wtorek, 25 listopada 2014

BeGlossy-listopad 2014

Witam Was kochane :)

Dzisiaj przedstawię Wam zawartość listopadowego pudełeczka BeGlossy by Maffasion.


"Pudełko, które trzymasz w dłoniach, zostało stworzone przeze mnie wspólnie z beGLOSSY. Jestem kobietą i uwielbiam kosmetyki. Często dostaję od swoich obserwatorów pytania o produkty, których używam i które mogłabym polecić. Stworzenie swojego własnego pudełka, zawierającego wyselekcjonowane przeze mnie kosmetyki, jest dla mnie nowym, ciekawym doświadczeniem. Mam nadzieję, że zawartość przypadnie do gustu nie tylko moim fanom!"

Pudełeczko ma cudowny design, srebrna, holograficzna szata graficzna jest przyjemna dla oka. Podpis Maffasion na pudełku dodatkowo pozwala nam poczuć się wyjątkowo.

Oto cała kosmetyczna zawartość pudełka. Znajdujemy w nim dwa pełnowymiarowe produkty, trzy o mniejszej pojemności i dwie fiolki perfum w prezencie.
Wartość pudełka to około 200 zł.

















BANDI Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami.
Nawilżający krem o działaniu złuszczająco-biostymulującym. Preparat odświeża skórę, oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, usuwa oznaki zmęczenia i przedwczesnego starzenia.

Myślę, że super nada się na lekkie złuszczanie podczas jesieni.












LOVE ME GREEN Certified Organic Firming Green Tea Body Cream
Balsam ujędrniający do ciała. Błyskawicznie poprawia napięcie skóry, silnie nawilża i wspomaga eliminację tłuszczu z komórek adypocytowych.

Jak dla mnie produkt średni, nie bardzo wierzę w działanie eliminacji tłuszczu ale jeśli chodzi o nawilżenie to może być ciekawie.













SYNCHROLINE Terproline Contour Eyes&Lips
Poprawia wygląd skóry, działa wygładzająco i uelastyczniająco. Połączenie składników aktywnych takich jak kwas azjatykowy i madekasowy przeciwdziała powstawaniu zmarszczek oraz spłyca już istniejące.

Jestem ciekawa tego produktu, myślę że będę używać go pod oczy żeby wygładzić skórę na dolnej powiece.












REGENERUM Regeneracyjne serum do rzęs
Idea marki Regenerum opiera się na wykorzystaniu skoncentrowanych formuł, których składniki nie tylko doskonale pielęgnują, ale również intensywnie regenerują skórę. Do nabycia w aptekach. Serum o podwójnym działaniu zagęszcza i pogrubia rzęsy poprzez stymulację ich cebulek, wzmacnia je i wydłuża. Opakowanie zawiera dwa rodzaje serum z odpowiednio dobranymi aplikatorani: na linię rzęs i na całą ich długość. 
Jest to produkt pełnowymiarowy.

Już od dłuższego czasu chciałam ten produkt przetestować, więc bardzo cieszę się, że znalazł się w tym pudełku. Zamierzam rozpocząć kurację i za jakiś czas pokażę Wam efekty :)







TEEZ TREND COSMETICS Beautiful Eyes Flat Stiff Brush
Dzięki płaskiemu kształtowi i zaokrąglonych końcach, idealnie nadaje się do wykonania precyzyjnego makijażu oczu. Wykonany jest z miękkiego koziego włosia.

Trochę dziwi mnie to, że taki produkt znalazł się w pudełku oraz, że jest to drugi i zarazem ostatni produkt pełnowymiarowy. Ale z chęcią przetestuję.












Ostatnie dwa produkty to miniaturki dwóch perfum.
CALVIN KLEIN CK Reveal
Połączenie gruboziarnistej soli, irysów, akordu solarnego oraz piżma i drzewa sandałowego, któe uzależnia i wzbudza pożądanie.
ROBERTO CAVALLI Just Gold
Zapach Just Cavalli Just Gold dla niej to kompozycja kwiatowa orientalna. Stworzona przez mistrza pośród perfum Fabrice'a Pellegrin.

Mnie zdecydowanie bardziej do gustu przypadł pierwszy zapach. Myślę, że będzie stałym bywalcem mojej torebki.











