środa, 15 października 2014

Z ŻYCIA CODZIENNEGO-moja pielęgnacja włosów

Witajcie! :)

Chciałabym Wam pokazać kilka kosmetyków, których używam do mojej pielęgnacji włosów.
Tutaj możecie przeczytać kilka słów o moich włosach, jakie są i jak wyglądają :)
Opisałam tam też produkty, których używam. Dzisiaj Wam je pokażę.

Tak się one prezentują. Nie ma tego specjalnie dużo, nie używam obecnie olejów ani wielu masek i odżywek. Dla moich włosów jednak jest to wystarczająco, myślę tylko and jakimiś produktami, które zabezpieczą moje końcówki.

Aktualnie używam szamponu z Nivei Diamont Gloss. Nie jestem z niego specjalnie zadowolona, bo nie czuję, że myje moje włosy. Wydaje mi się, że bliżej mu do odżywki niż szamponu, ale nie obciąża moich włosów, nie puszą się ani nic. Jednak jakiś cudów też nie czyni.

Od czasu do czasu nakładam na włosy maskę z Bed Head Dumb Blonde. Ma śliczny, ananasowy zapach, który utrzymuje się na włosach przez dwa kolejne dni. Nakładam go na 15-20 minut i trzymam włosy pod czepkiem. Jej konsystencja jest bardzo treściwa, ale ładnie nawilża, wygładza i nabłyszcza moje włosy. Jest też bardzo wydajna, nie potrzeba jej dużo żeby pokryć całe włosy, a tak właśnie robię.

Aktualnie nie używam odżywek do spłukiwania, choć bardzo je lubię. Zamiast tego w dni powszednie wcieram we włosy po umyciu a przed rozczesaniem olejek arganowy z Marionu. Ma śliczny zapach, ułatwia rozczesywanie i nawilża włosy. Kiedyś używałam odżywki z olejkiem arganowym z tej samej firmy.
Dodatkowo, w weekend spsikuję włosy jedwabiem w w płynie z Provitu. Dzięki niemu moje włosy ślicznie się błyszczą i wyglądają zdrowo.


I to cała moja pielęgnacja włosów. Jeśli znacie jakieś ciekawe, godne polecenia produkty do zabezpieczania końcówek to piszcie w komentarzach, chętnie je przetestuję :)

Zapraszam na obejrzenie mojego nowego filmu z zakupów, już na YouTube, KLIK.

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

wtorek, 14 października 2014

ZAKUPOWY SZAŁ-BeBeauty, Prokudent, Body Club

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was zakupy między innymi z... Biedronki :)
Nie skusiłam się na organizatory na biżuterię i kosmetyki, o których wiele z Was pisze, ale kupiłam dwie rzeczy, z których jednej jestem bardzo ciekawa.


Zacznę od zakupów z Biedronki. Pierwszą rzeczą, na którą się skusiłam jest lakier do paznokci z BeBeauty w kolorze fioletowym. Jak dla mnie idealny kolor na jesień, która nieuchronnie nadchodzi. Nie znam tej firmy i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. Za jakiś czas możecie spodziewać się postu z paznokciami pomalowanymi tym lakierem :)
Biedronka, 4,49 zł

Kolejną rzeczą, również z Biedronki jest coś co wydaje się niezwykle ciekawe. Są to musujące tabletki do dłoni bogate w naturalne olejki roślinne firmy Body Club. Producent obiecuje zmiękczenie i uelasycznienie naskórka, intensywne nawilżenie i regenerację płytki paznokcia. Co prawda olejki roślinne znajdują się w składnie za parfum, więc nie ma ich zbyt dużo, ale za to doszukałam się mocznika, który dobrze nawilża. Myślę, że będzie to ciekawy produkt do testowania na chłodniejsze dni, kiedy nasze dłonie są spierzchnięte i suche.
Biedronka, 3,99 zł

Ostatni zakup poczyniłam w Rossmanie. Jest to nić dentystyczna firmy Prokudent. Nie używam takich produktów codziennie, jednak raz na jakiś czas lubię porządnie oczyścić jamę ustną łącznie z przestrzeniami międzyzębowymi.
Rossman, 1,99 zł

Co sądzicie o moich dzisiejszych zakupach? Używałyście kiedyś takich lub podobnych tabletek musujących? Co ostatnio ciekawego kupiłyście? :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

poniedziałek, 13 października 2014

POZYTYW-korektor pod oczy, Grashka

Hejka!

