czwartek, 30 czerwca 2016

POZYTYW-maseczka Clarina Anti Acne Face Mask, Himalaya Herbal Healthcare

Witajcie! <3

Dla większości z Was, czy to uczniów czy studentów, wakacje już pewnie się zaczęły :) Ja już zdałam sesję, jestem w trakcie praktyk studenckich, ale udało mi się znaleźć chwilę na napisanie tego postu bo myślę, że warto zapoznać się z dzisiejszym bohaterem czyli maseczką Clarina Anti Acne firmy Himalaya Herbal Healthcare. Natrafiłam na nią w Hebe i postanowiłam wypróbować, więc dzisiaj co nie co o niej opowiem, a dla zainteresowanych tematyką przedstawię jej skład z opisem poszczególnych składników i ich działania :)

Maseczka znajduje się w tubce o pojemności 75ml, co według mnie jest idealnym rozwiązaniem, ponieważ dzięki takiemu zamknięciu nie utleni się ona i nie straci swoich właściwości. Sama maska ma typową dla glinek konsystencję, zapach jest bardzo przyjemny, a kolor szaro-kremowy.


Producent mówi:
"Oczyszcza, redukuje łojotok, zapobiega tworzeniu się blizn. Dzięki głęboko oczyszczającemu działaniu zapobiega blokowaniu porów. Preparat zawiera naturalny kwas salicylowy wykazujący działanie keratolityczne (odblokowuje pory). Składniki aktywne: wyciąg z kurkumy, wyciąg z aloesu oraz Indian Willow (wierzba czteronasienna). Sposób użycia: maskę nanieść na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, omijając okolice oczu, pozostawić na 10-15 min, zmyć przy pomocy zwilżonej gąbki. Stosować 1-2 razy w tygodniu."

Czy słowa producenta pokrywają się z rzeczywistością? Po nałożeniu maski na twarz odczuwam przez pierwszą chwilę lekkie pieczenie. Myślałam, że za sprawą występującego w niej kwasu salicylowego (o nim za chwilę) ale chyba jednak inny składnik tak działa. Po chwili pieczenie ustępuje, a maska po 15 min wysycha. Spłukuje się ją wygodnie i szybko. Po użyciu skóra jest odczuwalnie oczyszczona, gładka i napięta. Możliwe, że przy regularnym stosowaniu jest w stanie regulować wydzielanie sebum oraz zapobiegać powstawaniu krost poprzez oczyszczanie porów.
Jest jednak jedna kwestia, która mnie zastanawia. Producent wymienia wśród składników aktywnych kwas salicylowy oraz ekstrakt z wierzby czteronasiennej, podczas gdy ja ich w składnie w ogóle nie znalazłam! Na początku składu owszem jest kwas ale jest to kwas stearynowy, a nie salicylowy. Drugiego wspomnianego składnika nie doszukałam się w ogóle. Poprawcie mnie jeśli się mylę, nie jestem ekspertem w czytaniu składu, więc możliwe, że coś pominęłam. Jeśli jednak nie, to uważam to za duży minus oraz oszukiwanie klienta. Pomimo tego maska sprawdza się dobrze.


Tu dokładnie widać skład kosmetyku, a poniżej wypiszę wszystkie składniki wraz z opisem ich działania :)

INCI:
AQUA (woda)
KAOLIN - działanie sebostatyczne
GLICERIN (gliceryna) - nawilżenie
BENTONITE (krzemian glinu) - detoksykacja
STEARIC ACID (kwas stearynowy) - emulgator
PROPYLENE GLYCOL (mieszanina alkoholi cetylowego i stearylowego) - emolient, tworzy okluzję
ISOPROPYL MYRISTATE (mirystynian izopropylu) - emolient
SODIUM COCOYL GLUTAMATE - substancja myjąca
CURCUMA LONGA ROOT EXTRACT (ekstrakt z korzenia kurkumy) - działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne
ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT (ekstrakt z liści aloesu zwyczajnego) - leczenie ran, działanie przeciwzapalne
XANTAG GUM (guma ksantanowa) - zagęszczacz
PHENOXYETANOL (fenoksyetanol) - konserwant
PARFUM - zapach
METHYLPARABEN - konserwant
PROPYLPARABEN - konserwant
METHYLCHLOROISOTHIAZOLINE - konserwant
METHYLISOTHIAZOLINE - konserwant
DISODIUM EDTA (sól dwusodowa kwasu wersenowego) - kompleksuje jony metali, konserwant
TOCOPHERYL ACETATE (octan tokoferylu) - hamuje TEWL, działanie antyoksydacyjne, pochodna wit. E
CI14700 - czerwony barwnik
HYDROXYCITRONELLAL - zapach imitujący konwalie
HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE - zapach imitujący lilie, konwalie
LIMONENE - zapach imitujący konwalie
BUTYL PHENYL METHYL PROPIONAL - zapach
ALPHA ISOMETHYL IONONE - zapach


Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-oczyszczanie
MINUSY:
-błędy w składzie (?)

Jak widzicie maseczka ogólnie sprawdza się dobrze i to co powinna robić robi aczkolwiek mam mieszane uczucia co do podanego składu i opisu producenta. Powtarzam, że mogę się mylić i jeśli tak jest to mnie poprawcie z tym składem :)

A Wy jakie maseczki najczęściej stosujecie w wakacje?
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam Was na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się kilka nowych filmów :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 16 czerwca 2016

POZYTYW-liquid matte lipstick, Golden Rose

Hejka!