Tak prezentuje się zawartość pudełka z tego miesiąca. Dla mnie jest ono średnie, nic mnie jakoś mega nie powaliło, aczkolwiek chętnie przetestuję te produkty, A Wy co o nim myślicie?

Zapraszam też do obejrzenia openboxu tego pudełka na YouTube:


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

poniedziałek, 24 listopada 2014

POZYTYW-korektor SoClear, Miss Sporty

Hejka!

Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję korektora do niedoskonałości za śmieszne pieniądze, a z działaniem naprawdę dobrym. Jest to SoClear anti-spot z Miss Sporty w odcieniu 1, czyli najjaśniejszym. Jeśli chcecie przeczytać o zakupach z jego udziałem zapraszam tutaj.

Opakowanie jak w pomadkach, wykręcany sztyft, którym dobrze aplikuje się produkt. Konsystencja jest bardzo kremowa, dzięki temu korektor bardzo dobrze kryje niedoskonałości i zaczerwienienia.


















Producent mówi:
"Przeznaczony do cery przetłuszczającej się, trądzikowej. Maskuje i wygładza niedoskonałości. Działa antybakteryjnie."


Osobiście jestem bardzo zadowolona z jego działania, radzi sobie z większymi i mniejszymi niedoskonałościami. Eliminuje ich świecenie i widoczność. Trzyma się długo i nie zmazuje jeśli pokryję go warstwą podkładu. Mam dość wymagającą cerę jeśli chodzi o niedoskonałości, więc naprawdę jeśli u mnie ten produkt się sprawdza to u większości z Was też powinien :)


Podsumowując:
PLUSY:
-krycie
-eliminacja świecenia
-trwałość
MINUSY:
-brak

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

niedziela, 23 listopada 2014

KREDKI DO OCZU-kolekcja moich ulubieńców

Witajcie Dziewczyny!

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi kredkami, których używam do malowania oczu. Jest to mój sposób na błyskawiczny, aczkolwiek efektowny makijaż.


Pierwszą ulubioną kredką jest niebieska kredka w odcieniu Arctic Blue firmy Artistry. Z jednej strony znajduje się kredka, z drugiej zaś mała gąbeczka do jej rozcierania. Jest to kolor fajnie pobijający tęczówkę mojego oka. Trzyma się średnio długo, na imprezę się nie nada jednak na kilka godzin w szkole/pracy jak najbardziej :)

Kolejną kredką jest różowa kredka do ust z TCW The Colour Workshop. Ja nie używam jej do ust a na powiekę, bardzo lubię jej wyrazisty i żywy kolor. Za pomocą tej kredki i tuszu jesteśmy w stanie wypracować idealny i ciekawy makijaż. Jest bardzo trwała i dobrze trzyma się powieki.

Ostatnie dwa ulubieńce to kredki z Miss Sporty w kolorach: seledynowym, złotym i czarnym. Kredka seledynowa to odcień 040 Eucalyptus z serii Mini-me eye liner. Kredkę wykręcamy z opakowania co sprawia, że jest bardzo wydajna i łatwa w używaniu, nie trzeba jej strugać. Jest bardzo trwała i idealna jeśli chodzi o wielkość, dobrze się nią maluje kreskę.
Złotą i czarną kreskę robię bardzo rzadko, jednak takie połączenie odcieni w jednej kredce wydaje mi się dobrym pomysłem. Złotą kredkę używam zazwyczaj do lekkiego podkreślenia dolnej powieki, a czarnej do podkreślania zewnętrznego kącika oka np. przy smoky eyes. Są średnio trwałe, jednak za tak niską cenę nie wymagam cudów.

Tutaj macie swatche wszystkich kredek;

Lubicie kolorową kreskę na oku?
Zapraszam do obserwowania bloga, już za niedługo pojawi się na nim ciekawe rozdanie! :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

sobota, 22 listopada 2014

POZYTYW-eyeliner Liquid Precision, Eveline

Witam Was!