Co tam u Was słychać w szkole/pracy? :)
Ja przychodzę dzisiaj z recenzją produktu, który znalazłam we wrześniowym Shiny Box. Jest to korektor pod oczy firmy Grashka.
Jeśli chciałybyście zamówić Shiny Box można zrobić to tutaj :)

Produkt ten znajdujemy w kartonowym pudełeczku, które ma ładną szatę graficzną. Z niego wyjmujemy plastikowe pudełeczko, w którym jest 1,2 ml produktu. Również jej szata graficzna bardzo mi się podoba, łączy się z kartonowym pudełeczkiem. Cena korektora to 21 zł. Jego konsystencja jest kremowa, ja używam palca do nakładania i rozsmarowuje się on bardzo dobrze. Kolor jest, wydaje mi się. tylko jeden ale wpasował się w odcień mojego podkładu, który nakładam niżej i nie widać różnicy. Produkt jest też wydajny, używam go od dwóch tygodni i praktycznie nie zauważyłam zużycia.








Producent mówi:
"Korektor zmniejszający widoczność cieni pod oczami, silnie kryjący i rozświetlający. Zawiera aktywne składniki pomagające nawilżyć i odbudować delikatną skórę pod oczami".
-karta informacyjna z Shiny Box


Według mnie korektor faktycznie ma dobre krycie, nie widać pod nim cieni. Aplikacja jest łatwa i przyjemna. Jeśli chodzi o rozświetlenie, to zgadzam się z opisem, oczy wydają się być rozświetlone i lepiej widoczne, otwarte. Natomiast wątpię w odbudowywanie skóry pod oczami, taki produkt, moim zdaniem, nie jest w stanie dokonać takich cudów. Jest jeszcze jedna rzecz, która mi się nie podoba. Po nałożeniu produktu po chwili podkreśla on zmarszczki pod oczami. Niestety, wchodzi w załamania na dolnej powiece i muszę parę razy rozcierać produkt żeby to jakoś wyglądało, co oznacza, że nie ma go aż tyle pod oczami żeby przetrwał cały dzień.

Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-aplikacja
-krycie
-rozświetlenie
MINUSY:
-uwidacznianie zmarszczek
-nie dość długo się utrzymuje


Znacie tę firmę? Ja osobiście poznałam się z nią dzięki Shiny Box i temu produktowi, i bardzo polubiłam. Chyba zwrócę na nią uwagę.

Jakich korektorów i w jakiej formie Wy używacie? :)
Zapraszam do obejrzenia nowego filmu na YouTube o pakowaniu na szybko :)

Buziaki! :*

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 9 października 2014

Z ŻYCIA CODZIENNEGO-mocniejszy makijaż na co dzień

Hejka!

Dzisiejszy post lekki, przyjemny, do oglądnięcia :)

Postanowiłam pokazać Wam mój dzisiejszy makijaż. Niektórzy powiedzą, że jest za mocny na co dzień, jednak ja lubię w taki piękny, słoneczny, jesienny dzień jak dzisiaj mocniej podkreślić oczy. Wybrałam kolor błękitny, niebieski i lazurowy. Do tego mocne rzęsy i można iść do ludzi :)
Oceńcie sami czy się udało :)


Makijaż ten jest niesamowicie prosty i szybki, do jego wykonania użyłam jedynie 3 produktów i jednego pędzla.

Na początek nałożyłam bazę See l'eau eye care cosmetics  na całe powieki. Poczekałam aż wyschnie. Polecam Wam tę bazę, bo można ją także stosować jako żel do powiek i pod oczy kiedy mamy je podrażnione.
Następnie nałożyłam trzy cienie. Błękitny (środkowy w górnym rzędzie) na całą powiekę, na zewnętrzną połowę nałożyłam niebieski (środkowy w dolnym rzędzie), a później w zewnętrznym kąciku i lekko na dolną powiekę kolor lazurowy (po prawej w górnym rzędzie). To wszystko zrobiłam jednym pędzelkiem z TCW The Colour Workshop.
Na koniec mocno wytuszowałam rzęsy mascarą z Miss Sporty Sudio Lash Instant Volume. Nałożyłam dwie warstwy.

Jak oceniacie w skali 1-10 mój dzisiejszy makijaż? Jako, że noszę na co dzień okulary nie jest on aż tak bardzo widoczny jak na zdjęciach :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 8 października 2014

POZYTYW-Pearl&Gloss, pomadka od Isany jako zamiennik Maybelline

Witajcie!

