Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 listopada 2016

POZYTYW-Super Power Mezo Serum aktywne serum korygujące, Bielenda

Witajcie!

W dzisiejszej recenzji przeczytacie o bardzo fajnym produkcie do skóry tłustej i problematycznej. Mianowicie bohaterem będzie Super Power Mezo Serum aktywne serum korygujące z Bielendy. Używałam kiedyś toniku z tej serii z kwasami i bardzo przypadł mi do gustu, postanowiłam więc wypróbować serum i nie zawiodłam się :)

Serum znajduje się w szklanej buteleczce z pipetą, która jest szczelnie zamknięta i nic się z niej nie wylewa. Ma dość mocny aczkolwiek przyjemny zapach i standardową konsystencję. Szata graficzna jest skromna ale można się z nim dowiedzieć wszystkich najważniejszych informacji, po więcej może sięgnąć czytsjąc kartonik, w którym kupujemy serum. Produkt jest bardzo wydajny, wystarczą 3-4 krople na pokrycie skóry twarzy i szyji.

Producent mówi:
"Kosmetyk korygujący podnosi jakość skóry z niedoskonałościami - mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku. Redukuje zmarszczki i niedoskonałości, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry. Skóra wygląda na młodszą, jest gładka, jędrna, matowa, aksamitna w dotyku.Zawiera wysoką dawkę silnie działających składników aktywnych:- KWAS MIGDAŁOWY - delikatnie złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie, zwęża pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, zapobiega zatykaniu porów, rozjaśnia przebarwienia.- KWAS LAKTOBIONOWY - złuszcza naskórek stymulując mechanizmy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery, intensywnie nawilża.- WITAMINA B3 - wzmacnia, odnawia i matuje skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Zwalcza problemy skórne - trądzik, zaczerwienienia i szorstkość. Rozjaśnia naskórek, redukuje plamy pigmentacyjne posłoneczne i starcze."


Serum jest przeznaczone do stosowania na dzień i na noc, ja jednak ograniczam się do nakładania go przed snem. Zawartość kwasów w składzie sprawia, że serum powoduje delikatną eksfoliację, a co za tym idzie pozbywamy się drobnych przebarwień i zaskórników. Reguluje się sebumetria co dla skóry tłustej powinno być nie lada ulgą. Przy regularnym używaniu serum zauważyłam redukcję niedoskonałości (lecz nie całkowitą), rozjaśnienie i rozświetlenie skóry. Na pory skóry jakoś szczególnie nie podziałało, ale skóra na pewno jest napięta i gładka. Jedynym minusem, który jest oczywisty jeśli popatrzymy na składniki serum jest jego działanie wysuszające. Używając go nie zapominajmy o odpowiednim nawilżeniu skóry twarzy aby nie dopuścić do jej przesuszenia.


Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-wydajność
-redukcja niedoskonałości
-redukcja świecenie się skóry
-napięcie skóry
MINUSY:
-przesuszanie skóry


Jestem bardzo zadowolona z działania serum i na pewno będę regularnie sięgać po nie w swojej wieczornej pielęgnacji. Używania na dzień nie wcielę w życie gdyż za bardzo przesuzzyłoby to moją skórę. Jeśli jednak używacie go na dzień pamiętajcie o fotoprotekcji-co prawda stężenia kwasów w serum na pewno nie są wysokie ale mimo wszystko możliwe jest pojawienie się niechcianych przebarwień.

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie pojawiły się nowe filmy:


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 20 października 2016

Projekt denko #14

Hej wszystkim!

Dzisiaj przychodzę do Was z projektem denko, w którym opowiem co nie co o ostatnio zużytych przeze mnie kosmetykach.

Tak prezentują się one wszystkie:

Zaczynając po kolei od największych produktów:
Mamy tutaj dwa zużyte szampony, których używałam na przemian.
Szampon Moc i Blask z Timotei towarzyszy mi od dawna, moje włosy bardzo go lubią i są po umyciu gładkie i lśniące.
Jeśli jednak potrzebuję mocnego oczyszczenia włosów i skóry głowy sięgałam po Volume Lift z Syossa. Szampon ten nie ma zbyt dobrego składu ale nadaje się do mocnego mycia od czasu do czasu. Przy dłużyszym stosowaniu moje włosy reagowały na niego tępością i były bardzo suche.

Oba te cudeńka zachwyciły mnie przede wszystkim swoim zapachem.
Nektar do kąpieli Bloom Essence z Organique wlewałam do wanny kiedy brałam dłuższą kąpiel. Zapewniało mi to po pierwsze miły, kwiatowy, słodki zapach. Po drugie bardzo dobrze nawilżało ciało, które moczyło się w wodzie :)
Drugim produktem jest balsam do ciała o zapachu orchidei z Body Soul Welness. Tutaj też zapach był cudowny, słodki i kwiatowy, działanie natomiast gorsze. Nie odczułam zbyt dużego nawilżenia, a przy wmasowywaniu produktu w ciało był on jakby suchy sam w sobie, wchłaniał się i nic nie dawał oprócz przyjemnego zapachu.

Zużyłam też dwie bardzo lubiane przeze mnie perfumy.
Sweet Rose z La Rive uważam za świetną z jej kategorii cenowej, która jest niska i przstępna. Zapach określiłabym jako różany, słodki, lekki. Nie utrzymywał się specjalnie długo ale nie wymagajmy za dużo :)
Beyonce Heat to woda toaletowa, której zapach określiłabym jako intensywny, cieższy, ale też słodki. Utrzymuje się on dłużej niż w poprzednim przypadku.

