogłam się oprzeć i przygarnęłam do siebie oczyszczającą maseczkę Mask Of Magnaminty oraz cukrowy peeling do ust o zapachu gumy balonowej. Oba produkty są wykonane tylko ze składników naturalnych co sprawia, że ich cena nie należy do niskich. Jednak uważam, że warto wydać nieco więcej i mieć pewność, że używamy dobrych kosmetyków. O obu tych produktach napisałam już recenzję, ponieważ częśc zakupów mam już dość długo i po prostu czekały na inne żeby opisać wszystko razem w haulu :) Jeśli jesteście ciekawi dokładnej ich recenzji to zapraszam tutaj.
Kolejnymi zdobyczami są dwa produkty do ust. Pierwszy to matowa pomadka Extra Lasting z serii Matt&Lasting nr 3 z Lovely. Mam już taką samą w odcieniu różowym i jeśli śledzicie bloga to wiecie, że ją kocham. Dlatego zdecydowałam się też na odcień czerwony, ponieważ boję się maloważ usta czerwoną pomadką. Zawsze kończy się to rozmazanym makijażem ust i resztkmai szminki na zębach. Te pomadki natomiast mają super pigmentację, łatwo się rozprowadzają na ustach, a kiedy na nich zaschną to są nie do zniszczenia przez cały dzień.
Drugim produktem do ust jest błyszczyk Goodbye Appetite z Eveline. W opakowaniu wygląda na różowy, na ustach jest bezbarwny z lekkimi drobinkami. Nie mam nic do ust co zamiast koloru nadaje im po prostu ładny blask, więc ten błyszczyk będzie wypełniał tę lukę kosmetyczną :)

Jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu oczu to każda rzecz jest z innej firmy :) Zacznę od mascary Instant Extensions The One z Oriflame. Pierwszy raz skusiłam się na coś z katalogu, głównie żeby porównać jak mają się takie produkty do tych kupowanych w drogeriach. Mascara ma za zadanie przede wszystkim wydłużać rzęsy. Czy faktycznie będzie to robić? Zobaczymy.
Następną rzeczą jest eyeliner w pisaku Super Liner Superstar z L'Oreal Paris. Dawno nie miałam eyelinera w tej formie, więc chętnie do tego wrócę, ponieważ ostatnio nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu bez kreski na górnej powiece.
Kredka do oczu nr 103 Silver firmy Momtaz New York to mój kolejny zakup. Myślałam, że będzie się nadawać na linię wodną ale niestety okazała się dość tępa. Dopiero jeśli podgrzeje się ją nad płomieniem staje się bardziej woskowa i może wtedy uda mi się nią namalować kreskę jeśli nie na linii wodnej to chociaż na powiece.
Ostatnim produktem do makijażu oczu jest ciemnobrązowy, matowy cień nr 750 Chocolate Chic z Maybelline. Zdążyłam już go użyć dośc dużo i stał się moim ulubieńcem. Ma dobrą pigmentację i trwałość, a do tego dobrze się blenduje w załamaniu powieki.

Osatnią zakupową kategorią są lakiery do paznokci, które widzicie powyżej. Kupowałam te odcienie głównie z myślą o jesieni, ale część z nim nada się także na inne pory roku.
Od lewej widać tu lakier z Inglot nr 72 czyli brązowo-bordowy odcień z błyszczącymi drobinkami, idealny na jesienne dni.
Następna w kolejności jest piękna czerwień z Sally Hansen nr 580 Red My Lips. Uważam, że tak głęboką czerwień powinna mieć i nosić każda kobieta.
Dalej dwa różowe lakiery, pierwszy to Brights No Grooms z Essie, a drugi nr 293 Pop Rose z Rimmela. Oba nadadzą się na jesień jak i lato i wiosnę, są więc bardzo neutralne.
Ostatnim lakierem jest perłowy lakier nr 24 z Lovely. Na studiach nie zawsze mogę mieć pomalowane paznokcie na mocny kolor, ten więc bedzie idealny aby manicure ładnie wyglądał nie będąc równocześnie bardzo nahalnym.


Przebrnęliście już przez całe zakupy ostatnich miesięcy :) Dajcie koniecznie znać w komentarzach do Wy ciekawego ostatnio upolowaliście :) Jeśli chcecie posłuchać nieco więcej o tych zakupach oraz kilku rzeczach więcej to zapraszam na haul:

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 5 marca 2015

Ulubieńcy-luty 2015

Witam Was kochani!

