czwartek, 25 sierpnia 2016

POZYTYW-Liquid Matte Lipstick, Goolden Rose | odsłona #2

Witajcie!

Jakiś czas temu zapoatrzyłam się w zachwalane wszędzie matowe pomadki z Golden Rose z serii Liquid Matte Lipstick. Napisałam recenzję już o dwóch odcieniach, możecie przeczytać ją tutaj. Moja kolekcja wzbogaciła się jednak o kolejne dwa odcienie i to o nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Pomadki, tak jak te opisane w poprzednim poście znajdują się w przezroczystych opakowaniach, przez które od razu widzimy kolor produktu. Zakrętka jest matowa i czarna, klasyczna. Na spodzie widzimy numerek każdego odcienia, u mnie w tym wypadku są to 01 i 04.

Dokładnie opisywałam formułę pomadek w poprzednim poście. Tutaj skupię się na kolorach, ale co nie co o noszeniu ich też nadmienię.
Kolor 01 jest najjaśniejszym ze wszystkich dostępnych odcieni tej serii. Określiłbym go jako bardzo jasny róż z nude. Kiedy stałam przy wysepce Golden Rose wydał mi się idealny i powędrował do mojej torebki. Kiedy pierwszy raz użyłam go na ustach lekko się przeraziłam, nigdy nie miałam tak bladego i jasnego koloru na ustach. Wydał mi się za jasny, ale nie zmyłam go od razu, postanowiłam dać mu szansę. I tak po połowie dnia noszenia go na ustach w końcu się przekonałam. Jest to kolor niecodzienny i unikatowy, nie każdy będzie chciał nosić go na co dzień. Dla mnie na lato nadaje się idealnie, jest to coś nowego, pewna odmiana.
Odwrotnie jest z odcieniem 04 czyli soczystym, jasnym, malinowym różem, który często noszę na ustach i zazwyczaj na takie odcienie produktów do ust poluję w drogeriach. Jest wyrazisty, podkreśla ładnie kolor ust uwydatniając je delikatnie. Pasuje praktycznie do każdego makijażu mimo swojej intensywnej barwy.

Jeśli natomiast chodzi o samą formułę to pomadki te ultra łatwo się rozprowadza na ustach, nie potrzebujemy konturówek. Są mocno napigmentowane i nie do końca zastygają na ustach. Dają matowy efekt ale dzięki temu, że pozostają minimalnie lepkie nie wysuszają ust i komfortowo możemy nosić je przez długie godziny. Długie godziny, ponieważ są bardzo trwałe i mimo, że po pewnym czasie ścierają się jak jażda pomadka, to robią to w sposób równomierny i estetyczny.

Podsumowując:
PLUSY:
-formuła
-różnorodność odcieni
-aplikacja
-trwałość
-brak wysuszania ust
MINUSY:
-brak!

A Wy skusiłyście się już na te pomadki? Dajcie znać jakie odcienie przypadły Wam do gustu albo które zamierzacie kupić :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów w ostatnim czasie:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 11 sierpnia 2016

NEGATYW-Eveshadow Base, Wibo

Hej hej!

Na moim blogu można znaleść dużą liczbę postów z pozytywną recenzją produktów kosmetycznych. Jednak raz na jakiś czas znajdą się też  kosmetyki, które nie do końca mnie zachwyciły. Tak jest też z bohaterem dzisiejszego posta czyli bazą pod cienie z Wibo. Sama firmę bardzo lubię, mam kilka lakierów do paznokci, paletkę cieni i puder i bardzo dobrze się sprawdzają. Baza jednak nie przypadła mi do gustu. Dlaczego? O tym poniżej :)
Baza znajduje się w okrągłym, plastikowym opakowaniu, któe dodatkowo zapakowane jest w ładny, czarno-złoty kartonik. No i tu już pierwszy minus, opakowanie jest tak wąskie, że produkt bardzo ciężko się z niego wyciąga. Może jeśli ktoś ma małe palce i całkiem obcięte paznokcie to będzie okej, ale ja muszę wyciągać go małym palcem i w dodatu wszystko od razu ląduje pod paznokciem... Opakowanie jest bardzo niepraktyczne, nie wyobrażam sobie jak będę wydobywać produkt pod koniec używania.
Sama konsystencja bazy jest woskowa, kolor przezroczysto-szary. Jeśli szukacie bazy, która dodatkowo wyrówna wam koloryt to niestety się zawiedziecie. Ja kupiłam ją nie czytając o niej niz wcześniej i trochę się zawiodłam, że jest przezroczysta.


Producent mówi:
"Przedłuża trwałość cieni, wygładza i rozjaśnia skórę. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne, nie rolują siię w załamaniach powiek, nawet po wielu godzinach. Zawiera wit. E i wosk pszczeli."

Na pewno mogę się zgodzić, że ładnie wygładza i rozjaśnia nam skórę powiek. Jednak dość ciężko nakłada się na nią cień, staje się bardzo tępa. Czy kolory są intensywniejsze? To możecie ocenić na zdjęciu poniżej. Przy jasnych kolorahc raczej nie widać różnicy, przy ciemniejszych faktycznie podbija kolor ale trzeba umiejetnie nałożyć cień, bo inaczej dzieje się to nierównomiernie i powstają brzydkie plamy. Starałam się to ukazać na zdjęciu. Dzięki swojej woskowej konsystencji zapobiega zbieraniu się cieni w załamaniach, ale nie sądzę, że na wiele godzin. U mnie działała jak większość baz, po 6-7 godzinach już nie wyglądało to ładnie.