Teraz czas na kolorówkę.
Wykończyłam mój ulubiony od roku podkład True Match z L'Oreal Paris w odcieniu 1N Ivory. Już zaopatrzyłam się w kolejny, ponieważ podkład daje ładny, naturalny efekt. Więcej o nim możecie przeczytać tutaj! 
Kolejnym zdenkowanym produktem jest puder Translusent Loose Powder z Kobo, który bardzo dobrze i na długo matowił cerę, a także nadawał się pod oczy do utrwalenia korektora. Z pewnością do niego wrócę kiedy tylko wykończę obecnie używany.
Z produktów do ust nie jestem zadowolona, bezbarwna pomadka Axotret nawilżała usta jedynie na chwilę, później były one dwa razy bardziej suche.
Co do błyszczyka, jest to nr 24 Just Gorgeous z Essence, sam kolor był ładny, soczysty i malinowy. Jednak zepsuł się i dlatego musiałam go wyrzucić.

Zużyłam też dwa oczyszczające plastry na nos z Douglasa. Działają jak każde tego typu plastry, są dość mocne i boleśnie się je zrywa. Dobrze oczyszczają i pozbywają się zaskórników otwartych, jednak nie robią tego w 100%.
Co do maseczki regenerującej z Ziai to bardzo ją polecam, pięknie rozświetla i napina skórę twarzy. Bardzo lubię ją używać kiedy moja twarz jest zmęczona i szara, co w okresie jesienno-zimowym zdarza się dość często.

Tak prezentuje się całe denko, dajcie znać czy znacie jakieś produkty, które pokazałam i co o nich sądzicie! :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na filmy, które pojawiły się przez ostatnie 2 tyg na moim kanale na YouTube:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 28 lipca 2016

POZYTYW-Soniczna szczoteczka do twarzy z Biedronki

Hej wszystkim!

Zapewne większość z Was kojarzy słynną soniczną szczoteczkę Lunę z Foreo. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jej tańszy zamiennik, który jakiś czas temu dostępny był w... Biedronce! Nie będzie to w żadnym wypadku porównanie tych dwóch produktów, ponieważ oryginału nigdy nie używałam, opiszę po prostu moje doświadczenie ze szczoteczką z Biedronki :)

W takim opakowaniu kupujemy szczoteczkę. Dostępne są kolory: jasny róż, róż, fiolet i turkus. Do zestawu dołączone są od razu niezbędne do działania baterie co uważam za duży plus. Sama szczoteczka jest silikonowa, a 1/3 jej powierzchni z jednej strony ma różnego rozmiaru wypustki. Wg mnie mogłoby być ich więcej i pokrywać połowę powierzchni szczoteczki. W dolnej części mamy przycisk, którym włączamy/wyłączamy urządzenie, a także dwa przyciski regulujące. Możemy bowiem włączyć dwie prędkości drgań, wolniejszą do masażu i szybszą do głębokiego oczyszczania. Tył szczoteczki jest gładki, a sam jej kształt jest wygodny do trzymania w ręce i użytkowania.


Producent mówi:
"Soniczna szczoteczka do pielęgnacji skóry twarzy zapewnia przyjemny masaż i dogłębne oczyszczanie porów. Skutecznie i łagodnie usuwa martwy naskórek. Specjalne, szerzej rozstawione wypustki pozwalają oczyścić skrzydełka nosa. Wykonana z najwyższej jakości materiałów, dzięki czemu nie wymaga wymiany elementów czyszczących. Urządzenie ma dwie fazy działania-szybką do intensywnego oczyszczania oraz wolną do masażu twarzy. Skóra staje się jędrniejsza i bardziej promienna dzięki szybszej wbsorbcji kosmetyków."

Użytkowanie jest banalne, wystarczy zwilżyć twarz i nałożyć środek myjący (ja robiłam to już po uprzednim zmyciu podkładu z twarzy), w moim przypadku jest to mleczko do mycia twarzy z Mixy. Na co dzień stosuję prędkość wolniejszą, od czasu do czasu gdy potrzebuję dużego oczyszczenia skóry to pracuję na szybszej prędkości. Taki masaż trwa u mnie około minuty, odczuwalne są przyjemne wibracje szczoteczki. Następnie wystarczy zmyć resztki mleczka i umyć szczoteczkę pod bierzącą wodą.
Po umyciu twarzy od razu czujemy, że jest ona czyściutka, w dotku jest jędrna i gładka, jakby wypolerowana :) Co do oczyszczania, jest ono wyczuwalne, krem nałożony po demakijażu faktycznie szybciej się wchłania natomiast nie oczyści ona bardzo dokładnie porów, przynajmniej ja tego nie zauważyłam. Jednak nie ma co wymagać od szczoteczki za taką cenę (około 30 zł). Myślę, że jak na tą cenę to sprawdza się ona bardzo dobrze.


Podsumowując:
PLUSY:
-prosta w użyciu
-dwie prędkości
-oczyszczenie
-wygładzenie skóry
MINUSY:
-nie oczyszcza dokładnie porów
-powierzchnia z wypustkami mogłaby być nieco większa

Jak widzicie, jestem zadowolona z zakupu i chętnie używam tej szczoteczki przy wieczornej pielęgnacji. Uważam, że za cenę tak niską otrzymujemy produkt o dobrym działaniu, które wspomaga pielęgnację skóry.