Po "krótkiej" przerwie w pisaniu dla Was postów powracam :) Przerwa była związana z ilością nauki i zajęć na uczelni ale teraz postanowiłam wziąć się w garść i raz w tygodniu publikować porządny, pełnowymiarowy post ;) Dodatkowo w każdy poniedziałek i czwartek będę się starała wrzucać filmy urodowe na mój kanał na YouTube więc jeśli jeszcze tam nie byliście to zapraszam do subskrybowania :)


Luty minął mi bardzo szybko i intensywnie, jest to miesiąc niezwykle krótki, więc i ulubionych kosmetyków nie zebrało się bardzo dużo. Całość prezentuje się następująco:

O ulubieńcach możecie także usłyszeć w najnowszym filmiku:



Zacznę może od pielęgnacji, a później dosłownie kilka słów na temat kolorówki :)

Jakiś czas temu otrzymałam w sklepie Yves Rocher pare próbek kremów i ten Elixir 7.9 przypadł mi najbardziej do gustu. Jako, że otrzymujemy tu jednynie 1 ml produktu postanowiłam używać go jedynie pod oczy, a nie na cała twarz. I tu sprawdził się on idealnie, jestem pod wielkim wrażeniem! Zaraz po nałożeniu widać efekt jakim jest wygładzenie skóry, jej rozświetlenie i delikatne wyrównanie kolorytu. Wydaje się ona nieskazitelna i gładka. Dodatkowym efektem jaki odczuwamy jest nawilżenie, na którym to najczęściej zależy nam przy stosowaniu tego typu kremów. Co tu dużo mówić, bardzo fajny produkt i na pewno kiedyś kupię pełnowymiarową pojemność.

Jeśli czytacie mojego bloga kolejny ulubieniec nie powinien Was zaskoczyć :) Maseczki z Ziai uwielbiam wszystkie, natomiast "liście zielonej oliwki" oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca jest dla mnie nowością i od razu się polubiłyśmy. Ma piękny zapach i łatwo się ją zmywa (w przeciwieństwie do innych maseczek z Ziai) a podczas trzymania na twarzy zasycha ale nie na tyle mocno żeby bardzo ściągać skórę naszej twarzy. Jeśli chodzi o efekty to zauważyłam delikatne ściągnięcie i wygładzenie skóry, co do oczyszczenia jest takie odczucie ale czy to faktynie jest mocne oczyszczenie wypowiem się po dłuższej "kuracji" bo nie wierzę, żeby po kilku razach taka maseczka działała cuda :)

Ten zmywacz z Isany jest Wam zapewne dobrze znany i nie będę się tu długo rozwodzić. Przez cały luty moje paznokcie były malowane i zmywane tyle razy co normalnie w ciągu 2-3 miesięcy. To za sprawą zajęć na studiach, na części których nie mogę mieć pomalowanych paznokci, na innych się tego uczymy i tak na zmianę. Ten zmywacz umożliwił mi błyskawiczne zmywanie lakierów piaskowych, zwykłych, brokatowych-wszystko bez najmniejszego problemu. Dodatkowo nie wysuszał zbytnio okalających paznokieć skórek, co także bardzo mnie cieszy.








Kolorówkowymi ulubieńcami nie są może konkretnie te trzy produkty, a ich odcienie. Bardzo polubiłam koralowo-malinowe kolory na ustach w te pierwsze (?) dni wiosny w moim mieście. Te dwa błyszczyki i szminkę najczęściej nosiłam i kolory te nie znikały z moich ust przez cały luty :) Mamy tutaj szminkę z Yves Rocher w odcieniu 41 corail etincelant (klik), błyszczyk z Inglot w odcieniu 13 Raspberry (kupiony wieki temu, nie wiem czy jeszcze jest dostępny) oraz jeszcze jeden błyszczyk, który nie wiem skąd mam bo też jest ze mną długo i nie ma już etykietki :(
Jeśli jesteście ciekawi jak wyglądają dokładnie odcienie tych kosmetyków zapraszam do obejrzenia filmu:


I na tym kończą się moi lutowi ulubieńcy :)
Piszcie co Wy najbardziej polubiliście w tym minionym miesiącu, a także o czym chcielibyście czytać/słuchać :)

Buziaki! :*

P.S.
Jeśli chcecie dowiedzieć się co nie co o mojej porannej rutynie to zapraszam do oglądania:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 5 listopada 2014

PROJEKT DENKO #3

Witajcie Dziewczyny!