Dzisiaj będzie recenzja produktów do makijażu co się u mnie raczej rzadko zdarza :) Ale postanowiłam pokazać Wam świetne matowe pomadki od Golden Rose, które mnie urzekły i na pewno nie poprzestanę na zakupie dwóch odcieni, które dzisiaj zobaczycie :)


Ich opakowanie jest bardzo proste, co dla mnie jest plusem. Widzimy wszystko co niezbędne: firmę, nazwę serii oraz oczywiście kolory pomadek, które nie zmieniają się po nałożeniu na usta :) Na spodzie opakowania widać także numery konkretnych odcieni, u mnie jest to brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień z lekkimi, pomarańczowymi tonami w odcieniu 09.


Teraz przejdźmy do samej formuły i tego jak pomadki się prezentują i noszą.
Aplikatory są w formie bardzo wygodnych gąbeczek dzięki którym nakładanie produktu jest niezwykle szybkie i proste, nie musimy bawić się wcześniej konturówką bo wszystko da się pięknie wyrysować.
Sama formuła jest według mnie idealna, ponieważ mimo, że są to pomadki matowe to nie zasychają do końca na ustach ale wyczuwamy przez cały czas noszenia, że usta są lekko lepkie. Dzięki temu pomadki nie wysuszają ust jak to często się niestet zdarza.
Jeśli chodzi o trwałość to tak jak widzimy na opakowaniu - longstay... 100% :) Pomadki przetrwają posiłek, picie, cały dzień, a podobno nawet i pocałunki :) Nie ma problemu w noszeniu pomadki przez większość dnia chociaż wiadomo, troszkę zjada się ona po wewnętrznej stronie warg ale robi to równomiernie i nie wygląda to strasznie.

Podsumowując:
PLUSY:
-opakowanie
-różnorodność odcieni
-aplikacja
-trwałość
-formuła
MINUSY:
-brak!

Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy Wy też skusiłyście się na te pomadki i jak się u Was sprawdzają :)

P.S. Jeśli jesteście ciekawi jak pomadki prezentują się na żywo na ustach to zapraszam na film o nich na moim kanale na YouTube


Oraz zapraszam Was na inne filmy, które ostatnio pojawiły się na kanale :)




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 2 czerwca 2016

POZYTYW-wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory, Ava

Witajcie!

Po raz drugi na moim blogu pojawia się recenzja kremu do twarzy z firmy Ava i po raz drugi jest ona pozytywna! Poprzednio pisałam o kremie na dzień z ekstraktem z ogórka (recenzja--->klik) o bardzo dobrym, natturalnym składzie, który świetnie się u mnie sprawdził. Postanowiłam więc wypróbować krem na noc tej firmy i się nie zawiodłam :) Aby dokładniej go przedstawić jest to wyjątkowo bogaty krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i Koenzymem Q10.

Produkt znajduje się w plastikowej butelce z pompką, a ona dodatkowo zamknięta jest w dużym pudełku, na którym znajdziemy wszelkie niezbędne informacje o produkcie zarówno w jezyku polskim jak i angielskim. Krem z buteleczki wydostaje się łatwo, w odpowiedniej ilości-niecała pompka wystarcza na jedną aplikację. Jego zapach jest bardzo delikatny, "naturalny", nieperfumowany.
Ma typową, kremową konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania.











Jeśli chodzi o działanie to przyjżyjmy się temu co obiecuje producent:
"Wyjątkowo skuteczny krem przeznaczony do pielęgnacji skóry dojrzałej. Zastosowana nowatorska technologia ciekłokrystaliczna idealnie dopasowuje się do struktury naskórka pozostawiając skórę jedwabiście gładką oraz długorwale i intensywnie nawilżoną. Zawiera ekstrakt z Róży Japońskiej wyraźnie zwężający pory, redukujący ich widoczność. W połączeniu z niacynamidem (witamina B3) reguluje wydzielanie sebum, rozjaśnia  przebarwienia, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny zapobiegając powstawaniu zmarszczek. Efekt anti-aging został wzmocniony przez dodanie kwasu hialuronowego oraz czystego koenzymu Q10. Krem jest bardzo wydajny, nie zatyka porów, pozostawia skórę miękką, elastyczną i aksamitną w dotyku."

Skonfrontujmy teraz obietnice z rzeczywistym działaniem. Jedyne do czego bym się mogła doczepić to działanie anti-aging, ponieważ składniki opisane wyżej, które wpływają na spowolnienie starzenia się skóry znajdują się w małej ilości w składzie kremu. Dziwi mnie to, że krem na dzień miał o wiele bardziej bogaty w składniki aktywne skład niż krem na noc. Powinno być raczej na odwrót :) Nie mniej jednak znajdziemy tu dużo oleji takich jak np. masło shea, olej z winogron, olej sojowy. Do tego w miarę na począku składu jest witamina B3.
Jeśli chodzi o odczucia i konkretne działanie to krem na pewno nie zatyka porów, jest lekki, daje uczucie głębokiego nawilżenia (a nie tylko utworzenia otoczki na powierzchni skóry) oraz wygładzenia skóry. Po użyciu kremu wieczorem, rano budzimy się z rozświetloną, nawilżoną i gładką skórą. Wydaje mi się to wystarczające, gdyż chodziło mi głównie o nawilżenie skóry na noc. Co do redukcji widoczności porów, możliwe że przy długotrwałym, regularnym stosowaniu to osiągniemy aczkolwiek myślę, że nie będzie to efekt spektakularny.


Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-gładkość skóry
-rozświetlenie, rozjaśnienie
-szybkie wchłanianie
MINUSY:
-mało bogaty skład jak na tę firmę

Mimo tego, że skład kremu mógłby być nieco bardziej urozmawicony lub w większej ilośći mogłbyby występować tu składniki wymienione przez producenta to koniec końców uważam, że jest to dobry krem do wieczornej pielęgnacji dla wszystkich, którzy oczekują nawilżenia i wygładzenia skóry.

Znacie tę firmę i jej produkty? Ja koniecznie musze się przyjżeć innym kosmetykom, ponieważ myślę, że warto :)


P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 19 maja 2016

ZAKUPOWY SZAŁ-kosmetki do pielęgnacji włosów oraz kolorówka z Golden Rose

Witajcie!

Dzisiejszy post będzie o tym co kosmetycznego wpadło w moje łapki w ostatnim czasie :)
Jeśli interesuje Was co kupiłam sobie z ubrań na siłownię to zapraszam do obejrzenia filmu na moim kanale na YouTube bo tam pokazuję więcej niż tylko kosmetyki, o których będę pisać :)


Przechodząc jednak do zakupów to prezentują się one tak:
Jak widzicie są tu rzeczy do pielęgnacji włosów, twarzy, a także kilka rzeczy z kolorówki.

Zachęcona pozytywną recenzją suchego olejku krystalicznego do twarzy, ciała i włosów z Ziai postanowiłam go wypróbować. Podoba mi się, że ma trzy zastosowania chociaż chyba boję się nakładać go na twarz z obawy, że zapcha mi pory. Natomiast patrząc na jego imponujący skład myślę, że może bardzo dobrze sprawdzić się na włosy, które potrzebują odżywienia. Jak tylko będę miała o nim konkretne zdanie to na pewno pojawi się recenzja :)

Drugim produktem do włosów jest ultralekka odżywka z olejkiem arganowym z Mariona, którą używałam jakiś czas temu i skusiłam się na nią ponownie. Uwielbiałam ją za zapach, ułatwianie rozczesywania i za błyskawiczną aplikację po kąpieli nie trzeba trzymać odżywki 10 min na włosach tylko wystarczy je nią spsikac i gotowe!

Firmę Ava możecie już kojarzyć z mojego bloga, ponieważ bardzo polubiłam się z kremem na dzień, którego recenzja znajduje się tutaj. Naturalny skład tych kosmetyków sprawił, że kupiłam krem na noc zwężający pory z Różą Japońską i koenzymem Q10. Nie ma aż tak bogatego składu jak mój poprzedni krem co jest dziwne, ponieważ jest przeznaczony na noc. Aczkolwiek mimo to ma dużo naturalnych składników aktywnych na początku składu, więc mam nadzieje, że chociaż da mi uczucie nawilżenia nawet jeśli zwężenie porów nie będzie aż tak spektakularne.

O matowych pomadkach z Golden Rose mówi się baardzo dużo więc i ja musiałam oczywiście sobie je sprawić :) Kolory jakie widzicie tu brudny róż w odcieniu 03 oraz czerwień, która wpada lekko w tony pomarańczu w odcieniu 09. Co nie co już mogę o nich powiedzieć, ponieważ musiałam je oczywiście już spróbować i jedną z nich noszę na ustach na wcześniej wspomnianym filmiku więc zapraszam do obejrzenia jeśli chcecie zobaczyć jak pomadki prezentują się na żywo :) Aplikacja trwa sekundy, jest bardzo wygodna, a sama formuła pomadki jest cudowna, ponieważ pozostaje lekko lepka na ustach i nie wysusza ich. O trwałości mogę powiedzieć jedynie, że powala!!

Poza pomadkami widzicie tu biały lakier do paznokci z serii Rich Color z szerokim pędzelkiem. Zbliża się lato, a ja o tej porze roku uwielbiam nosić panzokcie pomalowane na biało więc koniecznie musiałam się zaopatrzyć w fajny, dobrze kryjący lakier.

Tak prezentują się cały zakupy, nie mogę się już doczekać testowania wszystkiego :)
Zapraszam Was jeszcze raz do obejrzenia filmu z zakupami oraz innych fimów z mojego kanału!

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 5 maja 2016

Moje ulubione kanały na YouTube

Hejka! <3

Dzisiaj będzie mało kosmetycznie, ale mam nadzieję, że nie mniej ciekawie :)
Jak wiecie bądź nie, od 1,5 roku prowadzę swój kanał na YouTube "Pani Malutka". Bardzo wkręciłam się w tę formę działalności w Internecie i regularnie, w każdy poniedziałek publikuję dla Was filmy z kategorii beauty oraz lifestyle. Innych youtuberów zaczęłam jednak oglądać nieco wcześniej i stopniowo coraz bardziej zagłębiałam się w youtubowy świat.
W tym poście chciałabym opowiedzieć Wam o moich ulubionych kanałach, wg mnie wartych uwagi. Podzieliłam je na trzy kategorie: kanały polskie, kanały zagraniczne oraz kanały vlogowe.
Zapraszam więc do zapoznania się z tymi kanałami :)

KANAŁY POLSKIE

1. ALISSVLOGCHANNEL
Dziewczyna w moim wieku, Alicja, której montaż i światło w filmach zachwyca mnie nawet bardziej niż zam kontent filmów. Jeśli lubicie filmy z kategorii beauty oraz ciekawe tematy lifestyle to koniecznie zajrzyjcie do Alicji.