A Wy mieliście do czynienia z sonicznymi szczoteczkami? :)

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie pojawiły się nowe filmy:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 14 lipca 2016

Projekt denko #13

Hej!

Zapraszam dzisiaj na projekt denko, czyli krótkie podsumowanie ostatnio zużytych kosmetyków i kilka słów o każdym z nich :)

Wszystkie zużyte kosmetyki wyglądają tak:

A teraz po kolei :)

Na początek dwa produkty do włosów z Gliss Kur. Pierwszy to odżywka Ultimate Repair. Przede wszystkim sprawdziła się w ułatwieniu rozczesywania włosów, do czego w głównej mierze powinna służyć. Nie obciążała włosów, ale nie robił też nic więcej, brak tu odczuwalnej odbudowy lub nawilżenia włosów.
Drugą rzeczą jest maska przeciw rozdwajaniu się końcówek, która też się sprawdziła ale już nie jeśli chodzi o jej przeznaczenie. Na pewno po jej użyciu włosy były gładkie, nie puszyły się, nie były też obciążone. To sprawia, że możemy przeciwdziałać rozdwajaniu końcówek ale na pewno jeśli mamy już taki problem to maska nam nie pomoże, nie "sklei" na nowo rozdwojonych końców. Ba, żaden produkt nam tego nie zapewni ze względu na budowę włosa, który jest martwy (żywa jest jedynie cebulka).

Kolejnym produktem do włosów jest szampon Moc i Blask z Timotei, którego pełno jest na moim blogu, ponieważ co pewnien czas lubię do niego wracać. Ma w składzie naturalne ekstrakty, ale też niestety znajdziemy tam SLS. Szampon dobrze się pieni, nie wysusza włosów i nie plącze ich.
Drugą rzeczą, którą widzicie jest pianka do golenia z gliceryną z Isany. Też często pojawia się na blogu, bo nie wyobrażam sobie używania niczego innego. Pianka ma ładny, choć chemiczy zapach, skóra po goleniu nie jest podrażniona, a wręcz nawilżona i wypielęgnowana. Jedyne do czego mogę się przczepić to wydajność, z tym jest lepiej zdecydowanie w żelach do golenia tej marki.

Będąc dalej w tematyce "prysznicowej" zużyłam dwa produkty do mycia ciała z firmy Baylis&Harding, a mianowicie żel pod prysznic i płyn do kąpieli. Oba produkty miały mocny, cytrusowy zapach i piękny, perłowy kolor. Wszystko to wraz z opakowaniem sprawiało, że wyglądały bardzo luksusowo. Myślę jednak, że jest to jedynie zabieg marketingowy, bo samo działanie było przeciętne, produkty słabo się pieniły, nie wysuszały skóry ale też nie pozostawiały jej nawilżonej.

Antyperspiran Active z Ziai to kolejny znany na blogu produkt, od dawna jestem mu wierna, ponieważ ma przyjemny, orzeźwiający zapach, dobrze chroni i jest wygodny w użyciu. Zastanawiam się jednak na wypróbowaniu innych antyperspirantów z Ziai.
Drugiego kosmetku ze zdjęcia chyba nie muszę przedstawiać, płyn micelarny z Garniera zna chyba każdy :) Dobrze zmywa nawet wodoodporny makijaż (chociaż wymaga to dłuższego przytrzymania wacika na oku), a także nie podrażnia. Lato jest okresem kiedy dopada mnie alergia, a moje oczy są bardzo wrażliwe i podrażnione. Używanie tego płynu nie podrażnia ich bardziej, więc bez przeszkód mogę zmyć makijaż.

Następnym zużytym produktem jest krem Oxygenating&Moisturizing z Naobay. Jest to próbka, którą znalazłam w BeGlossy i bardzo polubiłam. Krem przyjemnie nawilżał skórę twarzy, a nawilżenie długo się utrzymywało, jeśli wieczorem użyłam kremu to skóra była nawilżona aż do rana.
Drugim kosmetykiem jest baza pod cienie Focus&Fix Eye Primer z Makeup Revolution. Miałam ją dość długo, była wydanja i dobrze się sprawdzała. Miała odcień skóry, więc wyrównywała koloryt powiek, podbijała kolor cieni i sprawiała, że długo utrzymywały się na powiece. Jeśli chcecie dokładniej przyjrzeć się jej działaniu to zapraszam na jej recenzję ---> klik

Dwa opakowania chusteczek do demakijażu firmy Rival de Loop potwierdzają, że używam ich codziennie. Nie chodiz o konkretnie te, ale generalnie o chusteczki do demakijażu, którymi zmywam sobie podkład, korektor oraz pomadkę Dopiero po takim wstępnym oczyszczeniu skóry myję twarz mleczkiem do demakijażu dzięki czemu mam pewność, że skóra jest dobrze oczyszczona. Te konkretnie chusteczki są trochę mało nasączone dlatego wolałabym przerzucić się na lepsze, dajcie znać w komentarzach jakie polecacie :)
Ostatnimi produktami są maseczki z Ziai: płatki róży z kwasem kialuronowym oraz maska anty-stres. Ta pierwsza bardzo dobrze i głęboko nawilża, więc jeśli potrzebujecie takiego efektu to polecam sięgnąć po nią zamiast zwykłej, nawilżającej. Druga maseczka ładnie rozjaśnia nam skórę, przez co wygląda ona na zdrową i promienną.