Dzisiaj poopowiadam Wam trochę o kosmetykach, które zużyłam w przeciągu około 1,5 miesiąca. Jest tego trochę, więc chcę się już ich pozbyć, a wcześniej napisać Wam kilka słów o każdym produkcie :)
Tutaj znajdziecie moje poprzednie denko, chyba było nieco większe od dzisiejszego :)
Jeśli natomiast jesteście zainteresowani obejrzeniem filmu z tego denka zapraszam na YouTube,


Są wśród tych kosmetyków takie, które sprawdziły się świetnie ale też takie, z których zużycia bardzo się cieszę.

Może na początek próbki i inne drobne denka. Od lewej widzicie plastry oczyszczające na nos z Dermo pHarmy. Rewelacyjne, super oczyszczają, mocno i dokładnie. Minusem może być cena, bo za 2 plastry płacimy około 7 zł. Jednak jak tylko gdzieś je spotkam to kupię ponownie, bo przy regularnym stosowaniu pory na nosie są widocznie oczyszczone.

Kolejną rzeczą jest różany olejek pod prysznic z Barw Harmonii. Bardzo się polubiliśmy, fajnie nawilża i pięknie pachnie. W składzie na pierwszym miejscu olej, więc wszystko przemawia za tym, żeby miniaturkę zamienić na pełnowymiarowy produkt. Jeśli wiedzie gdzie go mogę dostać to piszcie.

Trzy maseczki z Ziai to też trafione produkty, spełniają swoje funkcje, są tanie i ogólnodostępne. Nie wyobrażam sobie jesiennych dni bez nałożonej maseczki, najczęściej właśnie tej z Ziai.

Krem Barwa Siarczkowa także mnie zaciekawił. Po tak małej objętości ciężko stwierdzić widoczne efekty, jednak zaintrygował mnie i mam zamiar się w niego zaopatrzyć.

Dezodorant w chusteczce dostałam do przetestowania. Wydał mi się być zwykłą mokrą chusteczką. Efekt utrzymał się bardzo krótko, więc nie przekonał mnie raczej do siebie.

Plastry z Botanical Choice to tańszy zamiennik oczyszczających plastrów z Dermo pHarmy. Jednak mimo wszystko wolę te drugie, te tańsze nie oczyszczają tak silnie i dokładnie.

Korektor do twarzy z INGLOT bardzo lubiłam, fajnie krył niedoskonałości. Minusem była wydajność, dla mnie kredka powinna być wysuwana i do strugania.

Puder z Wibo, na długa matuje, kryje i nie zmienia koloru podkładu. Niestety, ostatnimi czasu ciężko na niego trafić w drogeriach.

Eyeliner w pędzelku z Wibo również się sprawdził, cienki aplikator pozwalał namalować dokładna kreskę. Potrafił wytrzymać cały dzień i noc nienaruszony.

Korektor pod oczy z Wibo (coś dużo tej firmy) dość dobrze krył cienie natomiast potrafił uwidaczniać zmarszczki mimiczne.



Mydło z ON LINE pięknie pachniało, nie wysuszało rąk. Jednak ciężko było zmyć nim podkład z rąk.

Listerine Zero bardzo lubię, już mam kolejną butelkę. Dobrze oczyszcza i odświeża jamę ustną, a dzięki brakowi alkoholu jesteśmy w stanie dłużej płukać nim usta.

Żel peelingujący i szampon biosiarczkowa moc z Balneokosmetyki to niestety dwa małe buble, o których przeczytacie więcej tutaj.

Płatki kosmetyczne, te najzwyklejsze. Chyba najszybciej zużywająca się rzecz w mojej łazience.






Odżywka z Nivei też niestety się nie sprawdziła, ciężko było ją spłukać z włosów i nie dawała żadnego pozytywnego efektu oprócz łatwiejszego rozczesania niesfornych kosmyków. Więcej o niej możecie przeczytać w mojej recenzji.