Podsumowując:
PLUSY:
-rozjaśnienie i wygładzenie powiek
-zapobieganie zbierania się cieni w załamaniach
MINUSY:
-niepraktyczne opakowanie
-nie ujednolici nam kolorytu powiek
-przy nieumiejętnie nałożonych cieniach tworzy z nich brzydkie plamy


Dajcie koniecznie znać, czy znacie tę bazę i jak się u Was sprawdza :) Ja zapewne wykończę ją ale później na pewno sięgnę po inną. Jakie sa Wasze ulubione?

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam serdecznie na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się ostatnio kilka filmów. Zastanawiam się też nad zrobieniem rozdania na kanale, co byście chcieli aby znalazło się w tym rozdaniu? Piszcie w komentarzach tu lub pod filmami! <3



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 28 lipca 2016

POZYTYW-Soniczna szczoteczka do twarzy z Biedronki

Hej wszystkim!

Zapewne większość z Was kojarzy słynną soniczną szczoteczkę Lunę z Foreo. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jej tańszy zamiennik, który jakiś czas temu dostępny był w... Biedronce! Nie będzie to w żadnym wypadku porównanie tych dwóch produktów, ponieważ oryginału nigdy nie używałam, opiszę po prostu moje doświadczenie ze szczoteczką z Biedronki :)

W takim opakowaniu kupujemy szczoteczkę. Dostępne są kolory: jasny róż, róż, fiolet i turkus. Do zestawu dołączone są od razu niezbędne do działania baterie co uważam za duży plus. Sama szczoteczka jest silikonowa, a 1/3 jej powierzchni z jednej strony ma różnego rozmiaru wypustki. Wg mnie mogłoby być ich więcej i pokrywać połowę powierzchni szczoteczki. W dolnej części mamy przycisk, którym włączamy/wyłączamy urządzenie, a także dwa przyciski regulujące. Możemy bowiem włączyć dwie prędkości drgań, wolniejszą do masażu i szybszą do głębokiego oczyszczania. Tył szczoteczki jest gładki, a sam jej kształt jest wygodny do trzymania w ręce i użytkowania.


Producent mówi:
"Soniczna szczoteczka do pielęgnacji skóry twarzy zapewnia przyjemny masaż i dogłębne oczyszczanie porów. Skutecznie i łagodnie usuwa martwy naskórek. Specjalne, szerzej rozstawione wypustki pozwalają oczyścić skrzydełka nosa. Wykonana z najwyższej jakości materiałów, dzięki czemu nie wymaga wymiany elementów czyszczących. Urządzenie ma dwie fazy działania-szybką do intensywnego oczyszczania oraz wolną do masażu twarzy. Skóra staje się jędrniejsza i bardziej promienna dzięki szybszej wbsorbcji kosmetyków."

Użytkowanie jest banalne, wystarczy zwilżyć twarz i nałożyć środek myjący (ja robiłam to już po uprzednim zmyciu podkładu z twarzy), w moim przypadku jest to mleczko do mycia twarzy z Mixy. Na co dzień stosuję prędkość wolniejszą, od czasu do czasu gdy potrzebuję dużego oczyszczenia skóry to pracuję na szybszej prędkości. Taki masaż trwa u mnie około minuty, odczuwalne są przyjemne wibracje szczoteczki. Następnie wystarczy zmyć resztki mleczka i umyć szczoteczkę pod bierzącą wodą.
Po umyciu twarzy od razu czujemy, że jest ona czyściutka, w dotku jest jędrna i gładka, jakby wypolerowana :) Co do oczyszczania, jest ono wyczuwalne, krem nałożony po demakijażu faktycznie szybciej się wchłania natomiast nie oczyści ona bardzo dokładnie porów, przynajmniej ja tego nie zauważyłam. Jednak nie ma co wymagać od szczoteczki za taką cenę (około 30 zł). Myślę, że jak na tą cenę to sprawdza się ona bardzo dobrze.


Podsumowując:
PLUSY:
-prosta w użyciu
-dwie prędkości
-oczyszczenie
-wygładzenie skóry
MINUSY:
-nie oczyszcza dokładnie porów
-powierzchnia z wypustkami mogłaby być nieco większa

Jak widzicie, jestem zadowolona z zakupu i chętnie używam tej szczoteczki przy wieczornej pielęgnacji. Uważam, że za cenę tak niską otrzymujemy produkt o dobrym działaniu, które wspomaga pielęgnację skóry.

A Wy mieliście do czynienia z sonicznymi szczoteczkami? :)

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie pojawiły się nowe filmy:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 14 lipca 2016

Projekt denko #13

Hej!

Zapraszam dzisiaj na projekt denko, czyli krótkie podsumowanie ostatnio zużytych kosmetyków i kilka słów o każdym z nich :)

Wszystkie zużyte kosmetyki wyglądają tak:

A teraz po kolei :)

Na początek dwa produkty do włosów z Gliss Kur. Pierwszy to odżywka Ultimate Repair. Przede wszystkim sprawdziła się w ułatwieniu rozczesywania włosów, do czego w głównej mierze powinna służyć. Nie obciążała włosów, ale nie robił też nic więcej, brak tu odczuwalnej odbudowy lub nawilżenia włosów.
Drugą rzeczą jest maska przeciw rozdwajaniu się końcówek, która też się sprawdziła ale już nie jeśli chodzi o jej przeznaczenie. Na pewno po jej użyciu włosy były gładkie, nie puszyły się, nie były też obciążone. To sprawia, że możemy przeciwdziałać rozdwajaniu końcówek ale na pewno jeśli mamy już taki problem to maska nam nie pomoże, nie "sklei" na nowo rozdwojonych końców. Ba, żaden produkt nam tego nie zapewni ze względu na budowę włosa, który jest martwy (żywa jest jedynie cebulka).