Wczorajszy post dotyczył pomadki 832 Kiss Pearl od Maybelline New York.
Dzisiaj natomiast wpadłam na pomysł, żeby pokazać Wam o wiele wiele tańszy jej zamiennik. Nie jest to identyczna kopia, jednak dla mnie daje w miarę podobny efekt na ustach.
Nie każdy może pozwolić sobie a wydanie 30 zł na szminkę. Ja sama kupiłam ją dopiero po otrzymaniu bonu prezentowego do Rossmana. Produkt, który Wam dzisiaj pokażę kosztuje około... 4 zł!
Jest to najzwyklejsza pomadka ochronna z Isany. Pearl&Gloss to 4,8g pomadki, która nie dość, że chroni i nawilża nasze usta to jeszcze pięknie wygląda. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi perłowe usta, ale myślę, że taki kosmetyk przyda się każdemu choćby kilka razy w życiu. Kupić ją można w każdej drogerii za śmieszne pieniądze. Opakowanie jest przyjemne dla oka w kolorze zgaszonego różu, mieniące się na perłowo, a jakże by inaczej.












Pomadka nawilża usta, nie podkreśla suchych skórek ale trochę zbiera się w załamaniach warg. Nie jest też bardzo trwała, jej kolor jest widoczny max. 30 min ale nawilżenie jest odczuwalne znacznie dłużej. Jednak za taką cenę nie wymaga się z reguły niczego więcej.


Teraz chciałabym pokazać Wam jak podobnie wygląda ta pomadka i pomadka z Maybelline. Nie są identyczne, jednak zbliżone. Pomadka z Isany jest bardziej perłowa, a z Maybelline różowa.

Tutaj widzicie obie pomadki obok siebie na dłoni:
Po lewej: Isana Pearl&Gloss
Po prawej: Maybelline, 832 Kiss Pearl
Cały czas podkreślam, nie są one identyczne, ale według mnie na ustach prezentują się zbliżenie do siebie na wzajem, zobaczcie:
Maybelline
Isana
Maybelline
Isana

Jeśli chcecie zaoszczędzić to warto przyjrzeć się zwykłym, napigmentowanym kolorem pomadkom, które mogą oddawać kolor danej ulubionej szminki. Polecam Wam szukanie takich zamienników, bo to nie tylko oszczędność pieniędzy ale także ułatwiona aplikacja kosmetyku :)

Dajcie znać czy macie jakiś faworytów wśród zamienników droższych kosmetyków!


Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

wtorek, 7 października 2014

POZYTYW-szminka 832 Kiss Pearl, Maybelline

Witajcie!

Było kilka dni przerwy w blogowaniu, ale niestety studia nie pozwalają mi na częstsze pisanie i przygotowywanie postów :(

Ale dzisiaj przedstawię Wam recenzję produktu, na który część z Was czeka. Nie będzie to typowa recenzja, bo ciężko mi zrecenzować kosmetyk jakim jest szminka do ust. Jednak zamierzam Wam powiedzieć o jej zaletach, wadach i pokazać ją na ustach.
Szminka, o której mówię jest to szminka z Maybelline, o której zakupie możecie przeczytać tutaj.

Szminkę kupiłam w Rossmanie za około 29 zł. Jej opakowanie bardzo mi się podoba, jest eleganckie i nie przedobrzone. Szminka z łatwością wysuwa się z opakowania i jest lekko ścięta na górze dla ułatwienia aplikacji. Na dole opakowania widzimy jej numer i nazwę, czyli 832 Kiss Pearl z kolekcji Color Sensational.















Jeśli chodzi o aplikację i noszenie szminki to nie mam jej nic do zarzucenia. Kolor ma jasny, delikatny, błyszczący. Jest to róż połączony z odcieniem perłowym. Pozytywnie zadziwił mnie także jej zapach-jest niesamowicie słodki i piękny. Czuje się go nawet po zamknięciu pomadki kiedy znajduje się ona już na naszych ustach. Jej aplikacja jest banalnie prosta, szminka ma jasny kolor, więc nie musimy bać się, że wyjedziemy nią poza kontur ust. Szminka dobrze nawilża usta, nie podkreśla suchych skórek i nie zbiera się w załamaniach warg. Jeśli chodzi o jej trwałość to nie jest ona fenomenalna. Mimo to dla mnie wystarczająca, ponieważ kiedy nałożę ją rano przed wyjściem na uczelnię to utrzymuje się ona co najmniej do końca pierwszego wykładu, więc w sumie ok. 2 godzin.
Podsumowując:
PLUSY:
-zapach
-opakowanie
-aplikacja
-kolor
MINUSY:
-trwałość (mimo to dla mnie jest ok)

No i teraz czas na to żeby pokazać Wam jak wygląda ta szminka na ustach!