2. Ssarusska
Sara jest Polką mieszkającą w USA i tworzy głównie filmy beauty. To, co ja najbardziej lubię u niej oglądać to filmy o USA, ponieważ Sara ciekawie i od podszewki opowiada o tym jak wygląda tam życie, szkoła, studia, praca.

3. Maxineczka
Jeśli chodzi o tematy makijazowe to lubię podglądnąć co tworzy Maxineczka. Jej makijaże są zawsze na 200%, dopracowane, staranne. Do tego otrzymujemy mnóstwo przydatnych porad makijażowych i nie tylko.

4. Ajgor Ignacy
Ktoś może powiedzieć, że chłopak robi z siebie debila i ciśnie beke ze wszystkiego naokoło i na tym polegają jego filmy. Dla mnie Igor w zabawny sposób przedstawia poważne problemy tego świata, dyskutuje o tym co przeszkadza naszemu pokoleniu, w jaki sposób postrzegamy świat. Po każdym jego filmie mam ochotę podbić do niego, przbić mu piątkę i powiedzieć "święta prawda stary!".

5. Nissiax83
Ten kanał, który prowadzi Agnieszka dostarcza mnóstwa informacji o tematyce kosmetologii, którą studiuję i interesuję się. Z każdego filmu można dużo się dowiedzieć o pielęgnacji, zabiegach, kosmetykach naturalnych.

KANAŁY ZAGRANICZNE

1. AlishaMarie
Każdy film Alisha robi na milion procent, idealny montaż, światło, tematyka. Nie wiem skąd bierze pomysły na filmy ale bardzo jej zazdroszczę kreatywności. Gwarantuję Wam, że ubawicie się przy każdym filmie w prawdziwym, amerykańskim stylu.

2. MammaMiaMakeup
Mia, przyjaciółka Alishy ma bardzo porobny profesjonalizm swoich filmów, które oglada się z przyjemnością. Ma mega energię i zapał co widać w jej produkcjach. Znajdziecie tu DIY, makijaże, inne filmy beauty, haule i wiele innych.

3. Shannxo
Chyba najbardziej utalentowana makijażystka na youtube. Dziewczyna z Nowej Zelandii, która twrazy nieprawdopodobnie piękne makijaże, robi pierwsze wrażenia kosmetyków, testy, dużo opowiada o sztuce jaką jest dla niej makijaż.

4. ThatsHeart
Przesłodka dziewczyna o słodkim imieniu Heart (Serce), na kanale której znajdziecie filmy z życiowymi trickami, makijażami, tourami. Każdy z filmów jest bardzo dopracowany, zabawny i w 100% pokazuje jej osobowość.

KANAŁY VLOGOWE

1. Alex Denmon
Zdecydowanie mój ulubiony kanał ze wszystkich kategorii. Alex kręci daily vlogi, czyli od ponad roku dokumentuje swoje życie dzień po dniu. Oglądam ten kanał od samego początku kiedy to jeszcze był kanał Alex&Mia (MammaMiaMakeup). Po ich rozstaniu Alex sam prowadzi kanał. Ja czuję się jakbym uczestniczyła w jego życiu, sprawia to sposób w jaki Alex filmuje, utrzymuje kontakty z widzami (nie raz zdażyło mi się do niego napisac i otrzymać odpowieź). Chłopak mieszka w LA i prowadzi ciekawe zycie, pokazuje dużo miasta, a także USA podczas podróży. Od ponad roku nie ma dnia żebym nie usiadła i nie oglądnęła jego vloga.

2. AlishaMarieVlogs
Jest to kanał Alishy Marie, o której głównym kanale pisałam wyżej. Dziewczyna także nagrywa każdy dzień z życia i uwieżcie mi, w każdym coś ciekawego się dzieje Alisha ma świetnych przyajciół, piękne mieszkanie no i mieszka w LA, miejscu gdzie sama chciałabym kiedyś żyć. Dlatego z ciekawością oglądam każdy jej film.

3. Josh Tryhane Vlogs
O tego chłopaka vlogi nie pojawiają się codziennie, ale mimo to są zawsze świetne. Nie tylko pod względem tego co pokazują ale też jak. Josh świetnie je montuje i sprawia, że oglądanie nie jest ani przez chwile nudne.

4. Shannxo Vlogs
O Shannon Harris też pisałam wyżej, dziewczyna nagrywa prawie każdy dzień ze swojego życia. Bardzo lubię jej vlogi za naturalność, pokazanie życiowej rutyny ale też ciekawych podróży i wydażeń w jej życiu.