Kolejnym produktem do włosów jest szampon Moc i Blask z Timotei, którego pełno jest na moim blogu, ponieważ co pewnien czas lubię do niego wracać. Ma w składzie naturalne ekstrakty, ale też niestety znajdziemy tam SLS. Szampon dobrze się pieni, nie wysusza włosów i nie plącze ich.
Drugą rzeczą, którą widzicie jest pianka do golenia z gliceryną z Isany. Też często pojawia się na blogu, bo nie wyobrażam sobie używania niczego innego. Pianka ma ładny, choć chemiczy zapach, skóra po goleniu nie jest podrażniona, a wręcz nawilżona i wypielęgnowana. Jedyne do czego mogę się przczepić to wydajność, z tym jest lepiej zdecydowanie w żelach do golenia tej marki.

Będąc dalej w tematyce "prysznicowej" zużyłam dwa produkty do mycia ciała z firmy Baylis&Harding, a mianowicie żel pod prysznic i płyn do kąpieli. Oba produkty miały mocny, cytrusowy zapach i piękny, perłowy kolor. Wszystko to wraz z opakowaniem sprawiało, że wyglądały bardzo luksusowo. Myślę jednak, że jest to jedynie zabieg marketingowy, bo samo działanie było przeciętne, produkty słabo się pieniły, nie wysuszały skóry ale też nie pozostawiały jej nawilżonej.

Antyperspiran Active z Ziai to kolejny znany na blogu produkt, od dawna jestem mu wierna, ponieważ ma przyjemny, orzeźwiający zapach, dobrze chroni i jest wygodny w użyciu. Zastanawiam się jednak na wypróbowaniu innych antyperspirantów z Ziai.
Drugiego kosmetku ze zdjęcia chyba nie muszę przedstawiać, płyn micelarny z Garniera zna chyba każdy :) Dobrze zmywa nawet wodoodporny makijaż (chociaż wymaga to dłuższego przytrzymania wacika na oku), a także nie podrażnia. Lato jest okresem kiedy dopada mnie alergia, a moje oczy są bardzo wrażliwe i podrażnione. Używanie tego płynu nie podrażnia ich bardziej, więc bez przeszkód mogę zmyć makijaż.

Następnym zużytym produktem jest krem Oxygenating&Moisturizing z Naobay. Jest to próbka, którą znalazłam w BeGlossy i bardzo polubiłam. Krem przyjemnie nawilżał skórę twarzy, a nawilżenie długo się utrzymywało, jeśli wieczorem użyłam kremu to skóra była nawilżona aż do rana.
Drugim kosmetykiem jest baza pod cienie Focus&Fix Eye Primer z Makeup Revolution. Miałam ją dość długo, była wydanja i dobrze się sprawdzała. Miała odcień skóry, więc wyrównywała koloryt powiek, podbijała kolor cieni i sprawiała, że długo utrzymywały się na powiece. Jeśli chcecie dokładniej przyjrzeć się jej działaniu to zapraszam na jej recenzję ---> klik

Dwa opakowania chusteczek do demakijażu firmy Rival de Loop potwierdzają, że używam ich codziennie. Nie chodiz o konkretnie te, ale generalnie o chusteczki do demakijażu, którymi zmywam sobie podkład, korektor oraz pomadkę Dopiero po takim wstępnym oczyszczeniu skóry myję twarz mleczkiem do demakijażu dzięki czemu mam pewność, że skóra jest dobrze oczyszczona. Te konkretnie chusteczki są trochę mało nasączone dlatego wolałabym przerzucić się na lepsze, dajcie znać w komentarzach jakie polecacie :)
Ostatnimi produktami są maseczki z Ziai: płatki róży z kwasem kialuronowym oraz maska anty-stres. Ta pierwsza bardzo dobrze i głęboko nawilża, więc jeśli potrzebujecie takiego efektu to polecam sięgnąć po nią zamiast zwykłej, nawilżającej. Druga maseczka ładnie rozjaśnia nam skórę, przez co wygląda ona na zdrową i promienną.

To już wszystkie kosmetyki, jakie zużyłam w ostatnim czasie. Jeśli chcecie usłyszeć nieco więcej o tym projekcie denko to zapraszam na film:



Buziaki! :*


P.S. Jeśli jeszcze nie widzieliście ostatnich filmów na moim kanale na YouTube to zapraszam:



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 30 czerwca 2016

POZYTYW-maseczka Clarina Anti Acne Face Mask, Himalaya Herbal Healthcare

Witajcie! <3

Dla większości z Was, czy to uczniów czy studentów, wakacje już pewnie się zaczęły :) Ja już zdałam sesję, jestem w trakcie praktyk studenckich, ale udało mi się znaleźć chwilę na napisanie tego postu bo myślę, że warto zapoznać się z dzisiejszym bohaterem czyli maseczką Clarina Anti Acne firmy Himalaya Herbal Healthcare. Natrafiłam na nią w Hebe i postanowiłam wypróbować, więc dzisiaj co nie co o niej opowiem, a dla zainteresowanych tematyką przedstawię jej skład z opisem poszczególnych składników i ich działania :)

Maseczka znajduje się w tubce o pojemności 75ml, co według mnie jest idealnym rozwiązaniem, ponieważ dzięki takiemu zamknięciu nie utleni się ona i nie straci swoich właściwości. Sama maska ma typową dla glinek konsystencję, zapach jest bardzo przyjemny, a kolor szaro-kremowy.