Eyeliner to rzecz, bez której nie wyobrażam sobie życia. Jest to zawsze pewniak jeśli chodzi o szybki makijaż, do wszystkiego pasuje, a kreskę możemy wystylizować do makijażu codziennego jak i wieczorowego. Najchętniej używam eyelinerów w formie pędzelka, jednak ostatnio postanowiłam wypróbować coś nowego. Wybór padł na eyeliner Liquid Percision z Eveline Cosmetics. O tych zakupach przeczytacie tutaj.


Opakowanie jest całe utrzymane w barwach czarno-złotych, dla mnie wygląda niezwykle ekskluzywnie. Potęguje to skromna szata graficzna, ograniczona do napisów informacyjnych.
Aplikator jest w formie wyginającej się lekko gąbeczki, która jest na tyle sztywna aby spokojnie namalować kreskę. Na początku miałam problem z namalowaniem idealnej, ale po kilku próbach doszłam do wprawy. Co prawda nadal utrzymuję, że pędzelki są wygodniejsze i szybsze. Eyeliner ma kolor głębokiej czerni, jest wodoodporny i bardzo długo trzyma się na powiece, zarówno solo jak i na cieniach.


Podsumowując:
PLUSY:
-kolor
-trwałość
-opakowanie
MINUSY:
-aplikator


A Wy jaką formę eyelinera najbardziej lubicie? Gąbeczki, pędzelki, pisaki?

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

piątek, 21 listopada 2014

KOSMETOLOGIA-mój kierunek studiów

Witajcie!

Założyłam blog o kosmetykach, piszę recenzje, testuje ile tylko się da nowe produkty, wstawiam Wam zdjęcia makijaży, opisy zabiegów. Ale czy to tylko dla zabicia nudy, dla znalezienia hobby i zajęcia się czymkolwiek? Otóż nie.
Kosmetyki i wiele kosmetycznych zabiegów to właśnie część mojego życia, która całkiem niedawno, bo w październiku, się zaczęła. Jestem bowiem studentką kosmetologii i dzisiaj chciałabym trochę Wam o tym kierunku opowiedzieć, a także wytłumaczyć, że stwierdzenie "one tylko uczą się tam malować paznokcie, a potem będą kosmetyczkami wcierającymi w nas kremy" wcale nie jest poprawne. Jak się okazuje, kosmetyczka a kosmetolog to dwa inne zawody. Zdziwieni? Zaraz wytłumaczę :)

KIERUNEK KOSMETOLOGIA
Jest to tzw. kierunek paramedyczny. Znajdziecie go na wielu uniwersytetach medycznych, a także akademiach wychowania fizycznego. Zazwyczaj podstawą do przyjęcia na studia są wyniki z matury z biologii oraz chemii (najlepiej rozszerzonych, ale nie koniecznie). Przedmioty kierunkowe, których uczą się studenci to np. wprowadzenie do kosmetologii, chemia kosmetyczna, estetyka, dermatologia, trychologia, wymagania prawne. Są to zarówno zajęcia teoretyczne jak i praktyczne w pracowni kosmetycznej. Jednak oprócz tego przed studentami postawiona została wysoka poprzeczka w postaci takich przedmiotów do zaliczenia jak: anatomia, biofizyka, biochemia, histologia. Są to ciężkie zajęcia, jednak osoby kończące studia mają pojęcie o całym organizmie człowieka, którym będą się zajmować, a nie tylko wiedzą na jaki kolor pomalować klientce paznokcie.

KOSMETOLOG A KOSMETYCZKA
Dla wielu osób oznacza to jedną osobę. Ale tak nie jest. Kosmetyczką jest osoba po dwuletnim studium kosmetycznym lub po kursach. Kosmetolog to osoba po 3 lub 5 latach nauki na uczelni wyższej. Jest to osoba postawiona umiejętnościami i zakresem możliwości wykonywania zabiegów pomiędzy kosmetyczką a lekarzem dermatologiem. Mówiąc prosto, kosmetolog może więcej niż kosmetyczka. Nie tylko wykonuje zabiegi, ale także rozpoznaje zmiany na podłożu dermatologicznym, anatomicznym, dietetycznym, fizykoterapeutycznym i służy poradą w tych dziedzinach. Oprócz tego kosmetolog ma większe możliwości zawodowe, nie musi pracować w gabinecie kosmetycznym. Znajdzie zatrudnienie w gabinetach odnowy biologicznej, firmach produkujących kosmetyki, labolatoriach, może sam założyć firmę zajmującą się produkcją kosmetyków.