-----------------------------------------------------------

Poznaliście kanały na YouTube, które najczęściej i najchętniej oglądam. Nie są to wszystkie jakie subskrybuje aczkolwiek takie na jakie wg mnie waro zwrócić uwagę. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie :)

Napiszcie w komentarzach czy oglądacie kogoś na YouTube a jak tak to kogo :)

No i oczywiście zapraszam też do subskrybowania mojego kanału:

P.S. Może chcielibyście żebym zrobiła podobny wpis z osobami, które najchętniej oglądam na Snapchacie? Dajcie Znać! A przy okazji, mój Snapchat to: Panimalutka :)

Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 21 kwietnia 2016

Projekt denko #12

Hejka! <3

Zapraszam Was dzisiaj na kolejny na moim blogu projekt denko. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, polega on na pokazaniu Wam ostatnio zużytych przeze mnie produktów i krótkie opisanie działania każdego z nich. Tworzy się dzięki temu fajna, którka i zwięzła recenzja wielu różnych produktów w jednym miejscu :)

Całe dzisiejsze denko prezentuje się tak:

Jak widzicie, udało mi się zdenkować dość dużą ilość kosmetyków, więc zabieramy się teraz za każdy po kolei :) Miłej lektury!

Suche szampony z Batiste zna chyba każdy. Dla mnie są niezastąpione przy odświeżeniu fryzury i nadaniu włosom lekkiej objętości i świeżści. Do tego efekt ten utrzymuje się długo, więc nie musimy się martwić o naszą fryzurę. Na zdjęciu widzicie akurat dwa moje ulubione zapachy, tj. cherry oraz eden.
















Po około pół roku zużyłam maskę do włosów Algae z Kallosa. Używałam jej na spółkę z moją współlokatorką i obie mamy podobne spostrzeżenia: jeśli zależy nam na efekcie gładkich włosów, łatwych w rozczesaniu to jak najbardziej to uzyskamy. Żeby natomiast maska działała cuda w postaci głębokiego nawilżenia czy odżywienia to tego powiedzieć nie można.

Pozostając w tematyce włosów skończył mi się szampon Daily Wax z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem z Pilomaxu. O tym produkcie jak i masce z tej serii możecie więcej przeczytać tutaj. Teraz napiszę jedynie, że szampon ma fajny, dość naturalny skład bez SLS-ów natomiast bardzo mało się pieni, praktycznie w ogóle i pozostawia włosy poplątane.

O detoksykującym musie do ciała z białą i zieloną herbatą z Organique też pisałam (klik). Wspomnę jedynie, że cała seria ma piękny zapach oraz dobre działanie. W przypadku musu ciało było przez długi czas nawilżone, a zapach się utrzymywał. Szybko się wchłaniał więc myślę, że może się super sprawdzić na lato :)

Krem z ekstraktem z ogórka z firmy Ava był dla mnie odkryciem, ponieważ za niską cenę dostajemy produkt z genialnym, naturalnym składem. Krem daje nam efekt nawilżenia, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż, ponieważ podkład się na nim nie waży. Na pewno wypróbuję inne kremy tej firmy, ponieważ zachwycił mnie ten konkretny zarówno działaniem jak i przede wszystkim dobrym składem. Polecam Wam jego dłuższą recenzję z analizą składu --> klik

Krem MaxRepair z Evree zachwala wiele osób, więc i jak się skusiłam. Dobrze się sprawdził w okresie zimowym, ponieważ tak jak wskazuje opis regenerował suchą skórę dłoni, a także ją chronił przez wytworzenie tłustej otoczki (filmu). Wskazuje to na fakt, że nigdy do końca się nie wchłaniał i nawet przy posmarowaniu na noc rąk rano dalej krem był odczuwalny.

Kolejny ciekawy krem do twarzy to krem z mocznikiem z Isany Med. Używałam go na noc, ponieważ dawał mocne i przyjemne nawilżenie Pomimo zawartości parafiny nie zapychał porów co także jest na plus. Mimo, że dość mocno nawilżał to był produktem lekkim, o przyjemnym zapachu.

Oczyszczająca maska Mask of Magnaminty z Lusha stała się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Naturalny skład, przyjemny zapach, wspaniałe działanie-tak bym ją opisała. Używałam jej srednio raz na tydzień i to pomogło mi oczyścić cerę, odświeżyć ją. Po zmyciu maski czujemy napięcie skóry oraz mamy uczucie oczyszczenia i odświeżenia. Regularne stosowanie poprawia zdecydowanie stan skóry problematycznej.

Kolejnym pozytywnym odkryciem jest tonik korygujący z Bielendy. Moja skóra bardzo go polubiła głównie ze względu na zawartość kwasów: migdałowego i laktobionowego, które dobrze wpływają na skórę mieszaną, tłustą i trądzikową. Po użyciu skóra była odświeżona, napięta i przede wszystkim miała przywróconą równowagę kwasowo-zasadową (pH ) co jest głównym działaniem toników.