Żel do depilacji z Isany bardzo polubiłam. Jest niezwykle wydajny, pięknie pachnie i pomaga nam w depilacji, tzn nie udało mi się zaciąć odkąd jej używam (a mam do tego naprawdę dobry "talent").  Również nogi były mniej podrażnione. Kupiłam już kolejne opakowanie lecz inną wersję.

Dwufazowy płyn do demakijażu z Nivei, ufff wreszcie się skończył. Kiedyś się lubiliśmy lecz teraz mam dość jego tłustej konsystencji, tarcia oczu żeby zmyć makijaż i nierównomiernego wykańczania się obu faz płynu. Przerzuciłam się na płyny micelarne i nie żałuję :)

Ostatni już produkt to Garnier Czysta Skóra 3w1, o którym pisałam już milion razy, zawsze same dobre rzeczy i dzisiaj nie będzie inaczej. Super oczyszcza, zmywa makijaż i działa na tłustą cerę nie przesuszając jej ani trochę. Kolejne opakowanie już w użyciu.


Jeśli dotrwałyście do końca to gratuluję, ja sama mam już dość przetrzymywania tych produktów i zaraz się ich pozbywam i robię miejsce na kolejne :)

Znacie te produkty? Lubicie? :)

Jeszcze raz serdecznie zapraszam do obejrzenia filmiku :)


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 29 października 2014

ZAKUPOWY SZAŁ-Rossmanowe zakupy

Hej hej!

Co tam ciekawego słychać u Was w te piękne, jesienne dni?
Ja cieszę się studiami i staram się uczyć jak najwięcej żeby móc część zdobytej wiedzy przekazać Wam oczywiście :)

Dzisiaj pokażę Wam małe zakupy, które zrobiłam parę dni temu. Potrzebowałam kilka kosmetyków i zdecydowałam się wypróbować nowe, jeszcze nie sprawdzone przeze mnie (np. puder czy korektor).
Będzie nieco monotonnie, bo wszystko kupiłam w Rossmanie :)


Zacznę może od pudru. Kilkakrotnie mogliście oglądać na moim blogu puder z Wibo, który towarzyszy mi od kilku lat i zawsze byłam z niego zadowolona. Jednak ostatnio nie mogę znaleźć go w żadnej drogerii, chyba go wycofali :( Jeśli macie jakieś informacje na jego temat to proszę napiszcie :) W zamian za Wibo zaopatrzyłam się w Stay Matte z Rimmela, słyszałam o nim dużo dobrego, więc mam nadzieję, że się spisze. Odcień, który widzicie to 005 Silky Beige.
Rossman, 21,99 zł
Następnym zakupem jest korektor do twarzy z Miss Sporty w odcieniu 1. Jest to forma sztyftu. Ten kosmetyk z kolei jest następcą bardzo dobrego korektora z INGLOTa. Zobaczymy jak ten będzie się sprawował, mam nadzieję, że dobrze będzie krył i nie skończy się tak szybko jak jego poprzednik.
Rossman, 10,99 zł
Stałym zakupem kosmetycznym jest u mnie Garnier Czysta Skóra 3w1. Nie będę się nad nim rozwodzić, uwielbiam, polecam, kupuję, używam, widzę efekty, zapraszam na recenzję.
Rossman, ok. 16 zł

No i na koniec też coś co znam ale nie w takiej odsłonie. Mowa tu o żelu do depilacji, który zamienia się w piankę z Isany. Miałam wersję morelową i byłam zadowolona, nie zacinałam się, nie miałam wysuszonych nóg no i ten piękny zapach... :) Ta wersja wydaje się być jeszcze lepsza bo zawiera ekstrakt z aloesu, który powinien koić podrażnienia, zobaczymy, zobaczymy... :)
Rossman, ok. 10 zł

Takie oto zakupy poczyniłam, podobają się Wam?
Lubicie/znacie te produkty?

Tutaj możecie obejrzeć filmik na YouTube z tymi produktami, lepiej wszystko widać :)


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

poniedziałek, 20 października 2014

Z ŻYCIA CODZIENNEGO-prosty makijaż z użyciem eyelinera z Eveline

Hej wszystkim!