Studia są niezwykle ciekawe, myślę, że można nauczyć się dużo więcej niż podczas studium. Jest to jednak moje zdanie, jako, że wybrałam ten kierunek. Dla innych bardziej opłacalne mogą wydawać się kursy bo i po nich mamy szeroki wachlarz możliwości. Wybór należy od naszych własnych marzeń i oczekiwań. Jeśli jednak zastanawiacie się nad studiowaniem kosmetologii to polecam serdecznie :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 20 listopada 2014

POZYTYW-bronzer ohhi tan so fine, Miss Sporty

Hej Dziewczyny!

Dzisiaj kilka słów o kosmetyku, który może i nie jest must-havem w mojej kosmetyczce, jednak do złych nie należy. Mowa o bronzerze ohhi tan so fine z Miss Sporty w odcieniu 001 I am Blonde and Fabulous. Tutaj przeczytacie o zakupach, wśród których znalazł się ten bronzer :)

Jego opakowanie jest proste, plastikowe, od góry przezroczyste co pozwala dostrzec dwa odcienie bronzera. Jest ono solidnie wykonane, łatwe do otwierania. Z tyłu znajdujemy informację od producenta oraz odcień bronzera. Jeśli chodzi o odzień, jest on dość intensywny i wchodzi w złoty, z błyszczącymi drobinkami. Nie każdemu przypadnie to do gustu, mnie się jednak podoba efekt mieniących się policzków. Jest dość trwały, aczkolwiek po pewnym czasie się zmazuje. Dobrze się z nim pracuje, nie robi plam na policzkach.








Ja używam głównie ciemniejszego odcienia, czasami łącze je ze sobą. Dają naturalny, delikatny efekt, o ile nie przesadzi się z ilością. Wtedy wygląda to raczej mało estetycznie. na skórze nie jest to aż tak ciemny odcień, wtapia się ładnie w podkład i konturuje twarz. Nie mam zbyt dużego doświadczenia w używaniu bronzera dlatego ten jest dla mnie wystarczający, byleby nie zrobić sobie nim krzywdy bo można.


Podsumowując:
PLUSY:
-cena
-opakowanie
-dobrze się rozprowadza przy rozsądnej ilości
MINUSY:
-świecące drobinki (dla niektórych w tym dla mnie może to być plus)
-trwałość


Lubicie używać bronzerów? Jakie są Wasze ulubione?

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 19 listopada 2014

GLOSSYBOX, SHINYBOX-informacje dla niewtajemniczonych

Hej hej!

Większość z Was zapewne doskonale zna ideę Glossy i Shiny box'ów. Myślę jednak, że znajdzie się kilka osób, dla których jest to nowość, a uważam, że są to rzeczy warte uwagi dla każdej kosmetykomaniaczki :) Dlatego dzisiaj słów kilka o tych dwóch magicznych pudełkach :)

Ich ogólna idea opiera się na sprzedaży kosmetyków dobrych, znanych marek w pakiecie, którego cena jest zdecydowanie niższa niż kosmetyki te kupowane osobno. W każdym zamówieniu dostajemy pudełko z określoną liczbą produktów, z których część jest pełnowymiarowa, a część to mniejsze pojemności i próbki. Zawartość pudełka jest niespodzianką do czasu pierwszych wysyłek. Możemy zamówić jedno, pojedyncze pudełko (co miesiąc pojawia się nowe) lub utworzyć subskrypcję na kilka miesięcy.

SHINY BOX
Więcej informacji znajdziecie na ich stronie internetowej.
Mamy możliwość zakupu pojedynczego pudełka za 59 zł, miesięcznej subskrypcji za 49 zł lub długoterminowych subskrypcji na 3 miesiące (139 zł), 6 miesięcy (265 zł) lub rok (539 zł). Subskrypcje dają nam dodatkowe możliwości takie jak pierwszeństwo otrzymania pudełka, darmową wysyłkę i szansę na otrzymanie dodatkowych kosmetyków.
Zamawiając pudełka, uzupełniając nasz kosmetyczny profil, zapraszając znajomych, recenzując pudełka, otrzymujemy punkty, tzw, shinystars, których uzbierana ilość 100 pozwala nam na zamówienie darmowego pudełka.