To już wszystkie kosmetyki, jakie zużyłam w ostatnim czasie. Jeśli chcecie usłyszeć nieco więcej o tym projekcie denko to zapraszam na film:



Buziaki! :*


P.S. Jeśli jeszcze nie widzieliście ostatnich filmów na moim kanale na YouTube to zapraszam:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 30 czerwca 2016

POZYTYW-maseczka Clarina Anti Acne Face Mask, Himalaya Herbal Healthcare

Witajcie! <3

Dla większości z Was, czy to uczniów czy studentów, wakacje już pewnie się zaczęły :) Ja już zdałam sesję, jestem w trakcie praktyk studenckich, ale udało mi się znaleźć chwilę na napisanie tego postu bo myślę, że warto zapoznać się z dzisiejszym bohaterem czyli maseczką Clarina Anti Acne firmy Himalaya Herbal Healthcare. Natrafiłam na nią w Hebe i postanowiłam wypróbować, więc dzisiaj co nie co o niej opowiem, a dla zainteresowanych tematyką przedstawię jej skład z opisem poszczególnych składników i ich działania :)

Maseczka znajduje się w tubce o pojemności 75ml, co według mnie jest idealnym rozwiązaniem, ponieważ dzięki takiemu zamknięciu nie utleni się ona i nie straci swoich właściwości. Sama maska ma typową dla glinek konsystencję, zapach jest bardzo przyjemny, a kolor szaro-kremowy.


Producent mówi:
"Oczyszcza, redukuje łojotok, zapobiega tworzeniu się blizn. Dzięki głęboko oczyszczającemu działaniu zapobiega blokowaniu porów. Preparat zawiera naturalny kwas salicylowy wykazujący działanie keratolityczne (odblokowuje pory). Składniki aktywne: wyciąg z kurkumy, wyciąg z aloesu oraz Indian Willow (wierzba czteronasienna). Sposób użycia: maskę nanieść na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, omijając okolice oczu, pozostawić na 10-15 min, zmyć przy pomocy zwilżonej gąbki. Stosować 1-2 razy w tygodniu."

Czy słowa producenta pokrywają się z rzeczywistością? Po nałożeniu maski na twarz odczuwam przez pierwszą chwilę lekkie pieczenie. Myślałam, że za sprawą występującego w niej kwasu salicylowego (o nim za chwilę) ale chyba jednak inny składnik tak działa. Po chwili pieczenie ustępuje, a maska po 15 min wysycha. Spłukuje się ją wygodnie i szybko. Po użyciu skóra jest odczuwalnie oczyszczona, gładka i napięta. Możliwe, że przy regularnym stosowaniu jest w stanie regulować wydzielanie sebum oraz zapobiegać powstawaniu krost poprzez oczyszczanie porów.
Jest jednak jedna kwestia, która mnie zastanawia. Producent wymienia wśród składników aktywnych kwas salicylowy oraz ekstrakt z wierzby czteronasiennej, podczas gdy ja ich w składnie w ogóle nie znalazłam! Na początku składu owszem jest kwas ale jest to kwas stearynowy, a nie salicylowy. Drugiego wspomnianego składnika nie doszukałam się w ogóle. Poprawcie mnie jeśli się mylę, nie jestem ekspertem w czytaniu składu, więc możliwe, że coś pominęłam. Jeśli jednak nie, to uważam to za duży minus oraz oszukiwanie klienta. Pomimo tego maska sprawdza się dobrze.


Tu dokładnie widać skład kosmetyku, a poniżej wypiszę wszystkie składniki wraz z opisem ich działania :)

INCI:
AQUA (woda)
KAOLIN - działanie sebostatyczne
GLICERIN (gliceryna) - nawilżenie
BENTONITE (krzemian glinu) - detoksykacja
STEARIC ACID (kwas stearynowy) - emulgator
PROPYLENE GLYCOL (mieszanina alkoholi cetylowego i stearylowego) - emolient, tworzy okluzję
ISOPROPYL MYRISTATE (mirystynian izopropylu) - emolient
SODIUM COCOYL GLUTAMATE - substancja myjąca
CURCUMA LONGA ROOT EXTRACT (ekstrakt z korzenia kurkumy) - działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne
ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT (ekstrakt z liści aloesu zwyczajnego) - leczenie ran, działanie przeciwzapalne
XANTAG GUM (guma ksantanowa) - zagęszczacz
PHENOXYETANOL (fenoksyetanol) - konserwant
PARFUM - zapach
METHYLPARABEN - konserwant
PROPYLPARABEN - konserwant
METHYLCHLOROISOTHIAZOLINE - konserwant
METHYLISOTHIAZOLINE - konserwant
DISODIUM EDTA (sól dwusodowa kwasu wersenowego) - kompleksuje jony metali, konserwant
TOCOPHERYL ACETATE (octan tokoferylu) - hamuje TEWL, działanie antyoksydacyjne, pochodna wit. E
CI14700 - czerwony barwnik
HYDROXYCITRONELLAL - zapach imitujący konwalie
HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE - zapach imitujący lilie, konwalie
LIMONENE - zapach imitujący konwalie
BUTYL PHENYL METHYL PROPIONAL - zapach
ALPHA ISOMETHYL IONONE - zapach


Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-oczyszczanie
MINUSY:
-błędy w składzie (?)

