niedziela, 15 lutego 2015

PROJEKT DENKO #5

Hejka!

Nadszedł poniedziałek, a co za tym idzie nowy film na YouTube :) Tym razem jest to projekt denko, o którym postanowiłam też jak zawsze napisać krótko na blogu :) Jeśli jesteście zainteresowani filmem to zapraszam tutaj:


Jeśli chodzi o denko, jest (według mnie) dość pokaźne i prezentuje się następująco:

Postaram się jednak przelecieć przez te produkty dość szybko i konkretnie żeby Was nie zanudzić :)

Pierwsze będą produkty do włosów. Zużyłam odżywkę do włosów z Diplony, wersję fioletową (klik). Na plus jest zdecydowanie aplikator w formie pompki, a także wygładzenie włosów, ułatwienie ich rozczesywania i nieobciążanie ich. Poza tym jednak nic nie robiła, kupiłam więc już na jej miejsce wersję pomarańczową :)
Kolejnym produktem jest jedwab do włosów w płynie z firmy Provit (klik). Stosowałam go po myciu na mokre włosy, dzięki czemu bez problemu się rozczesywały, a rano po wyschnięciu były miękkie i błyszczące. Jest to bardzo fajny produkt jeśli zależy nam na błyszczących, lśniących włosach.
Wykończyłam też szampon upiększający z L'oreal Elseve (klik). Bardzo się z nim polubiłam, dobrze mył włosy, nie obciążał ich i pozostawiał je lekkie oraz miękkie.

Dalej są produkty do ciała. Mamy tu mydło do rąk z Yves Rocher z serii czerwone owoce (klik). Żałuję, że jest to taka mała pojemność buteleczki, bo zapach był nieziemski, długo utrzymywał się na dłoniach i nie wysuszał ich, wręcz lekko nawilżał. Mydełko radziło sobie z większością rzeczy jeśli chodzi o zmywanie, jedynie podkład musiałąm dłużej zmywać.
Balsam intensywnie odżywiający z Bioliq (klik) używałam kiedy miałam problem z bardzo suchą skórą na udach. Niestety, nie podołał takiemu zadaniu jednak do suchy lekko suchej lub zwykłej nada się idealnie, daje lekkie nawilżenie, idealne na co dzień.
Polubiłam antyperspirant z Rexony w wersji różowej, ponieważ dobrze chronił i miał przyjemny zapach, drugie opakowanie już zakupione.
Ostatnią rzeczą do ciała jest żel pod prysznic z Ziai blubel z poziomką i żurawiną. Piękny zapach, dobrze się pienił i przyjemnie się kąpało używając tego produktu :) Nie wysuszył mi skóry, co również jest plusem tak jak i wydajność, bo taka butelka wystarczyła mi na około 4 miesiące.

Do twarzy zużyłam opakowanie wacików kosmetycznych, a także oczszczające plastry na nos z Botanical Choice kupione w Bieronce za kilka złotych. Działały fajnie, aczkolwiek spodziewałam się większego oczyszczenia. Jednak kupując 6 plastrów za kilka zł możemy być zadowoleni jeśli używamy ich dość często.
Tonik z Iwostinu Puritin jest od dawna moim ulubieńcem i zawsze od razu kupuję kolejny. Idealnie sprawdza się do tłustej, problematycznej cery kojąc ją i tonizując przed kolejnymi zabiegami.
Pastę oczyszczającą z Ziai z serii liście manuka (klik) zna już chyba każdy, w internecie pełno jest ich pozytywnych recenzji. Ja także bardzo ją lubię i efekt jaki daje, czyli odświeżenie, oczyszczenie i ściągnięcie. Jednak lekko wysusza twarz i później nieuniknione jest nałożenie kremu nawilżającego.
Udało mi się zużyć dwie maseczki z Ziai, różaną i oczyszczającą. Obie bardzo dobrze się sprawdziły, różana przjemnie nawilżyła twarz, a ta druga odświeżyła i oczyściła.