Jeśli macie ochotę na zamówienie ShinyBox'a możecie zrobić to poprzez ten link:
KLIK :)
Nie ukrywam, że będzie to też ułatwienie mi zdobycia shinystars, ale będzie mi naprawdę miło :) Nie namawiam, możecie też zrobić to za pośrednictwem ich strony nie klikając w mój link.

GLOSSYBOX
Więcej informacji znajdziecie na ich stronie internetowej.
Tu także mamy kilka możliwości zakupu pudełka. Może być to miesięczna subskrypcja za 49 zł, pakiet na 3 miesiące za 132 zł lub na pół roku za 245 zł. W tych cenach zawarty jest już koszt wysyłki. Tutaj także zbieramy punkty, tzw. glossydots. Jeśli uzbieramy ich 1000 możemy liczyć na darmowe pudełko :) Dostajemy je za ocenianie otrzymanych pudełek i polecanie strony znajomym.


Osobiście uważam zamawianie tych pudełek jako genialny sposób na oszczędzenie pieniędzy na kosmetykach do testowania. Wartość pojedynczego pudełka to zazwyczaj 100-200 zł, więc jest to naprawdę opłacalne. Często znajdujemy tam produkty, na które normalnie nie moglibyśmy sobie pozwolić, a dodatkowo do pudełek dołączane są kupony zniżkowe do ciekawych sklepów.

Jeśli jeszcze nie zamawialiście takich pudełek to serdecznie Wam je polecam!
Jeśli chcecie zobaczyć przykładowe pudełko GlossyBox to zapraszam na mój kanał na YouTube, tam pokazuję listopadowe pudełko, a także wrześniowe pudełko ShinyBox.


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

wtorek, 18 listopada 2014

POZYTYW-jedwab w płynie, Provit

Witajcie!

Jedwab mona znaleźć w wielu produktach do włosów, które używamy na co dzień. Kiedy chcemy mieć gładkie, lśniące włosy sięgamy właśnie po ten produkt. Robię to i ja i dzisiaj pokażę Wam produkt, który stosuję dwa razy w tygodniu na moje włosy aby pomóc im się ułożyć i zmniejszyć ich puszenie się.

Zapraszam też do nowego filmu na YouTube, get ready with me, do obejrzenia tutaj.

Ja używam Jedwabiu w płynie firmy Provit. Przezroczysta, 100 ml buteleczka z pompką pozwala nam na kontrolowanie zużycia produktu. Szata graficzna jest prosta ale jednocześnie przykuwająca uwagę. Jedwab ma kremowo-różowy kolor, przyjemny zapach. Wydajność jest dość dobra, przy stosowaniu go dwa razy w tygodniu starcza na 2-3 miesiące.











Producent mówi:
"Polecany do włosów długich, zniszczonych, matowych, trudnych do ułożenia. Regeneruje zniszczone włosy na powierzchni i w ich wnętrzu. Ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu się włosów. Rewitalizuje dając uczucie jedwabistości. Wzmacnia, nawilża, wygładza i poprawia elastyczność. Zmniejsza efekt puszenia się włosów".

Jedwab stosujemy na mokre lub lekko podsuszone włosy, przed użyciem mocno wstrząsamy buteleczką, nie spłukujemy produktu. Dobrze ułatwia rozczesywanie włosów, zapobiega elektryzowaniu i puszeniu. Włosy są miękkie i nawet końcówki się nie puszą ani nie rozdwajają, co pozwala wierzyć w naprawcze właściwości produktu. Jak dla mnie jest to kosmetyk do stosowania dla czysto estetycznego efektu, nie pielęgnacyjnego.


Podsumowując:
PLUSY:
-nadaje miękkość
-ułatwia rozczesywanie
-eliminuje elektryzowanie i puszenie się włosów
MINUSY:
-nie odbudowuje widocznie włosów  (jedynie końcówki nie rozdwajają się bardzo ale nie wiem czy to tylko i wyłącznie zasługa jedwabiu, wątpię)


Jeśli ktoś szuka produktu do upiększenia fryzury to serdecznie polecam ten jedwab, jeśli natomiast chodzi o pielęgnację to myślę, że u niego z tym ciężko.