Jak widzicie maseczka ogólnie sprawdza się dobrze i to co powinna robić robi aczkolwiek mam mieszane uczucia co do podanego składu i opisu producenta. Powtarzam, że mogę się mylić i jeśli tak jest to mnie poprawcie z tym składem :)

A Wy jakie maseczki najczęściej stosujecie w wakacje?
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam Was na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 2 czerwca 2016

POZYTYW-wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory, Ava

Witajcie!

Po raz drugi na moim blogu pojawia się recenzja kremu do twarzy z firmy Ava i po raz drugi jest ona pozytywna! Poprzednio pisałam o kremie na dzień z ekstraktem z ogórka (recenzja--->klik) o bardzo dobrym, natturalnym składzie, który świetnie się u mnie sprawdził. Postanowiłam więc wypróbować krem na noc tej firmy i się nie zawiodłam :) Aby dokładniej go przedstawić jest to wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i Koenzymem Q10.

Produkt znajduje się w plastikowej butelce z pompką, a ona dodatkowo zamknięta jest w dużym pudełku, na którym znajdziemy wszelkie niezbędne informacje o produkcie zarówno w jezyku polskim jak i angielskim. Krem z buteleczki wydostaje się łatwo, w odpowiedniej ilości-niecała pompka wystarcza na jedną aplikację. Jego zapach jest bardzo delikatny, "naturalny", nieperfumowany.
Ma typową, kremową konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania.











Jeśli chodzi o działanie to przyjżyjmy się temu co obiecuje producent:
"Wyjątkowo skuteczny krem przeznaczony do pielęgnacji skóry dojrzałej. Zastosowana nowatorska technologia ciekłokrystaliczna idealnie dopasowuje się do struktury naskórka pozostawiając skórę jedwabiście gładką oraz długorwale i intensywnie nawilżoną. Zawiera ekstrakt z Róży Japońskiej wyraźnie zwężający pory, redukujący ich widoczność. W połączeniu z niacynamidem (witamina B3) reguluje wydzielanie sebum, rozjaśnia  przebarwienia, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny zapobiegając powstawaniu zmarszczek. Efekt anti-aging został wzmocniony przez dodanie kwasu hialuronowego oraz czystego koenzymu Q10. Krem jest bardzo wydajny, nie zatyka porów, pozostawia skórę miękką, elastyczną i aksamitną w dotyku."

Skonfrontujmy teraz obietnice z rzeczywistym działaniem. Jedyne do czego bym się mogła doczepić to działanie anti-aging, ponieważ składniki opisane wyżej, które wpływają na spowolnienie starzenia się skóry znajdują się w małej ilości w składzie kremu. Dziwi mnie to, że krem na dzień miał o wiele bardziej bogaty w składniki aktywne skład niż krem na noc. Powinno być raczej na odwrót :) Nie mniej jednak znajdziemy tu dużo oleji takich jak np. masło shea, olej z winogron, olej sojowy. Do tego w miarę na począku składu jest witamina B3.
Jeśli chodzi o odczucia i konkretne działanie to krem na pewno nie zatyka porów, jest lekki, daje uczucie głębokiego nawilżenia (a nie tylko utworzenia otoczki na powierzchni skóry) oraz wygładzenia skóry. Po użyciu kremu wieczorem, rano budzimy się z rozświetloną, nawilżoną i gładką skórą. Wydaje mi się to wystarczające, gdyż chodziło mi głównie o nawilżenie skóry na noc. Co do redukcji widoczności porów, możliwe że przy długotrwałym, regularnym stosowaniu to osiągniemy aczkolwiek myślę, że nie będzie to efekt spektakularny.


Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-gładkość skóry
-rozświetlenie, rozjaśnienie
-szybkie wchłanianie
MINUSY:
-mało bogaty skład jak na tę firmę

Mimo tego, że skład kremu mógłby być nieco bardziej urozmawicony lub w większej ilośći mogłbyby występować tu składniki wymienione przez producenta to koniec końców uważam, że jest to dobry krem do wieczornej pielęgnacji dla wszystkich, którzy oczekują nawilżenia i wygładzenia skóry.

Znacie tę firmę i jej produkty? Ja koniecznie musze się przyjżeć innym kosmetykom, ponieważ myślę, że warto :)


P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 19 maja 2016

ZAKUPOWY SZAŁ-kosmetki do pielęgnacji włosów oraz kolorówka z Golden Rose

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie o tym co kosmetycznego wpadło w moje łapki w ostatnim czasie :)
Jeśli interesuje Was co kupiłam sobie z ubrań na siłownię to zapraszam do obejrzenia filmu na moim kanale na YouTube bo tam pokazuję więcej niż tylko kosmetyki, o których będę pisać :)


Przechodząc jednak do zakupów to prezentują się one tak:
Jak widzicie są tu rzeczy do pielęgnacji włosów, twarzy, a także kilka rzeczy z kolorówki.