Producent mówi:
"Oczyszcza, redukuje łojotok, zapobiega tworzeniu się blizn. Dzięki głęboko oczyszczającemu działaniu zapobiega blokowaniu porów. Preparat zawiera naturalny kwas salicylowy wykazujący działanie keratolityczne (odblokowuje pory). Składniki aktywne: wyciąg z kurkumy, wyciąg z aloesu oraz Indian Willow (wierzba czteronasienna). Sposób użycia: maskę nanieść na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, omijając okolice oczu, pozostawić na 10-15 min, zmyć przy pomocy zwilżonej gąbki. Stosować 1-2 razy w tygodniu."

Czy słowa producenta pokrywają się z rzeczywistością? Po nałożeniu maski na twarz odczuwam przez pierwszą chwilę lekkie pieczenie. Myślałam, że za sprawą występującego w niej kwasu salicylowego (o nim za chwilę) ale chyba jednak inny składnik tak działa. Po chwili pieczenie ustępuje, a maska po 15 min wysycha. Spłukuje się ją wygodnie i szybko. Po użyciu skóra jest odczuwalnie oczyszczona, gładka i napięta. Możliwe, że przy regularnym stosowaniu jest w stanie regulować wydzielanie sebum oraz zapobiegać powstawaniu krost poprzez oczyszczanie porów.
Jest jednak jedna kwestia, która mnie zastanawia. Producent wymienia wśród składników aktywnych kwas salicylowy oraz ekstrakt z wierzby czteronasiennej, podczas gdy ja ich w składnie w ogóle nie znalazłam! Na początku składu owszem jest kwas ale jest to kwas stearynowy, a nie salicylowy. Drugiego wspomnianego składnika nie doszukałam się w ogóle. Poprawcie mnie jeśli się mylę, nie jestem ekspertem w czytaniu składu, więc możliwe, że coś pominęłam. Jeśli jednak nie, to uważam to za duży minus oraz oszukiwanie klienta. Pomimo tego maska sprawdza się dobrze.


Tu dokładnie widać skład kosmetyku, a poniżej wypiszę wszystkie składniki wraz z opisem ich działania :)

INCI:
AQUA (woda)
KAOLIN - działanie sebostatyczne
GLICERIN (gliceryna) - nawilżenie
BENTONITE (krzemian glinu) - detoksykacja
STEARIC ACID (kwas stearynowy) - emulgator
PROPYLENE GLYCOL (mieszanina alkoholi cetylowego i stearylowego) - emolient, tworzy okluzję
ISOPROPYL MYRISTATE (mirystynian izopropylu) - emolient
SODIUM COCOYL GLUTAMATE - substancja myjąca
CURCUMA LONGA ROOT EXTRACT (ekstrakt z korzenia kurkumy) - działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne
ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT (ekstrakt z liści aloesu zwyczajnego) - leczenie ran, działanie przeciwzapalne
XANTAG GUM (guma ksantanowa) - zagęszczacz
PHENOXYETANOL (fenoksyetanol) - konserwant
PARFUM - zapach
METHYLPARABEN - konserwant
PROPYLPARABEN - konserwant
METHYLCHLOROISOTHIAZOLINE - konserwant
METHYLISOTHIAZOLINE - konserwant
DISODIUM EDTA (sól dwusodowa kwasu wersenowego) - kompleksuje jony metali, konserwant
TOCOPHERYL ACETATE (octan tokoferylu) - hamuje TEWL, działanie antyoksydacyjne, pochodna wit. E
CI14700 - czerwony barwnik
HYDROXYCITRONELLAL - zapach imitujący konwalie
HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE - zapach imitujący lilie, konwalie
LIMONENE - zapach imitujący konwalie
BUTYL PHENYL METHYL PROPIONAL - zapach
ALPHA ISOMETHYL IONONE - zapach


Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-oczyszczanie
MINUSY:
-błędy w składzie (?)

Jak widzicie maseczka ogólnie sprawdza się dobrze i to co powinna robić robi aczkolwiek mam mieszane uczucia co do podanego składu i opisu producenta. Powtarzam, że mogę się mylić i jeśli tak jest to mnie poprawcie z tym składem :)

A Wy jakie maseczki najczęściej stosujecie w wakacje?
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam Was na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 16 czerwca 2016

POZYTYW-liquid matte lipstick, Golden Rose

Hejka!

Dzisiaj będzie recenzja produktów do makijażu co się u mnie raczej rzadko zdarza :) Ale postanowiłam pokazać Wam świetne matowe pomadki od Golden Rose, które mnie urzekły i na pewno nie poprzestanę na zakupie dwóch odcieni, które dzisiaj zobaczycie :)


Ich opakowanie jest bardzo proste, co dla mnie jest plusem. Widzimy wszystko co niezbędne: firmę, nazwę serii oraz oczywiście kolory pomadek, które nie zmieniają się po nałożeniu na usta :) Na spodzie opakowania widać także numery konkretnych odcieni, u mnie jest to brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień z lekkimi, pomarańczowymi tonami w odcieniu 09.