Jeszcze raz polecam nowy film na YouTube :)

Używacie jedwabiu? :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

poniedziałek, 17 listopada 2014

POZYTYW-odżywka do włosów, Diplona

Hej Dziewczyny!

Dzisiaj kilka słów o odżywce do włosów z Diplony, o której zakupie możecie przeczytać tutaj.
Kupiona w Hebe za grosze w stosunku do pojemności, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Odżywkę kupujemy w 600 ml, plastikowej butelce z pompką. Zarówno pojemność jak i pompkę uważam za wielki plus. Konsystencja odżywki jest treściwa, nie przelewa się przez palce. Kolor odżywki to biały, a zapach lekki i kremowy. Producent obiecuje, że jedna pompka wystarczy na pokrycie włosów średniej długości. Ja mam nieco dłuższe, ale do ich pokrycia potrzebuję trzech pompek. Mimo to uważam, że odżywka jest wydajna, a to przez jej wielką objętość.











Producent mówi:
"Odżywka Diplona nadająca połysk włosom. Łagodna formuła chroni włosy przed uszkodzeniami, wygładza i wzmacnia włókna włosów, nadając im zdrowy wygląd. Włosy łatwiej się rozczesują i stają się jedwabiście lśniące."

Zakochałam się w efekcie jaki daje ta odżywka. Może nie jest on bardzo widoczny, jednak na pewno wyczuwalny. Włosy są sypkie, miękkie w dotyku i bez problemu się rozczesują. Możliwe, że stają się lekko lśniące jednak ja tego nie zaobserwowałam. Jeśli chodzi o wzmocnienie to się nie wypowiem, bo moje włosy z natury są mocne, więc nie potrzebują takiego efektu. Jednak jako odżywka nadająca im fajną "konsystencję", lekkość nadaje się idealnie.


Podsumowując:
PLUSY:
-pojemność
-cena
-aplikator
-nadaje miękkość
-włosy stają się sypkie
-ułatwia rozczesywanie
-nie obciąża włosów
MINUSY:
-brak


Jak widzicie odżywka jest naprawdę dobra i warta zakupu. Dużo z Was pisało, że można ją od czasu do czasu znaleźć także w Biedronce :)
Lubicie odżywki do włosów? Jakie najbardziej?

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

niedziela, 16 listopada 2014

ZAKUPOWY SZAŁ-promocja Rossman 1+1 i nie tylko

Hejka!

Myślę, że wszyscy już słyszeli o promocji Rossmana 1+1, gdzie przy zakupie produktu do makijażu drugi w tej samej cenie lub tańszy dostajemy gratis. Mnie od razu ta promocja zaciekawiła, więc udałam się do drogerii. Według mnie taka promocja opłaca się dla nas najbardziej w momencie kiedy kupujemy droższe produkty, na które normalnie byśmy sobie nie pozwolili.
I tak dzisiaj pokażę Wam dwa produkty, które kupiłam w Rossmanie i zapłaciłam 39 zł zamiast 67 :)
Oprócz tego w tym poście znajdą się dwa produkty kupione w Naturze, więc zapraszam do lektury :)


Zaczniemy od produktów z promocji Rossmana. Poszłam tam z zamiarem kupienia podkładu, a w ramach promocji dobrałam sobie róż do policzków z Maybelline New York.

Podkład Rimmel Lasting Finish 25 hours polubiłam po wypróbowaniu próbki dołączonej do gazety. Postanowiłam kupić pełnowymiarowy produkt, wybrałam jedynie jaśniejszy odcień, tj. 100 Ivory. Już po dwóch użyciach mogę powiedzieć, że podkład fajnie kryje i długo utrzymuje się na skórze matując ją. Może nie jest trwały na 25 godzin, ale trzyma się bez skazy około 5 godzin, później wymaga przypudrowania. Dość trudno się go rozprowadza, ma bardzo gęstą i klejącą konsystencję, jednak bardzo przypadł mi już do gustu.
38,99 zł, Rossman
Produktem, który dostałam jako gratis jest róż do policzków z Maybelline New York Affinitone perfecting w odcieniu 62 Rosewood. Jest to niby różowy odcień, jednak wpada lekko w brzoskwiniowy co bardzo mi odpowiada. Dodatkowo ma pędzelek, którym bardzo łatwo i przyjemnie aplikuje się produkt. Zazwyczaj pędzelki dodane do kosmetyków zostawiam z boku i używam swoich, jednak ten używam z przyjemnością.
27,99 zł, Rossman 