Zachęcona pozytywną recenzją suchego olejku krystalicznego do twarzy, ciała i włosów z Ziai postanowiłam go wypróbować. Podoba mi się, że ma trzy zastosowania chociaż chyba boję się nakładać go na twarz z obawy, że zapcha mi pory. Natomiast patrząc na jego imponujący skład myślę, że może bardzo dobrze sprawdzić się na włosy, które potrzebują odżywienia. Jak tylko będę miała o nim konkretne zdanie to na pewno pojawi się recenzja :)

Drugim produktem do włosów jest ultralekka odżywka z olejkiem arganowym z Mariona, którą używałam jakiś czas temu i skusiłam się na nią ponownie. Uwielbiałam ją za zapach, ułatwianie rozczesywania i za błyskawiczną aplikację po kąpieli nie trzeba trzymać odżywki 10 min na włosach tylko wystarczy je nią spsikac i gotowe!

Firmę Ava możecie już kojarzyć z mojego bloga, ponieważ bardzo polubiłam się z kremem na dzień, którego recenzja znajduje się tutaj. Naturalny skład tych kosmetyków sprawił, że kupiłam krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i koenzymem Q10. Nie ma aż tak bogatego składu jak mój poprzedni krem co jest dziwne, ponieważ jest przeznaczony na noc. Aczkolwiek mimo to ma dużo naturalnych składników aktywnych na początku składu, więc mam nadzieje, że chociaż da mi uczucie nawilżenia nawet jeśli zwężenie porów nie będzie aż tak spektakularne.

O matowych pomadkach z Golden Rose mówi się baardzo dużo więc i ja musiałam oczywiście sobie je sprawić :) Kolory jakie widzicie tu brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień, która wpada lekko w tony pomarańczu w odcieniu 09. Co nie co już mogę o nich powiedzieć, ponieważ musiałam je oczywiście już spróbować i jedną z nich noszę na ustach na wcześniej wspomnianym filmiku więc zapraszam do obejrzenia jeśli chcecie zobaczyć jak pomadki prezentują się na żywo :) Aplikacja trwa sekundy, jest bardzo wygodna, a sama formuła pomadki jest cudowna, ponieważ pozostaje lekko lepka na ustach i nie wysusza ich. O trwałości mogę powiedzieć jedynie, że powala!!

Poza pomadkami widzicie tu biały lakier do paznokci z serii Rich Color z szerokim pędzelkiem. Zbliża się lato, a ja o tej porze roku uwielbiam nosić panzokcie pomalowane na biało więc koniecznie musiałam się zaopatrzyć w fajny, dobrze kryjący lakier.

Tak prezentują się cały zakupy, nie mogę się już doczekać testowania wszystkiego :)
Zapraszam Was jeszcze raz do obejrzenia filmu z zakupami oraz innych fimów z mojego kanału!

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 21 kwietnia 2016

Projekt denko #12

Hejka! <3

Zapraszam Was dzisiaj na kolejny na moim blogu projekt denko. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, polega on na pokazaniu Wam ostatnio zużytych przeze mnie produktów i krótkie opisanie działania każdego z nich. Tworzy się dzięki temu fajna, którka i zwięzła recenzja wielu różnych produktów w jednym miejscu :)

Całe dzisiejsze denko prezentuje się tak:

Jak widzicie, udało mi się zdenkować dość dużą ilość kosmetyków, więc zabieramy się teraz za każdy po kolei :) Miłej lektury!

Suche szampony z Batiste zna chyba każdy. Dla mnie są niezastąpione przy odświeżeniu fryzury i nadaniu włosom lekkiej objętości i świeżści. Do tego efekt ten utrzymuje się długo, więc nie musimy się martwić o naszą fryzurę. Na zdjęciu widzicie akurat dwa moje ulubione zapachy, tj. cherry oraz eden.
















Po około pół roku zużyłam maskę do włosów Algae z Kallosa. Używałam jej na spółkę z moją współlokatorką i obie mamy podobne spostrzeżenia: jeśli zależy nam na efekcie gładkich włosów, łatwych w rozczesaniu to jak najbardziej to uzyskamy. Żeby natomiast maska działała cuda w postaci głębokiego nawilżenia czy odżywienia to tego powiedzieć nie można.

Pozostając w tematyce włosów skończył mi się szampon Daily Wax z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem z Pilomaxu. O tym produkcie jak i masce z tej serii możecie więcej przeczytać tutaj. Teraz napiszę jedynie, że szampon ma fajny, dość naturalny skład bez SLS-ów natomiast bardzo mało się pieni, praktycznie w ogóle i pozostawia włosy poplątane.

O detoksykującym musie do ciała z białą i zieloną herbatą z Organique też pisałam (klik). Wspomnę jedynie, że cała seria ma piękny zapach oraz dobre działanie. W przypadku musu ciało było przez długi czas nawilżone, a zapach się utrzymywał. Szybko się wchłaniał więc myślę, że może się super sprawdzić na lato :)

Krem z ekstraktem z ogórka z firmy Ava był dla mnie odkryciem, ponieważ za niską cenę dostajemy produkt z genialnym, naturalnym składem. Krem daje nam efekt nawilżenia, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż, ponieważ podkład się na nim nie waży. Na pewno wypróbuję inne kremy tej firmy, ponieważ zachwycił mnie ten konkretny zarówno działaniem jak i przede wszystkim dobrym składem. Polecam Wam jego dłuższą recenzję z analizą składu --> klik

Krem MaxRepair z Evree zachwala wiele osób, więc i jak się skusiłam. Dobrze się sprawdził w okresie zimowym, ponieważ tak jak wskazuje opis regenerował suchą skórę dłoni, a także ją chronił przez wytworzenie tłustej otoczki (filmu). Wskazuje to na fakt, że nigdy do końca się nie wchłaniał i nawet przy posmarowaniu na noc rąk rano dalej krem był odczuwalny.