Teraz przejdźmy do samej formuły i tego jak pomadki się prezentują i noszą.
Aplikatory są w formie bardzo wygodnych gąbeczek dzięki którym nakładanie produktu jest niezwykle szybkie i proste, nie musimy bawić się wcześniej konturówką bo wszystko da się pięknie wyrysować.
Sama formuła jest według mnie idealna, ponieważ mimo, że są to pomadki matowe to nie zasychają do końca na ustach ale wyczuwamy przez cały czas noszenia, że usta są lekko lepkie. Dzięki temu pomadki nie wysuszają ust jak to często się niestet zdarza.
Jeśli chodzi o trwałość to tak jak widzimy na opakowaniu - longstay... 100% :) Pomadki przetrwają posiłek, picie, cały dzień, a podobno nawet i pocałunki :) Nie ma problemu w noszeniu pomadki przez większość dnia chociaż wiadomo, troszkę zjada się ona po wewnętrznej stronie warg ale robi to równomiernie i nie wygląda to strasznie.

Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-różnorodność odcieni
-aplikacja
-trwałość
-formuła
MINUSY:
-brak!

Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy Wy też skusiłyście się na te pomadki i jak się u Was sprawdzają :)

P.S. Jeśli jesteście ciekawi jak pomadki prezentują się na żywo na ustach to zapraszam na film o nich na moim kanale na YouTube


Oraz zapraszam Was na inne filmy, które ostatnio pojawiły się na kanale :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 2 czerwca 2016

POZYTYW-wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory, Ava

Witajcie!

Po raz drugi na moim blogu pojawia się recenzja kremu do twarzy z firmy Ava i po raz drugi jest ona pozytywna! Poprzednio pisałam o kremie na dzień z ekstraktem z ogórka (recenzja--->klik) o bardzo dobrym, natturalnym składzie, który świetnie się u mnie sprawdził. Postanowiłam więc wypróbować krem na noc tej firmy i się nie zawiodłam :) Aby dokładniej go przedstawić jest to wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i Koenzymem Q10.

Produkt znajduje się w plastikowej butelce z pompką, a ona dodatkowo zamknięta jest w dużym pudełku, na którym znajdziemy wszelkie niezbędne informacje o produkcie zarówno w jezyku polskim jak i angielskim. Krem z buteleczki wydostaje się łatwo, w odpowiedniej ilości-niecała pompka wystarcza na jedną aplikację. Jego zapach jest bardzo delikatny, "naturalny", nieperfumowany.
Ma typową, kremową konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania.











Jeśli chodzi o działanie to przyjżyjmy się temu co obiecuje producent:
"Wyjątkowo skuteczny krem przeznaczony do pielęgnacji skóry dojrzałej. Zastosowana nowatorska technologia ciekłokrystaliczna idealnie dopasowuje się do struktury naskórka pozostawiając skórę jedwabiście gładką oraz długorwale i intensywnie nawilżoną. Zawiera ekstrakt z Róży Japońskiej wyraźnie zwężający pory, redukujący ich widoczność. W połączeniu z niacynamidem (witamina B3) reguluje wydzielanie sebum, rozjaśnia  przebarwienia, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny zapobiegając powstawaniu zmarszczek. Efekt anti-aging został wzmocniony przez dodanie kwasu hialuronowego oraz czystego koenzymu Q10. Krem jest bardzo wydajny, nie zatyka porów, pozostawia skórę miękką, elastyczną i aksamitną w dotyku."

Skonfrontujmy teraz obietnice z rzeczywistym działaniem. Jedyne do czego bym się mogła doczepić to działanie anti-aging, ponieważ składniki opisane wyżej, które wpływają na spowolnienie starzenia się skóry znajdują się w małej ilości w składzie kremu. Dziwi mnie to, że krem na dzień miał o wiele bardziej bogaty w składniki aktywne skład niż krem na noc. Powinno być raczej na odwrót :) Nie mniej jednak znajdziemy tu dużo oleji takich jak np. masło shea, olej z winogron, olej sojowy. Do tego w miarę na począku składu jest witamina B3.
Jeśli chodzi o odczucia i konkretne działanie to krem na pewno nie zatyka porów, jest lekki, daje uczucie głębokiego nawilżenia (a nie tylko utworzenia otoczki na powierzchni skóry) oraz wygładzenia skóry. Po użyciu kremu wieczorem, rano budzimy się z rozświetloną, nawilżoną i gładką skórą. Wydaje mi się to wystarczające, gdyż chodziło mi głównie o nawilżenie skóry na noc. Co do redukcji widoczności porów, możliwe że przy długotrwałym, regularnym stosowaniu to osiągniemy aczkolwiek myślę, że nie będzie to efekt spektakularny.


Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-gładkość skóry
-rozświetlenie, rozjaśnienie
-szybkie wchłanianie
MINUSY:
-mało bogaty skład jak na tę firmę

Mimo tego, że skład kremu mógłby być nieco bardziej urozmawicony lub w większej ilośći mogłbyby występować tu składniki wymienione przez producenta to koniec końców uważam, że jest to dobry krem do wieczornej pielęgnacji dla wszystkich, którzy oczekują nawilżenia i wygładzenia skóry.