Jak się macie? :)
Na Waszą prośbę wrzucam makijaż z kreską wykonaną eyelinerem z Eveline Cosmetics, o którego zakupie przeczytacie tutaj. Jest to makijaż wykonany na szybko, wystarczy nam eyeliner i tusz do rzęs, a także podkład i puder :) Kiedy nie mam czasu bawić się cieniami i muszę szybko wyjść zawsze stawiam na kreskę na górnej powiece. Robię ją eyelinerem (złotym, czarnym lub turkusowym) lub różnego koloru kredkami. W zależności jak wyprofilujemy naszą kreskę możemy nadać makijażowi elegancki wygląd lub taki "na co dzień". I właśnie ten drugi typ zobaczycie dzisiaj na zdjęciach.

Użyłam korektora pod oczy z Gosh, korektora do twarzy z Inglota i podkładu Loreal True Match. Na to nałożyłam puder z Wibo i bronzer z Miss Sporty. Na ustach mam tylko nawilżającą pomadkę Baby Lips. Rzęsy wytuszowałam mascarą z Etre Belle. Na powiece bohater dzisiejszego postu, czyli eyeliner z Eveline Cosmetics.


 Lubicie taki prosty, minimalistyczny makijaż?
Jak  malujecie się kiedy macie na to tylko chwilę?

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

wtorek, 9 września 2014

Z ŻYCIA CODZIENNEGO-from zero to hero

Cześć wszystkim!

Myślę, że dzisiejszy post zdecydowanie wpasowuje się w temat 'Z ŻYCIA CODZIENNEGO". Każdy przeżywa to codziennie, każdego dnia kobieta zmienia się "from zero to hero". Niektórym nie potrzeba dużo, a niektóre są zmuszone spędzić przed lustrem trochę czasu (w tym ja).

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jak makijaż dużo daje, jak zmienia nasz wygląd. Osobiście mam tak, że po nałożeniu makijażu od razu lepiej się czuję. Wiem, że nie widać tego co chcę ukryć, a zauważyć można moje (nieliczne) atuty :) Maluję się więc nie tylko dla innych ale też dla siebie.

Tak więc na początek różnica między moim wyglądem przed makijażem i po spędzeniu chwili przed lustrem.
Myślę, że każdy widzi różnicę :) Twarz się nie świeci, ma wyrównany koloryt, oczy są bardziej widoczne przez makijaż, niedoskonałości zakryte, błyszczyk na ustach ożywia look. Teraz można zawojować świat!


Teraz czas na prezentację magicznych kosmetyków, dzięki którym jestem w stanie wyjść do ludzi :)
-korektor do twarzy, INGLOT
-korektor pod oczy, Wibo
-podkład True Match, L'oreal
-puder, Wibo
-róż na policzki, TCW The Color Workshop
-baza pod cienie, See l'eau eye care cosmetics
-trzy cienie w odcieniach zieleni, Rimmel
-eyeliner w pędzelku, Wibo
-maskara Volume Milion Lashes, L'oreal
-błyszczyk, Essence
-suchy szampon do włosów, Batiste
-perfumy Katy Perry Killer Queen


Codziennie przechodzę taką "metamorfozę", nie pamiętam kiedy (poza wakacjami za granicą) wyszłam z domu bez makijażu. Uważam, że jest mi on potrzebny, żeby zmienić się "from zero to hero".

Na koniec jeszcze zdjęcia pomalowanych oczu z bliska:

Co myślicie o makijażu? :)
Wy też zmieniacie się codziennie "from zero to hero"? Czy może jesteście szczęśliwymi posiadaczkami pięknej cery?

Buziaki :*

P.S. Chcielibyście, żeby na blogu pojawiały się częściej posty z moim makijażem lub stylizacją? Piszcie! :)

Zapraszam też na mój POST ROZDANIOWY, zapisujcie się i wygrywajcie mój skomponowany zestaw.

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 4 września 2014

POZYTYW-korektor do twarzy, INGLOT

Witajcie Kochani!