Teraz coś, co jest w praktycznie każdym moim projekcie denko, a mianowicie Listerine zero, który cudownie odświeża i oczyszcza jamę ustną. Jest to wersja bez alkoholu dzięki czemu nie ma tak intensywnego smaku.
Pasta Colgate Whitening była bez szału, nie zrobiła kompletnie nic nie mówiąc już o wybielaniu. Jedyne co to myła, jej smak też był dość gorzki.

Do oczu skończył mi się krem z Terproline znaleziony w Glossybox'ie. Krem był przyjemny, nawilżał delikatną skórę pod oczami. Nie podobało mi się tylko to, że było go strasznie mało w tym opakowaniu, prawie od razu mi się skończył. Jeśli miałyście go w swoim Blosyybox'ie dajcie znać czy też tak miałyście czy tylko mnie się tak zdarzyło.
Widzicie tu też próbkę kremu pod oczy z Yves Rocher. Kremik pachniał perfumami z wysokiej półki a do tego dawał mocne nawilżenie, bardzo mi się spodobał i kto wie, może skuszę się na pełnowymiarową wersję.

I na koniec trochę wszystkiego... Carmex w wersji klasycznej uratował moje suche usta podczas mroźnych dni i jestem mu za to wdzięczna. Ja Carmex bardzo lubię i aktualnie mam wersję waniliową, jest jeszcze lepsza!
Próbka perfum Just Cavali, która jeż była w GlossyBox'ie. Nie jest to mój zapach, jest zbyt ciężki i duszący. Gustuję w bardziej słodkich i kwiatowych zapachach, więc z tym się nie polubiłam, mimo, że zapach utrzymywał się bardzo długo.
Odżywka do paznokci z Wibo (klik) jest ze mną od chyba 2 lat i była używana głównie jako baza pod kolorowe lakiery. Dzięki niej paznokcie nie łamały się tak szybko i lakier utrzymywał się nieco dłużej.
Ostatnim zużytm produktem jest mój ukochany ostatnio podkład z Rimmela Lasting Finish w odcieniu 100 Ivory (klik). Super do tłustej cery, utrzymuje się długo, matuje i kryje bardzo mocno. Nie wyobrażam sobie bez niego makijażu, jest na stałe w mojej kosmetyczce i raczej szybko się go nie pozbędę :)
Minusem może być bardzo gęsta konsystencja, która może sprawiać problemy w aplikacji, ale jeśli już się nabierze wprawy to wszystko idzie pięknie i sprawnie :)



No to dotarliście do końca, gratuluję :) Ja cieszę się, że mogę pozbyć się tych zalegających opakowań i zrobić miejsce na nowe kosmetyki.
Macie takie produkty, które jak się kończą to wiecie że zaraz musicie kupić kolejne opakowanie bo nie potraficie się bez nich obejść? Jakie to produkty?

Zapraszam jeszcze raz do obejrzenia filmu:


Buziaki :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

18 komentarzy:

  1. Miałam te plastry na nos fajne ale ich zapach odrzucał strasznie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj miałam takie co śmierdziały gorzej, choć te też super nie są :)

      Usuń
  2. Ja również bardzo lubię Carmex :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pastę z Ziaja kocham! Ich maseczki również bardzo lubię :)
    Co do plastrów na nos, to zdecydowanie skuteczniejsze są domowe - http://nieidealniezidealnizowana.blogspot.com/2014/07/diy-oczyszczenie-twarzy-za-kilka-gorszy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowych nigdy nie stosowałam, fajny pomysł :)

      Usuń
  4. Nie miałam nic z Twojego denka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Carmex w sztyfie też wyladował w moim denku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pasta z ziajki ulubiona :) natomiast podkład to dla mnie bubel :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Balsam intensywnie odżywiający z Bioliq tez własnie skończyłam, ale nie zachwycił mnie, pastę z Ziaji mam i jestem z niej zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No balsam nie jest na pewno "intensywnie" odżywiający, co najwyżej "średnio" :)

      Usuń
  8. Ile zużyć.. Carmex lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. w porównaniu do moich zużyć to twoje denko jest naprawdę spoore :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to denko z kilku miesięcy a nie jednego, tak też trzeba na to patrzeć ale fakt, trochę produktów się nazbierało :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! Na wszystkie staram się odpisywać i zaglądać na Wasze blogi.
Buziaki! :*