Tę odżywkę do brwi i rzęs z MySecret używałam od dawna, aczkolwiek nie zauważyłam żadnego działania na wzrost brwi czy rzęs. Sprawdziła się natomiast przy makijażu aby utrzymać moje brwi w ryzach zamiast stosowania specjanych żeli :)

Zastanawiałam się czy pokazywać Wam tę próbkę kremu do cery problematycznej z Chantarelle. Jak widać stosowałam jedynie próbkę, która starczyła na 2 razy, więc nie mogę wydać opinii na temat działania kremu. Zaufam jednak osobie, od której tę próbkę dostałam (pani kosmetolog, u której byłam na praktykach) ponieważ bardzo go zachwalała. Jeśli macie ochotę na dobry (niestety dość drogi) krem, który dobrze wpływa na skórę problematyczną i pomaga walczyć z problemem to myślę, że warto wypróbować ten :)

O maseczkach z Ziai nie będe już po raz setny pisać, że je uwielbiam i bardzo dobrze działają na moją skórę. Tutaj widzicie trzy wersje maseczki nawilżającej od lewej są te najlepiej działające. O maseczkach z Ziai możecie więcej przeczytać tutaj.

Ostatnio do mojej wieczornej pielęgnacji włączyłam chusteczki do demakijażu. Nie zmywam nimi wszystkiego jak czasami niektórzy, tj. omijam oczy i zmywam jedynie podkład. Nie zastępuje to jednak całego demakijażu, jest jedynie początkiem tj właściwym demakijażem. Następnie myję twarz z resztek makijażu mleczkiem. Dzięki temu mam 100% pewność, że twarz jest czysta i gotowa na nałożenie kremu.

Dajcie znać, czy znacie jakies produkty z tego denka oraz co Wy ostatnio zużyliście :)

Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 7 kwietnia 2016

POZYTYW-tusze L'Oreal Paris, Volume Milion Lashes Extra Black & Noir Feline

Witajcie!

Jakiś czas temu dotarła do mnie cudowna przesyłka od L'Oreal Paris Polska, a w niej zawarte były dwa tusze do rzęs z serri Volume Milion Lashes, a mianowicie Extra Black oraz Noir Feline. Dzisiaj postanowiłam napisać krótkę recenzję tych produktów, ponieważ mnie zachwyciły. Jeśli chcecie zobaczyć jak tusze prezentują się na żywo na rzęsach to zapraszam na test na żywo, który jest na moim kanale na YouTube:

Przechodząc już jednak do recenzji, w takim eleganckim opakowaniu otrzymałam naszych dwóch małych bohaterów:

Oba tusze znajdują się w standardowej wielkości opakowaniach z bardzo elegancją szatą graficzną. Połączenie czerni, złota oraz ciemnej zieleni na pewno przykuwa uwagę. Oba opakowania przy zakręcaniu wydają cichy dźwięk kliknięcia co upewnia nas, że tusz jest dokładnie zamknięty i chroni przed jego wysychaniem.


Tusz Extra Black miałam już kiedyś okazję używać i nada uważam, że jest wart swojej ceny i bardzo dobrze się sprawuje. Ma dużą, silikonową szczotę, która ślicznie rozczesuje i rozdziela rzęsy. Do tego, jak sama nazwa wskazuje sprawia, że rzęsy są czarne i przez to wydają się gęstrze niż normalnie. Dwie warstwy tuszu wyglądają naprawdę slicznie, rzęsy są podkreślone ale nie jest to efekt nahalny-idealny na co dzień.

Tusz Noir Feline ma nieco wydziwnioną szczoteczkę, także silikonową. Jest ona z jednej strony zakrzywiona, dzięki czemu przy maloaniu uzyskujemy efekt kociego oka, tzn bardzo podkreślone są rzęsy przy zewnętrznym kąciku oka. Ta mascara także ładnie rozdziela rzęsy ale potrzeba chwili aby się przyzwyczaić do operowania tą szczoteczką. Po aplikacji dwóch warstw rzęsy są czarne, rozdzielone, mega wydłużone (zwłaszcza w zewnętrznym kąciku) więc daje nam to efekt pięknego, wieczorowego wachlarza rzęs. Ja się w tym efekcie zakochałam, ponieważ uwielbiam takie wyraziste spojrzenie.



Podsumowując:
PLUSY:
-rzęsy są czrne
-rozdzielenie rzęs
-efekt dzienny (Extra Black)
-efekt wachlarza rzęs (Noir Feline)
MINUSY:
-trzeba przyzwyczaić się do dość dużych rozmiarów szczoteczek

A jakie są Wasze ulubione i niezastąpione tusze do rzęs? Piszcie! :*

P.S. Zapraszam jeszcze raz na film o tych produktach gdzie zobaczycie jak zachowują się przy nakładaniu i jak wyglądają na rzęsach :) A także na film, który ostatnio pojawił się na kanale :)



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 24 marca 2016

Jak dobrać odpowiedni kosmetyk?

Hejka! :*

W dzisiejszym poście chciałabym dać Wam kilka rad, które mam nadzieję pomogą Wam w doborze odpowiednich kosmetyków. Nie będę pisać konkretnie jak wybrać dobry podkład, krem, szampon, itd ale skupię się na ogólnych zasadach. Jeśli byłybście ciekawe konkretnych typów kosmetyków to piszcie, chętnie to także opiszę w osobnym poście :)

Teraz jednak przejdźmy do zasad, dzięki którym przebierając w setkach produktów w drogerii będziecie wiedzieć czym się kierować aby dokonać dobrego wyboru!