Jakiś czas temu pisałam Wam o zakupie korektora do twarzy z INGLOT (tutaj link) oraz o jego teście (o nim przeczytacie tutaj). Dzisiaj nadszedł czas na jego recenzję, ponieważ używałam go raczej regularnie, z wyjątkiem dni kiedy moja cera nie potrzebowała ukrywania niczego.
Korektor Perfect Concealer/Anticerne Parfait kupiłam na stoisku INGLOT za 8 zł. Jest on w formie grubej kredki nadającej się do strugania. Opakowanie jest bardzo eleganckie, minimalistyczne, czarno-białe. Zatyczka mocno się trzyma przez co możemy dobrze zamknąć korektor bez obawy, że zabrudzi nam całą kosmetyczkę. Mój odcień to 46, jeden z jaśniejszych w kolekcji. Spodziewałam się nieco bardziej miękkiej konsystencji korektora, a okazał się on dość twardy, trzeba było mocno rysować nim po niedoskonałościach żeby je zakryć.
 Producent mówi:
"Maskuje wszelkie niedoskonałości skóry. W formie wygodnego, grubego ołówka."

Skład: Mica, Titanium Dioxide, Isoeicosane, Carnauba Wax, Diisostearyl Trimethylpropane Siloxy Silicate, Sulfated Castor Oil, Lecithin, Propylene Glycol, Peg-12 Oleate, Hydroxysultaine, Lauroyl Lysine, Silica Beads, Isopropylparaben, Isobutylparaben, Butylparaben, Vitamin E, Fragrance, [+/-] CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI 77499 
Ogólnie rzecz biorąc, korektor spełniał swoje zadanie. Krył niedoskonałości nałożony zarówno pod jak i na podkład. Wpasował się w ocień mojej skóry i używanego podkładu i pudru. Trzymał się dość długo, nawet lekko matowił miejsca nim posmarowane. Jedyne co mi się w nim nie podobało to właśnie konsystencja kredki, która jak dla mnie jest zbyt twarda co utrudnia aplikację. Nie mówię, że ma to być od razu jak korektor w sztyfcie, jednak coś nieco bardziej miękkiego i tłustego spełniało by lepiej swoją rolę.

Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-krycie
-matowienie
-cena
MINUSY:
-konsystencja

Ogólnie polecam ten produkt, jednak dla osób o małych niedoskonałościach, bo nie jest to przyjemne kiedy większe wypryski musimy trzeć twardą kredką :)

Znacie ten korektor? Co o nim sądzicie? Może używacie jakiś innych, macie ulubione? Piszcie!

Na zakończenie wrzucę Wam wczorajszą stylizację i makijaż :) Dajcie znać czy się Wam podoba.
Bluzka: New Yorker
Pierścionek: New Yorker
Kolczyki: Reserved
Lakier: Manhattan 45T
Zapraszam też na mój POST ROZDANIOWY, zapisujcie się i wygrywajcie mój skomponowany zestaw.