Teraz przyszedł czas na zakupy z Natury. Nie mogłam oprzeć się przecenionym pigmentom z Essence. Można je stosować do oczu i paznokci. Póki co użyłam go raz na powieki, na sucho i prezentuje się świetnie, jednak trwałość pozostawia wiele do życzenia. Muszę spróbować na mokro, może będzie trzymać się dłużej. Kolor jest intensywny, miedziano-złoty, mieniący się. Idealny do mocniejszego jak i delikatnego makijażu.
2,99 zł, Natura

Ostatnim kupionym produktem jest oczyszczająca pasta do twarzy z serii liście mauka z Ziai. Jest przeznaczona do cery normalnej, tłustej i mieszanej i ma redukować ilość zaskórników. Parę razy już jej użyłam, szczególnie rano gdyż ma bardzo ładny, odświeżający zapach. Dobrze myje, ma lekkie drobinki przez co możemy trochę peelingować twarz.
8 zł, Natura


A Wy co ciekawego upolowałyście na promocji w Rossmanie? Dajcie koniecznie znać!

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

sobota, 15 listopada 2014

DEPILACJA vs. EPILACJA-co wybierać?

Witajcie!

Dzisiaj kilka słów o depilacji i epilacji, czyli co to jest, czym się różni i jakie zabiegi mamy w gabinetach do wyboru w ramach tych dwóch typów usuwania owłosienia.

DEPILACJA

Zacznijmy może od bardziej popularnego sposobu, w który usuwamy niechciane owłosienie. Jest to sposób nietrwały, wymagający regularnego wykonywania. Nie będę opisywać wszystkich sposobów depilacji, bo myślę, że są Wam znane i używane przez Was na co dzień. Chciałabym przytoczyć jedynie dwa typy depilacji, nieco bardziej trwałych, które możemy wykonywać same lub w gabinecie kosmetycznym.

-WOSKOWANIE: posiada swoje wady i zalety. Do tych drugich na pewno należy niski koszt zabiegu, odrastanie włosów po 3-4 tygodniach, niepowodowanie świądu i pieczenia. Duże obszary włosów mogą zostać sunięte bardzo szybko z każdego obszaru ciała. Jest to jednak zabieg bolesny i wymagający regularnego stosowania (które osłabia włosy), mogą się po nim pojawiać zaczerwienienia i wrastające włosy. Należy pamiętać, że po woskowaniu nie należy wystawiać tego obszaru ciała na działanie promieni słonecznych, chlorowanej wody, sauny.

-PASTA CUKROWA: jest podobnym zabiegiem do woskowania, jednak wymaga większej praktyki i doświadczenia w wykonywaniu. Jego koszt jest nieco wyższy niż woskowania ale nadal stosunkowo niski. Jest mniej bolesny od poprzednio opisanego, a także bardziej skuteczny, bo zapewnia gładką skórę na czas 4-6 tygodni. Można go stosować nawet przy bardzo krótkich włosach. Wadą zabiegu może być lekkie rozjaśnienie skóry przez kwas cytrynowy będący składnikiem pasty. Również po depilacji pastą cukrową nie należy wystawiać skóry na słońce, chlor, promienie UV.


EPILACJA

Jest to trwały sposób usuwania niechcianego owłosienia. Od depilacji różni się też na pewno ceną, a także tym, że na taki zabieg musimy udać się do gabinetu kosmetycznego, nie zrobimy go sami w domu. Jednak później możemy na długo cieszyć się gładką skórą. Obecnie najpopularniejsze są trzy rodzaje epilacji.