Znacie tę firmę i jej produkty? Ja koniecznie musze się przyjżeć innym kosmetykom, ponieważ myślę, że warto :)


P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 19 maja 2016

ZAKUPOWY SZAŁ-kosmetki do pielęgnacji włosów oraz kolorówka z Golden Rose

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie o tym co kosmetycznego wpadło w moje łapki w ostatnim czasie :)
Jeśli interesuje Was co kupiłam sobie z ubrań na siłownię to zapraszam do obejrzenia filmu na moim kanale na YouTube bo tam pokazuję więcej niż tylko kosmetyki, o których będę pisać :)


Przechodząc jednak do zakupów to prezentują się one tak:
Jak widzicie są tu rzeczy do pielęgnacji włosów, twarzy, a także kilka rzeczy z kolorówki.

Zachęcona pozytywną recenzją suchego olejku krystalicznego do twarzy, ciała i włosów z Ziai postanowiłam go wypróbować. Podoba mi się, że ma trzy zastosowania chociaż chyba boję się nakładać go na twarz z obawy, że zapcha mi pory. Natomiast patrząc na jego imponujący skład myślę, że może bardzo dobrze sprawdzić się na włosy, które potrzebują odżywienia. Jak tylko będę miała o nim konkretne zdanie to na pewno pojawi się recenzja :)

Drugim produktem do włosów jest ultralekka odżywka z olejkiem arganowym z Mariona, którą używałam jakiś czas temu i skusiłam się na nią ponownie. Uwielbiałam ją za zapach, ułatwianie rozczesywania i za błyskawiczną aplikację po kąpieli nie trzeba trzymać odżywki 10 min na włosach tylko wystarczy je nią spsikac i gotowe!

Firmę Ava możecie już kojarzyć z mojego bloga, ponieważ bardzo polubiłam się z kremem na dzień, którego recenzja znajduje się tutaj. Naturalny skład tych kosmetyków sprawił, że kupiłam krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i koenzymem Q10. Nie ma aż tak bogatego składu jak mój poprzedni krem co jest dziwne, ponieważ jest przeznaczony na noc. Aczkolwiek mimo to ma dużo naturalnych składników aktywnych na początku składu, więc mam nadzieje, że chociaż da mi uczucie nawilżenia nawet jeśli zwężenie porów nie będzie aż tak spektakularne.

O matowych pomadkach z Golden Rose mówi się baardzo dużo więc i ja musiałam oczywiście sobie je sprawić :) Kolory jakie widzicie tu brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień, która wpada lekko w tony pomarańczu w odcieniu 09. Co nie co już mogę o nich powiedzieć, ponieważ musiałam je oczywiście już spróbować i jedną z nich noszę na ustach na wcześniej wspomnianym filmiku więc zapraszam do obejrzenia jeśli chcecie zobaczyć jak pomadki prezentują się na żywo :) Aplikacja trwa sekundy, jest bardzo wygodna, a sama formuła pomadki jest cudowna, ponieważ pozostaje lekko lepka na ustach i nie wysusza ich. O trwałości mogę powiedzieć jedynie, że powala!!

Poza pomadkami widzicie tu biały lakier do paznokci z serii Rich Color z szerokim pędzelkiem. Zbliża się lato, a ja o tej porze roku uwielbiam nosić panzokcie pomalowane na biało więc koniecznie musiałam się zaopatrzyć w fajny, dobrze kryjący lakier.

Tak prezentują się cały zakupy, nie mogę się już doczekać testowania wszystkiego :)
Zapraszam Was jeszcze raz do obejrzenia filmu z zakupami oraz innych fimów z mojego kanału!

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 5 maja 2016

Moje ulubione kanały na YouTube

Hejka! <3

Dzisiaj będzie mało kosmetycznie, ale mam nadzieję, że nie mniej ciekawie :)
Jak wiecie bądź nie, od 1,5 roku prowadzę swój kanał na YouTube "Pani Malutka". Bardzo wkręciłam się w tę formę działalności w Internecie i regularnie, w każdy poniedziałek publikuję dla Was filmy z kategorii beauty oraz lifestyle. Innych youtuberów zaczęłam jednak oglądać nieco wcześniej i stopniowo coraz bardziej zagłębiałam się w youtubowy świat.
W tym poście chciałabym opowiedzieć Wam o moich ulubionych kanałach, wg mnie wartych uwagi. Podzieliłam je na trzy kategorie: kanały polskie, kanały zagraniczne oraz kanały vlogowe.
Zapraszam więc do zapoznania się z tymi kanałami :)

KANAŁY POLSKIE

1. ALISSVLOGCHANNEL
Dziewczyna w moim wieku, Alicja, której montaż i światło w filmach zachwyca mnie nawet bardziej niż zam kontent filmów. Jeśli lubicie filmy z kategorii beauty oraz ciekawe tematy lifestyle to koniecznie zajrzyjcie do Alicji.

2. Ssarusska
Sara jest Polką mieszkającą w USA i tworzy głównie filmy beauty. To, co ja najbardziej lubię u niej oglądać to filmy o USA, ponieważ Sara ciekawie i od podszewki opowiada o tym jak wygląda tam życie, szkoła, studia, praca.

3. Maxineczka
Jeśli chodzi o tematy makijazowe to lubię podglądnąć co tworzy Maxineczka. Jej makijaże są zawsze na 200%, dopracowane, staranne. Do tego otrzymujemy mnóstwo przydatnych porad makijażowych i nie tylko.