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 21 sierpnia 2014

ULUBIEŃCY-sierpień 2014

Witajcie!
Dzisiaj pora na ulubieńców minionego miesiąca.
Jest to kilka produktów, które bardzo polubiłam w sierpniu i których używałam bardzo często.
Pierwszym ulubieńcem jest żel regenerujący po opalaniu firmy Ziaja. Pisałam o nim już tutaj dlatego teraz napiszę tylko, że jest niezawodny na każdym wyjeździe. Skóra jest po nim głęboko nawilżona, a jeśli była wcześniej podrażniona przez słońce to żel ją koi. Uczucie ulgi następuje zaraz po nałożeniu kosmetyku na ciało, jest on zawsze obecny w mojej wakacyjnej walizce!
Kolejną rzeczą, którą używałam przez ten miesiąc codziennie wieczorem jest masło kakaowe z Ziai (post o nim tutaj). Ma ono śliczny, kakaowy zapach, idealną dla mnie konsystencję i co najważniejsze, super działa! Nawilża skórę po kąpieli, zastępując mi balsam. Utrwala opaleniznę i koi podrażnienia, np. te po depilacji. Kupię go na pewno ponownie gdy tylko skończę to opakowanie. Na rynku dostępne jest też w wersji oliwkowej i waniliowej.
Kolejną rzecz kupiłam całkiem niedawno, a już zdążyłam pokochać i uznać za swojego ulubieńca (post o zakupach znajdziecie tutaj). Mowa o kremie do rąk z Paloma Hand SPA. Urzekł mnie po pierwsze słodki, kwiatowy zapach, a także działanie, które potwierdza informacje od pani ekspedientki w sklepie Hebe. Krem szybko nawilża dłonie jednocześnie błyskawicznie się wchłaniając i pozostawiając śliczny zapach na długi czas od zastosowania. Idealny do stosowania w ciągu dnia! Muszę się wybrać po peeling do dłoni z tej samej serii i zobaczyć czy też okaże się ulubieńcem.
Ulubionym kosmetykiem okazało się także serum Green&White Tea Immuno-Serum z Organique (post o zakupach tutaj oraz o jego teście tutaj). Jest ono przeznaczone do cery tłustej, trądzikowej, problematycznej, czyli dla mnie nadał się idealnie. Nie działa cudów-to zaznaczam. Z dnia na dzień nie będziemy miały wymarzonej cery, to wiadomo. Jednak po pół miesięcznym stosowaniu zauważyłam, że twarz przestała się tak bardzo świecić, nie przetłuszcza się tak i nie mam aż tak dużo niedoskonałości jak kiedyś. Dlatego uznaję ten produkt za ulubieńca, bo w jakimś stopniu pomaga mi dbać o cerę i doprowadzić ją do ładu :)
Następny produkt kupiłam niedawno. Jest to lakier do paznokci z Manhattanu, numerek 002 Flashy Sunrise (link do postu o zakupach i więcej informacji tutaj). Pomalowałam nim wczoraj paznokcie i zakochałam się w nim od razu. Ma piękną, jasnobrzoskwiniową barwę, delikatną, idealną na koniec lata i początek jesieni. Bardzo wygodnie się go nakłada, dobrze kryje. Na zdjęciach widzicie dwie warstwy lakieru na moich paznokciach. Z uśmiecham na ustach noszę go teraz i cieszę się bardzo z jego zakupu, zwłaszcza, że był w promocji.
Jednym z ulubieńców wszech czasów jest żel do powiek i pod oczy firmy See l'eau (post i więcej informacji o nim tutaj). Jednak zdecydowałam się go umieścić w ulubieńcach sierpnia, ponieważ odkryłam jego nowe zastosowanie. Przez cały miesiąc stosowałam go jako bazę pod cienie. Szybko wysycha, cienie trzymają się na nim świetnie, mogę wyjść w nich na cały dzień a one będą wyglądały idealnie, nie zbierają się w załamaniu ani trochę. Teraz będę używać go jeszcze częściej niż kiedyś bo i rano jako baza i wieczorem jako żel kojący na powieki.
Pokochałam też mój ostatni zakup (link do zakupów tutaj) czyli szminkę w kolorze fuksji z Catrice, Ultimate Colour numer 140 Pinker-Bell. Ma śliczny, żywy, mocny kolor, według mnie idealny na lato aby odświeżyć swój look. Nigdy nie używałam na co dzień tak mocnych szminek ale ta wyjątkowo mi się spodobała i przez ostatnie dni nosiłam ją non stop. Nakładać trzeba ją z lusterkiem, ale nie zbiera się ona w jakiś załamaniach, nie brudzi zębów, jest bardzo wygodna w noszeniu, prawie nie czuć jej na ustach.
Kolejnym ulubieńcem jest produkt, który po kilku latach wrócił do łask. Mianowicie odkopałam mój ukochany błyszczyk Raspberry numerek 13 z Inglota. Kolor możecie zobaczć w poście o mojej kolorówce ust, o tutaj. Ma śliczny smak, jeszcze lepszy zapach, pięknie wygląda na ustach i długo się na nich trzyma. Jest dość lepki i niewygodnie się go nakłada, ale mimo to go uwielbiam, zamierzam powrócić do niego po latach.
Ostatnim ulubieńcem jest rękawica do masażu ciała. Ja używam jej do walki z celulitem, masując nią uda podczas kąpieli. Jest dość szorstka, dlatego według mnie idealnie się do tego nadaje. Potrzeba do tego trochę siły, ale efekty są dość widoczne, więc zamierzam kontynuować moją codzienną kurację :)
To już wszyscy moi ulubieńcy sierpnia, dajcie znać jeśli też lubicie i znacie te produkty, co o nich myślicie.
A jaki był Wasz ulubieniec tego miesiąca?

Dajcie znać jeśli macie pomysł na post, o czym chcielibyście przeczytać, chętnie o tym napiszę :)
Zapraszam do obejrzenia filmu na temat ulubieńców sierpnia na moim kanale na YouTube tutaj.

Zapraszam też na mój POST ROZDANIOWY, zapisujcie się i wygrywajcie mój skomponowany zestaw.

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!