1. PRZED ZAKUPAMI ZRÓB RESEARCH
Zanim zdecydujesz się kupić jakiś produkt poczytaj na forach czy blogach różne recenzję różnych kosmetyków tego typu. To da Ci ogólny wgląd w plusy i minusy produktów i wchodząc do drogerii będziesz wiedzieć czego na pewno nie kupisz bo nikt tego nie polecił, a na co jednak warto zwrócić uwagę. Pamiętaj jednak żeby podchodzić do tego z rezerwą ponieważ każdy ma inne wymagania co do działania kosmetyków.

2. SŁUCHAJ SWOJEGO CIAŁA
Często produkty kosmetyczne są oznaczone jako te 50+, "do cery trądzikowej", "nawilżające", "matujące". Nie powinniśmy ślepo podążać za tym szufladkowaniem, ponieważ dla przykładu krem 40+ jest tak nazwany, ponieważ zapewne ma działanie silnie nawilżające i liftingujące. Jeśli mamy 25 lat i problem z bardzo suchą skórą czemu by nie spróbować takiego kremu? Nie mówię od razu żeby nakładać na siebie te ciężkie kremy 50+ ponieważ w młodym wieku nie jest to wskazane, aczkolwiek mając własny rozum i zapoznając się ze składem kosmetyku (o czym za chwilę) nie powinniśmy ślepo podążać za grupowaniem kosmetyków na tego rodzaju typy, ponieważ są one tak nazwane przez konkertne działanie.

3. NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ ETYKIETOM
Uważaj na to co producent umieszcza na etykietach kosmetyków chcąc zachęcić do zakupu. Często czytasz dużymi literami na etykiecie, że produkt nawilżający zawiera kwas hialuronowy lub glicerynę. W rzeczywistości może zawierać śladowe ilości kwasu hialuronowego, który w żaden sposób na nas nie zadziała, ponieważ jest go za mało. I w drugą stronę, gliceryna może być na drugim miejscu w składzie produktu i może jej być dużo. To nie zawsze dobrze, ponieważ gdy jest jej za dużo to ma działanie odwrotne-wyciąga wodę z naskórka. Najczęściej jednak mamy wypisane składniki aktywne, które wierzymy, że zadziałają bo to dla nich wybieramy konkretny produkt. A tak naprawdę są ich śladowe ilości, tego się wystrzegaj.

4. CZYTAJ SKŁAD KOSMETYKÓW
Jest to chyba najważniejsza, podstawowa zasada. Nie ważne co usłyszymy w recenzjach czy przeczytamy na etykiecie, cała prawda na temat produktu jest w jego składzie. Zawsze umieszczony jest na opakowaniu jako INCI. Tam znajdziemy wypisanne wszystkie składniki w kolejności malejącej jeśli chodzi o procentową zawartość w kosmetyku. Tam przeczytamy ile czego jest, czy kolagen widniejący na etykiecie faktycznie może Ci coś dać bo jest go przyzwoita ilość itd. Warto z grubsza poznać nomenklaurę INCI lub włączyć słownik INCI w internecie i przeanalizować skład przed zakupem.

5. STWÓRZ LISTĘ SKŁADNIKÓW ZAKAZANYCH
Posiadanie listy składników, które Ci szkodzą pozwoli Ci na wyeliminowanie nietrafionych zakupów. Jeśli np. masz cerę trądzikową wypisz wszystkie składniki komedogenne, jeśli suchą-wysuszające i podrażniające. Jeśli Twoje włosy nie lubią silikonów to stwórz ich spis. Noś taką listę ze sobą i przy zakupach sprawdz w składzie czy znajdują się tam te niedobre składniki. Z czasem możesz uzupełniać swoją listę o kolejne, które nie zdały egzaminu. Lub w drugą stronę, możesz wypisać składniki, które Twoja cera lub włosy uwielbiają i to ich przede wszystkim szukaj w INCI (nie na etykiecie).


Myślę, że te rady w jakiś sposób pomogą Wam przy kolejnych zakupach i w Waszej kolekcji będzie się pojawiać coraz mniej bubli kosmetycznych :)

Koniecznie napiszcie na dole jak Wy poszukujecie swoich idealnych produktów kosmetycznych :)
Buziaki! :*

P.S. Zapraszam na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 10 marca 2016

SZAMPON I ODŻYWKA-regenerate nourishment, Dove

Witajcie! <3

Dzisiejszy post będzie trochę podobny do poprzedniego, mianowicie przedstawię Wam kolejny duet do włosów, który używam i z którego jestem zadowolona. Mowa tu o szamponie i odżywce regenerate nourishment z Dove, które stosowałam razem ale postanowiłam powiedzieć kilka słów o każdej rzeczy z osobna. Oba produkty są z serii z czerwonymi algami.


Zacznę od szamponu, który używało się bardzo przyjemnie. Miał kremową konsystencję aczkolwiek na tyle lejącą się aby dobrze wydobywał się z tubki i wsmarowywał we włosy. Dość mocno się pienił, miał przyjemny zapach, a jego spłukiwanie nie stanowiło problemu.  Po umyciu włosy były miękkie, lekkie i sypkie. Szampon nie ułatwiał ich rozczesywania, ale nie jest to jego głównym zadaniem więc nie uważam tego za wadę. Może jednak trochę plątać włosy co już przyjemne nie jest.