4. Ajgor Ignacy
Ktoś może powiedzieć, że chłopak robi z siebie debila i ciśnie beke ze wszystkiego naokoło i na tym polegają jego filmy. Dla mnie Igor w zabawny sposób przedstawia poważne problemy tego świata, dyskutuje o tym co przeszkadza naszemu pokoleniu, w jaki sposób postrzegamy świat. Po każdym jego filmie mam ochotę podbić do niego, przbić mu piątkę i powiedzieć "święta prawda stary!".

5. Nissiax83
Ten kanał, który prowadzi Agnieszka dostarcza mnóstwa informacji o tematyce kosmetologii, którą studiuję i interesuję się. Z każdego filmu można dużo się dowiedzieć o pielęgnacji, zabiegach, kosmetykach naturalnych.

KANAŁY ZAGRANICZNE

1. AlishaMarie
Każdy film Alisha robi na milion procent, idealny montaż, światło, tematyka. Nie wiem skąd bierze pomysły na filmy ale bardzo jej zazdroszczę kreatywności. Gwarantuję Wam, że ubawicie się przy każdym filmie w prawdziwym, amerykańskim stylu.

2. MammaMiaMakeup
Mia, przyjaciółka Alishy ma bardzo porobny profesjonalizm swoich filmów, które oglada się z przyjemnością. Ma mega energię i zapał co widać w jej produkcjach. Znajdziecie tu DIY, makijaże, inne filmy beauty, haule i wiele innych.

3. Shannxo
Chyba najbardziej utalentowana makijażystka na youtube. Dziewczyna z Nowej Zelandii, która twrazy nieprawdopodobnie piękne makijaże, robi pierwsze wrażenia kosmetyków, testy, dużo opowiada o sztuce jaką jest dla niej makijaż.

4. ThatsHeart
Przesłodka dziewczyna o słodkim imieniu Heart (Serce), na kanale której znajdziecie filmy z życiowymi trickami, makijażami, tourami. Każdy z filmów jest bardzo dopracowany, zabawny i w 100% pokazuje jej osobowość.

KANAŁY VLOGOWE

1. Alex Denmon
Zdecydowanie mój ulubiony kanał ze wszystkich kategorii. Alex kręci daily vlogi, czyli od ponad roku dokumentuje swoje życie dzień po dniu. Oglądam ten kanał od samego początku kiedy to jeszcze był kanał Alex&Mia (MammaMiaMakeup). Po ich rozstaniu Alex sam prowadzi kanał. Ja czuję się jakbym uczestniczyła w jego życiu, sprawia to sposób w jaki Alex filmuje, utrzymuje kontakty z widzami (nie raz zdażyło mi się do niego napisac i otrzymać odpowieź). Chłopak mieszka w LA i prowadzi ciekawe zycie, pokazuje dużo miasta, a także USA podczas podróży. Od ponad roku nie ma dnia żebym nie usiadła i nie oglądnęła jego vloga.

2. AlishaMarieVlogs
Jest to kanał Alishy Marie, o której głównym kanale pisałam wyżej. Dziewczyna także nagrywa każdy dzień z życia i uwieżcie mi, w każdym coś ciekawego się dzieje Alisha ma świetnych przyajciół, piękne mieszkanie no i mieszka w LA, miejscu gdzie sama chciałabym kiedyś żyć. Dlatego z ciekawością oglądam każdy jej film.

3. Josh Tryhane Vlogs
O tego chłopaka vlogi nie pojawiają się codziennie, ale mimo to są zawsze świetne. Nie tylko pod względem tego co pokazują ale też jak. Josh świetnie je montuje i sprawia, że oglądanie nie jest ani przez chwile nudne.

4. Shannxo Vlogs
O Shannon Harris też pisałam wyżej, dziewczyna nagrywa prawie każdy dzień ze swojego życia. Bardzo lubię jej vlogi za naturalność, pokazanie życiowej rutyny ale też ciekawych podróży i wydażeń w jej życiu.

-----------------------------------------------------------

Poznaliście kanały na YouTube, które najczęściej i najchętniej oglądam. Nie są to wszystkie jakie subskrybuje aczkolwiek takie na jakie wg mnie waro zwrócić uwagę. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie :)

Napiszcie w komentarzach czy oglądacie kogoś na YouTube a jak tak to kogo :)

No i oczywiście zapraszam też do subskrybowania mojego kanału:

P.S. Może chcielibyście żebym zrobiła podobny wpis z osobami, które najchętniej oglądam na Snapchacie? Dajcie Znać! A przy okazji, mój Snapchat to: Panimalutka :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 21 kwietnia 2016

Projekt denko #12

Hejka! <3

Zapraszam Was dzisiaj na kolejny na moim blogu projekt denko. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, polega on na pokazaniu Wam ostatnio zużytych przeze mnie produktów i krótkie opisanie działania każdego z nich. Tworzy się dzięki temu fajna, którka i zwięzła recenzja wielu różnych produktów w jednym miejscu :)

Całe dzisiejsze denko prezentuje się tak:

Jak widzicie, udało mi się zdenkować dość dużą ilość kosmetyków, więc zabieramy się teraz za każdy po kolei :) Miłej lektury!