Dodatkowo chciałabym przedstawić Wam moje małe "from zero to hero" wersja 2.0 :) Tutaj możecie zobaczyć post o innej mojej "metamorfozie". Dzisiaj rano postanowiłam pokazać Wam jak makijaż zmienia mój zaspany, nieogarnięty wygląd na w miarę lepszy :) Niektóre niedoskonałości cery niestety musicie mi wybaczyć :(
Przed
Po
Na ustach mam na tym zdjęciu szminkę z Catrice, którą opisywałam w innych, poprzednich postach :)

Zapraszam Was do oglądnięcia mojego filmu na YouTube gdzie pokazuję Wam moją, trochę nietypową, toaletkę :)

Co sądzicie o szmince, a także o zmianie "from zero to hero"? Piszcie! :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 2 października 2014

Z ŻYCIA CODZIENNEGO-delikatny manicure na co dzień

Witajcie!

Mam jeszcze chwilę do wyjścia na uczelnię, więc pomyślałam, że pochwalę się Wam moim nowym manicurem. Jest delikatny, więc idealnie nada się do pracy lub szkoły. Równocześnie nie jest banalny i dzięki ciekawemu top coatowi zyskuje coś intrygującego :)

Użyłam tych lakierów:
Baza: odżywka super gładkie paznokcie, Wibo
Kolor: trends nude, Wibo
Top: feather colour 186, My Secret

Z dwóch pierwszych niestety starły mi się numerki bo mam je już bardzo długo.
Myślę, że więcej nie będę pisać, zostawiam Was po prostu ze zdjęciami efektów!


Co sądzicie o takich paznokciach?
Jaki jest Wasz ulubiony lakier do szkoły, pracy, na zajęcia? Piszcie!

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

środa, 1 października 2014

NEGATYW-odżywka odbudowująca long reapir, Nivea

Hejka!

Pewnie już zapomniałyście, ale przez pewien czas testowałam odżywkę odbudowującą z Nivei, long repair. Na początku odsyłam Was do postów o jej teście oraz o zakupach z jej udziałem.
Dzisiaj przyszła w końcu pora na podsumowanie mojego spotkania z tym produktem, więc nie przedłużając zapraszam na recenzję.
Za cenę 8,99 zł kupiłam w Hebe 200 ml, plastikową buteleczkę zamykaną na charakterystyczny "klik". Opakowanie nie jest przezroczyste, więc nie widzimy ile odżywki jeszcze zostało, ale za to bez problemu wiemy kiedy odżywka się skończyła bo czujemy, że nic więcej z niej nie wyciśniemy. Jej konsystencja jest bardzo gęsta, kolor ma przezroczysty ale nie klarowny, lekko brudnawy. Zapach ma przyjemny, charakterystyczny dla produktów Nivei.












Producent mówi:
"Czy Twoje włosy są łamliwe i mają rozdwajające się końcówki? Odżywka LONG REPAIR z olejkiem babassu wzmacnia włosy już od nasady, odbudowuje strukturę włosów i ułatwia rozczesywanie, chroni końcówki włosów."

No to teraz przejdźmy od tych obietnic do rzeczywistych efektów. Ja z natury mam grube, mocne włosy, więc jeszcze większego wzmocnienia nie wymagam i nie zauważyłam. Na plus odżywki przemawia na pewno to, że faktycznie włosy po niej bardzo dobrze się rozczesują. Nie przyspiesza też ona procesu przetłuszczania się włosów. Nie potrafię powiedzieć, czy włosy są odbudowane i chronione, jednak nie są ani bardziej miękkie ani lepiej się nie układają. Niestety, ja podczas pracy z tą odżywką zauważyłam praktycznie same minusy. Zacznijmy od aplikacji, która jest przyjemna przez pierwsze 3-4 użycia. Później musimy mocno ściskać i mocować się z opakowaniem żeby cokolwiek z niego wycisnąć. Odżywkę spłukuje się z włosów wiekami, nawet po 5 minutach dalej czuć ją na głowie i przez to nigdy nie miałam pewności, że zmyłam ją do końca. Jest jak dla mnie zbyt oleista i tłusta jak na odżywkę do codziennej pielęgnacji. Co do działania to tak jak pisałam wcześniej, szału nie było. Do tego jest ona strasznie mało wydajna, starczyła mi może na 2 tygodnie codziennego stosowania, normalnie moje odżywki wytrzymują dłużej. Ani się obejrzałam a jej już nie było.

Podsumowując:
PLUSY:
-zapach
-ułatwia rozczesywanie
-cena
MINUSY:
-aplikacja
-czas zmywania
-konsystencja
-brak wyraźnych efektów
-wydajność


Wiele osób zachwalało odżywki z tej serii, ja natomiast jestem nią rozczarowana. Jednak używam teraz szamponu z Nivei i z niego jestem zadowolona (chciałam je przetestować razem ale jak kupiłam szampon to niespodziewanie skończyła się odżywka).

A Wy jakie macie doświadczenie z tymi odżywkami? Sprawdziły się u Was?

Buziaki! :*

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!