Podsumowując:
PLUSY:
-aplikacja
-nie obciąża włosów
-włosy są miękkie i sypkie
MINUSY:
-może plątać włosy


Jeśli chodzi o odżywkę to ma bardziej kremową konsystencję niż szampon, podobną nutę zapachową i równie łatwo rozprowadza się na włosach. Po jej użyciu włosy nie dość, że są miękkie i sypkie to mozna odczuć, że odżywka kondycjonuje je w zadowalającym stopniu. Końcówki przestają się puszyć, włosy są "ujarzmione" i dobrze wyglądają. Odżywka ułatwia także ich rozczesywanie dzięki czemu nie niszczymy ich bardziej szarpiąc szczotką.

Podsumowując:
PLUSY:
-kondycjonuje
-włosy są miękkie i sypkie
-aplikacja
MINUSY:
-brak


Podsumowując działanie całego duetu mogę śmiało polecić go większości osób. Produkty te przeznaczone są dla bardzo zniszczonych włosów. Dla mnie sprawdzą się u osób ze średnio zniszczonymi włosami, ponieważ taki zabieg pielęgnacyjny z użyciem duetu trochę je skondycjonuje i odżywi. Pamiętajmy jednak o tym, ze włosów nie można całkiem odbudować, końcówek skleić itd. Ale te produkty zdecydowanie poprawią stan średnio zniszczonych włosów

A jakie są Wasze ulubione produkty do włosów? Piszcie! :*

P.S. Zapraszam też na mój kanał na YouTube gdzie ostatnio pojawiło się kilka filmów:




Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!

czwartek, 25 lutego 2016

DUET SZAMPON I MASKA DO WŁOSÓW-laboratorium Pilomax

Witajcie! <3

Dzisiejszy post będzie recenzją dwóch produktów firmy Pilomax, a mianowicie szamponu i maski do włosów. Stosuje je już od dłuższego czasu, szampon nawet wykończyłam więc najwyższy czas wydać swoją opinię :)

Produktami jakie testowałam są szampon WAX Daily z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem oraz maska WAX Blonda NaturClassic oba do włosów jasnych i zniszczonych.
Przejdźmy teraz do opisu każdego z tych kosmetyków.

Szampon znajduje się w przezroczystym, wygodnym opakowaniu, przez które widzimy stopień jego zużycia. Aplikator także jest wygodny, nie ma problemu z otworzeniem go podczas kąpieli. Sam produkt ma barwę mleczną, prawie że przezroczystą, jest dość gęsty jak na konsystencję standardowych szamponów. Zapach ma delikatny, nie drażniący.
Samo działanie określiłabym jako zadowalające, szampon myje włosy, nie obciąża ich i nie wysusza. Na plus zasługuje także dobry skład, bez SLSów czy innych dodatków. Jednak wiąże się z tym dość uciążliwy dla mnie fakt mianowicie praktycznie zerowa piana. Wiadomym jest, że przy braku SLSów szampon nie da nam mnóstwa piany ale on nie pieni się praktycznie w ogóle, uczucie jest takie jakbyśmy myli głowę odżywką. Przez to pozostawało mi wrażenie niedomytych włosów. Nie jest to jakiś znaczący minus, ponieważ poza tym szampon spełnia wszystkie założenia jednak było to dla mnie małe niedogodnienie, o którym postanowiłam wspomnieć. Jeśli ktoś ma gęste, długie i niesforne włosy (jak ja) to niestety szampon lekko ja plącze gdy nie użyjemy później żadnej odżywki.
Podsumwując:
PLUSY:
-nawilżenie
-dobry skład
-nie obciąża włosów
MINUSY:
-włosy lekko się plączą po umyciu jedynie szamponem
-brak pienienia się

Maska do włosów znajduje się w dość dużym pojemniczku, z którego łatwo ją „wydostać”. Ma ona konsystencję masła do ciała, kolor kremowy i przyjemny, delikatny zapach taki sam jak szamponu. Producent zaleca nałożenie jej na włosy na czas 15-45 min, ja najczęściej trzymam ją około 20-30 min. Po spłukaniu produktu nasze włosy są przyjemne w dotyku, łatwe do rozczesania, sypkie i zadbane. Uważam, że zafundowanie takiej małej kuracji włosom raz w tygodniu powinno poprawić ich kondycję. Może i rozdwojone końcówki nam się nie „skleją”, ale fryzura będzie wyglądała na zadbaną, włosy na nawilżone i zdrowe. Mimo, że nie każdy ma czas i lubi leżeć w wannie prawie godzinę z maską na włosach to im dłużej ją trzymamy tym lepszy jest efekt.
Podsumowując:
PLUSY:
-nawilżenie
-dobrze kondycjonuje włosy przy regularnym stosowaniu
-ułatwia rozczesywanie
MINUSY:
-dość długi czas, jaki musimy ją trzymać na włosach


Mówiąc ogólnie o całym duecie sądzę, że jest wart wypróbowania ale nie jest niezawodny i najlepszy. Szampon był nieco problematyczny w użyciu dlatego raczej do niego nie wrócę, natomiast maska bardzo mi się spodobała i po wykończeniu tego opakowania z pewnością kupię kolejną.


P.S. Zapraszam Was serdecznie na mój kanał na YouTube gdzie pojawiło się ostatnio kilka filmów:

Buziaki! :*



Spodobało Ci się? Zapraszam do obserwowania bloga, subskrybowania kanału na YouTube i polubienia strony na facebooku Pozdrawiam!