Suche szampony z Batiste zna chyba każdy. Dla mnie są niezastąpione przy odświeżeniu fryzury i nadaniu włosom lekkiej objętości i świeżści. Do tego efekt ten utrzymuje się długo, więc nie musimy się martwić o naszą fryzurę. Na zdjęciu widzicie akurat dwa moje ulubione zapachy, tj. cherry oraz eden.
















Po około pół roku zużyłam maskę do włosów Algae z Kallosa. Używałam jej na spółkę z moją współlokatorką i obie mamy podobne spostrzeżenia: jeśli zależy nam na efekcie gładkich włosów, łatwych w rozczesaniu to jak najbardziej to uzyskamy. Żeby natomiast maska działała cuda w postaci głębokiego nawilżenia czy odżywienia to tego powiedzieć nie można.

Pozostając w tematyce włosów skończył mi się szampon Daily Wax z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem z Pilomaxu. O tym produkcie jak i masce z tej serii możecie więcej przeczytać tutaj. Teraz napiszę jedynie, że szampon ma fajny, dość naturalny skład bez SLS-ów natomiast bardzo mało się pieni, praktycznie w ogóle i pozostawia włosy poplątane.

O detoksykującym musie do ciała z białą i zieloną herbatą z Organique też pisałam (klik). Wspomnę jedynie, że cała seria ma piękny zapach oraz dobre działanie. W przypadku musu ciało było przez długi czas nawilżone, a zapach się utrzymywał. Szybko się wchłaniał więc myślę, że może się super sprawdzić na lato :)

Krem z ekstraktem z ogórka z firmy Ava był dla mnie odkryciem, ponieważ za niską cenę dostajemy produkt z genialnym, naturalnym składem. Krem daje nam efekt nawilżenia, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż, ponieważ podkład się na nim nie waży. Na pewno wypróbuję inne kremy tej firmy, ponieważ zachwycił mnie ten konkretny zarówno działaniem jak i przede wszystkim dobrym składem. Polecam Wam jego dłuższą recenzję z analizą składu --> klik

Krem MaxRepair z Evree zachwala wiele osób, więc i jak się skusiłam. Dobrze się sprawdził w okresie zimowym, ponieważ tak jak wskazuje opis regenerował suchą skórę dłoni, a także ją chronił przez wytworzenie tłustej otoczki (filmu). Wskazuje to na fakt, że nigdy do końca się nie wchłaniał i nawet przy posmarowaniu na noc rąk rano dalej krem był odczuwalny.

Kolejny ciekawy krem do twarzy to krem z mocznikiem z Isany Med. Używałam go na noc, ponieważ dawał mocne i przyjemne nawilżenie Pomimo zawartości parafiny nie zapychał porów co także jest na plus. Mimo, że dość mocno nawilżał to był produktem lekkim, o przyjemnym zapachu.

Oczyszczająca maska Mask of Magnaminty z Lusha stała się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Naturalny skład, przyjemny zapach, wspaniałe działanie-tak bym ją opisała. Używałam jej srednio raz na tydzień i to pomogło mi oczyścić cerę, odświeżyć ją. Po zmyciu maski czujemy napięcie skóry oraz mamy uczucie oczyszczenia i odświeżenia. Regularne stosowanie poprawia zdecydowanie stan skóry problematycznej.

Kolejnym pozytywnym odkryciem jest tonik korygujący z Bielendy. Moja skóra bardzo go polubiła głównie ze względu na zawartość kwasów: migdałowego i laktobionowego, które dobrze wpływają na skórę mieszaną, tłustą i trądzikową. Po użyciu skóra była odświeżona, napięta i przede wszystkim miała przywróconą równowagę kwasowo-zasadową (pH ) co jest głównym działaniem toników.

Tę odżywkę do brwi i rzęs z MySecret używałam od dawna, aczkolwiek nie zauważyłam żadnego działania na wzrost brwi czy rzęs. Sprawdziła się natomiast przy makijażu aby utrzymać moje brwi w ryzach zamiast stosowania specjanych żeli :)

Zastanawiałam się czy pokazywać Wam tę próbkę kremu do cery problematycznej z Chantarelle. Jak widać stosowałam jedynie próbkę, która starczyła na 2 razy, więc nie mogę wydać opinii na temat działania kremu. Zaufam jednak osobie, od której tę próbkę dostałam (pani kosmetolog, u której byłam na praktykach) ponieważ bardzo go zachwalała. Jeśli macie ochotę na dobry (niestety dość drogi) krem, który dobrze wpływa na skórę problematyczną i pomaga walczyć z problemem to myślę, że warto wypróbować ten :)

O maseczkach z Ziai nie będe już po raz setny pisać, że je uwielbiam i bardzo dobrze działają na moją skórę. Tutaj widzicie trzy wersje maseczki nawilżającej od lewej są te najlepiej działające. O maseczkach z Ziai możecie więcej przeczytać tutaj.

Ostatnio do mojej wieczornej pielęgnacji włączyłam chusteczki do demakijażu. Nie zmywam nimi wszystkiego jak czasami niektórzy, tj. omijam oczy i zmywam jedynie podkład. Nie zastępuje to jednak całego demakijażu, jest jedynie początkiem tj właściwym demakijażem. Następnie myję twarz z resztek makijażu mleczkiem. Dzięki temu mam 100% pewność, że twarz jest czysta i gotowa na nałożenie kremu.

Dajcie znać, czy znacie jakies produkty z tego denka oraz co Wy ostatnio zużyliście :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!