Kolejny ciekawy krem do twarzy to krem z mocznikiem z Isany Med. Używałam go na noc, ponieważ dawał mocne i przyjemne nawilżenie Pomimo zawartości parafiny nie zapychał porów co także jest na plus. Mimo, że dość mocno nawilżał to był produktem lekkim, o przyjemnym zapachu.

Oczyszczająca maska Mask of Magnaminty z Lusha stała się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Naturalny skład, przyjemny zapach, wspaniałe działanie-tak bym ją opisała. Używałam jej srednio raz na tydzień i to pomogło mi oczyścić cerę, odświeżyć ją. Po zmyciu maski czujemy napięcie skóry oraz mamy uczucie oczyszczenia i odświeżenia. Regularne stosowanie poprawia zdecydowanie stan skóry problematycznej.

Kolejnym pozytywnym odkryciem jest tonik korygujący z Bielendy. Moja skóra bardzo go polubiła głównie ze względu na zawartość kwasów: migdałowego i laktobionowego, które dobrze wpływają na skórę mieszaną, tłustą i trądzikową. Po użyciu skóra była odświeżona, napięta i przede wszystkim miała przywróconą równowagę kwasowo-zasadową (pH ) co jest głównym działaniem toników.

Tę odżywkę do brwi i rzęs z MySecret używałam od dawna, aczkolwiek nie zauważyłam żadnego działania na wzrost brwi czy rzęs. Sprawdziła się natomiast przy makijażu aby utrzymać moje brwi w ryzach zamiast stosowania specjanych żeli :)

Zastanawiałam się czy pokazywać Wam tę próbkę kremu do cery problematycznej z Chantarelle. Jak widać stosowałam jedynie próbkę, która starczyła na 2 razy, więc nie mogę wydać opinii na temat działania kremu. Zaufam jednak osobie, od której tę próbkę dostałam (pani kosmetolog, u której byłam na praktykach) ponieważ bardzo go zachwalała. Jeśli macie ochotę na dobry (niestety dość drogi) krem, który dobrze wpływa na skórę problematyczną i pomaga walczyć z problemem to myślę, że warto wypróbować ten :)

O maseczkach z Ziai nie będe już po raz setny pisać, że je uwielbiam i bardzo dobrze działają na moją skórę. Tutaj widzicie trzy wersje maseczki nawilżającej od lewej są te najlepiej działające. O maseczkach z Ziai możecie więcej przeczytać tutaj.

Ostatnio do mojej wieczornej pielęgnacji włączyłam chusteczki do demakijażu. Nie zmywam nimi wszystkiego jak czasami niektórzy, tj. omijam oczy i zmywam jedynie podkład. Nie zastępuje to jednak całego demakijażu, jest jedynie początkiem tj właściwym demakijażem. Następnie myję twarz z resztek makijażu mleczkiem. Dzięki temu mam 100% pewność, że twarz jest czysta i gotowa na nałożenie kremu.

Dajcie znać, czy znacie jakies produkty z tego denka oraz co Wy ostatnio zużyliście :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 24 marca 2016

Jak dobrać odpowiedni kosmetyk?

Hejka! :*

W dzisiejszym poście chciałabym dać Wam kilka rad, które mam nadzieję pomogą Wam w doborze odpowiednich kosmetyków. Nie będę pisać konkretnie jak wybrać dobry podkład, krem, szampon, itd ale skupię się na ogólnych zasadach. Jeśli byłybście ciekawe konkretnych typów kosmetyków to piszcie, chętnie to także opiszę w osobnym poście :)

Teraz jednak przejdźmy do zasad, dzięki którym przebierając w setkach produktów w drogerii będziecie wiedzieć czym się kierować aby dokonać dobrego wyboru!

1. PRZED ZAKUPAMI ZRÓB RESEARCH
Zanim zdecydujesz się kupić jakiś produkt poczytaj na forach czy blogach różne recenzję różnych kosmetyków tego typu. To da Ci ogólny wgląd w plusy i minusy produktów i wchodząc do drogerii będziesz wiedzieć czego na pewno nie kupisz bo nikt tego nie polecił, a na co jednak warto zwrócić uwagę. Pamiętaj jednak żeby podchodzić do tego z rezerwą ponieważ każdy ma inne wymagania co do działania kosmetyków.

2. SŁUCHAJ SWOJEGO CIAŁA
Często produkty kosmetyczne są oznaczone jako te 50+, "do cery trądzikowej", "nawilżające", "matujące". Nie powinniśmy ślepo podążać za tym szufladkowaniem, ponieważ dla przykładu krem 40+ jest tak nazwany, ponieważ zapewne ma działanie silnie nawilżające i liftingujące. Jeśli mamy 25 lat i problem z bardzo suchą skórą czemu by nie spróbować takiego kremu? Nie mówię od razu żeby nakładać na siebie te ciężkie kremy 50+ ponieważ w młodym wieku nie jest to wskazane, aczkolwiek mając własny rozum i zapoznając się ze składem kosmetyku (o czym za chwilę) nie powinniśmy ślepo podążać za grupowaniem kosmetyków na tego rodzaju typy, ponieważ są one tak nazwane przez konkertne działanie.

3. NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ ETYKIETOM
Uważaj na to co producent umieszcza na etykietach kosmetyków chcąc zachęcić do zakupu. Często czytasz dużymi literami na etykiecie, że produkt nawilżający zawiera kwas hialuronowy lub glicerynę. W rzeczywistości może zawierać śladowe ilości kwasu hialuronowego, który w żaden sposób na nas nie zadziała, ponieważ jest go za mało. I w drugą stronę, gliceryna może być na drugim miejscu w składzie produktu i może jej być dużo. To nie zawsze dobrze, ponieważ gdy jest jej za dużo to ma działanie odwrotne-wyciąga wodę z naskórka. Najczęściej jednak mamy wypisane składniki aktywne, które wierzymy, że zadziałają bo to dla nich wybieramy konkretny produkt. A tak naprawdę są ich śladowe ilości, tego się wystrzegaj.

4. CZYTAJ SKŁAD KOSMETYKÓW
Jest to chyba najważniejsza, podstawowa zasada. Nie ważne co usłyszymy w recenzjach czy przeczytamy na etykiecie, cała prawda na temat produktu jest w jego składzie. Zawsze umieszczony jest na opakowaniu jako INCI. Tam znajdziemy wypisanne wszystkie składniki w kolejności malejącej jeśli chodzi o procentową zawartość w kosmetyku. Tam przeczytamy ile czego jest, czy kolagen widniejący na etykiecie faktycznie może Ci coś dać bo jest go przyzwoita ilość itd. Warto z grubsza poznać nomenklaurę INCI lub włączyć słownik INCI w internecie i przeanalizować skład przed zakupem.

5. STWÓRZ LISTĘ SKŁADNIKÓW ZAKAZANYCH
Posiadanie listy składników, które Ci szkodzą pozwoli Ci na wyeliminowanie nietrafionych zakupów. Jeśli np. masz cerę trądzikową wypisz wszystkie składniki komedogenne, jeśli suchą-wysuszające i podrażniające. Jeśli Twoje włosy nie lubią silikonów to stwórz ich spis. Noś taką listę ze sobą i przy zakupach sprawdz w składzie czy znajdują się tam te niedobre składniki. Z czasem możesz uzupełniać swoją listę o kolejne, które nie zdały egzaminu. Lub w drugą stronę, możesz wypisać składniki, które Twoja cera lub włosy uwielbiają i to ich przede wszystkim szukaj w INCI (nie na etykiecie).


Myślę, że te rady w jakiś sposób pomogą Wam przy kolejnych zakupach i w Waszej kolekcji będzie się pojawiać coraz mniej bubli kosmetycznych :)

Koniecznie napiszcie na dole jak Wy poszukujecie swoich idealnych produktów kosmetycznych :)
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 10 marca 2016

SZAMPON I ODŻYWKA-regenerate nourishment, Dove

Witajcie! <3

Dzisiejszy post będzie trochę podobny do poprzedniego, mianowicie przedstawię Wam kolejny duet do włosów, który używam i z którego jestem zadowolona. Mowa tu o szamponie i odżywce regenerate nourishment z Dove, które stosowałam razem ale postanowiłam powiedzieć kilka słów o każdej rzeczy z osobna. Oba produkty są z serii z czerwonymi algami.


Zacznę od szamponu, który używało się bardzo przyjemnie. Miał kremową konsystencję aczkolwiek na tyle lejącą się aby dobrze wydobywał się z tubki i wsmarowywał we włosy. Dość mocno się pienił, miał przyjemny zapach, a jego spłukiwanie nie stanowiło problemu.  Po umyciu włosy były miękkie, lekkie i sypkie. Szampon nie ułatwiał ich rozczesywania, ale nie jest to jego głównym zadaniem więc nie uważam tego za wadę. Może jednak trochę plątać włosy co już przyjemne nie jest.

Podsumowując:
PLUSY:
-aplikacja
-nie obciąża włosów
-włosy są miękkie i sypkie
MINUSY:
-może plątać włosy


Jeśli chodzi o odżywkę to ma bardziej kremową konsystencję niż szampon, podobną nutę zapachową i równie łatwo rozprowadza się na włosach. Po jej użyciu włosy nie dość, że są miękkie i sypkie to mozna odczuć, że odżywka kondycjonuje je w zadowalającym stopniu. Końcówki przestają się puszyć, włosy są "ujarzmione" i dobrze wyglądają. Odżywka ułatwia także ich rozczesywanie dzięki czemu nie niszczymy ich bardziej szarpiąc szczotką.

Podsumowując:
PLUSY:
-kondycjonuje
-włosy są miękkie i sypkie
-aplikacja
MINUSY:
-brak


Podsumowując działanie całego duetu mogę śmiało polecić go większości osób. Produkty te przeznaczone są dla bardzo zniszczonych włosów. Dla mnie sprawdzą się u osób ze średnio zniszczonymi włosami, ponieważ taki zabieg pielęgnacyjny z użyciem duetu trochę je skondycjonuje i odżywi. Pamiętajmy jednak o tym, ze włosów nie można całkiem odbudować, końcówek skleić itd. Ale te produkty zdecydowanie poprawią stan średnio zniszczonych włosów

A jakie są Wasze ulubione produkty do włosów? Piszcie! :*

P.S. Zapraszam też na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!