-EPILACJA IGŁOWA: polega na wprowadzenia do mieszka włosowego miniaturowej igły, przez którą przepuszczany jest prąd. Impuls elektryczny uszkadza macierzy włosa uniemożliwiając jego wzrost. Zabieg ten nie jest uzależniony do koloru włosów ani skóry.

-TERMOLIZA: wykorzystuje się prąd zmienny o wysokiej częstotliwości i niskim napięciu, który tworzy wysoką temperaturę uszkadzającą macierz włosową.

-BLEND: połączenie dwóch poprzednich metod: chemicznej i cieplnej. Jest od nich skuteczniejsza, powolniejsza i mniej bolesna.


LASER

Jest uważany za sposób epilacji, ale jednak nie usuwa włosów na stałe. Zabieg ten musimy kilkakrotnie powtórzyć dla efektu epilacji. Problemem w tym zabiegu jest powinowactwo lasera do melatoniny w mieszku włosowym. Oznacza to mniej więcej tyle, że im większy kontrast między kolorem włosów, a kolorem skóry tym zabieg będzie skuteczniejszy. Osoby o ciemnej karnacji z ciemnymi włosami, osoby o jasnej karnacji z jasnymi blond włosami lub rudymi lub siwymi nie powinny wybierać tego zabiegu, ponieważ mogą nie być zadowolone z efektu.




I to już wszystko, cała różnica między epilacją a depilacją. Który typ pozbywania się owłosienia wolicie? Miałyście robiony któryś z tych zabiegów? Dajcie znać!

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 13 listopada 2014

POZYTYW-peeling gruboziarnisty, Lirene

Hej wszystkim!

Dzisiaj będzie recenzja peelingu gruboziarnistego z Lirene, z którym bardzo się polubiłam przez ostatnich kilka tygodni używania. Nie nada się on do wszystkich typów cery, jednak przy mojej sprawdza się świetnie.

Za żel peelingujący zapłacimy około 9 zł w Biedronce. Za tą cenę dostajemy 75 ml produktu o ślicznym, orzeźwiającym zapachu i dość treściwej konsystencji z dużymi, mocno wyczuwalnymi drobinkami. Opakowanie jest proste, produkt dobrze wyciska się z tubki w odpowiedniej ilości,
Z tyłu opakowania znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, sposób użycia, a także skład.














Producent mówi:
"Peeling przeznaczony dla cery normalnej, tłustej lub mieszanej z widocznie rozszerzonymi porami, która wymaga odświeżenia, dogłębnego oczyszczenia porów oraz złuszczenia martwego naskórka. Wygładza skórę, zmniejszając widoczność porów i przywraca jej świeży, matowy wygląd. 
Drobinki peelingujące dogłębnie i niezwykle skutecznie usuwają wszelkie zanieczyszczenia skóry. Wyciąg z czarnej borówki i owoców z tamaryndy zmniejsza widoczność rozszerzonych porów oraz normalizuje wydzielanie sebum. Peeling zapewnia skórze wspaniałe uczucie komfortu i aksamitnego dotyku matowej cery. Odpowiedni dla skóry w każdym wieku."


Peeling ten staram się stosować około 1-2 razy w tygodniu. Moja cera jest niestety tłusta, z pojedynczymi niedoskonałościami. Po jego zastosowaniu występuje uczucie ściągnięcia skóry, staje się ona matowa, gładka i zwyczajnie czuć, że jest oczyszczona. Drobinki są na tyle mocne, że po zabiegu twarz jest przez jakiś czas zaczerwieniona. Produkt ten świetnie nadaje się dla osób, które mają problemy z zatkanymi porami, świeceniem skóry i tłustą cerą. Poradzi sobie z każdym problemem, dobrze oczyści skórę i przygotuje ją na kolejne zabiegi. Nie nada się on zdecydowanie dla osób z cerą wrażliwą lub naczynkową, gdyż może je podrażniać.


Podsumowując:
PLUSY:
-cena
-wygładzenie
-redukcja świecenia się cery
-zmniejsza widoczność porów
-mocne zdzieranie
MINUSY:
-brak


Polecam ten peeling osobom z problematyczną cerą, a dla innych, którzy również lubią peelingować twarz nieco delikatniejszą wersję tego produktu, która również jest dostępna w Biedronce.

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!